Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Blog > Komentarze do wpisu

Szambelan Jerzy - przyjaciel młodzieży

Napisałem ostatnio o Dariuszu Maciejewskim - nowym trenerze reprezentacji Polski koszykarek i szkoleniowcu KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. Stwierdziłem, że nie pamiętam, aby jakiś trener z PLK zrobił na mnie takie wrażenie.

Z PLK nie, ale z męskiej koszykówki - jak najbardziej. To Jerzy Szambelan, o którym wspomniałem w relacji z gali PZKosz "Złote Kosze".

Trenera Szambelana z początku lat 90. pamiętam nie tylko dlatego, że prowadził w ekstraklasie Stal Stalowa Wola. Moje wspomnienia dotyczą koszykarskich obozów, które organizował wówczas Mirosław Noculak - obecny ekspert TVP Sport. W sztabie szkoleniowym byli m.in. trenerzy ze Stalowej Woli - Szambelan i Tadeusz Duszyński. Ćwiczyłem w grupach obu szkoleniowców i zajęcia z nimi wspominam z przyjemnością.

Skąd wziął się Trener Roku nagrodzony "Złotym Koszem"? Szambelan jednoznacznie kojarzony jest ze Stalową Wolą, ale pochodzi z Łodzi. Do "Miasta Rowerów" trafił w 1971 roku jako zawodnik. Powoli kończył już wtedy karierę.

Kupiłem trochę ziemi, zbudowałem domek nad rzeczką, trochę odpocząłem i zająłem się szkoleniem młodzieży.

Zajął się z dobrym efektem - uczył koszykówki w Stalowej Woli, ale prowadził także młodzieżowe reprezentacje. W 1990 roku w Holandii z drużyną do lat 18, w której grali m.in. Maciej Zieliński czy Piotr Szybilski, zajął szóste miejsce. Potem prowadził Stal w ekstraklasie, ale w pewnym momencie z niej zniknął.

Po pracy w Stali miałem propozycje prowadzenia zespołów seniorskich, ale zająłem się szkoleniem w Stalowej Woli. Z pierwszą grupą zdobyłem brązowy medal mistrzostw Polski juniorów, a w zespole miałem m.in. Pawła Pydycha. W kolejnej prowadziłem m.in. Jacka Jareckiego, Bartłomieja Wołoszyna i Michała Gabińskiego. Rok temu z następną grupą zdobyłem wicemistrzostwo Spartakiady Młodzieży.

Szambelan jest fachowcem. Ma wielkie doświadczenie, ma wyniki, ma wychowanków, którymi może się pochwalić. Ma wreszcie charyzmę. To głównie dzięki niemu reprezentacja do lat 16 zajęła świetne czwarte miejsce w ostatnich mistrzostwach Europy na Litwie. To on ustalił zasady współpracy z młodymi koszykarzami.

Związek zaproponował mi posadę, ale ja się broniłem, nie byłem zainteresowany, bo to jednak jest obowiązek. Ja już mam 62 lata, jestem na emeryturze. W końcu stwierdziłem jednak, że może warto się przewietrzyć.

Od początku pracy z tymi chłopakami postawiliśmy na wartości mentalne, które moim zdaniem u polskich zawodników są niewykształcone. Właśnie w tym aspekcie mamy największe rezerwy. Na pierwszym spotkaniu z kadrą zrobiłem krótki, zaledwie pięciominutowy briefing. Nakreśliłem sześć zasad i zagroziłem, że jeśli ktoś nie będzie ich przestrzegał, to nie będzie ze mną pracował. Te zasady to: słuchanie, dyscyplina, pokora, praca, zaangażowanie, ambicja. Powtórzyłem to drugi raz i zapytałem czy chłopcy to zrozumieli. Powiedzieli, że tak. Okazało się, że już po pierwszym zgrupowaniu i turnieju w Ankarze coś zaczęło się w tej drużynie zawiązywać.

Zawiązało się tyle, że w 2010 roku reprezentacja zawodników z rocznika 1993 i młodszych pojedzie do Niemiec na mistrzostwa świata do lat 17. Z Szambelanem na czele.

Prezes Ludwiczuk proponuje, żebym prowadził tą grupę w kolejnych latach. Na razie zajmuję się przygotowaniem tych chłopaków do mistrzostw świata

Kilku koszykarzy kadry Szambelana już grywa w I lub II lidze. Kto z nich ma najlepsze widoki na przyszłość?

Mateusz Ponitka. Kawał chłopaczka z talentem sportowym. Bojownik, ma pasję i marzenia, które motywują go do ciężkiej pracy.

Szambelan lubi pracować w zespole, dlatego nalegał, aby przy okazji jego wyróżnienia pamiętać o całym sztabie szkoleniowym reprezentacji:

Ja zostałem wyróżniony, ale tą nagrodą muszę się podzielić. Dużo pracy w ukształtowanie tych zawodników włożyli trenerzy klubowi. Mam też współpracowników - Tomasz Niedbalski z Bytomia i Grzegorz Zieliński z Konina. To młodzi trenerzy bardzo dobrze przygotowani merytorycznie. Już mają doświadczenie, bo byli asystentami na młodzieżowych mistrzostwach. Do sztabu należy także trener odnowy Jacek Hernik. Dobrze nam się współpracowało, stworzyliśmy dobrą atmosferę, która przełożyła się na zawodników.

Pytałem Szambelana o jego zdanie na temat szkolenia w Polsce, na temat warunków, które trzeba spełnić, aby je poprawić:

W normalnym państwie w każdej dyscyplinie sportowej najpierw szuka się chłopców uzdolnionych i stwarza się im warunki do rozwoju, z których potem korzystają wszyscy - także ludzie o mniejszym potencjale i możliwościach. My to dopiero musimy zrozumieć. Jeszcze tego nie zrozumiemy.

Opowiem o modelu, który kilka lat temu udało mu się zbudować w Stalowej Woli przy pomocy ówczesnego wiceprezydenta miasta. Miałem możliwość wykorzystania środków finansowych przeznaczonych na cele lokalne i w każdej szkole podstawowej stworzyłem grupę minikoszykówki złożoną z 9-11-letnich chłopaków. Opłaciłem nauczycieli, żeby dwa razy w tygodniu mogli te grupy prowadzić i załatwiliśmy sprzęt, bo wiadomo, że szkolne magazyny to śmietniki. W kilku szkołach udało nam się obniżyć kosze, przystosować je do minikoszykówki.

Miałem zorganizowane grupy w dziewięciu szkołach i zacząłem organizować pikniki z rodzicami. Każda szkoła miała swoją reprezentację i w niedzielę od rana do popołudnia bawiliśmy się w koszykówkę. Rodzice mieli poczęstunek, chłopcy dostawali upominki, nagrodami były piłki. Nie było rywalizacji, tylko zabawa.

Udało mi się to ruszyć, bo w Stalowej Woli jestem osobą publiczną. Niezależną finansowo, nieuwikłaną w politykę, ale znaną na tyle, żeby zdobyć pieniądze na takie projekty.

To trwało dwa lata, później zarejestrowałem stowarzyszenie, znalazłem ludzi zajmujących się organizacją, prowadziłem warsztaty trenerskie z nauczycielami. Ale żyjemy w Polsce - udusili mnie. Zawiść. Nie było problemu finansowania, była zawiść.

I jeszcze zdanie Szambelana na temat ekstraklasy i obecności w niej Polaków:

Ekstraklasa powinna być otwarta - niech grają w niej wszyscy najlepsi. Niech zarabiają tyle, ile sobie wynegocjują. Model szkolenia powinien kończyć się na I lidze, to powinien być wierzchołek piramidy. My powinniśmy tak dobrze szkolić koszykarzy od dziecka do poziomu I ligi, żeby kluby ekstraklasy chciały się nimi posiłkować. Dlaczego tego nie robią? Bo nasi chłopcy nie mogą niestety konkurować z nacją amerykańską, litewską czy serbską.

Obowiązek obecności Polaków na parkiecie? Na chwilę obecną można doraźnie wprowadzać takie mechanizmy, ale trzeba włożyć duży wysiłek w stworzenie rozwiązań systemowych, które poprawią szkolenie młodzieży.

Mam nadzieję, że uwagi Szambelana rozważa zarząd PZKosz z prezesem Romanem Ludwiczukiem na czele. Bo jeśli mamy szukać w Polsce ludzi, którzy na produkcji koszykarzy się znają, to Szambelan w tym gronie znajduje się na pewno.

środa, 13 stycznia 2010, cegieu

Komentarze
Gość: brzoza, lapwing-gw-1.csx.cam.ac.uk
2010/01/13 15:48:28
fajny wpis, i Trener ma racje, ze liga powinna byc otwarta, wszelkie przywileje dla jedenj czy drugiej grupy tylko psuja zdrowa rywalizacje. problemem jest to ze wiele klubow z ekstraklasy szkolenie mlodziezy ma gdzies, bo i tak zawodnikow sie sciaga z zagranicy lub z innych klubow, nie mowiac juz o poziomie rozgrywek szkolnych, gdzie w wiekszosci przypadkow jak nie dadza rodzice to nie ma czym i w czym grac.
-
Gość: jaqjordan, mail.mzk.stalowa-wola.pl
2010/01/14 07:17:44
BRAWO. Świetny wpis, przede wszystkim z tego względu, że jestem wychowankiem trenera Szambelana z czasów jego pierwszej grupy młodzieżowej, która zdobyła brązowy medal MPJ 2000. Piękne czasy, trener mentor. Potrafił nas zmobilizować. Zwróćcie uwagę jakiego trenera mają pod nosem w Stalówce, trenera o którym piszą największe serwisy sportowe i najlepsi fachowcy w kraju. Ale w STW to tylko zawiść i układy. Prezydent powinien znowu się wziąść za tych dziadów z zarządu. Wypierdzielić tego Pamułę i dać szanse Szambelanowi, póki nie jest za późno.

Jeszcze raz mówię, super wpis. Pozdrawiam.
-
2010/01/14 21:12:40
Jerzrzyyyyyyy Szambelan ejejajejao ajejajejejeio!!!!
-
Gość: penny, mx1.kobize.pl
2010/10/27 12:48:04
ACH te obozy, AWF Gdańsk, Kołobrzeg - stare dobre czasy :)