Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Blog > Komentarze do wpisu

Dlaczego nie wierzymy w SMS Cetniewo?

Wicemistrzostwo świata koszykarzy do lat 17 wznowiło dyskusję o modelach szkolenia i ścieżkach karier młodych polskich koszykarzy. Zgadzamy się, że rocznik 1993 to wyjątkowa grupa talentów, ale zdania na temat tego, jak powinna wyglądać ich dalsza droga, są podzielone.


Kilkanaście dni temu pisałem w felietonie do „Gazety Wyborczej”, że – jako koszykarskie środowisko – wiemy, że nic nie wiemy. Koszykówka - polski sport w ogóle - od lat nie potrafi znaleźć ścieżki, która kandydatom na gwiazdy gwarantuje rozwój i sukces. Na blogu wymieniałem pięć możliwych dróg, na których rozstaju znajduje się 17-letni wicemistrz świata.


Teraz zajmę się tą, którą wykluczyć najłatwiej – Szkołą Mistrzostwa Sportowego w Cetniewie, która rusza od września.


Z większości rozmów, które przeprowadziłem w ostatnich dniach z prezesami klubów dużych i małych, trenerami doświadczonymi i młodymi czy zawodnikami z przeszłością w SMS, wynika, że SMS w Cetniewie - centralne szkolenie pod egidą PZKosz w ogóle – jest passe.


Z większości, ale nie ze wszystkich rozmów – byli też tacy, którzy twierdzili, że przejście w komplecie do SMS do najlepsza droga dla 17-letnich wicemistrzów świata. Zwolenników szkolenia centralnego – tych z okolicy warszawskiej ul. Erazma Ciołka - najlepiej opisał ostatnio autor Koszykarskiego Antybloga.


Ja się z nim zgadzam i koszarowaniu w SMS jestem przeciwny. Dlaczego? Przyczyny podaję poniżej – część z nich to przemyślenia własne, część, to spostrzeżenia moich rozmówców. Ich nazwisk nie podaję, bo nie każdy z nich sobie tego życzył, ale to w dużej mierze ich artykuł, a nie mój.


Po pierwsze: powoli, ale jednak, polska koszykówka wykształciła mechanizmy, które działają u podstaw. To kluby dziecięce, młodzieżowe lub takie, które największe talenty wprowadzają do koszykówki seniorskiej. Powiedzmy, że w gronie setek szarych szkół, w których czasem pojawiają się wybitni uczniowie, pojawiły się gimnazja, licea i uniwersytety, które działają z myślą o najlepszych. Polonia 2011 Warszawa i WKK Wrocław to przykłady pierwsze z brzegu, ale na Pomorzu i w innych regionach też można znaleźć kluby, które - w języku edukacji - oferują maturę międzynarodową.


Te kluby zaczynają pełnić rolę naturalnych uczelni wyższych – wybijający się w Wałbrzychu Piotr Niedźwiedzki pierwsze kroki w II lidze stawia w WKK, najlepsi w Ostrowie Wlkp. i Łodzi Mateusz Ponitka i Michał Michalak odpowiedzialności za wynik uczą się w Polonii 2011.


SMS Cetniewo ma ambicje być wyższą uczelnią, ale na razie jest zagadką. Znane są obiekty, hala, nauczyciele i trener-koordynator Tomasz Jankowski. Ten ostatni nie ma dobrej opinii wśród kolegów po fachu, ani zawodników, którzy mieli z nim okazję pracować. Nie ma też wyników w rozgrywkach młodzieżowych na poziomie reprezentacji i nie może pochwalić się rzędem wychowanków z czasów pracy w Śląsku Wrocław.


Znaków zapytania przy SMS jest wiele. Koszykarze wybierający tą szkołę ryzykują, choć oczywiście można zauważyć, że podobnie ryzykowali kilka lat temu Tomasz Śnieg, Piotr Pamuła i Jarosław Mokros przechodząc do nowopowstałej Polonii 2011. Zaryzykowali i wygrali. Czy może tak być z SMS? Teoretycznie tak. Ale dlaczego cetniewska szkoła chce wyrwać najlepszych zawodników ze środowiska, w którym oni robią postęp?


Po drugie: kluby-uniwersytety – będę trzymał się WKK i Polonii 2011 – otwierają przed młodymi koszykarzami perspektywy.


WKK - wybijasz się w kadetach? Zagraj w juniorach. Tam też się wyróżniasz? Sprawdź się w II lidze. Polonia 2011 - dominujesz w juniorach starszych? Dostaniesz szansę w I lidze. Grasz tam już dwa sezony i idzie ci nieźle? Spróbuj sił w ekstraklasie.

SMS takiej możliwości miał nie będzie – cetniewska szkoła najpierw będzie miała drużynę w II lidze, co dla niektórych zawodników może się nawet w przyszłym sezonie okazać czasem straconym. Docelowo SMS ma występować w I lidze, ale co jeśli jego uczniowie w klasie maturalnej będą mieli już umiejętności na poziomie ekstraklasy?

Po trzecie: SMS to środowisko nienaturalne. Grupa młodych zawodników skoszarowana w jednym miejscu, grająca – jako juniorzy – przeciwko seniorom, nad którą nie wisi żadna, ale to żadna presja wyniku. Nawet jeśli SMS Cetniewo przegra w przyszłym sezonie wszystkie mecze w II lidze, to prawdopodobnie i tak rok później zagra o klasę wyżej. Czego mogą się w takich warunkach nauczyć kandydaci na liderów kadry? Na mistrzostwach Europy na Litwie i mistrzostwach świata w Niemczech poznali smak presji i wiedzą, na czym polega branie odpowiedzialności w sytuacji, kiedy na szali leży naprawdę dużo. Granie w II lidze bez patrzenia na wynik będzie dla nich dwutaktem w tył.

Poza tym – tworzenie zespołów z zawodników na tym samym poziomie technicznym, taktycznym, mentalnym i fizycznym, jest bez sensu. To nie jest naturalne środowisko koszykarskie – prawdziwe drużyny to starcie doświadczenia z młodością, autorytetu z krnąbrnością, osiłka z chucherkiem itp.

Leszek Karwowski na pewno lepiej pokazał Śniegowi jak gracz podkoszowy powinien ustawiać się tyłem do kosza po piłkę niż zrobiłby to Marcin Kolowca. Dzięki temu Śnieg będzie lepiej wiedział, na co czekać i jak podawać piłkę Maciejowi Lampemu w reprezentacji. Adam Wójcik, który jest bliski przejścia na zakończenie kariery do WKK, na pewno więcej nauczy Niedźwiedzkiego niż ten zyskałby na wspólnych treningach z Przemysławem Karnowskim. I kto wie, może Ponitka już nabrał trochę cech ekspresywnego strzelca podpatrując Dardana Berishę?

Po czwarte: w grupie, w której teoretycznie każdy z kilkunastu zawodników to jednostka w skali kraju wybitna, zawsze znajdzie się ktoś słabszy, ktoś komu – siłą rzeczy – trenerzy będą poświęcać mniejszą uwagę. Sukcesem SMS będzie, jeśli z 20 zawodników prawdziwą karierę zrobi pięciu-sześciu koszykarzy. A gdyby ta 20 została w swoich pięciu-sześciu klubach, maksymalnie po czterech w każdym? Może tam trenerom łatwiej byłoby skupić się na brylancikach i wypromować je bardziej?

Najlepiej przy pomocy PZKosz, dla którego celem powinno być właśnie wsparcie dla klubów i zawodników, a nie tworzenie SMS. Jakie wsparcie? Niech kluby, które mają koszykarzy w kadrach młodzieżowych w I lub II lidze grają za darmo. Niech – jak proponuje Koszykarski Antyblog - zawodnicy z drużyn, które nie mają perspektyw gry na szczeblu centralnym dostają stypendia ze związku, aby wybrać klub kierując się perspektywami rozwoju, a nie pieniędzmi. Niech federacja wspiera czołowe koszykarskie uniwersytety kadrą szkoleniową, aby wybitni studenci mieli fachową opiekę.

Po piąte: trenerzy-zwolennicy SMS mówią, że skupianie srebrnej drużyny razem, to najlepsza droga do dobrych wyników w następnych latach. Ale zaraz, zaraz – czy na pewno o to nam chodzi? Proponuję posłuchać trenera Jerzego Szambelana, obmyć twarz zimną wodą i nie pozwolić, aby po latach posuchy srebro zawróciło w głowie. Nas mają nie interesować sukcesiki, nam ma chodzić o sukcesy!

Poza tym grupowanie kadry w jednym miejscu stwarza pozory skończonego produktu, co potęgować mogą regularnie pojawiające się głosy o szantażu – przyjdziesz do SMS (wcześniej OSSM), albo w kadrze nie zagrasz! Czy na przyszłoroczne ME można byłoby powołać kogoś spoza cetniewskiej grupy? Co zrobić w kolejnych latach z tymi, którzy na powołanie nie zasłużą? Czy zaklepane miejsce w kadrze nie popsuje motywacji i atmosfery w drużynie? Jak dołączać do drużyny talenty, które rozwiną się później? To pytania trudne, dlatego, że SMS w Cetniewie to także liceum – koszykarze mają się uczyć, zdawać z klasy do klasy, zaliczyć maturę. Zmiana szkoły w tą, czy w drugą stronę byłaby niepotrzebnym kłopotem.

Po szóste: roczne utrzymanie SMS w Cetniewie ma kosztować związek ok. 900 tys. złotych. Gros pieniędzy na ten cel to dotacja z ministerstwa, która – niestety – w myśl umów regulowanych prawnie nie może być przeznaczona na nic innego. Jeśli więc związek chce i – wszystko na to wskazuje – musi tą szkołę zorganizować, to warto robić to z głową i na zdrowych zasadach.

Dotarłem do propozycji umowy dla zawodników, którzy mieliby grać w SMS. Trenerzy młodych zawodników skarżą się, że szkoła przyznaje sobie prawo jej rozwiązania, jeśli koszykarz ma przewlekłą kontuzję trwającą ponad sześć miesięcy – to praktycznie oznacza, że w krytycznym momencie zawodnik jest pozostawiony sam sobie.

Z drugiej strony, jeśli z jakichkolwiek względów koszykarz odstąpi od umowy, jego rodzice lub opiekunowie muszą zapłacić SMS 30 tys. złotych. Czy ktoś zapomniał, że nastoletni koszykarze to bardzo młode osoby, które wcale nie muszą czuć się dobrze w nowym towarzystwie? Może czasem – dla dobra kariery – zachować w tym względzie elastyczność?


PZKosz, który finansowo, organizacyjnie i szkoleniowo nie poradził sobie z ideą OSSM, robi błąd wracając do SMS. Jedna, centralna szkoła sprawdziła się na przełomie wieków, kiedy do Warki, a potem Kozienic trafiali rzeczywiście najbardziej perspektywiczni zawodnicy, kiedy maturę zdawały roczniki 1980-84. Dwóch graczy z tamtego okresu (Łukasz Koszarek i Michał Ignerski) to czołowe postaci reprezentacji Polski ostatnich lat, kilku innych gra na solidnym poziomie w ekstraklasie. Mało? To dorobek o wiele większy niż z OSSM.


Kolejne roczniki warecko-kozienickiego SMS to jednak coraz mniej wychowanków, a sporo problemów wychowawczych –alkohol i narkotyki sprawiały, że talenty niszczyły się w sosie własnym i były ze szkoły wyrzucane. Nawet jeśli z tamtego okresu wyciągnięto wnioski, to Cetniewo nie jest miejscem, w którym młody człowiek zobaczy coś więcej niż halę i plażę. A nie samą koszykówką żyje człowiek.


Kto ze srebrnej kadry Szambelana ma uczyć się w Cetniewie? W środowisku wymienia się różne nazwiska, ale na razie potwierdzane są tylko cztery – Tomasz Gielo, Grzegorz Grochowski, Dawid Kołakowski i Daniel Szymkiewicz.


Oby byli zadowoleni.

czwartek, 22 lipca 2010, cegieu

Komentarze
Gość: Zastal, 62.29.174.6*
2010/07/23 08:35:52
Grac bedzie na 99% Filip Matczak. Nie ma szans na minuty w Zastalu, byla mowa o przejsciu do WKK ale ostatecznie wybral Centiewo. Czy to dobrze czy nie, nie wiem. Wiem, ze grajac tylko w juniorach (poprzedni sezon - trener Herkt nie dal sie namowic na wpuszczanie Filipa poza garbage timem) w stosunku do kolegow z reprezentacji znalazl sie mocno w tyle. A, ze ma talent to jest oczywista oczywistosc (mecz z USA chyba potwierdza ten fakt). Szkoda tego rocznika ale jak znam beton z Ciolka to zmarnowaliby nawet stado Jordanow.
-
Gość: hank, acmi14.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/23 10:10:42
Ta szkoła SMS to wielki błąd i krok w tył chociażby dla Gielo, który już powinien ogrywać się gdzieś w I lidze. Czuję, że te talenty zostaną zmarnowane.
-
Gość: tato, host81-136-158-16.in-addr.btopenworld.com
2010/07/23 11:36:25
Akurat Jankowski wychowanków ma: Chanas, Kitzinger i Szachtowicz (kariera skończona przez kontuzje) to wszystko jego drużyna juniorów Śląska. Na pewno jest trenerem bardzo wymagającym- podejrzewam, że nie każdy zawodnik to lubi...
-
Gość: kuba, 111-66.echostar.pl
2010/07/23 11:41:51
panie cegliński zamierza pan cos napisać o mistrzostwach europy u 18 gdzie graja polacy i pokobali słowenie 89 -82? podpowiem ze impreza odbywa sie na litwie a dzis gramy z litwinami gospodarzami turnieju zainteresuje siie pan tym łaskawie czy znów poczeka pan do kolejnych mś? przypomne ze na tych me gra ponitka karnowski michalak gięło niedzwiedzki sokołowski grochowski
-
Gość: lukam, aus225.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/23 11:58:18
Na 3sekundach też o tym pisaliśmy. Lepiej nagradzać tych, którzy szkolą skutecznie (wspomniane WKK i Polonia 2011 i inni), a tym, którzy się starają, ale nie do końca wychodzi - pomagać (dojścia do staży zagranicznych dla trenerów, wizyty doświadczonych ekspertów z Litwy, Bałkanów itp.). Tworzenie koszar dla kilkunastu nastolatków jest śmieszne. Od kogo oni się będą uczyć? Gdzie zdadzą maturę? Przecież dla ucznia przeniesienie do innej szkoły to porażka lub kara..

Jak słyszałem, że trener Jankowski tworzy program szkoleniowy, to miałem nadzieję, że to będą jakieś wytyczne, bądź pomysły dla klubów, a nie podbieranie im najlepszych ludzi. Szkoda, bo swoją drogą Janko miał sukcesy (Chanas, Szlachtowicz, Mroczek, Stępień, czy Szpyrka grają, badź dobijają się do PLK), ale potem chyba zabrakło mu nerwów..
-
Gość: Trener, hrn234.internetdsl.tpnet.pl
2010/07/23 14:06:23
Żeby mieć troszeczkę pojęcia o idei powstania SMS trzeba panie redaktorze rozmawiać z dwoma stronami i znać argumenty "betonu" z Ciołka i "słabego" trenera Jankowskiego, jak pisze kompletny ignorant.
Po sukcesie w MŚ w Hamburgu reprezentacji U-17 odezwały się jak zwykle szczekające pieski bez sukcesów w zawodzie trenerskim, którym zazdrość i nienawiść przesłaniają rzeczywistość.
Ogromne brawa dla klubów, które potrafią pracować z młodzieżą (Polonia 2011, WKK Wrocław)
O ile mi wiadomo to zawodnicy-wicemistrzowie świata Ponitka, Michalak, Niedźwiedzki, Karnowski nie będą uczniami SMS ponieważ właśnie w klubach wykonują dobrą pracę.
Panie redaktorze trochę więcej obiektywizmu w tej ocenie.
Większość pańskich ocen stanu polskiej koszykówki jest bardzo trafnych i z reguły ma Pan rację, ale w tym artykule trochę za dużo bezpodstawnej krytyki jeżeli nie autora to na pewno grona zazdrośników i nieudaczników, których sukces polskiej koszykówki bez ich udziału bardzo kłuje w oczy. Pozdrawiam
-
2010/07/23 16:15:31
@ Trener

Rozmawiałem i z przedstawicielami związku, i z trenerem Jankowskim, ale ich argumenty trudno powtórzyć, bo sprowadzają się one do wiary, że SMS może zagwarantować najlepszym więcej niż kluby i do tego, że drużyna U-17 powinna ćwiczyć razem.

Bezpośrednio się do tego nie odniosłem, ale w tekście wyjaśniłem dlaczego uważam, że to błąd.

Sukces polskiej koszykówki kłuje w oczy? Po pierwsze: co oznacza w tym zdaniu "polska koszykówka" i kogo pana zdaniem kłuje to w oczy?

Ponitka, Michalak, Niedźwiedzki i Karnowski nie będą w SMS? Na to się zanosi, ale przecież SMS robił poważne podchody pod co najmniej trzech z nich.

Jest pan zwolennikiem powstania SMS i grupowania z nim najlepszych w danym momencie z danego rocznika? Jeśli tak - dlaczego?
-
Gość: bascet, user54-181.satfilm.net.pl
2010/07/23 17:42:32
panie redaktorze poda pan email do siebie to dużo panu napisze
-
2010/07/23 18:49:19
cegieu@gazeta.pl
-
2010/07/24 00:22:03
a jak Panie i Panowie oceniają to co wyprawia publiczna? tego jeszcze nie było, właśnie leci to samo na jedynce i dwójce. publiczna masakruje piłą mechaniczną...
-
Gość: , 188.33.231.20*
2010/07/24 10:32:46
pzkosz nie był w stanie organizacyjnie uciągnąć osms, wg. związku funkcjonowanie osms czy też sms to wrzucenie 1 , 2 czy 3 koordynatorów którzy za niezłą kasę tak naprawdę nic nie robią...
-
Gość: Kamyk, chello087206000042.chello.pl
2010/07/24 18:37:42
Kilka lat temu jeszcze przed powstaniem Polonii 2011 jej nie jako pierwowzorem był klub prowadzony przez PZKosz w którym grało całe zaplecze pierwszej kadry narodowej. Mimo wspaniałym nazwisk, projekt zakończył się totalną klapą.

Podobnie jak w Realu Madryt czy Interze Mediolan przed przyjściem Mourinho, gdzie grały gwiazdy a nie było zespołu. W stolicy szczęśliwie udało się uniknąć tych błędów, i dziś gwiazdy wyszkolone w Warszawie są siłą napędową reprezentacji młodzieżowych.

OSSM-y to też porażka. Oglądałem mecz Cracovii w Wwa, i żałośnie to wyglądało. Pasy seryjnie pudłowały trójki (a mają trochę doświadczonych zawodników), wolne też partaczyli, a mimo wszystko wygrali. Paradoks, ale czasem tak się zdarza.
-
2010/07/25 08:24:28
Trzeba wprowadzić nakaz gry wychowanków we wszystkich klubach w Polsce według systemu 9 wychowanków + 3 obcych. I wtedy kluby będą musiały szkolić zawodników, bo inaczej nic nie wygrają. Innego sposobu na podniesienie poziomu polskiego kosza i nie tylko kosza nie ma. Kluby muszą prowadzić przede wszystkim działalność sportową (szkolenie), a nie handlową (kupowanie graczy). I w tym aspekcie powinna być jak największa konkurencja między klubami. Im więcej dobrych graczy ktoś wyszkoli, tym będzie miał większą szansę na mistrzostwo Polski.
-
Gość: Qwerty, 095160203211.wroclaw.vectranet.pl
2010/07/28 14:24:13
Aby wprowadzic na ten blog trochę polemicznej atmosfery, warto byłoby przytoczyc kilka argumentów za powstaneim centralnego ośrodka dla szkolenia młodzieży. Jednostronne podejście autora i komentatorów do tematu nie daje czytelnikowi szansy na rzetelne podejście do problemu przyszłosci polskiej koszykówki. Na wstepie chciałbym przyznac, że jeszcze nie dawno sam miałem okazję pracowac z kilkoma różnymi trenerami, obserwowac zachowania innych czy rozwój graczy. Wspominam o tym, żeby podkreslic fakt, że mimo mlodego wieku orientuję się w omawianych tutaj zagadnieniach. Z drugiej strony wiem, że narażam się na komentarze w stylu: "nie odzywaj sie młody, g. zrozumiałeś, za młody jesteś i się nie znasz". Mam nadzieję jednak, że zauważone zostana takze moje argumenty merytoryczne za powstaniem ośrodka. Po pierwsze nieustannie podkreslają Panowie, ze młodzi zawodnicy mają się od kogo uczyc w swoich klubach. Wydaje mi się to troche niepowazne. Z wyjatkiem Polonii 2011, gdzie młodzi adepci mają okazje współpracowac ze świetnym szkoleniowcem z Bałkanów, prezesem (bodajże) Jeklinem - byłym świetnym rozgrywajacym czy doświadoczonym, inteligentnym i db wyszkolonym wysokoim - Karwowskim, proszę wskazac kluby, gdzie młodzi, perspektywiczni gracze trenuja u boku ludzi prezentujacych wysoki poziom? Szkola się oni w klubach młych, grających co najwyżej w II lidze i tylko na takim poziomie mają szanse wystepowac. Jaki młody gracz gra w I? Pewnei jakiś się znajdzie, ale nie jest to oszałamiający tłum. młodzi zawodnicy, by może dobrze wyszkoleni w swoich klubach, nie mają szans dalszego rozwoju, to chyba oczywiste - musza zmienic srodowisko, klub nie wykupi dzikiej karty, bo ma młodego zawodnika, który powinien grac w I lidze czy nawet ekstraklasie. Po drugie trenerzy: nie oszukujmy się, polska myśl trenerska nie jest jakaś specjalnie wybitna czy skuteczna. i znowu moznaby o tym pisac, ale szkoda czasu. te 2 argumenty pokazują, że młodzi gracze nie nauczą się w swoich klubach więcej, niż wiedzą ich starsi koledzy z seniorskiej druzyny bądź trener - a, chyba się ztym Pan Cegliński zgadza, wiedza niewiele... jedynym więc rozwiązaniem jest transfer. Jakie maja mozliwości: a) większy klub - ekstraklasa/I liga b)klub zagraniczny c)ośrodek w cetniewie. Opcja pierwsza - fajnei by było, gdyby tak nie było, ale jest - idzie tam młody gracz, zwabiony najczęściej kasą, nie patrzy na trenera, perspektywy drużyny itd.. Podpisuje kontrakt na, powiedzmy 3 lata?, i przez te 3 lata grzeje ławę, bo przecież nie po to klub zatrunił Amerykanów czy Serbów za duzo $ żeby oni siedzieli na ławie. Młody perspektywiczny gracz staje się coraz mniej młody i coraz mniej perspektywiczny, bo trenerom z Bałknów, którzy oracują w ekstraklasie nie zależy na wyszkoleniu Polaków- bo niby dlaczgo miałoby im zalezec? i tak popracuja max 2 lata w jednym klubie (a zazwyczaj mniej). To nei Hiszpania gdzie Rubio w wikeu 16 lat występował w najsilniejszej europejskiej lidze. Opcja b) wyjazd - no cóż, może i niezły pomysł, jak mogłoby się wydawac, ale jak sam Pan pisał, chyba Pan, na wyborczej, tylko 1 Polak osiągnął sukces - Marcin Gortat, głównie dzieki tytanicznej pracy. Całej masie się to nieudało a uchodzili za niemniejperspektywicznych od aktualnych wicemistrzów świata (cho pewnie niektórym wydaje się to niemozliwe). opcja c) - Cetniewo. Panowie przytoczyli całą masę minusów, więc nie będę ich powtarzał spójrzmy na plusy. Teoretycznie, nei wiem jakim trenerem jest trener Jankowski, jedyny taki osrodek w Polsce powininen mie dobrą kadrę trenerską, od której zawodnicy będą się mogli wiele nauczyc, którzy wprowadzą ich w świat seniorskiego basketu, zapropnują im rozwój nie tylko stricte koszykarski, ale i umysłowy, rozwijając ich podejście do basketu itd. Chłopaki będą występowac w II albo I lidze - i mają pewnośc ze bedą grac, a nie grza ławę w ekstraklasie obserwując wybitnie wyszkolonych Amerykanów, od których na pewno wiele naucza sie podczas wspólnych treningów. Będa się promowac i przyzwyczajac do gry, dzieki czemu stopniowo pokanają kolejne szczeble kariery.
-
2010/07/28 18:24:07
@ Qwerty

Dziękuję za długą wypowiedź. Na przyszłość polecam robienie akapitów, będzie się wygodniej czytało :)

1. Pisze pan, że Polonia 2011 jest/była jedynym klubem, w którym młodzi mogą trenować i grać obok doświadczonych zawodników. To prawda i dlatego trzeba trzymać kciuki, żeby Adam Wójcik znalazł się w WKK Wrocław - są takie projekty.

Skoro młodzi zawodnicy w swoich klubach nie mają takich perspektyw, to niech cierpliwie i mądrze szukają nowych miejsc - jeśli mają talent, chętni się znajdą. Bezrefleksyjne przejście do SMS to nie jest najlepsze wyjście.

2. Polscy trenerzy nie są wybitni? Jest w tym dużo racji, ale ktoś jednak Ponitkę, Michalaka, Niedźwiedzkiego, Gielo czy Michała Sokołowskiego z U-18 grać nauczył. Może problem polega na tym, aby trenerów, których wychowankowie grają na dobrym poziomie, promować do kadr młodzieżowych i klubów młodzieżowych. W skrócie: unikać Bakunów, szukać Szambelanów. Selekcja trenerów jest tak samo ważna jak zawodników. Mam wrażenie, że w przypadku SMS nie jest ona najlepsza.

3. Pewność gry w SMS bez walki o miejsce w składzie tak, jak w innych klubach, może pozbawić młodych zawodników pewnych wartości - otrzymywanie lub wywalczenie sobie szans na boisku jest bardzo istotne, ale dostawanie ich w prezencie może być zgubne.

To taka skrótowa odpowiedź na pańskie argumenty przedstawione w chaotycznej formie. Pozdrawiam.
-
2010/08/16 15:58:36
Czytam i nie wierzę, jeszcze musi trochę upłynąć czasu zanim powiemy WKK ma wychowanków i potrafi wspaniale szkolić. Na dzisiaj wszyscy którzy stanowią siłę WKK nie są jego wychowankami, Niedzwiedzki, Szymkiewicz, Struski i jeszcze kilku to nie są chłopcy którzy szkolili się w/w klubie. Podobnie jest w Polonii 2011.
-
Gość: trzymamkciuki, aehn35.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/07 18:35:24
Witam, być może wątek SMSa Cetniewo na tym blogu jest już trochę zdezaktualizowany, ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie napisać kilku słów. Szkoła powstała, działa, wiele kart dla autora tego blogu zostało już odkrytych. Być może dlatego wody w usta nabrał, bo nagle okazało się, że chłopaki radzą sobie nieźle w rozgrywkach III- i II-ligowych, i że związek chyba nie będzie musiał kupić im dzikiej karty do I ligi. Nie jestem fachowcem od koszykówki, więc nie będę podejmował kwestii czysto sportowych, choć ładnych kilkanaście lat temu skończyłem AWF. Natomiast bardzo dobrze znane mi są szczegóły działalności klubu WKK, kilkakrotnie przytaczanego w pana tekście jako klub "doskonały". G... prawda! Odkrycie przez WKK Piotra Niedźwieckiego i kilku jeszcze chłopaków z Polski, ściągnięcie ich do Wrocławia, zapewnienie miejsca w szkole, internatu i 2 treningów dziennie to wszystko, na co ten "fenomenalny" klub było stać. W chwili powstawania SMS Cetniewo trenerzy klubowi (pewnie najgłośniej Marek Olesiewicz) krzyczeli, że Jankowski podstępem wykrada im najlepszych zawodników. A co przez kilka ostatnich lat i obecnie robi WKK? Zbierają u siebie zawodników z Polski (bo dzięki komu trener Piotr Gliniak wywalczył tytuł Mistrza Polski Kadetów 2010?), a potem szczycą się sukcesami i krytykują innych.
Piotr Niedźwiecki nigdy nie zagra w teamie SMS Cetniewo, bo ... związany jest umową z klubem WKK. Nikt nie pytał czy chłopak w wieku nastu lat, który opuścił dom rodzinny ma jeszcze inne potrzeby niż: szkoła, więzienne warunki w internacie, a w nim kiepskie cateringowe żarcie ( notabene tylko od poniedziałku do piątku), kilka godzin dziennie spędzonych w tramwaju, bo na treningi trzeba dojechać ładnych kilka kilometrów. A Piotr, podobnie jak inni dorastający chłopcy, potrzebował opieki, wsparcia i ... nadzoru. Dziś Niedźwiecki powtarza klasę i nie zagląda już do kufla z piwem, bo na szczęście w porę do Wrocławia ściągnięto całą jego rodzinę. I choćby nawet chciał zmienić klub, to ożenił się z WKK chyba na zawsze. Dobry z niego chłopak, ale szkoda go.
A dlaczego tak chętnie przychodzący do WKK zawodnicy z Polski po roku, dwóch latach odchodzą? Bo jak któryś z moich poprzedników w jednym z komentarzy napisał: koszykówka to działalność sportowa, a nie handlowa. Koszykówka w wydaniu WKK to biznes!!! rozpisany na lata.
A wracając do SMS Cetniewo. Sam nie jestem zwolennikiem wszelkich Polskich Związków Sportowych (min. tego z Ciołka). Czy za trzy lata to będzie sukces czy porażka, okaże się w przysłowiowym praniu. Martwi mnie fakt, że jest na ten temat tyle nieprzychylnych głosów. Dajmy szansę, nie związkowi, nie Jankowskiemu, ale chłopcom, którzy zaryzykowali. A tak na marginesie, co w tym kraju dla młodego zdolnego sportowca nie jest ryzykiem? Jeśli znajdzie się taki mądrala, który powie co byłoby najlepsze dla Tomka Gielo, Przemka Karnowskiego i innych, niech napisze. I jak pisałem wcześniej nie chcę oceniać sms-a od strony sportowej, ale jedno wiem na pewno: takiego zaplecza sportowego, pełnowartościowego wyżywienia ( a to jest sprawa bardzo ważna dla sportowca w wieku 16-17 lat), godnych warunków zakwaterowania, dobrej szkoły, w której klasy liczą kilka osób ( a Gielo uczy się w klasie jednoosobowej!), a nauczyciele dostosowują tok nauki do cyklu treningowego i rozgrywek meczowych, nie da chłopakom żaden klub w Polsce, a już na pewno nie WKK !!! Dlatego wszystkich malkontentów, krytyków bardzo proszę o jedno. Niech każdy zajmie się swoją robotą, a świat będzie idealny...
Całemu SMSowi Cetniewo: dyrekcji i pracownikom szkoły, trenerom, ale przede wszystkim chłopakom życzę sukcesów sportowych i nie tylko. Skończcie szkołę, zdajcie maturę (najlepiej na piątkach, ale niekoniecznie), grajcie w koszykówkę w najlepszych zespołach Polski i świata i utrzyjcie nosa tym niedowiarkom, starym pierdołom, rzekomym znawcom tematu, chociażby autorowi tego bloga ( kto to w ogóle jest ...?)
P.S. Z góry przepraszam za brak akapitów, ale nikt nie powiedział, że w życiu będzie łatwo.