Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Blog > Komentarze do wpisu

Bręk, którego nie znacie

Kiedy w połowie września kończył się w Polsce EuroBasket 2009, z kolegami dziennikarzami uświadomiliśmy sobie rzecz przerażającą. Jeszcze tylko cztery, dwa, jeden mecz i zamiast Ricky'ego Rubio, Hedo Turkoglu, Vasileiosa Spanoulisa czy Milosa Teodosicia będziemy oglądać koszykarzy PLK.

PLK, która - jak coraz częściej mówią trenerzy - jaka jest, każdy widzi. Znaczy się słaba jest.

Siedząc na trybunach katowickiego Spodka rozgrzewaliśmy się z emocji patrząc na świetne mecze fazy pucharowej, ale coraz bardziej baliśmy się powrotu do pustych hal i słaboprzeciętnych drużyn. No bo kogo tam oglądać? Z braku pomysłów zaczęliśmy podkręcać ligowych bohaterów na postaci podziwiane na EuroBaskecie: oczami wyobraźni widzieliśmy walczącego pod koszami Ersana Mikołajko, notującego double-double Nenada Robaka, czy dryblującego Tony'ego Bręka.

Okej, to jest ten moment, w którym należy przestać się śmiać.

Dawid Bręk z Kotwicy Kołobrzeg nie jest materiałem na Tony'ego Parkera, być może nigdy nie dorówna Łukaszowi Koszarkowi, nie wiadomo nawet czy ustabilizuje swoją grę na poziomie Roberta Skibniewskiego. Ale na początku stycznia 2010 roku 20-letni koszykarz Kotwicy jest w dobrej formie i - kill me if I'm wrong - należy do czołowych polskich rozgrywających PLK.

Bręk zadebiutował w ekstraklasie 11 listopada 2007 roku i w spotkaniu przeciwko Czarnym zdobył nawet jeden punkt. W sumie, w siedmiu meczach sezonu 2007/08 zagrał w PLK przez 22 minuty.

W minionych rozgrywkach było lepiej - Bręk wystąpił w dziewięciu spotkaniach rundy zasadniczej i zdobył pięć punktów. W dwóch ostatnich meczach play-off, kiedy dobrze grającą, ale niepłacącą Kotwicę zaczęli opuszczać kolejni zawodnicy, był już podstawowym graczem drużyny. W spotkaniu nr 4, które Kotwica przegrała w Słupsku 96:107 po dogrywce, zdobył 12 punktów i miał dwie asysty w ciągu 41 minut.

W tym sezonie Bręk zagrał w każdym z 15 spotkań Kotwicy, a w sześciu ostatnich wychodził nawet w pierwszej piątce. Średnio ma 6,3 punktu, 3,0 asysty i 1,9 straty na mecz w ciągu 20 minut gry. Gdyby jednak wziąć pod uwagę tylko spotkania zaczynane w starting five, to okazuje się, że w trakcie 30,5 minuty Bręk zdobywa po 10,6 punktu, ma 5,1 asysty oraz 2,8 straty.

W sezonie 2004/05 20-letni wówczas Koszarek grał po 29,1 minuty - rzucał po 11,6 punktu na mecz, miał po 4,8 asysty i 1,9 straty. Nie twierdzę, że Bręk to talent na miarę Koszarka, ale uważam, że warto się mu przyglądać.

Warto też się czegoś o nim dowiedzieć. Ten gość w ostatnim wyjazdowym meczu Kotwicy ze Sportino - bardzo ważnym dla układu dolnej części tabeli - ustanowił swoje rekordy kariery - miał 14 punktów i 10 asyst. Kotwica wygrała 79:77.

Statystycznie wychodzi na to, że był to mój najlepszy występ w karierze. Nie wiem, co mam o tym mówić - w końcu wygraliśmy, a ja rzuciłem trochę punktów, były również asysty. Było dobrze, jestem szczęśliwy.

Skąd - zdaniem zawodnika - równa i stabilna forma w ostatnich spotkaniach?

Trener Blechacz zaczął na mnie stawiać. W poprzednim sezonie nie grałem prawie wcale, ale w tym zacząłem dostawać więcej minut, a po kontuzji Bartka Diduszki w ogóle dużo grać. W takiej sytuacji łatwiej jest się pokazać, łatwiej zrobić coś dobrego.

Bręk Pawłowi Blechaczowi zawdzięcza wiele, bo to właśnie trener Kotwicy wypatrzył go w rozgrywkach kadetów i sprowadził do Kołobrzegu.

Pochodzę z Opalenicy - małego miasta pod Poznaniem. W koszykówkę zacząłem grać w czwartej klasie szkoły podstawowej, przypadkowo. Mąż mojej wychowawczyni prowadził zajęcia koszykarskie i ona powiedziała nam, żebyśmy poszli z chłopakami na trening. Aleksandrowi Ziobrze zawdzięczam wiele, to on mnie zachęcił do gry.

Bręk nie był zawodnikiem, który w rozgrywkach młodzieżowych dominował i zdobywał po 30 punktów, ale coś w sobie miał. Kadet z Basket Team Opalenica przeciwko Kotwicy zagrał jeden ze swoich najlepszych meczów i Blechacz zaproponował mu grę w swoim zespole. Nastoletni Dawid przeniósł się do Kołobrzegu sam, bez rodziców. Rozpoczął liceum i grę w nowym klubie.

Do zespołu seniorskiego Bręk przebijał się mozolnie:

Na początku, w zespołach młodzieżowych, jeszcze w Opalenicy, musiałem pracować dużo więcej niż koledzy. Starałem się trenować bardzo ciężko. W seniorach, kiedy trenujemy już po dwa razy dziennie, samemu dużo więcej zrobić nie można, ale w poprzednich latach, kiedy nie grałem jeszcze regularnie w PLK, często zostawałem po treningach.

Pytanie klasyczne, czyli co Bręk uważa za swoje mocne i słabe strony?

Dobrze się czuję w akcjach pick n' roll, w miarę dobrze wychodzą mi rzuty za trzy punkty. Słabszy jestem w obronie, ale jej nie da się poprawić z dnia na dzień. Trzeba pracować fizycznie i taktycznie.

Cele?

Nie wybiegam daleko w przyszłość. Wiadomo, że każdy koszykarz chciałby grać w NBA, ale dostać się tam jest tak ciężko, że ja sobie takiego celu nie stawiam. Fajnie byłoby pograć kilka lat w Polsce, a potem - jeżeli będzie taka możliwość - przenieść się do silnej ligi zagranicznej. To moje marzenie.

Idolem Bręka jest Steve Nash, którego rozgrywający Kotwicy lubił i lubi oglądać. W Polsce starał się wzorować na Koszarku.

W poprzednim sezonie dużo nauczyłem się trenując z Kevinem Hamiltonem. On grał bardzo dobrze, a dla mnie to był pierwszy rok z seniorami w pełnym wymiarze. Graliśmy z Kevinem na jednej pozycji i on dużo mi podpowiadał, dawał wskazówki, przekazywał ciekawostki. Dużo nauczyłem się także od trenera Sebastiana Machowskiego.

Warto trzymać kciuki za Dawida Bręka, bo polskich rozgrywających na dobrym poziomie jest niewielu. Konkurencja do miejsc w kadrze jest praktycznie zerowa i nawet jeśli Dawid nie zamieni się w Tony'ego, to pożytek z niego może mieć nie tylko Kotwica.

Ale jeśli - odpukać - kariera Bręka nie potoczy się, tylko stoczy, to trzymajmy kciuki za kolejnego Bręka - Mateusza. Od Dawida jest o pięć lat młodszy, ale już ma tyle samo wzrostu co brat, czyli 185 cm. Uczy się gry na różnych pozycjach. Kto wie, może też trafi do PLK? Jeśli jednak już, to raczej do Poznania, bo umowę z młodzieżowym klubem z Opalenicy podpisało ostatnio PBG.

Dobra praca trenera Ziobry, którego inny wychowanek Hubert Pabian trafił do Czarnych Słupsk, została doceniona.

wtorek, 05 stycznia 2010, cegieu

Polecane wpisy

  • Rekord nierekordowy

    Kevin Love z Minnesota Timberwolves w środowym w meczu z Indiana Pacers osiągnął 52. kolejne double-double. Oto pierwsze zdanie z depeszy agencji Reuters: Minne

  • Phoenix Suns rozpoczynają finisz sezonu...

    ... i liczą na awans do play-off. Kilka tygodni temu mówiłem w "Magazynie NBA" na Sport.pl, że drużyna z Arizony nie wygląda mi na zespół na ósemkę w

  • TV PLK, czyli bolą uszy i oczy

    To miała być fajna koszykarska sobota przed komputerem i TV PLK - o 15 istotny mecz w walce o play-off, czyli Zastal Zielona Góra kontra Polonia Warszawa, a o 2

Komentarze
Gość: henry6, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/05 15:22:26
paie łukaszu nie juz 185 ale tylko 185 ja wieku 15 mam 198 cm więc nie jest zbyt wysoki zeby zosatc koszykarzem
-
Gość: KB24, *.tktelekom.pl
2010/01/05 16:07:42
synku a znasze nate robinsona albo A. iversona?? powiedz im że nieśa za duzi żeby zostac koszykarzami
-
Gość: Piotras, *.tktelekom.pl
2010/01/05 16:14:28
a Ty uwazasz ze tylko wzrost sie liczy w karierze koszykarskiej? W wieku 15 lat jeszcze sie rosnie Panie duzy.. a pozatym jak widac 185cm wzrostu nieprzeszjadzalo Dawidowi by piac sie tak wysoko i niech to robi dalej! Potrzebni sa polscy zdolni koszykarze
-
Gość: abc, *.chello.pl
2010/01/05 16:27:23
Dziecko, 185cm wzrostu w wieku 15 lat, to wg ciebie mało? OK, dla centra tak, ale dla rozgrywającego jest to zupełnie wystarczający wzrost. Nawet jeśli przestałby już rosnąć, to wcale nie oznaczałoby, że jest zbyt niski, aby grać w kosza. Jeśli masz wypisywać takie głupoty, to lepiej wyłącz komputer i idź pograć w kosza. Jeśli chcesz coś osiągnąć, nie krytykuj, tylko trenuj!
-
2010/01/05 18:45:10
198 cm w wieku 15 lat?! Jesłi to prawda to "parametry" imponujące.

Owszem można mierzyc nie więcej niż 185 cm, tak jak rzeczony Robinson, czy emerytowany Bogues, i zrobic karierę w koszykówce; ale nie oszukujmy się bez odpowiedniego wzrostu jest to bardzo utrudnione.
-
Gość: Ktos, *.tktelekom.pl
2010/01/05 19:02:39
Breniu powodzenia w dalszej karierze!
-
Gość: , *.tosa.pl
2010/01/05 20:22:16
Witajcie !
Jestem Graczem BTO (Basket Team Opalenica) Muszę przyznać i życzę Mateuszowi jak najlepiej że jest świetnie rozwijającym się zawodnikiem.
-
Gość: lukam, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/05 23:24:15
Chyba nawet widziałem jego pierwszy mecz w PLK, jeszcze za kadencji Arkadiusza Konieckiego, ale nie pamiętam z kim Totwica grała (Polpharma chyba..). Jeśli się nie mylę, pierwszą asystę zaliczył podaniem z koziołka w kontrze do Cielebąka... i takiego go zapamiętałem, bo kolejny sezon był bardziej ławkowy.

Dalej musi pracować nad kozłem i obroną, ale rzut i wejście pod kosz ma odważne. Oby tak dalej i nie tylko dlatego ze Didi jest kotuzjowany. Obok Kitzingera, Chanasa, Stępnia, czy Berishy kolejny "bezczelny" w grze. Więcej takich nam trzeba, bo basket to nie jest gra dla grzecznych chłopców:-)
-
wojczyn
2010/01/06 00:30:11
Pod koniec sezonu 2007/2008 trener juniorów Obry Kościan opowiadał mi jak to w rozgrywkach strefowych jego drużyna przegrała w Kołobrzegu z Kotwicą mecz na styku, bo w końcówce pewien chłopaczek, który miał kilka profesorskich zagrań...
-
Gość: observer, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/06 13:12:14
Wojczyn-wspaniała opowiesc, tyle ze nie o niego pewnie chodzi-bo Dawid dopiero w seniorach broni barw Kotwicy.Wczesniej-byl to zespół MUKS 50 ;)
-
Gość: , *.tktelekom.pl
2010/01/06 16:25:02
to widocznie chodzi o Muks 50 Kolobrzeg bo wtedy grali z Koscianem i krotko mowiac Dawid ich zalatwil..
-
wojczyn
2010/01/06 21:56:22
Tak, chodzi o Kotwicę 50. Faktycznie, mój błąd, bo zapomniałem, że dwie Kotwice wtedy grały :)