Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Blog > Komentarze do wpisu

Trzech muszkieterów na Magny-Cours

To był ciekawy wyścig o Grand Prix Francji. Wiem, można narzekać, że walki o zwycięstwo praktycznie nie było (Ferrari supermocne, a Kimi Raikkonen przepuścił Felipe Massę tylko dlatego, że kawałek pewnej rury niszczył mu bolid i aerodynamikę), że Jarno Trulli zablokował walkę o trzecie miejsce, że Robert Kubica w kiepsko spisującym się bolidzie nie był w stanie nawiązać walki ze średniakami, no i że Lewis Hamilton nie powtórzył wyczynu Raikkonena z 2005 roku (awans z 13. na drugie miejsce).

Ale było kilka wyprzedzeń, były gonitwy przez kilka okrążeń, wreszcie było trzech bohaterów, o których ostatnio mówiło się źle, albo wcale.

Nelson Piquet jr. Udany weekend Brazylijczyka. Błysnął w sobotnim treningu, w kwalifikacjach był o mały włos od trzeciej sesji, a w wyścigu zaskoczył świetną jazdą. Zdobył swoje pierwsze punkty w karierze i to w jak ważnym momencie! Przecież od kilku tygodni mówiło się, że kolejne niepowodzenie Nelsinho (np. szósty nieukończony wyścig) może skończyć się utratą wyścigowego fotela w Renault.

Piquet na Magny-Cours podobał mi się bardzo. W pierwszej fazie wyścigu potrafił utrzymać za sobą mclareny, choć Hamilton w lekkim bolidzie skakał mu z tyłu to z jednej, to z drugiej strony. Piquet raz, może dwa razy pojechał na ciasnych zakrętach za szeroko, ale nie popełnił żadnego błędu, z których słynął na poczatku sezonu - nie wypadał z toru, nie kręcił się bezradnie po asfalcie. Pod dużą presją był bardzo solidny. A w punkcie pomiaru prędkości miał trzeci wynik - 304,9 km/h. Więcej wycisnęli tylko kierowcy Ferrari.

Oczywiście, Piquet nie był bezbłędny. Dał się wyprzedzić Heikki Kovalainenowi podczas wyjazdu z alei serwisowej. Dziwna sytuacja, spora strata Brazylijczyka. Ale w końcówce debiutant wykorzystał błąd Fernando Alonso i to jednak on zajął siódme miejsce. Brawo!

Heikki Kovalainen. Najpierw był w cieniu szarżującego Hamiltona (jeździec bez głowy, prawda?), ale stopniowo przebijał się do przodu. Wyprzedził Marka Webbera, Nelsinho, dzięki późniejszemu drugiemu postojowi wyjechał przed Kubicą... W końcówce był szalenie blisko podium, bo przecież na ostatnim okrążeniu zrównał się z Trullim. Wydawało mi się, że Jarno lekko zepchnął na pobocze Fina, ale jakoś na razie nie słychać protestów ze strony McLarena.

Kovalainen pojechał świetnie i można się tylko zastanawiać co mógłby osiągnąć, gdyby nie został cofnięty na starcie. Może próbowałby złapać zwalniającego Raikkonena?

Jarno Trulli. Last but not least. Włoch wyprzedził na starcie o wiele lżejszego Alonso, a potem poprowadził ten swój pociąg do końca wyścigu. Były momenty, że był pod naprawdę dużą presją - najpierw Kubicy, potem Kovalainena. Bronił się jednak skutecznie, choć w końcówce dość dramatycznie. Ale na trzecie miejsce zasłużył, bo w kwalifikacjach był bardzo mocny - w drugiej sesji był przecież czwarty.

Na prostej start-meta stoją teraz ciężarówki, do których mechanicy pakują dziesiątki skrzyń. Cyrk przenosi się na Silverstone, gdzie za dwa tygodnie wyścig, ale wcześniej testy. BMW Sauber, które w ciągu dwóch tygodni spadło ze szczytu na dno, powalczy o powrót na swoje, czyli trzecie miejsce w stawce.

I na koniec: za rok Grand Prix Francji prawdopodobnie znów zostanie rozegrane na torze w Magny-Cours.

 F1 w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

niedziela, 22 czerwca 2008, cegieu

Polecane wpisy

  • Bahrajn, Australia, Malezja...

    Kilka dni po tym, jak władcy Bahrajnu poinformowali, że tegoroczne Grand Prix w ich kraju nie zainauguruje sezonu w marcu i niewiele dłużej po tym, jak samorząd

  • Gwiazda, czyli Vettel

    Dla Sebastiana Vettela ten sezon rozpoczął się od awarii i utraconych zwycięstw w Grand Prix Bahrajnu i Australii, ale skończył się bajkowo. Wygraną w Abu Zabi

  • Ustaw wyścig w Abu Zabi

    Po raz pierwszy w historii Formuły 1 aż czterech kierowców ma szansę zdobyć mistrzostwo świata w ostatnim wyścigu. Wariantów jest wiele, ale za pośrednictwem st

Komentarze
2008/06/22 19:01:27
Panie Ceglinski dobrze Panu wychodzi jesli chodzi o NBA, ale po co sie sie Pan bierze za Formule 1? tragicznie do wychodzi,
a dawanie tytulow jak "BMW spadło ze szczytu na dno" to juz kompletna zenada..
-
2008/06/22 20:30:03
popieram. I nie skorzystał Pan z mojej rady. Nadal mamy po 5 tekstów o Kubicy dziennie. I wszystkie są o pierdołach. "Deszcz, nie deszcz, wygra, nie wygra, matematyka, całki i różniczki do usłyszenia za godzinę napiszę to samo."

Wrzucając tytuł "dno" to już przeszedł Pan samego siebie. Dziwić się, że 5? Hamilton jechał daleko, nie miał jak zlikwidować czołówki ;]
-
Gość: hidayat, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/06/23 00:15:44
nie przesadzał bym z tą krytyką. pisanie o formule 1 jest trudne i wymaga dużo fachowej wiedzy. bardzo mało widać w czasie wyścigu gołym okiem (np stan opon) i dlatego dziennikarze uciekają od konkretów i sypią banałami ("na tym torze wyprzedzanie jest trudne"!!!! ).
-
Gość: Damon Hill, *.it-net.pl
2008/06/23 00:36:50
oj czepiacie się ludzie, jak dla mnie jest dużo lepiej niż kiedyś i się pan Cegliński poprawia ;)

ja nie mam zastrzeżeń do tekstu, może poza "pociągiem Trulliego" i ogólnym jego niedocenianiem bo pojechał genialnie i tak naprawdę był największym bohaterem wyścigu...

Nelsinho i Kov wypadli nieźle, ale bez przesady - można tak powiedzieć tylko przez pryzmat ich tegorocznych występów, a nie przez pryzmat ich umiejętności (Piquet wszak walczył w 2006 z Hamiltonem łeb w łeb w GP2), oczekiwań czy też sprzętu - bo to tak naprawdę pierwszy wyścig gdzie nie zostali zmiażdżeni przez partnerów z zespołu - a w kwalifikacjach znowu dostali baty...

obaj pojechali dobrze, ale dużo bardziej podobał mi się chociażby Mark Webber, który po raz kolejny punktował i po raz kolejny pokonał Coultharda...

pomijam już Kubicę, który wycisnął chyba siódme poty z BMW i zdewastował Heidfelda (30 sek różnicy - najwięcej spośród wszystkich zespołowych partnerów w tym wyścigu)


a co do Raikkonena - odpadło mu nie "coś" tylko końcówka wydechu - i to w ogóle cud, że dojechał do mety bo wydech nagrzewa się do ponad 900 stopni Celcjusza i jak widać było po wyścigu topi wszystko dookoła - jeszcze kilka lat temu taka awaria momentalnie uszkodziłaby tylne zawieszenie, teraz wydech jest poprowadzony inaczej i jakimś cudem Kimi dojechał do mety - ale sam przyznał ze jeszcze 1-2 kółka i pewnie musiałby się zatrzymać ;) tak więc szczęście w nieszczęściu Fina ;)
-
Gość: Y, *.chello.pl
2008/06/23 00:36:51
wlasnie dlatego, ze pisanie o formule 1 nie jest proste, nie powinien sie za to brac ktos, kto nie ma bladego pojecia.

tytul o bmw ze szczytu na dno jest jak na razie szczytem glupoty i totalne dno
-
2008/06/23 00:52:20
Jeżeli wyprzedzanie na tym torze jest trudne to można to napisać raz i skumamy cha che ;P A teraz mamy nadprodukcję akrtykułów, przy tym każdy pisany na kolanie i potem wychodzą takie "Heika" i do tego co tytuł to ostrzejszy. W dodatku nie pasujący do treści.