|
Blog > Komentarze do wpisu
Co dalej z koszykarskimi gwiazdkami?W felietonie do wtorkowej "Gazety Wyborczej" zastanawiam się nad przyszłością wicemistrzów świata do lat 17. Napisałem w nim m.in.: Przed nimi krok najtrudniejszy - przejście z juniora do seniora. Zderzenie z cięższym treningiem i wyższymi wymaganiami, zmiana szkoły, klubu, wyprowadzka od rodziców. Nowe środowisko i nowe pokusy. Trzeba mieć silny charakter i dużą chęć do pracy, aby ten okres przetrwać, ba, aby zrobić w tym czasie postęp. Rozmawiałem z wieloma fachowcami o drodze, którą powinni pójść wicemistrzowie świata, i napisać mogę jedno - wiemy, że nic nie wiemy. Koszykówka - polski sport w ogóle - nie wypracowała w ostatnich latach ścieżek kariery dla kandydatów na gwiazdy, które gwarantują rozwój. Jakie alternatywy ma młody koszykarz? Przyjmijmy, że jest nim 17-letni Przemysław Karnowski: - pozostanie w młodzieżowym klubie MKS Katarzynka Toruń - granie w rozgrywkach juniorskich połączone z występami w II lidze w Sidenie Toruń - przejście do właśnie tworzonej Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Cetniewie - szukanie polskiego klubu poza Toruniem - w I lidze lub Tauron Basket Lidze - wyjazd za granicę do kraju z Europy - kluby z Hiszpanii i innych państw składały Karnowskiemu propozycje już przez zeszłorocznymi mistrzostwami Europy - wyjazd za granicę do USA - znalezienie szkoły średniej lub czekanie np. na stypendium na uczelni Każda z powyższych alternatyw ma swoje dobre lub złe strony - wybór większości z nich można albo pozytywnie uzasadnić przykładami zawodników z ostatnich lat, albo skrytykować również posługując się historiami karier utalentowanych graczy z Polski. Podyskutujmy: co powinni zrobić Karnowski, Tomasz Gielo, Michał Michalak, Piotr Niedźwiedzki, Mateusz Ponitka i inni srebrni medaliści mistrzostw świata? wtorek, 13 lipca 2010, cegieu
Komentarze
Gość: wielebny, wsip-70-165-184-179.lv.lv.cox.net
2010/07/13 07:51:52
Zgadzam sie z komentarzem ,nasi trenerzy mimo wielkiego zapalu sa mega zacofani- sam talent zawodnikow musi natrafic na trenera ktory ma doswiadczenie w prowadzeniu.
a gdzie beda grali w Polsce w- w ktorym zespole?Nasze wielkie talenty jak Jarmakowicz i Wojciechowski rozmyly sie bo mieli za dobrze i mysleli ze ktos im pilke przyniesie ze Space jamu- przyniusl ale z DZEMEM.Jak najdalej od Polskich klubow - umowy nie respektowane przez kluby ? Cyrk z Ludwikiem
Gość: miernikos, theta.ztm.waw.pl
2010/07/13 08:28:55
na pewno gra w rozgrywkach juniorskich w Polsce nic nowego ich nie nauczy, wręcz uwsteczni. Chłopaki są na tak wysokim poziomie, że np. WKK z trzema z nich w składzie nie będzie miało wielu rywali w lidze. Jedyne wyjście to gra w I lidze lub ekstraklasie w Polsce, co łatwo dowieść na przykładzie Ponitki i Michalaka z Polonii 2011. Na wyjazdy za granicę może być w przypadku kilku z nich za wcześnie, szczególnie tych, którzy nie są skazani na sukces dzięki świetnym warunkom fizycznym jak właśnie Karnowski. Niemniej jednak, wydaję mi się, że są już oni na tak wysokim poziomie koszykarskim, nabrali tak dużej pewności siebie, że większość z nich wkrótce trafi do ekstraklasy, z połowa pewnie za 3-4 lata zadebiutuje w seniorskiej reprezentacji. Oby tak było:)
Gość: Bartek, chello084010098097.chello.pl
2010/07/13 09:42:28
Uważam, że jeżeli Ci młodzi koszykarze dostaliby propozycje z klubów zagranicznych to powinni je wykorzystać. Tak naprawdę decydować tu będzie tylko ich upór i chęć osiągnięcia sukcesu. Już teraz powinni (z myślą o przyszłości) uczyć się języka obcego, bo to jest podstawa. W polskich klubach najczęściej nie inwestuje się w gracza na dorobku, a potrzebują tylko takich gotowych do grania od razu. Wyjątek stanowi Polonia 2011.Ci zawodnicy(przynajmniej niektórzy) już za rok lub dwa powinni grać w ekstraklasie (grac a nie być!!) Z drugiej strony zależy teraz tylko od nich i od ich pracy to czy osiągną sukces. W Polsce mieliśmy już kilka sukcesów w kategoriach młodzieżowych np. w piłce nożnej rocznik 82 - mistrzostwo europy, a jakoś z tej grupy mało kto wybił się ponad przeciętność.
Gość: , dwm242.internetdsl.tpnet.pl
2010/07/13 10:03:07
Zależy co chłopaki maja w głowach.
Jeden zadowoli się kilkoma tysiącami, zrobi sobie dziarę i będzie jeździł starą Beemką,bo mu się ciężko nie będzie chciało pracować. Będzie chciał miec już i byle co. Drugi zawalczy i na poczatku może być to nawet Polska, choć lepiej jechać na Zachód. Jeśli będzie miał w głowie poukładane i odrobinę szczęścia to się przebije, ale złapać kontuzje można i tu i tam Z popsutymi kolanami czy kręgosłupem trudno wojować. Ameryka to opcja ekstremalna. Można zdobyć jakiś dyplomik, ale żeby się przebić trzeba mieć mnóstwo szczęścia i porządne "plecy." 2010/07/13 11:11:53
A ja się nie zgodzę z argumentem, że nie ma przykładów jak w Polsce wykorzystać pojawiający się potencjał i przekuć go na sukces dyscypliny. Podajecie wszyscy przykłady negatywne tj. kadrę olimpijską Wójcika. Wydaje mi się, że trąca to trochę polskim kompleksem. Wiadomo u nas nic się nie da zrobić, trzeba jechać na zachód. Według mnie powinno się sięgnąć do wzorców, które zostały już w kraju wypracowane. A takie są. Tu najlepszym przykładem powinni być siatkarze z rocznika '77 (Murek, Świderski, Gruszka). Oni w '96,'97 zdobyli juniorskie ME i MŚ. Nikt z nich nie wyjeżdżał na zachód. Więc powinno się czerpać z wypracowanych już wzorców. Jak widać w tej chwili struktury szkoleniowe na etapie młodzieżowym dają radę. Więc pozostaje tylko kwestia przebudowania organizacji wyżej. Siatkarze potrafili wykorzystać potencjał swoich juniorów i dzięki temu ich organizacja dostała mega kopniaka. Niestety kosztem koszykówki. Może wykorzystując ich doświadczenie uda się odbudować koszykówkę. Ale to kwestia ludzi odpowiedzialnych za organizację. Co do uwag dotyczących szkolenia i trenerów - może lepiej sprowadzić do nas kilku fachowców, którzy pokażą młodym ludziom jak się pracuje niż wysyłać tych młodziaków na głebokie wody. W większości przypadków naszych niespełnionych talentów to właśnie wolna adaptacja do nowych warunków była przyczyną marnowania talentów.
Gość: sms, cmpc-089-239-103-098.cnet.gawex.pl
2010/07/13 12:00:52
A co to za nowy twór - SMS w Cetniewie, czy ktoś zna jakieś szczególy? Czy z OSSM-ami juz koniec?
Gość: damianos, staticline17360.toya.net.pl
2010/07/13 14:49:15
Czemu mają walczyć dopiero w drodze na IO w Rio de Janeiro za 6 lat, przecież taki Ricky Rubio w podobnym wieku jak oni prowadził już srebrną reprezentację Hiszpanów w Pekinie.
2010/07/13 16:01:18
Powinni wyjechać do USA do szkoły oczywiscie z dobrą koszykówka, inni wtedy mieli by jeszcze większą motywację aby sie z nimi załapać, trenera wynagrodzić, klubom pomóc wynegocjować dobre kontakty telewizyjne aby miały pieniądze na szkolenie, a przede wszystkim chołubić i pokazywać mentalność zwycięscy. Za brak tej mentalności winię matołów nauczycieli, którzy jak złapia słapszego to swoje nieudane studia, życie wyładowują na dzieciach. Nie ...e nauczycielki mające o sobie najcześciej mniemanie wielkie panny, których nikt nie chce. Tu musi sie zmienić Polska.
Gość: hank, adhq223.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/13 18:43:30
Ważne by ci młodzi koszykarze zrobili krok do przodu w stosunku do poprzedniego sezonu. Chodzi o systematyczne występy w I lidze lub ewentualnie transfer do europejskigo klubu. Jestem przeciwko przejsciu tych chłopaków do USA. Wciąż w pamięci mam Malesę, który za młodu przeniósł się za ocean gdzie wg mnie nie rozwinął się tak jak mógł. Dla mnie to talent zmarnowany, a pamiętam jak był liderem kadry U-19 z Maćkiem Lampe.
Gość: Behemot, ip-194.54.190.190.spray.net.pl
2010/07/13 22:29:37
Uważam, że absolutnie nie USA. Tam zupełnie nie wiadomo jak trafią i czy się przebiją. Jeśli mają oferty z zagranicznych klubów to jak najbardziej tak. Jeśli zgłosi się klub PLK, w którym będą mieli zagwarantowane minuty to również tak (przepis o 2 Polakach sporo w tej kwestii ułatwia - jeśli jeszcze będzie, nie orientuje się do końca ;P). PLK tyczy się głównie Karnowskiego, który moim zdaniem w co najmniej kilku zespółach z zeszłego sezonu mógłby powalczyć o miejsce w pierwszej piątce. Obwodowym może być trochę trudniej przebić się z importem z USA. Jeżeli Polonia 2011 wykupiłaby dziką kartę to wtedy absolutnie trzeba się w niej znaleźć! Nawet jak będzie grała w pierwszej lidze to też warto ze względu na szkoleniowca. Uważam, że dla większości z nich szkolenie juniorskie, SMSy i inne Cetniewa to już w tej chwili krok do tyłu.
Gość: Gracz, abch220.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/13 22:42:08
Znam osobiście zawodnika rezerwowego kadry Polski U-17. Rozmawialiśmy o Karnowskim, bo go chwalił, że ma "warunki" a przy tym dobrą motorykę. Zapytałem się go gdzie gra, kto o niego pytał bo z takim potencjałem powinien być w dobrej drużynie. Odpowiedź:
" Z POLSKI NIKT O NIEGO NIE PYTAŁ, ALE Z HISZPANII MIAŁ PROPOZYCJĘ I JACYŚ SKAUCI ZE STANÓW SIĘ KRĘCILI". Kur...... Jeżeli jest tak faktycznie to uciekajcie chłopaki z Polski przy pierwszej okazji. Tu nikt nawet nie "czesze" rynku żeby was wyłowić. Tak było kiedyś i tak jest teraz. Idźcie w świat gdzie będą cenić wasz talent i w Was zainwestują a nie zostawajcie w Polsce gdzie liczy się tylko tu i teraz.
Gość: Delete, aaht210.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/14 20:31:21
Powinni uciekać jak najdalej od polskiej myśli szkoleniowej, która nie ukrywajmy po prostu leży, tak samo jak poziom TBL. Najlepszą opcją byłby wyjazd gdzieś na południe Europy albo do stanów do jakiejś dobrej szkoły. Takich talentów nie można zmarnować a w Polscejak pokazuje hgistoria takich przypadków było sporo.
2010/07/14 21:42:43
No jasne, chłopaki osiagnęli sukces ale to trenerzy w Polsce są słabi. Ktoś ich jednak wyszkolił, wyselekcjonował, motywował do ciężkiej pracy a medal jest przykładem tego, że można również w Polsce coś osiągnąć z tymi "marnymi trenerami". Panowie ubliżacie panu Szambelanowi, który poukładał ich mimo wielu problemów jakie pojawiły się po Mistrzostwach Europy 2009!!! Oczywiście system szkolenia młodzieży w Polsce kuleje i to bardzo ale to rola PZKosza i Ministerstwa aby to zmienić, trenerzy polscy coraz częściej szkolą się na zachodzie, jeżdżą na staże i to nie jest najsłabszy punkt tego ogniwa. Pragnę przypomnieć nie którym, że wyjazd na zachód lub do USA nie gwarantuje rozwoju zawodnika a przykładów mamy wiele: Wojciechowski, Jarmakowicz, Malesa itd. Zawodnik, który trafi do dobrego klubu i trenera również w Polsce może stać się z juniora dobrym seniorem na skalę europejską (takie kluby już powstaja w Polsce...nie chcę ich tu wymieniać, ci co znaja się wiedzą o które chodzi)
To niestety rola państwa by zadbać o nich, stypendia, opieka medyczna, kontakty z najlepszymi trenerami w Polsce i zagranicą. Można brac przykłady z Turków. Oni dość często w ciagu całego sezonu koszarują na 7-10 dni najlepszych zawodników z danego rocznika i mają ich pod ciagłą obserwacja, widzą ich rozwój i postępy. Nie krytykujmy tylko, jak to najlepiej potrafia Polacy ale szukajmy wiecej pozytywów tego sukcesu, że coś ruszyło się i to w dobrym kierunku. I może nie koniecznie muszą wyjeżdżać zagranicę, tylko niech PZKosz i Ministerstwo zainwestuje w nich bo warto...
Gość: mike, 87-205-224-133.adsl.inetia.pl
2010/07/14 22:26:19
Chłopaki stoją przed ważną decyzją. Wielu znawców będzie im proponowało złote góry. Fajnie, mamy srebro, ale trzeba iść za ciosem. Powinno zmienić się podejście klubów PLK do szkolenia młodzieży. W wielu klubach szkolenie opiera się na ściąganiu najzdolniejszych z Polski, a wychowankowie grają często ogony. Przykład Anwil Włocławek w ostatnich trzech latach (juniorzy lub tzw. młodzieżowcy): Michalski (Bydgoszcz), Piechowicz (chyba Zagłebie Sosonowiec), Gabi i Wołoszyn (Stalowa Wola), Glabas (Olsztyn), Adamczewski (Inowrocław), Raczyński i Janiak (Włocławek - rola w zespole praktycznie żadna!). Wróćmy jednak do tematu. W Polsce rozgrywki juniorskie na szczeblu województw wyglądają mniej więcej tak, że 2-3 zespoły leją resztę +30 czy Ci chłopacy sie czegoś nauczą? Srebni medaliści to zawodnicy grający jeszcze także w 2 lub wyższej klasie rozgrywkowej. Dlatego podstawowym wymogiem przy wydawaniu licencji drużyną PLK powinna być drużyna rezerw w 2 lidze, gdzie będą grali juniorzy lub zawodnicy wracający po kontuzji lub bez formy. W ostatnim sezonie Śląska kluby PLK (chyba 5) m.in.: Anwil, Śląsk i Ostrów Wlkp. zorganizowały ligę juniorską, gdzie przed meczem seniorów grali juniorzy! Innym ciekawym pomysłem może być drużyna w PLK złożona z najzdolniejszych koszykarzy plskich do lat góra 20. Grająca bez spadku z ligi, którą prowadzą trenerzy z prawdziwego zdarzenia. Pomysłów jest masa i były one wiele razy omawiane, ale władzie koszykarskie muszą chcieć, a nie podpisywać się teraz pod sukcesem.
Co do wyboru... wyjazd? Tak jeśli będą grać systematycznie. Z PLK napewno nie "mój" Anwil, bo Igor raczej młodych nie wpuszcza nawet na ogony. |
|
A tak przy okazji: Polska potrzebuje umowy ze Stanami regulującej zagadnienia nauki i szkolenia naszych najzdolniejszych koszykarzy, chcących studiować i grać w USA. W latach 90-tych niektóre duże kraje europejskie wysyłały co roku do NCAA nawet ponad 20 zawodników (przodowały w tym zwłaszcza Holandia i Niemcy). Tak - o ile dobrze pamiętam - do NBA przebili się Deltef Schrempf czy Rick Smits (i wielu innych).
Nie wierzę w tzw. polską myśl szkoleniową. Żaden polski trener nie ma renomy międzynarodowej. Trenerzy (zwłaszcza na niższym szczeblu) w Polsce zarabiają mało, więc do zawodu nie przychodzą najlepsi. A to często tacy nikomu nieznani trenerzy wyławiają wartościowych zawodników i kształtują zręby ich koszykarskjiego rzemiosła. A jak już jacyś chętni przychodzą do zawodu, to często rezygnują, bo warunki pracy są po prostu złe. Znajomość języków obcych wśród naszych szkoleniowców jest bardzo słaba. Jak się nie zna języka, to się nie zna najnowszych trendów w taktyce i szkoleniu, bo literatura z tego zakresu powstaje głównie po angielsku. Bez znajomości języka nie ma po co jeździć na trenerskie kampy, itd. Koło się zamyka.
Tych chłopców trzeba powierzyć mądrym fachowcom, którzy będą wiedzieli jak ich talenty oszlifować. Gra za granicami sprawi, że jako koszykarze i ludzie nabiorą pewności siebie, wyzbęda się kompleksów typowych dla Polaków. Żaden przeciwnik im nie będzie straszny.
Marcin Gortat jako gracz rozwijał swój talent w lidze niemieckiej, pod okiem coacha z Serbii. Wyjazdy pomogły rozwinąć się takim zawodnikom jak Ignerski, Chyliński, Szewczyk. Także Koszarek chwalił ligę włoską... Przykłady można mnożyć.
Sry za wykład.