Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Blog > Komentarze do wpisu

Rekord nierekordowy

Kevin Love z Minnesota Timberwolves w środowym w meczu z Indiana Pacers osiągnął 52. kolejne double-double. Oto pierwsze zdanie z depeszy agencji Reuters:

Minnesota Timberwolves forward Kevin Love overcame a bruised left knee to set an NBA record with his 52nd consecutive double-double in a 101-75 win over the Indiana Pacers on Wednesday.

Ale o jaki rekord chodzi? Love na razie przegonił tylko na liście koszykarzy z tak imponującymi seriami Mosesa Malone'a, który w latach 1978-79 miał 51 double-double z rzędu. Podkoszowy Timberwolves jest jednym z dziewięciu zawodników w historii NBA, którzy mieli przynajmniej 50 kolejnych spotkań z takimi statystykami. Poza nim i Malone'em są to Kareem Abdul-Jabbar, Elgin Baylor, Walt Bellamy, Wilt Chamberlain, Elvin Hayes, Jerry Lucas i Bill Russell.

Prawdziwy rekord? 227 double-double z rzędu Chamberlaina.

Wczytując się głębiej w informacje o osiągnięciu Love'a, dochodzimy do punktu, w którym wyjaśnione jest, że chodzi o najdłuższą serię double-double od 1976 roku, czyli połączenia NBA z ABA. Love ustanowił rekord w tzw. nowożytnej historii NBA.

Oby tylko nie okazało się, że rekordzistą NBA pod względem punktów zdobytych w jednym meczu jest Kobe Bryant, a setka Chamberlaina się nie liczy, bo przed 1976 rokiem w lidze obowiązywały inne przepisy.


czwartek, 10 marca 2011, cegieu

Komentarze
Gość: mike, plus-96-193.polkomtel.com.pl
2011/03/10 09:07:52
Ja jestem zdziwiony że Szak nie miał takiej serii...
-
Gość: Ciekawski, 89-74-10-69.dynamic.chello.pl
2011/03/10 10:05:56
W artykule na sport.pl pisze, że gdy Chamberlain ustanawiał rekord 100 pkt w jednym meczu to WSZYSTKIE rzuty liczyły się za 2 pkt - i tu moje pytanie - rzuty wolne też?? Jeśli tak to biorąc pod uwagę częstotliwość z jaką mógł być faulowany dominujący gracz podkoszowy rekord ten wydaje się jeszcze w miarę z naszego świata. Ale jeśli wolne były za jeden to łatwiej mi sobie wyobrazić ostatni odcinek Klanu niż to ;)
-
2011/03/10 10:20:49
Ja uważam, że rekord Chamberlain'a to żaden rekord. Dlaczego? On wtedy był od wszystkich wyższy o metr a po wyciągnięciu rąk sięgał kosza. W tamtych czasach nie grało się w kosza defensywnie. Nie było podwajania, zawodnicy nie kryli tak ciasno jak teraz. Tempo gry było też szybsze o czym świadczą wyniki 170-150 itp. Dla mnie prawdziwym rekordem jest właśnie 82 pkt Bryanta z Toronto. W dzisiejszej koszykówce trudno jest rzucić komukolwiek 40 pkt w ciągu meczu a Bryant rzucił dwa razy więcej chociaż Lakers nie rzucili wcale 170 pkt. Więc rekord Chamberlain'a to żaden rekord bo gdyby Kobe grał w tamtych czasach to by pewnie 150 rzucił.
-
2011/03/10 10:59:05
Rekord jest rekord. Dla mnie najwybytniejszym wystepem ofensywnym jest 63 pkt Jordana w play-off. Gral przeciw druzynie z ktorej 2 zawodnikow bylo z 1 piatki obroncow (Johnson, McHale), poza tym Bird, Ainge, Parish, Walton - to tez byli swietni obroncy. W meczu poprzedzajacym owe 63, rzucil 49 i McHale powiedzial ze to nie moze juz sie powtorzyc.
-
2011/03/10 14:21:46
-
2011/03/10 14:26:04
@woltamperometria lepiej bym tego nie ujął! Choć wyczyn Kobiego też zasługuje na zapamiętanie.
-
Gość: a, eiy103.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/10 19:55:08
A o rekordzie Milicicia, który aż o 15 asyst wyprzedził Pacesasa i jest liderem wszechczasów PLK to już nic?
-
Gość: Macias, 89-74-71-119.dynamic.chello.pl
2011/03/10 20:08:21
Panie Prezesie:
Po 1. Kto wtedy bronił w Toronto Bryanta? Morris Peterson i Jalen Rose sorry jeszcze z ławki się Joey Graham pokazał. Kto bronił Jordana? to już niżej napisano. Tych obrońców nie można porównywać...

Po 2.

Statystyki Jordana: Michael Jordan at Boston Celtics 53 minuty 22-41 z gry 0-0 za 3 19-21 osobiste 5 zbiórek 6 asyst 3 przechwyty 2 bloki 3 straty 4 faule 63 punkty.

Statystyki Kobasa: sports.espn.go.com/nba/boxscore?gameId=260122013

2 asysty żółtego w porówaniu do 6 asyst Jordana?:) sami oceńmy co zasługuje na słowo rekord "nowożytnej" NBA

Jak już rozmawiamy o rekordach, to może o rekordowych seriach?

Hakeem prosto w twarz Robinsonowi w 1995 czy jakaś z serii Jordana?:)
np z Lakersami?:) jakie wasze zdanie:)?
-
2011/03/11 00:00:21
Lepszego od Wilta nigdy nie było, totalny Dominator przez duże D.
-
2011/03/11 05:21:04
niby tak. ale znowu - przeciw komu grał? lata 80 i 90 to złota era centrów, ciekawe jak by wtedy grał. Wtedy był Mourning, Shaq, Ewing, Robinson, Hakeem, ale poza tym Parish, Daugherty, Sampson i masa twardzieli na czwórce, McHale, Oakley, Kemp, Barkley... Teraz taki Howard by nie był w top5 podkoszowych.
-
2011/03/14 14:55:11
-
2011/03/15 20:45:13
Świetny artykuł o klubie Kokosa!!!