Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Blog > Komentarze do wpisu

Rowerem na testy F1

A co!

To jest moja odpowiedz i na kryzys (oszczedzam w delegacji), i na piekne okolicznosci przyrody (slonce i plus - plus, naprawde! - 15 stopni Celsjusza). Kiedy zobaczylem w Walencji wypozyczalnie rowerów pomyslalem - dlaczego by nie pojechac na tor imienia Ricardo Tormo bicyklem?

Pedalowanie z centrum Walencji na sam tor odrzucilem z góry. Ani ze mnie wprawiony cyklista, ani droga dobrze znana. Poza tym - jako fanatyk komunikacji miejskiej - warto byloby zwiedziæ jakies stacje, pociagi, polaczenia...

Pierwsze wydarzenia na torze beda mialy miejsce w niedziele, ale zeby nie jechac na slepo, co mogloby sie skonczyc spóznieniem, postanowilem zrobic próbe w sobote. Mój wrodzony GPS, który z reguly spisuje sie niezle, byl jednak tego dnia Glowa Pracujaca Slabo. W poszukiwaniu stacji Valencia Sant Isidre pojechalem na zachód, zamiast na wschód. Zdalem sie na siebie zamiast na informacje turystyczna i dojechalem do dzielnicy portowej. Mialo to jednak swoje dobre strony - przejechalem sie ulica, która za piec miesiecy bedzie arena wyscigu o Grand Prix Europy.

Moja Vuelta a Valencia w poszukiwaniu stacji Sant Isidre trwala w sumie dobre kilkadziesiat minut, jesli nie wiecej. Mialem klopoty, bo raz, ze moja prymitywna mapka centrum nie obejmowala docelowej okolicy, a dwa, ze juz w poblizu stacji byl jakis potezny remont i musialem szukac objazdu.

Kiedy w koncu zalogowalem sie na peronie nr 1 po kupieniu biletu, pociag w kierunku Buñol - Utiel uciekl mi sprzed nosa. To tez mialo jednak swoje dobre strony, bo moglem zrobic pamiatkowe zdjecie.

Na zdjeciu tego nie widac, ale kilkaset metrów za stacja przebiega autostrada do z Walencji do Madrytu. Ogólnie rzecz biorac stacja jest jednak daleko od szosy - doslownie i w przenosni.

Podróz do stacji nazwanej Circuit Ricardo Tormo trwa niecale 20 minut. To czwarty przystanek od Sant Isidre - pociag mija przedmiescia wygladajace jak male miasteczka, dystrykty hurtowni i magazynów, gaje pomaranczowe i nagle staje w srodku pola.

Stacja miesci sie przy samym torze - do miejsca wydawania akredytacji, które jest tuz przy zjezdzie z autostrady, jechalem 10 minut w polowie drogi mijajac glówna brame wjazdowa na tor. Wazna postacia przy wjezdzie jest oczywiscie Ricardo Tormo - swietny motocyklista, ktory kariere zakonczyl w polowie lat 80. z powodu nieszczesliwego wypadku, a w 1998 roku zmarl na bialaczke.

W sobote w poblizu toru panoszylo sie jeszcze stado owiec:

Powrót z toru do centrum Walencji okazal sie juz bardzo szybki - wyciagnalem wnioski z bledów i ze wstepnego rozpoznania okolicy i do sypialnej nory spod bramy Circuit Ricardo Tormo dojechalem w mniej wiecej 70 minut.

Jesli pogoda mnie nie zniecheci (bedzie jej ciezko) to zamierzam powtórzyc te wycieczki w niedziele i poniedzialek.

Przepraszam za brak polskich liter, ale spadly mi z roweru... Postaram sie, aby nastepnym razem juz byly - podobnie jak powazniejsze wpisy, bo przeciez zaczyna sie luty, ostatni miesiac przygotowan do sezonu F1. Prawdziwych przygotowan.

sobota, 30 stycznia 2010, cegieu

Komentarze
2010/01/30 22:03:20
Niby nie o sporcie a i tak fajnie się czyta :)
-
2010/01/31 00:49:28
port w Valencia. tam jest najlepsza plastelina w miescie. przywieź trochę:)