Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Blog > Komentarze do wpisu

Koszykarskie przygnębienie

Ostatnia sierpniowa niedziela miała być polskim dniem w Belgii. I była, ale tylko połowicznie. Wyścig o Grand Prix Belgii na Spa-Francorchamps przyniósł pozytywne emocje w postaci trzeciego miejsca Roberta Kubicy, ale atmosferę sukcesu zepsuła porażka koszykarzy.

Belgia - Polska 70:67. Nie ma bezpośredniego awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

Dzień był długi, a emocji w nim wiele. Głowa puchnie od przemyśleń, za rogiem każdego z nich kryją się pytania, zastrzeżenia, ślepe uliczki... Na gorąco proponuję kilka wniosków, które w najbliższych dniach będziemy rozwijać.

Trener Igor Griszczuk nie jest trenerem gotowym na prowadzenie reprezentacji Polski i bez wahania napisałbym to także w przypadku zwycięstwa w Belgii i bezpośredniego awansu na mistrzostwa Europy.

O błędach trenera pisze Michał Owczarek na blogu "Pick and roll", ja napiszę krótko: skoro najważniejszy mecz eliminacji jest niemal kalką wcześniejszej porażki w Portugalii (dobry początek, wysokie prowadzenie, szansa w końcówce), to znaczy, że drużyna nie wyciągnęła ze swoich słabości żadnych wniosków. Skoro poziom gry obniża się już w drugiej kwarcie, a po przerwie zespół zaczyna grę od wyniku 0:10, to znaczy, że pomysłu na poprawę sytuacji nie było.

Reprezentanci Polski - większość jej zawodników - jest mentalnie niedojrzała. Świadczy o tym przypadek Adama Hrycaniuka z meczu Antwerpii - na pierwszy rzut oka nieistotny i wyolbrzymiony, ale moim zdaniem istotny. Zmiennik Marcina Gortata tuż po wejściu na boisku w podkoszowym zamieszaniu zgubił soczewkę i musiał zejść z boiska. Po chwili okazało się, że zapasowe zostawił w hotelu...

Hrycaniuk nie odmieniłby sytuacji na boisku, ale twarde łokcie i pięć fauli przydałyby się w tym meczu, w którym rywal miał aż 11 zbiórek w ataku. Co z tego, że Hrycaniuk 10 minut przed czasem stawił się na przedmeczowej odprawie w hotelu, skoro zawiódł drużynę na boisku? Kadrowa dyscyplina - ta wyimaginowana namiastka koncentracji, którą próbował wprowadzić Griszczuk - była nieistotna i na pokaz. Prawdziwej, potrzebnej dyscypliny w głowach nie było. Czy Hrycaniuk był należycie skoncentrowany?

Z drugiej strony - jaki przykład dał Griszczuk, który jeszcze przed wyjazdem do Portugalii zwolnił z pracy w sztabie szkoleniowym swojego asystenta Pawła Turkiewicza, aby ten mógł się przygotowywać do sezonu z Polpharmą Starogard? Jeśli Turkiewicz był Griszczukowi zbędny, to po co w ogóle pracował z kadrą? Jeśli był potrzebny, to dlaczego - do cholery! - selekcjoner dał mu wolne przed najważniejszymi meczami? I jakie wrażenie musiało to zrobić na zawodnikach?

Kwestia mecze w domu vs mecze na wyjeździe, czyli bilans 4-0 vs 0-4 - co zaciemnia obraz? Przekonujące zwycięstwa u siebie, czy regularne wyjazdowe porażki? Czy Polska to dobry zespół, który zaliczył wpadki na wyjeździe czy może przeciętna ekipa, która wykorzystała atut własnej hali?

Niełatwo odpowiedzieć na to pytanie, ale chyba bliższe prawdy jest to drugie twierdzenie. Wnikliwi obserwatorzy zauważyli, że nawet w zwycięskich meczach - np. z Portugalią czy Bułgarią - gra Polaków nie była wiele lepsza niż w spotkaniach wyjazdowych. Dom to odpoczynek, spokój, doping, radość, pewność siebie, a wyjazd to zmęczenie, znużenie, presja, złość i strach. Na Polaków te różnice działały, drużyna nie potrafiła sobie z tym poradzić.

Pokusa zrzucania całej winy za brak awansu na Griszczuka jest duża i uzasadniona, ale to nie tylko trener jest odpowiedzialny za to, że w mamy w Polsce bardzo niewielu koszykarzy na europejskim poziomie. Widać to było w momencie, kiedy jeden z nich (w Antwerpii - Maciej Lampe) miał gorszy dzień, widać to było w przypadku kontuzji Krzysztofa Szubargi. Griszczuk powinien zadbać o możliwość dołączenia do drużyny Tomasza Śniega w każdej chwili, ale fakt, że mamy w Polsce 2,5 rozgrywającego zdolnego do gry w reprezentacji (Śniega traktuję jako 0,5, bo nie jestem pewny czy pomógłby na wyjazdach), jest przygnębiający.

Last but not least - selekcjonera Griszczuka wymyślił sobie prezes PZKosz Roman Ludwiczuk. Szef związku nie potrafił znaleźć trenera, który zminimalizowałby ryzyko niepowodzenia (zminimalizował, bo gwarancji sukcesu nie dałby nikt), więc poniekąd jest odpowiedzialny za brak awansu. Czy przełoży się to na ocenę jego prezesury w oczach delegatów w zbliżających się wyborach?

Najgorsze jest to, że większość z tych moich wniosków czy też przemyśleń byłaby prawdziwa, nawet jeśli Polska pokonałaby w niedzielę Belgię i awansowałaby na mistrzostwa Europy. Griszczuk pozostałby słabym trenerem, wybór rozgrywających ograniczałby się do trzech, przaśna Tauron Basket Liga nie pozwalałaby dojrzewać koszykarzom, a Ludwiczuk wciąż byłby głównym hamulcowym dyscypliny w Polsce.

Gdyby Polacy w Belgii wygrali i wywalczyli miejsce na litewskich mistrzostwach Europy, pewnie nie ocenialibyśmy wnikliwie wszystkich niedociągnięć. W tych eliminacjach najważniejszy był wynik, styl pozostawał na drugim miejscu. Okazało się jednak, że i wynik, i styl wystarczył zaledwie do czwartej pozycji w grupie.

Ostatni tydzień w polskiej koszykówce był przygnębiający. Zamieszanie związane z udziałem Asseco Prokomu Gdynia w całym sezonie Tauron Basket Ligi i smutny koniec eliminacji sprawiają, że tęsknię za wakacjami w Bieszczadach.

Na ukojenie nerwów zszarganych emocjami sportowymi polecam opowiadanie "Mrówka 2" prosto z Siekierezady.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010, cegieu

Komentarze
2010/08/30 01:38:27
no comment, żeby poznać cała prawde o polskiej reprze wystarczylo obejrzec ostatna minute tego meczu.Zero pomyslju na gre i gdy mielismy 4 pktowa przewage to zamiast grac powoli i czekac do ostatniej sekundy rzucalismy za 3 nie potrzebnie Lampe,Kelati potem Koszarek znow zwalil mecz i nie mam pyta, tak sie nie gra, sprawiedliwe zwyciestwo Belgii
-
Gość: shooter, 83.143.102.13*
2010/08/30 01:55:23
Po co mamy grać na poziomie ME, MŚ, IO, jeśli gramy słabo lub beznadziejnie na wyjazdach ze średniakami lub słabeuszami (przepraszam - dla nas nie ma już słabeuszy w Europie ;) Duet griszczuk/ludwiczuk PRECZ Z POLSKIEJ KOSZYKÓWKI - griszczuk już JUTRO, a ludwiczuk JAK NAJSZYBCIEJ w zbliżających sie wyborach - KIBICE MUSZĄ TO WYMÓC, BO WSTYD GDY W INTELIGENTNEJ GRZE REPREZENTUJĄ NAS emanujący prostactwem (choćby wypowiedzi) ludwiczuk, (niemowa) griszczuk, czy gracze typu koszarek czy lampe.
-
2010/08/30 01:56:43
Ano niestety. Ja od początku tych eliminacji powtarzam, że nie mamy trenera. Jeszcze byłbym skłonny wybaczyć porażkę w Gruzji, bo każdemu może mecz nie wyjść, Paczulia mecz życia itp. Ale potem? Na wyjazdach przegrywaliśmy, ale iloma? -4, -1, -3. Czyli końcówki. Końcówki, które wypadałoby mieć przećwiczone. Jakieś warianty zagrań, jakieś akcje. Tutaj nie widziałem, żeby ktoś w ostatnich trzech minutach miał inny pomysł na grę niż indywidualne popisy i odpalanie w 10 sekundzie akcji za 3.

Zresztą to kolejny wątek. Jak drużyna grała spokojnie swoje, to szło, robiła się przewaga i ok. I potem nagle włączało się coś, co kazało z Gruzją u siebie rzucać na wariata trójki (z +16 na +7), z Bułgarią u siebie klepać piłę (z +11 na +1), z rzucającą nam pierdylion trójek w pierwszym meczu w drugim uparcie bronić strefą i podwajać. I tak dookoła Wojtek. I gdzie jest trener? Nie ma trenera. Wiadomo, to jest kadra, z kadrą pracuje się specyficznie, kadra to zlepek indywidualności, ale wypadałoby wymyślić dla tych indywidualności ze dwie trzy zagrywki, które by się sprawdziły. I przećwiczyć, nawet ze słabą Słowacją.

Pomijając już kwestie rotacji. Po cholerę powołuje Dylewicza, który nie gra, za to dupą powietrze łapie Lampe i co akcja to ma stratę? Po co jest Chanas, żeby zagrać 5 min i grać razem z Koszarkiem i/lub Berishą, których powinien odciążyć (skoro klepać umie i Kelati)? Co robi w kadrze Hrycaniuk, od którego inteligentniejszy jest 40-letni Mariusz Bacik?

Dobra, jestem z Pruszkowa, nie lubię Griszczuka jeszcze za Nobiles, ale nawet obiektywnie patrząc - jak napisałeś - ten pan jest winien.

-
2010/08/30 02:00:03
A, no i jeszcze Gortat. Nie podoba mi się. Grał całe eliminacje strasznie nonszalancko, tak jakby mu się nie do końca chciało, bo "i tak jest wielki". Widzi, że mu sędzia gwiżdże jak kładzie łapy na rywalu, to w następnej akcji robi to samo. Gdzie on się uchował z tą manierą opuszczania piłki po zbiórce? I te zasłony, takie na zasadzie "żeby mi nikt potem nie mówił, że zasłony nie robiłem". Nie mówię już o niedociągniętych rzutach, głupich półdystansach, grze na 4-5 m od kosza. Być może to dlatego, że w NBA jest graczem zadaniowym, a tu miał być liderem. Do czego koszykarsko chyba nie dorósł.
-
Gość: shooter, 83.143.102.13*
2010/08/30 02:14:21
Przegrać po walce zawsze można byleby nie frajersko i to 3 razy (końcówki + III/IV kwarta). Na zaufanie i doping kibiców trzeba sobie zasłużyć postawą i charakterem, a u nas na 100% z podniesioną głową wrócą: "supertrener" griszczuk, "kapitan Titanica" dylewicz oraz "prezes" ludwiczuk.
-
Gość: shooter, 83.143.102.13*
2010/08/30 02:20:37
A propos już się zaczęło usprawiedliwianie "superduetu" ludwiczuk-griszczuk: www.sport.pl/koszykowka/1,65040,8310128,Koszykowka__Roman_Ludwiczuk__Dalsza_praca_Griszczuka.html
-
Gość: gary, public24931.xdsl.centertel.pl
2010/08/30 07:34:28
Najciekawsza statystyka. Polacy w meczu z Belgią mieli 2 asysty: Lampe i Gortat.
To chyba rekord świata
-
Gość: peczek, 188.146.130.232.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/08/30 08:16:26
Bardzo dobry artykuł cegieu. Tak jak napisałeś, super wyścig w Belgii, no i extra 3 miejsce Kubicy, później przerwa i o 20 wielki ból brzucha, z nerwów oczywiście. I tak przez cały mecz. Niestety na koniec frustracja. Ze względu na wielką złość podsumuje krótko:
Jak tu nie wierzyć powtarzającym się sytuacjom.
1) na wyjazdach - przegrywamy
2) Kelati rzuca powyżej 14 oczek - przegrywamy
3) trener nie rotuje i nie bierze czasu w najważniejszych momentach - przegrywamy
itd itd
... i jeszcze jedno, to że Majewski nie broni już się rozpisywałem, ale wczoraj swoje popisy w obronie pokazało jeszcze paru: Chwalimy Berische, w ataku chłopak ma wielki potencjał, ale wczoraj w obronie to tylko asystował.
Nie narzekajmy aż tak mocno na ławkę, bo jak wszyscy z poza pierwszej piątki są zadaniowcami (bo grają może po 5 min) to jakiej postawy od nich oczekiwać, a szczególnie w tak ważnym meczu.
Smutne ale prawdziwe. Nie wierzę w taką motywację żebyśmy mogli jeszcze w barażach coś ugrać. Zostawmy europę i skupmy się na naszej PLK. Duśmy się we własnym sosie.
pzdr
-
Gość: maciek, mail2.abc.com.pl
2010/08/30 08:39:25
Powtórze raz jeszcze to, co juz pisalem: Reprezentacja nie ma lidera.
Reszta juz jest bez znaczenia
-
Gość: kolaszusza, gate1n05.rzeczpospolita.pl
2010/08/30 09:37:55
Analiza rzeczowa, artykuł stonowany, podoba mi się. Ja powiem tylko tyle że wszyscy haterzy, którzy od początku życzyli naszym spektakularnej porażki bo Griszczuk, bo Ludwiczuk, mają czego chcieli. Jesteśmy w koszykarskiej dupie, bo Euro nam uciekło. Oglądajcie mistrzostwa świata, bo reprezentacja długo o nic nie zagra.
-
Gość: bylem widzialem, 194.78.57.13*
2010/08/30 10:00:27
Gortat na meczu zachowywal sie b. dojrzale. Widzialem mecz z bliska w Antwerpii, Marcin zaimponowal mi. Byl liderem, naklanial do walki, uspokajal faulujacego na lewo i prawo Lampego, ktory - niestety - ma slaba psychike, chociaz warunki niezle.
Nie rozumiem, dlaczego bylo tam malo zmian. To bez sensu. Gortat gral non-stop, ostroznie, nazbieral tylko 3 faule i byl typowym obrotowym. Ale jak Berisha siedzi na lawie po tym, jak walnal 3/4 za 3, to jednak wina lezy po stronie trenera. I szkoda. Bo Polacy grali ladnie, ale byli w zlym skladzie wypuszczani na boisko.
O ostatniej akcji Koszarka nie bede pisal. Bo tego nie rozumiem...
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/08/30 10:31:54
Można się cały czas dowalać do Gortata, ale ma to niewielki sens. Facet, który przez cały rok w Orlando nie ma okazji zagrać tyłem do kosza jest naszym najrówniejszym i najlepszym zawodnikiem na przestrzeni całych eliminacji. Średnia 18ppg, chyba najlepsze FG% w eliminacjach, ponad 80% FT i do tego 9rpg i ponad 2bpg. Oczywiście zdarzały mu się błędy i chwilę zagubienia w obronie, ale fakt jest faktem, że był zdecydowanie naszym najlepszym zawodnikiem.

Generalnie w całych eliminacjach widoczny był brak pomysłu na atak. Przeważnie wszyscy stali w miejscu, było stawianie zasłony i odpalenie trójki. Bo to najprościej zagrać. Trener dał dupy. Moim zdaniem z Katzurinem na ławce mielibyśmy dzisiaj awans.
-
2010/08/30 11:26:37
Griszczuk nigdy nie powinien być trenerem kadry,bo zwyczajnie na to nie zasłużył,w słabej polskiej lidze nie zdobył nawet nigdy mistrzostwa,większe kompetencje miał już nawet Pacesas.Wg mnie od początku o końca wszystko było robione źle,zaczęło się od fatalnej selekcji zawodników,fatalnej,nie można sobie pozwolić na to,żeby od 4kolejki grać eliminacje z 1rozgrywającym,bo efekt jest taki jaki widzieliśmy.Dlaczego Griszczuk tak szybko odstrzelił Śniega,dlaczego nie powołał Kitzingera(chyba bardziej zasłużył niż Kostrzewski,Chanas czy Majewski?),Kikowskiego,czy nawet Tomaszka(który wirtuozem nie jest,ale wg mnie przydałby się bardziej niż Białek,rozbijając przeciwników i dając pełną agresje).Efektem braku 2rozgrywającego totalnie zniszczono Kelatiego w kadrze,bo to nie jest koleś ala Logan(który w takiej koszykówce Griszczuka sprawdziłby się dużo lepiej),że dostaje piłke i jedzie tylko jest dobrym obrońcą i świetnym egzekutorem,czego nie można było sprawdzić,bo musiał rozgrywać.Mam też takie przemyślenie odnośnie Białka i Kostrzewskiego,skoro i tak nie wstali z krzesła nawet na sekunde,to równie dobrze można było wziąć Ponitke i Karnowskiego,zeby zobaczyli jak świat wygląda,a jeśli nawet nie,to można było ich wziąć chociaż na treningi,żeby Karnowski powalczył z Gortatem,Lampem czegoś sie nauczył.Griszczuk powinien dostać wypowiedzenie i wg mnie natychmiast trzeba się udać z błagalną misją do Filipovskiego,który jest 2trenerem w CSKA i na pewno tęskni za byciem head coachem.Pokazał z Turowie,że jest świetnym trenerem,nawet ci którzy u niego grali epizodycznie mają o nim dobre zdanie i wg mnie on mógłby to uciągnąć.Obok Urlepa to najlepszy trener jaki w Polsce był.Mamy rok i trzeba cos zrobic,bo jesli nie awansujemy na Litwe to koszykówka zginie,do 2013roku ludzie zdążą zapomnieć kto to Gortat
-
Gość: gary, ip-85.128.46.130.static.crowley.pl
2010/08/30 12:22:52
Griszczuk koszykarskim Maradoną. (mam na myśli dokonania obu panów z reprezentacją - żadnego pomysłu).
Zamknijmy juz ten temat (tzn. Griszczuka) - teraz potrzebne zmiany w PZKosz.
-
Gość: arrep, w3cache02.cvdnet.pl
2010/08/30 12:52:47
Najgorsze jest to, że dla Ludwiczuka nic się nie stało i Griszczuk zapewne zostanie. Nie będzie łatwo zmienić trenera, niedawno wielu odmówiło prowadzenia naszej repry. Poza tym trzeba by wyłożyć duże pieniądze kontrakt dla nowego kandydata, nie jestem pewien czy związek na to stać. Nowy selekcjoner miałby też bardzo mało czasu na przećwiczenie taktyki, zagrywek, ustawień etc.
-
2010/08/30 13:54:15
To co, Milija Bogicević? Karlis Muiznieks? Mladen Starcević?

Ciekaw jestem czy nam się uda pozbyć Superprezesa kiedyś..
-
Gość: pistol pete, 82.177.196.14*
2010/08/30 14:17:45
Po eleminacjach do Eurobasketu prezes Ludwiczuk stoi przed oknem w swoim gabinecie i myśli: A może poje%#ć to wszystko i wyjechać w Bieszczady?
-
Gość: shooter, peckatowice-r.3s.pl
2010/08/30 14:46:38
Teraz już jesteśmy mądrzejsi - powoli wyjaśnia się dlaczego ludwiczuk nie chciał przedłużyć umowy z Katzurinem (ten doświadczony szkoleniowiec był tym zainteresowany), a nikt inny oprócz griszczuka nie chciał pracować za grosze z bądź co bądź 9/10-tą drużyną EuroBasketu 2009. Oszczędzone "związkowe" pieniądze poszły/pójdą na inne, znane tylko prezesowi cele (chyba że jest aktualnie manko ;) a w tym czasie kadra miała wygrać eliminacje sama pod kierunkiem Gortata i tak też walczyła, sama jak sierota. Rozumiem, że po EuroBaskecie i nieudanej mediacji ws. "dzikiej karty" na MŚ trzeba było oszczędzać, ale odpowiedź czy było warto padła wczoraj ok. 21:55.
-
2010/08/30 14:56:27
Griszczuk WON! Hrycaniuk, Majewski, Chanas, Chyliński, Białek out.

PG - Koszarek, Szubarga
SG - Kelati, Waczyński
SF - Ignerski, Roszyk
PF - Lampe, Dylewicz
C - Gortat, Szewczyk

Do tego przydaliby się Śnieg, Berisha, Łapeta i oczywiście nowy trener. Wtedy stajemy do ostatniej walki o Eurobasket. Igi i Szewcu powinni już spokojnie grać.
-
2010/08/30 16:41:30
A czemu nie możnaby było zatrudnić Pacesasa? Też odmówił czy co? Przecież w TBL z Prokomem regularnie wygrywa, a i w Eurolidze jego występ był bardzo udany. A może jest za drogi? Ale trzeba przecież wygospodarować pieniądze a dobrego trenera, bo z Grischukiem daleko nie zajdziemy. Owszem, obecny szkoleniowiec w polskich realiach przeciętnej TBL, jako tako sobie radzi, ale Europa to całkowicie inny poziom, zawodnicy i założenia taktyczne. Więc czemu Pacesas nie może być trenerem? Niech mi ktoś wytłumaczy, bo już nie rozumiem...
-
Gość: bay, 79.139.86.7*
2010/08/30 20:42:50
I co z tego? Kogo to obchodzi? Piszę to ze smutkiem, jako kibic koszykówki.
-
2010/08/30 21:33:30
dawno tyle nerwów nie zjadłem
zgadzam siie z łukaszem

potrzeba autorytetu, nie kumpla na ławce
-
2010/08/30 23:36:58
Matbyd Twoja kadra jest nierealna na dziś i za rok o Eurobasket. powód kontuzja Szubargi:
ja widzę w niej więcej doświadczenia i twardzieli o których już pisałem:

1. Koszarek, Skibniewski,Śnieg (musi być trzech)
2. Kelati, Kitzinger (bo ma doswiadczenie i charakter) Berisha
3. Ignerski, Roszyk (bo świetnie plastruje najlepszych strzelców, a tego nam brakowało)
4. Lampe, Dylewicz, Hyży (bo też ma charakter i doświadczenie z kadry i Mistrzostw)
5. Gortat, Szewczyk i ewentualnie Hrycianiuk/ Łapeta
- do kadry powołał bym też Olka Czyża, ktory radzi sobie w USA

Trener - Saso Filipovski - który pracował z częścią tych graczy, który potrafi motywować, jest świetnym strategiem, ma dobrą szkołę i teraz uczy się w CSKA, zna polskie realia i ma autorytet i posłuch u graczy. Jak dobrym był coachem wystarczy popatrzeć jak Turów spadł po jego odejściu, że Urlep nie potrafił tego podnieść..
-
2010/08/31 00:18:47
Zgadzam się co do Filipovskiego.Nie stać nas na ludzi pokroju Messiny czy Ivkovicia,więc trzeba uderzyć do kogoś takiego jak Filipovski,młodego,głodnego sukcesów,z pasją,który zna się na robocie i zna już naszą koszykówkę i zawodników.Kiedyś alternatywą mógłby być ewentualnie Urlep,ale chyba trochę się wypalił a poza tym chyba by z nim nie wytrzymali.Obawiam się natomiast,że albo Griszczuk zostanie albo namówią Pacesasa,a żaden z nich nie udźwignie ciężaru gatunkowego barażu.