Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Blog > Komentarze do wpisu

Koszykarski krok wstecz

Do wtorkowej "Gazety Wyborczej" napisałem komentarz dotyczący przegranych eliminacji mistrzostw Europy (niektóre fragmenty to rozwinięcie przemyśleć z poprzedniego wpisu na blogu). Tytuł - "Koszykarski krok wstecz" - jest znaczący, bo przecież biorąc w nawias zeszłoroczne mistrzostwa w Polsce, na których biało-czerwoni zagrali jako gospodarz, zakończone w niedzielę eliminacje wypadły gorzej niż te z 2006 roku pod wodzą Andreja Urlepa.

Kadencja Romana Ludwiczuka pod względem wyniku sportowego kończy się zatem gorzej niż zaczynała i to pomimo wyjątkowych dla polskiej koszykówki wydarzeń w trakcie jej trwania - wspomnianych ME, finału NBA z udziałem Marcina Gortata oraz ćwierćfinału Euroligi w wykonaniu Asseco Prokomu Gdynia.

Zapraszam do dyskusji na temat, który wałkowaliśmy już wiele razy - co zrobić, żeby było lepiej?

Zapraszam także do lektury wtorkowej "Gazety" lub Sport.pl, gdzie ukaże się długi wywiad o eliminacjach z Gortatem.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010, cegieu

Komentarze
Gość: peczek, mastiff3.strazgraniczna.pl
2010/08/31 06:35:32
Zacząć od psującej się "rybiej" głowy. Czyli zarząd. PLK w końcu musi zarabiać na siebie i być rentowna, wtedy będą pieniążki na transmisje itp. A i sponsor się znajdzie (nie jeden). Który sponsor chciałby wchodzić w organizację która tonie w długach i nie ma żadnego poważania, same kolesiostwo i niekompetencja. Jak już stworzy się dobra/pozytywna aura wokół zarządzających PLK, to i świat trenerski chętniej będzie negocjował o posadę trenerską. Tak, bo tylko dobry, z doświadczeniem i z autorytetem trener może coś wykrzesać z naszych kadrowiczów. A kadrowiczów mamy jakich mamy - lepszych przez następnych parę lat nie będziemy mieli i jedynie same pozytywne powyższe zmiany mogą jeszcze zmobilizować tych chłopaków (bo oni grać potrafią tylko trzeba to wszystko poukładać). No i nie można wiecznie oszczędzać (ale jak się nie ma pieniędzy), bo klasowy trener nie będzie za friko pracował. Reklama/marketing też się sama nie zrobi, a żerować na Gortacie i jego kampach do których PLK nie dokłada (tak mi się wydaje, ewnt. poprawcie mnie), tak być nie może.
pzdr
-
Gość: McCuskey, inl170.internetdsl.tpnet.pl
2010/08/31 09:31:53
Panie Łukaszu, nie wiem czy zrobiliśmy krok wstecz. Mnie się wydaje, że jesteśmy w tym samym miejscu, w którym byliśmy przed Eurobasketem w Polsce, z tą "drobną" różnicą, że nie organizujemy już welkiej imprezy, nie mamy szansy na sukces w najbliższych latach i nie mamy też wielkich widoków na świetnego trenera. Powiedzmy sobie szczerze, moglibyśmy zatrudnić kogoś z nazwiskiem, autorytetem, kogoś o kim wspomina Gortat. Ale trzeba by było mieć budżet na poziomie Rosji, żeby zachęcić teraz (kiedy jesteśmy "nigdzie") kogoś takiego do pracy w Polsce. Można, a nawet trzeba było za wszelką cenę to zrobić przed Eurobasketem w Polsce. Z gwarancją pracy na kilka najbliższych lat. Mieliśmy poważną zachętę w postaci imprezy i większy budżet na trenera. Teraz jest już pozamiatane i trzeba tylko pracować od podstaw z młodzieżą, by grupa więcej niż przeciętnie zdolnych była w stanie sama podźwignąć kadrę za kilka lat, bo raczej nikt sensowny ze związku im w tym nie pomoże. Smutne to, ale tak jest.
-
Gość: Dlugee, 159.245.16.10*
2010/08/31 10:08:07
Rzucam hasła, bo nie mam oświeconych pomysłów. Przyjrzeć się, jak zarządzana jest siatkowka w Polsce. Organizacyjnie są z przodu i nie ma co się obrażać. Zdaje się, że tam trener przestawia długofalowwy system szkolenia i pracy z reprezentacją(nie chcę być ignorantem, może u koszykarzy jest podobnie?!). Trener musi być ekspertem, dawanie szansy młodemu licząc na obopólne korzyści, jak się okazalo, jest nieporozumieniem. Musi stworzyć standardy i mieć autorytet u tych chłopaków, wynieść ich na wyższy poziom. I znów trzeba wziąć przykład z piłkarzy(sic!) - Benhakeer i siatkarzy - Lozano i Castelliani.
Dobrze byłoby skorzystać z dobrej pracy Waltera Jeklina, pytanie czy by chciał?(zdaje się ma jakąś funkcję przy reprezentacji Słowenii?).
Najgorsze to popełniać dalszy błąd ignorancji żyjąc w przekonaniu, że robi się tyle, co można i niewiele zabrakło do awansu. Żadnej aktyności i kreatywności.
-
Gość: McCuskey, inl170.internetdsl.tpnet.pl
2010/08/31 11:13:02
Dlugee, pewnie i dla naszej koszykarskiej kadry można przedstawić długofalowy plan - zwróć tylko uwagę, ile meczów i jakiej rangi grają co roku siatkarze, ile czasu spędza ze sobą kadra. To jest zupełnie nieporównywalne. Koszykarscy decydenci, jeśli już, to powinni raczej spojrzeć na piłkę ręczną, chociaż to też niewłaściwy przykład. Bo tam jest fantastyczne pokolenie piłkarzy, nieudolny zarząd i czarna dziura, gdy patrzy się w przyszłość.
Praca z młodzieżą według najlepszych wzorców. Mam nadzieję, że trochę pociągną to kluby, bo na centralne szkolenie bym nie liczył. Jest Polonia, jest ŁKS, Gortat, kilka innych ośrodków, gdzie najważniejsi są młodzi i stopniowy rozwój. O to chodzi w tej dyscyplinie. Może z czasem na tej bazie będzie sukces i przyciągnie sponsorów. Szkoda tylko, że czasu nie ma, a każdy miesiąc oddala nas od czołówki i sponsorów właśnie.
-
Gość: Dlugee, 159.245.16.10*
2010/08/31 11:38:57
McCuskey, zgadzam się, że trzeba skupić się na systemie szkolenia, ale nie można teraz odpuścić by cieszyć się sukcesami w przyszłości. Te dwie rzeczy muszą iść równolegle. Jeśli jest cień szansy, a jest!, to trzeba zrobić wszystko by Ci chłopacy pojechali na Eurobasket. Oni mają potencjał już teraz. Niestety nie wiem, czy na baraże da się znaleźć supertrenera(wg. Ciebie nie), ale jeśli będzie widział w tej drużynie potencjał i długofalowy cel i nie będzie się bał podjąć ryzyka zagrać baraży by je wygrać, to czemu nie? Potrzebna jest kasa i poważny związek, ktory nie przedstawi oferty na baraże! A pamiętaj, że dobry trener ma kontakty, to i klasowi sparingpartnerzy by się znaleźli. Trzeba dzialać, a nie czekać na lepsze czasy!
-
Gość: gary, ip-85.128.46.130.static.crowley.pl
2010/08/31 12:10:34
Reprezentacja koszykarzy zrobiła krok wstecz, bo w 2007 awansowała na Eurobasket i grą na mistrzostwach wstydu nie przyniosla (wprawdzie meczu nie wygrała, ale grę reprezentacji dało się oglądać bez bólu) - ale wtedy trenerem był Urlep, ktory na pewno potrafil wziąć czas w odpowiednim momencie i wyuczyć kilku schematów w ataku. Teraz sukcesem byłby awans uzyskany w barażach - szansa 1 na 10.
Może być trudniej bo np. Lampe czy Gortat mogą nie zagrać (z różnych przyczyn, niekoniecznie zależnych od nich samych)
-
Gość: shooter, 178.56.14.7*
2010/08/31 17:10:04
@McCuskey/Dlugee - rozmarzyliście się ;) czas zejść na Ziemię - ponieważ pesymista to dobrze poinformowany optymista będzie tak: ludwiczuk pozostaje prezesem, griszczuk trenerem (druga szansa ;) Gortat zmienia klub i nie przejeżdża na turniej barażowy, Lampe również (ze strachu przed odpowiedzialnością, bo kto lubi ciągle przegrywać mając dodatkowo słabą psyche - sam zresztą Kadry nie pociągnie, Szewczyk/Ignerski nie są w superformie (choć grają przyzwoicie), podobnie jak Skibniewski (I-wszy rozgrywający), jedynym brylantem jest Kelati, który jest liderem zespołu i seryjnie zdobywa punkty. Nie jest to wcale, a wcale tak czarny scenariusz jak się wszystkim może wydawać, bo to ludwiczuk rozdaje karty, czyli dzieli (Polaków na swoich przeciwników - ok. 95% :) i rządzi (stajnią augiasza). @Łukasz - dzięki za szczery wywiad z #13 ;) Oto link do prawdy objawionej o naszej Kadrze: m.wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,107296,8315696,Marcin_Gortat__Walimy_glowa_w_sciane.html
-
Gość: shooter, 178.56.14.7*
2010/08/31 17:24:14
@Łukasz - przepraszam za ponowne podlinkowanie (i to w tak nieudolny sposób :) Twojego wywiadu, ale może to wzmocni jego przekaz ;) Pozdrawiam
-
Gość: arrep, w3cache02.cvdnet.pl
2010/08/31 18:54:54
Nie spodziewałem się, że Gortat powie tak wiele o organizacyjnych kulisach naszej kadry. Niestety moje najgorsze podejrzenia sprawdziły się w pełni!

Związek i jego struktury to prawdziwa "stajnia Augiasza". W zasadzie należałoby opracować jakiś 'plan sanacyjny' i jak najszybciej przystąpić do modernizacji tej zacofanej organizacji, wpuszczenia tam dysponujących świeżymi pomysłami specjalistów, nakreślenia długofalowej strategii rozwoju dyscypliny w Polsce...

Żadnego z tych postulatów - ze zrozumiałych względów - nie zrealizują koszykarskie leśne dziadki, bo równie dobrze mogli by popełnić zbiorowe samobójstwo...

Przez wiele lat będziemy jeszcze obserwować jak marnuje się potencjał Gortata, Lampego, Kelatiego, Berishy i innych...
-
2010/08/31 19:40:09
Kolejność rzeczy powinna być taka: Ludwiczuk przegrywa wybory - nowy prezes PZKosz (główny akcjonariusz ligi) zwołuje walne zebranie rady nadzorczej, na którym rozdziela akcje między wszystkie kluby - kluby wybierają nową radę nadzorczą bez ludwiczukopodobnych mącicieli - nowa rada jest nadzorcą wobec rządzącego zarządu, a nie odwrotnie.

Wtedy - zakładając, że prezesi związku i ligi to ludzie, którzy wiedzą czego potrzebuje polska koszykówka - jest szansa na kilka lat spokoju bez bijatyk w piaskownicy.

Pytanie: czy Ludwiczuk przegra wybory?
-
Gość: arrep, w3cache02.cvdnet.pl
2010/09/01 00:40:19
Bardzo to skomplikowane. Odnoszę wrażenie, iż cały ten system został tak zaprojektowany, aby ludzie na najwyższych stanowiskach nie mogli łatwo stracić swoich posad. Głowną jego cechą jest hierarchiczność, połączona z kultem jednostki rodem z minionej epoki.

Podoba mi się sposób w jaki zarządzana jest liga NBA -- sposób który jest przeciwieństwem naszego systemu. Tam są tak naprawdę trzy strony: właściciele klubów, komisarz czuwający nad przebiegiem rogrywek, księgowością oraz marketingiem (bilans zysków i strat musi się zgadzać, jako że koszykówka w USA to biznes, jak każdy inny!) i zawodnicy, zrzeszeni w reprezentującym ich interesy związku, który ma instrumenty nacisku na właścicieli i komisarza (lokaut). Te trzy strony co jakiś czas prowadzą nagocjacje w kluczowych, strategicznych dla ligi sprawach i - co ciekawe - zazwyczaj osiągają porozumienie (lokaut był tylko raz). Jaki to genialnie prosty system w swojej prostocie!

Oczywiście liga zawodowa, a związek sportowy to dwie różne rzeczy i nie można ich do końca porównywać. Idzie mi o to, że nasz basket powienien być taką samoregulującą się strukturą: powinien być w nim element strategiczny (planowanie rozwoju dyscypliny -- władza ustawodawcza), egzekutywny (wdrażanie planów i projektów, podejmowanie bierzących decyzji, słowem: władza wykonawcza), kontrolny (ocena pracy pierwszych dwóch elementów: taka władza sądownicza funkcjonująca w oparciu o ścisle określone standardy, regulaminy i prawo sportowe).

U nas jest tylko egzekutywa, nad którą nie ma kontroli lub ma ona charakter czysto iluzoryczny (od lat w polskim baskecie działają ci sami ludzie bez wyobraźni). Obecna egzekutywa to taka betonowa wierchuszka, trudna do ruszenia, nieustannie korumpująca przywilejami i pieniędzmi związkowe doły. Do tego słaby, mający niewielki wpływ na to, co się dzieje sponsor.

Coś takiego byłoby w NBA nie do pomyślenia, nawet wszechmocny David Stern jest w gruncie rzeczy zakładnikiem właścicieli - bo to oni inwestują pieniądze w ten sport. Bez ich środków nie byłoby zabawy A teraz pytanie: kto jest właścicielem PZKosz: sponsor, działacze, rada nadzorcza, skarb państwa, czy może kibice? Kto odpowiada za ten organizacayjny i strategiczny bałagan, który obserwujemy?

Nie mam nic przeciwko wielokadencyjności prezesury, o ile stoją za nią wymierne sukcesy (długowieczny David Stern znów jest tu świetnym przykładem). Jeśli Ludwiczuk nie odnosi sukcesów, to powinien zastąpić go ktoś inny, lepszy. Koniec, kropka.
-
Gość: Larry Bird, aabe86.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/01 12:52:34
Wiadomo jak jest, nie wiadomo jak to zmienić a akurat NBA to fatalny przykład, korupcja jest tam systemowa Stern i koledzy zniszczyli tę ligę, przede wszystkim od strony sportowej, bo wielka kasa na razie jeszcze z tego jest.
-
Gość: arrep, w3cache02.cvdnet.pl
2010/09/01 13:30:19
Zniszczyli? W jakim sensie? Liga jest rentowna, a to jest podstawowy wymóg jej istnienia. Pojawiło się nowe pokolenie utalentowanych graczy (Durant, Evans, Rose, Curry...). Fakt, niektórzy właściciele nie zarabiają, wręcz tracą (np. Indiana Pacers), ale istnieje mechanizm relokacji zespołu do innego miasta, na inny, glębszy "rynek" (Oklahoma). Co jakiśczas głośno o budowie nowych, coraz większych i nowocześniejszych hal sportowych. Oglądalność w amerykańskiej tv jest nadal wysoka. Jakoś nie słyszałem też o drastycznym spadku ilości sprzedawanych praw do transmisji poza granicami USA. Bilety na mecze i koszulki wciąż się sprzedają, choć zdarzają się teamy mające problemy (NJN). Prawda jest taka, że gdyby nie oświecony zamordyzm Sterna, NBA nie byłaby tam, gdzie się znajduje dziś.

A co mamy w Polsce?
- nieobecność transmisji w ogólnodostępnych kanałach tv,
- nieudolnych prezesów,
- kluby na granicy bankructwa,
- niechęć sponsorów do inwestowania w basket,
- słabą reprezentację,
- mizerne szkolenie młodzierzy,
- brak nowoczesnych obiektów, gdzie zespoły mogłyby występować,
- brak pomysłu na przyszłość,
itp, itd.