Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Blog > Komentarze do wpisu

Ile straciła TBL na zamieszaniu z Prokomem?

Na pierwszy rzut oka - niewiele.

Asseco Prokom Gdynia zagra w lidze od początku sezonu i nie będzie miał - poza przekładaniem spotkań - żadnej taryfy ulgowej.

Tauron będzie sponsorem przez następny rok, a może nawet przez dwa kolejne lata - umowa jest podpisana na sezon z opcją przedłużenia o dwa. Liga za pierwszy sezon dostanie 1,2 mln złotych.

Dzięki sponsorowi będą pieniądze na transmisje telewizyjne - planowane jest przynajmniej 30 w TVP Sport. Transmisje z rosnącą oglądalnością mają być głównym katalizatorem zmian na lepsze.

Prezes ligi Jacek Jakubowski od początku pełnienia swojej funkcji wymieniał te dwie ostatnie kwestie jako fundamenty swojej polityki. Wygląda na to, że będzie mógł je postawić.

Ale patrząc głębiej nie sposób nie dostrzec, że prezes, że zarząd, że cała liga na zamieszaniu z Prokomem straciła. I to dużo.

Tauron przekonał się, że w jego Tauron Basket Lidze - w koszykarskim środowisku w ogóle - panuje bałagan ogromny. Niewielkie pieniądze, tania polityka, nikczemne osobowości i tajemnicze zależności między nimi tworzą bajzel, nad którym trudno zapanować. Generalizuję, ale czy właśnie nie taki generalnie negatywny obraz pojawił się w ostatnich dniach przed oczami sponsora?

Wyszło na jaw, że na najwyższych stanowiskach w lidze i w związku tkwią marionetki. Jakubowski nie odmienił na razie swoją prezesurą ligowego zwyczaju, że szef ligi jest zależny od rady nadzorczej. Zarząd nie rządzi, tylko słucha, a rada nie doradza, tylko nakazuje.

Jakubowski był jednak w Prokomgate marionetką podwójną - po pierwsze: od początku pojawienia się kwestii udziału mistrza Polski w lidze VTB ślepo, bezrefleksyjnie i nie zważając na interes ligi szedł - z przyzwyczajenia? - na rękę swojemu byłemu pracodawcy. Po drugie: zmieniając i precyzując na początku roku ligowe regulaminy nie uzyskał ostatecznego zdania w sprawie np. systemu rozgrywek. Zostawił ją w rękach klubów i Ludwiczuka, a to nie jest dobre rozwiązanie.

Ludwiczuk - ten, który zwykł traktować pracowników związku i ligi jak marionetki - sam okazał się jednak płotką, kiedy do rozsądku przemówiło mu ministerstwo sportu. Mówiąc językiem adekwatnym do jego szefa Adama Giersza - Ludwiczuk podkręcił piłeczkę, która otarła się o siatkę i spadła na stół rywala, ale ten odpowiedział ściną, której obronić się nie dało.

Po raz kolejny przekonaliśmy się, że Ludwiczuk nie jest prezesem, który wie i czuje, o co chodzi w zarządzaniu związkiem lub ligą. Ale to nic nowego.

Prysnął mit Jakubowskiego, który posprząta stajnię Augiasza, jak lubił określać ligowe środowisko poprzedni prezes Janusz Wierzbowski. Ostatnie wydarzenia pokazały, że brak mu i charyzmy, i wizji. W tym jest podobny do Wierzbowskiego, ale odróżnia go to, że stworzył sobie jednak twórcze zaplecze w zarządzie i biurze.

To zaplecze może czuć pokusę, żeby odejście od absurdalnych propozycji rady traktować jako sukces, ale czy można tak określić powrót do punktu wyjścia, do naturalnego stanu rzeczy? Nie można.

Z drugiej strony nie dziwię się satysfakcji z tego, że zdołano przebić nienaruszalny do tej pory betonowy mur, za którym wygodnie usadowiła się grupa koszykarskich leśnych dziadków. Dla nich istotą wpływania na ligę jest zacietrzewianie się podczas dyskusji na temat obsad sędziowskich przy jednoczesnym ostentacyjnym lekceważeniu kwestii związanych z marketingiem, a ostatnio - wymyślanie absurdów. Tym razem musieli się jednak ze swoich pomysłów wycofać.

Mur został przebity przy użyciu zewnętrznych ładunków wybuchowych, ale jednak. Eksplozja naruszyła wizerunek Ludwiczuka jako prezesa prezesów, który może wszystko. Czy rzeczone mur i wizerunek naruszono na dobre czy tylko na chwilę - zobaczymy. Być może podczas zimowych wyborów na prezesa PZKosz.

Last but not least - liga straci prawdopodobnie ciekawą drugą część sezonu zasadniczego, czyli podział na szóstki. Prokom ma zagrać w lidze od początku i w pełnym wymiarze, ale wszystkich zakładanych wcześniej terminów zmieścić się nie uda. Tauron Basket Liga będzie zatem rozrzedzona i uboższa o kilka - kilkanaście? - ciekawych spotkań decydujących o rozstawieniu przed play-off.

Bilans zysków i strat Prokomgate jest zatem ujemny.

piątek, 27 sierpnia 2010, cegieu

Komentarze
Gość: arrep, w3cache02.cvdnet.pl
2010/08/27 21:28:44
Obserwujemy stopniowy upadek ekstraligowej koszykówki w Polsce. Najpierw bakructwo Śląska, teraz częściowe wyjście Prokomu z rozgrywek. Co dalej? Kto następny? - Klub z Włocławka, Zgorzelca? Wolę sobie nie wyobrażać... To jest faktyczny rozpad najwyższej klasy rozgrywek.

Może po prostu Polska to po prostu za płytki rynek dla koszykówki? Może nadszedł czas by rozwiązać PLK i powołać nową, międzynarodową ligę zawodową - z najlepszymi drużynami z Polski, Rep. Czeskiej, Słowacji, Litwy, itp.?

-
2010/08/28 10:25:49
Przepis na polską koszykówkę jest prosty.
Liga = 16 zespołów
Runda zasadnicza = 30 meczów - każdy z każdym mecz i rewanż
Play-off = 1-8 2-7 3-6 4-5 (do 3 zwycięstw) - pierwszy mistrzem
Play-out = 9-16 10-15 11-14 12-13 (do 3 przegranych) - ostatni spada
Drużyny = nakaz posiadania 75% wychowanków w składach
---------------------------
Dlaczego 16 drużyn?
Więcej miast uczestniczących w rozgrywkach, to większy i tym samym atrakcyjniejszy rynek dla sponsorów.
Dlaczego 75% wychowanków w składach?
Trzeba zmusić kluby do szkolenia. Bez tego polska koszykówka nie odbije się od dna. Kluby mają szkolić, a nie kupować. Taka powinna być naczelna zasada.
-
Gość: mr w, 77-255-14-187.adsl.inetia.pl
2010/08/29 12:49:42
kogos chyba pojebalo z 75% wychowankow ?! czyli wg ciebie lepiej zeby "grali" a raczej kaleczyli koszykowke 9ciu zawodnikow dajmy na to z Sopotu w Treflu zamiast Kikowskiego czy Stefańskiego tylko dlatego że jeden jest z Kołobrzegu a drugi z bodaj Gliwic? Weź idź do Ludwiczuka z tym twoim planem to ci przyklaśnie i zaklepie ten pomysł na następny sezon !
-
2010/08/29 15:08:37
Kluby mają szkolić. I nie ma dyskusji. Obowiązywać będzie prosta zasada. Jak sobie wyszkolisz, takie będziesz miał sukcesy. I o to chodzi. Szkolenie jest najważniejsze.