|
Blog > Komentarze do wpisu
Euroligowy jubileusz ProkomuW czwartek Asseco Prokom Gdynia rozegra swój 100. mecz w Eurolidze. Wynik spotkania z Unicają Malaga nie ma znaczenia - mistrz Polski i tak po raz pierwszy w historii awansuje do elitarnej ósemki. Pamiętacie prokomowe początki w Eurolidze? 3 listopada 2004 roku sopocianie pojechali do Belgradu i pokonali 66:64 Partizana. Vule Avdalović w ostatniej sekundzie rzucał za trzy, ale nie trafił i Prokom odniósł wygraną numer 1. Pierwszy mecz u siebie? Tydzień później - 10 listopada 2004:
fot. Beata Kitowska/Agencja Gazeta Wbrew życzeniom kibiców Real Madryt w gdańskiej Olivii wygrał 69:61. Relacja Grzegorza Kubickiego: Królewskie granie To był magiczny wieczór w hali Olivia. Koszykarze Prokomu nie dali co prawda rady słynnemu Realowi, ale kibice nie powinni rozpaczać. Byli świadkami fascynującego widowiska. - Piękna porażka - rzucił jeden z kibiców, wyraźnie zdenerwowany przegraną, ale jednocześnie szczęśliwy, bo uczestniczył w wielkim wydarzeniu. Kiedy w 26. minucie Goran Jagodnik trafił za trzy punkty, a Prokom zbliżył się do Realu na pięć punktów (39:44), kibice wydali z siebie dźwięk odrzutowca. Kiedy drużyna z Madrytu wyprowadzała kolejną akcję, ponad 5 tys. ludzi zaczęło gwizdać tak głośno, że osoby siedzące w pierwszych rzędach zatykały uszy. Co na to gracze "Królewskich"? Podali piłkę do Alberto Herrerosa, a ten po raz kolejny trafił za trzy punkty. Publiczność ucichła... Potem kibice w Olivii podrywali się jeszcze kilka razy, ale w Realu zawsze znalazł się ktoś, kto potrafił ich uciszyć. Herreros, Antonis Fotsis czy Louis Bullock odbierali nadzieję kibicom, a także koszykarzom z Sopotu. Nie pomogła świetna gra Gorana Jagodnika, który w drugiej połowie zdobył 17 punktów. Słoweniec był sam, a przeciwko niemu cały Real - wielka drużyna, która zagrała popisowy mecz. - Zgadza się, zagraliśmy nieźle, ale też Prokom zagrał zaskakująco słabo - mówił trener Realu Bozidar Maljković, który świetnie prowadził zespół. - Oglądałem wiele spotkań drużyny z Sopotu i wiem, że potrafi grać dużo lepiej. Szanuję i cenię polską koszykówkę, dlatego cieszę się, że udało nam się dzisiaj wygrać w hali, gdzie kibice stworzyli cudowną atmosferę. Najtrudniejsze zadanie mieli gracze podkoszowi Prokomu - Adam Wójcik, Harold Jamison czy Tomas Masiulis (o jego kontuzji czytaj na stronach krajowych "Gazety"), dla których gracze Realu - Pat Burke, Fotsis, a nawet zaskakująco słaby Felipe Reyes byli murem nie do przejścia. Wójcik trafił 2 z 7 rzutów z gry, a Jamison - czyli zagubiony w akcji - zagrał tylko sześć minut. Po meczu w szatni był jednak uśmiechnięty od ucha do ucha. - Dlaczego tak mało grałem? Zapytajcie trenera - mówił. - Jest po kontuzji i ma jeszcze problemy z biodrem - tłumaczył Kijewski, który dodał: - Pod koszem nie graliśmy dobrze, zabrakło zwłaszcza punktów Wójcika, ale nie tylko jego. Ciężko wygrać mecz, w którym zaledwie dwóch koszykarzy rzuca powyżej 10 punktów. Irytujące były zwłaszcza akcje, po których gracze Realu zdobywali punkty z czystych pozycji. - Wiedzieliśmy doskonale, że Real wyprowadza zabójcze kontry, że trzeba wracać szybko do obrony. Niestety, nie zawsze to robiliśmy i stąd brały się doskonałe pozycje dla Herrerosa czy innych graczy - tłumaczył Kijewski. Wielki Real pokazał jego drużynie, jak się gra w Eurolidze, a warto zaznaczyć, że zagrał osłabiony brakiem podstawowego rozgrywającego - Elmera Bennetta. Mając jednak tylu świetnych koszykarzy, trener Maljković nie miał prawa narzekać. Real, który w tym roku zamierza odbudować swoją potęgę, jest wielkim zespołem, który dla młodego klubu z Sopotu jest po prostu poza zasięgiem. Tydzień później Prokom znów odniósł sukces na wyjeździe - w Pireusie pokonał Olympiakos 77:75. Warto sobie ten wynik wbić w pamięć przed tegorocznymi ćwierćfinałami, choć grecki klub nie był oczywiście tak mocny jak teraz. W 99 dotychczasowych spotkaniach Prokom ma bilans 32-67. W trakcie sześciu sezonów w drużynie zagrało 54 zawodników. Potraficie wymienić piątkę najskuteczniejszych? środa, 10 marca 2010, cegieu
Komentarze
Gość: Behemot, 212.124.244.13*
2010/03/10 13:20:29
Jagodnik, Gurovic, Wojcik, Woods, Logan?
Gość: internetowy_łoś, 150.254.89.14*
2010/03/10 14:03:19
Pytanie powinno być sformułowane inaczej. Nie to - kto był najskuteczniejszym graczem, bo takim mógł być zawodnik Iksiński, grający w jednym meczu ze 100% celnością (1/1), ale to - kto był najlepszym strzelcem zespołu w jego krótkiej historii.
Gość: Kleszczu3m, x775.bremultibank.com.pl
2010/03/10 16:07:18
Jagodnik, Dalmau, M. Miller, "Husain Beshok" nie pamiętam jak się to piszę ale był to świetny Turecki center, Logan
2010/03/10 16:28:58
Wojczyn sam pewnie liczył i zepsuł zabawę. To ja dodam tylko sumy ich punktów: Logan - 500, Wójcik - 489, Jagodnik - 478, Dylewicz - 378, Slanina - 374.
2010/03/10 16:38:32
W pytaniu nie było zastrzeżenia, że nie wolno liczyć :) Zresztą zrobiłem to już wcześniej na własne potrzeby :-)
2010/03/10 17:23:14
Najlepsza gra masowa online 3D o kibicach, ultrasach, hoolsach i ustawkach, 100% za darmo bez abonamentow.
Reprezentuj godnie klub ktoremu kibicujesz, na razie jest najwiecej koszykarskich kibicow Slaska Wroclaw: www.ultrasonline.com/ref/Radekj123/
Gość: KSP, chello087206208144.chello.pl
2010/03/13 14:55:03
Szanowny Panie Łukaszu,
W związku z olbrzymim sukcesem, jakim jest niewątpliwie awans Prokomu do najlepszej ósemki Euroligi, bardzo często podkreśla się rangę tego osiągnięcia. Niewątpliwie jest to największe osiągnięcie polskiej koszykówki wielu lat. Niestety, wielu dziennikarzy, w tym także Pan, stwierdza, że jest to "największy sukces polskiego basketu w wydaniu klubowym w historii", co niestety nie jest prawdą. Otóż dokładnie 50 lat temu, po pokonaniu drużyny FC Barcelona, do półfinału Pucharu Europy (dzisiejszej Euroligi) awansowała drużyna Polonii Warszawa, o czym praktycznie wcale się nie pamięta. A szkoda, bo śmiem twierdzić, że to największy sukces w historii polskiej koszykówki klubowej. Szczegóły tego wydarzenia znajdziemy na tej stronie: czarnekoszule.pl/forum.html?kategoria=1&temat=2553 Pozdrawiam. |
|