Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Kategorie: Wszystkie | Formuła 1 | Koszykówka | Maggots
RSS
piątek, 23 listopada 2012

Kluczowy moment zaczyna się w 59. sekundzie:



Mortician to zespół, który uspokaja mnie w specyficzny sposób. Nie pytajcie dlaczego i jak, ale muzyka grupy upewnia mnie, że w moim życiu wszystko jest w porządku.

Ale krótki wpis powstał po to, by przybliżyć wam pewną historię. Lokalna, zielonogórska wkładka "Gazety Wyborczej" 15 listopada 2005 roku napisała:

Napad na taksówkarza

Ekscentryczny amerykański gitarzysta rockowy zamówił w Zielonej Górze kurs do Berlina. W czasie jazdy, jak twierdzi policja, wpadł w szał, zaatakował taksówkarza, próbując podciąć mu gardło. Dziś sąd zdecyduje o jego areszcie

Will R. to założyciel zespołu amerykańskiego zespołu Mortician. Od 16 lat gra na basie i jest jego wokalistą. Ich najnowsza płyta koncertowa nosi tytuł "Zombie Masacre". Na stronie internetowej określa się ich jako jeden z "najbardziej brutalnych pier... zespołów we wszechświecie". Śpiewają o zombie, śmierci, cmentarzach i krwi.

Od 3 listopada są w europejskiej trasie. W Zielonej Górze kapela grała w niedzielę. Przed wyjściem na scenę wokalista pokłócił się z zespołem i postanowił wracać do USA. Ok. godz. 22 obrażony wsiadł do jednej z przydworcowych taksówek i kazał się zawieźć na berlińskie lotnisko. W Gęstowicach k. Krosna Odrzańskiego nagle wpadł w szał i rzucił się na taksówkarza. Jak twierdzi taksówkarz, do szyi przyłożył mu scyzoryk, a kiedy próbował wyzwolić się z uścisku, zranił go. Taksówkarz zdołał się jednak wyswobodzić i uciekł z samochodu. Pomocy udzielili mu mieszkańcy jednego z domów. Powiadomili policję i odwieźli kierowcę do szpitala. Lekarze założyli mu kilka szwów. Ocenili obrażenia jako niegroźne.

W tym czasie muzyk wsiadł za kierownicę taksówki i dojechał nią aż na terminal w Świecku (ponad 30 km). Tam samochód porzucił.

- Ok. godz. 3 nad ranem policjanci zatrzymali go wałęsającego się po terminalu - opowiada Andrzej Kulesza z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. - Na drodze dojazdowej do Świecka znaleźliśmy także porzucony samochód. Policjanci znaleźli przy gitarzyście zestaw małych scyzoryków i kastetów. Nie miał przy sobie żadnej gotówki. Prawdopodobnie był pod silnym wpływem narkotyków. Z nieoficjalnych informacji "Gazety" wynika, że Will przyznał się do napaści na taksówkarza. Twierdzi jednak, że nie pamięta, by używał noża. Wśród scyzoryków, jakie przy nim znaleziono, nie było tego, którym ugodzono kierowcę. Amerykanin tłumaczy się tym, że wydawało mu się, że to taksówkarz chciał go pobić i okraść, a on jedynie się bronił.

Wczoraj śledztwo przejęli prokuratorzy z Krosna Odrzańskiego. Dziś sąd zadecyduje o ewentualnym areszcie. Do tego czasu muzyk rockowy zostanie w policyjnej izbie zatrzymań.

36-letniemu Amerykaninowi grozi od 3 do 15 lat więzienia. Zespół miał dać w Polsce jeszcze kilka koncertów - dziś m.in. w Warszawie w klubie Progressia. Muzycy odwołali całą trasę koncertową.

Dzień później:

Wczoraj krośnieński sąd zdecydował, że amerykański muzyk, który jest podejrzany o napad na taksówkarza, pozostanie w areszcie

Sędziowie z Krosna Odrzańskiego przychylili się do wniosku prokuratorów, o tymczasowe aresztowanie amerykańskiego wokalisty z zespołu metalowego Mortician. Will R. w niedzielę zamówił spod zielonogórskiego dworca kurs do Berlina. W drodze zaatakował taksówkarza. Miał zadać mu cios nożem. Rana okazała się niegroźna. Muzyk zabrał kierowcy telefon, a kiedy ten uciekł, odjechał jego taksówką.

Prokuratorzy oprócz rozboju chcą także oskarżyć gitarzystę o napaść na policjantów, którzy zatrzymali go na granicy w Świecku. - Ponieważ podejrzany nie posiada na terenie RP stałego miejsca zamieszkania ani pobytu, zastosowanie izolacyjnego środka zapobiegawczego uzasadnione jest potrzebą zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania - tłumaczy Kazimierz Rubaszewski z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

I jeszcze 6 stycznia 2006:

Ekscentryczny amerykański wokalista, który po koncercie w Zielonej Górze napadł na taksówkarza, wyszedł na wolność. - Był niepoczytalny - stwierdzili biegli, a prokuratura umorzyła śledztwo

Will R., lider mrocznej grupy Mortician cieszy się mirem w światku fanów ostrej muzyki metalowej. W listopadzie ub. roku miał zagrać koncert w zielonogórskim klubie Peron 5. Tuż przed pokłócił się z kolegami. Na postoju przy dworcu PKP wsiadł do taksówki i kazał się zawieźć na lotnisko w Berlinie. Niedaleko Krosna wpadł w szał i rzucił się na kierowcę. Do szyi przyłożył mu scyzoryk. Taksówkarz zdołał uciec, a muzyk dojechał jego autem na terminal w Świecku. I tam, zdezorientowanego, zatrzymała policja. Znaleziono przy nim zestaw małych scyzoryków i kastetów. Muzyk nic nie pamiętał. Tłumaczył się, że wydawało mu się, że to taksówkarz chciał go pobić i okraść, a on jedynie się bronił. Przyznał, że zażywał środki psychotropowe. W areszcie spędził dwa miesiące.

Prokuratorzy z Krosna Odrzańskiego umorzyli śledztwo. Wzięli pod uwagę opinię biegłych, którzy orzekli, że Jankes był pod wpływem alkoholu i narkotyków. Ponadto był bardzo zmęczony i wszystko razem doprowadziło go do amoku.

- Lekarze stwierdzili, że mężczyzna był niepoczytalny w chwili popełnienia napadu - tłumaczy Kazimierz Rubaszewski z zielonogórskiej prokuratury.

PS Pisownia oryginalna.

PS 2 Sprawdziłem - Mortician pochodzi z niewielkiego miasta Yonkers, gdzie urodził się m.in. Steven. I może to jest powód.

Pozdrawiam...

czwartek, 17 maja 2012
wtorek, 15 maja 2012

Najważniejsze, przynajmniej dla mnie, muzyczne wydarzenie roku już naprawdę blisko. I, co istotne, wpasowane idealnie między Euro i igrzyska:

Jestem z tych, którzy - na potrzeby zakrapianej dyskusji - są w stanie bronić tezy, że Metallica skończyła się na "Kill'em All", ale nigdy, przenigdy nie podpiszę się pod zdaniem, że Gunsi skończyli się na "Appetite for Destruction". Ba, dla mnie Gunsi nie skończyli się nawet na "Chinese Democracy". Nie jest to płyta wybitna, ale jest dobra.

Okres przygotowawczy do koncertu w Rybniku rozpocząłem. Rano, na rozgrzewkę, pierwszy numer z "Chinese Democracy", potem, w drodze do przedszkola, "Shotgun Blues", "Breakdown" i "Pretty Tied Up". A teraz już właściwy trening, czyli bujanie się przy "Estranged".

I znów pojawia się pytanie, które powraca zawsze podczas rejsów najfajniejszymi autobusami komunikacji miejskiej - żółta czy niebieska? Pierwsza czy druga? "Use Your Illusion I" czy "Use Your Illusion II"?


Czy one się różnią? Pewnie tak, choć każdy wychwyci pewnie inną różnicę. Dla mnie jedynka ma więcej agresji ("Right Next Door To Hell", "Perfect Crime", "Garden of Eden", "Don't Damn Me"), dwójka jest bardziej... Hm... Refleksyjna? "Civil War", "14 Years", "So Fine", "Estranged"...

No tak, ale co z "Coma", "Dust N' Bones" i "The Garden" na jedynce? Co z "Get in the Ring", "Shotgun Blues" i "You Could Be Mine" na dwójce? Sami widzicie, klasyfikacja nie jest prosta.

Ale w związku z tym, że człowiek, że bloger, jest zwierzęciem klasyfikującym, to poproszę o pomoc i udział w sondzie:



W następnych odcinkach: Axl czy Slash? Jaka setlista na Rybnik? Where's Izzy?

środa, 18 kwietnia 2012


To tylko fragment rękopisu. Całość na blogu właściwym.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Dawno, dawno temu, kiedy Nergal (którego Twoja dziewczyna wtedy jeszcze nie znała) ledwie co uciekł from the mighty pagan vastlands, był sobie mundial w Niemczech, przed którym pytałem znanych Polaków, co będą robić podczas turnieju. Nergal powiedział tak:

Nie cierpię piłki. Nie wiem, czy jest sens, żebym w ogóle się wypowiadał...

Wrzuciłem ten cytat na blog alternatywny (ten prawdziwy jest teraz tutaj), bo bardzo go lubię - cytat, choć bloga też. Ale odświeżam ten cytat także dlatego, że przypomniał mi się w związku z nową ankietą, którą robię dla "Gazety Wyborczej" przed Euro.

I od razu, zupełnie poważnie, zapytam: do kogo dzwonić teraz?

PS Jeden z ulubionych:



niedziela, 11 września 2011

Wszyscy wspominamy ostatnio zamachy na World Trade Center i wspomnienia te siłą rzeczy koncentrują się także na wątku osobistym - co robiłem 11 września 2001 roku?

Ja - pewnie jak wszyscy - byłem wstrząśnięty i cholernie przestraszony, choć ważny w tych odczuciach ważny był także wątek osobisty: akurat tego dnia moja siostra miała wylatywać z Nowego Jorku do Warszawy. Pamiętam, że siedziałem przed telewizorem i słuchałem rozmów telefonicznych, jakie prowadzili rodzice. A do tego, nie wiem dlaczego, nagrywałem na wideo wszystko to, co pokazywały amerykańskie stacje.

Potem wisiałem na telefonie zastanawiając się z przyjacielem, czy ten zamach będzie miał wpływ na pytania na egzaminie poprawkowym z "Problemów etnicznych". Wiele wskazywało na to, że trzeba szybko czytać "Zderzenie cywilizacji" Samuela Huningtona...

Wieczorem siedziałem na naszej ławce na dołach z innym kumplem - pociągając z brązowej butelki patrzyliśmy w niebo i ciarki nas przechodziły, jak przelatywały nad nami samoloty.

Dzień później poczułem się nieswojo, kiedy na przystanku tramwajowym przy Dworcu Centralnym zadarłem głowę i spojrzałem na budynek Marriottu.

A kilkanaście dni później okazało się, że zamach na WTC pozbawił mnie szaleńczej przyjemności uczestniczenia w koncercie, który prawdopodobnie byłby najlepszym w moim życiu.


Jeszcze raz i wyraźnie: Pantera, Slayer, Cradle of Filth i Static-X. I już pal sześć, sześć, sześć, tych innych.

Bilet zakupiłem już w czerwcu, bilet na pociąg do Katowic - tuż przed koncertem. Już nie pamiętam czy to internet w Polsce wówczas nie był tak dostępny, jak teraz, czy to ja byłem poza siecią, dość powiedzieć, że ogłoszenie organizatorów o odwołaniu koncertu na cztery dni przed imprezą, nie dotarło do mojej świadomości.

Idąc pod Spodek nie wiedząc czemu nie zdziwił mnie brak czarnych braci na ulicach i pod sklepami. Dopiero pustki przed drzwiami wzbudziły moje podejrzenia. A kartka o odwołaniu imprezy - złość. 13 września udział w tournee odwołała Pantera, cztery dni później Static-X i wszystko się rozsypało.

Ominęło mnie to:

to:

i pewnie to:

Pantera rozpadła się kilka miesięcy później - Phil Anselmo poświęcił się zespołom Down oraz Superjoint Ritual, pozostała trójka założyła Damageplan. W 2004 roku jakiś idiota zastrzelił Dimebaga Darrella.

Slayera obejrzałem potem trzykrotnie - w Budapeszcie w 2003 roku, w Warszawie dwa lata później (superkoncert!) oraz na rozczarowującym minifestiwalu Wielkiej Czwórki w 2010 roku.

Cradle of Filth jeszcze nie widziałem. Static-X? Nawet nie wiem, czy jeszcze istnieją.

Cholera, szkoda tego koncertu. Zajebista szkoda.

PS Ta poprawka z "Problemów etnicznych" to, rzecz jasna, pochodna zamiłowania do sportu - prof. Lech Mróz przyłapał nas z kumplem na grze w szachy podczas jednego z wykładów. Poprosił, żebyśmy dokończyli na zewnątrz i widocznie zapamiętał nasze nazwiska.

PS2 W barażach daliśmy radę!

środa, 31 sierpnia 2011

A właściwie dlaczego mam nie wznowić bloga?

Polska! Dzisiaj jest dzień, w którym umarły blog wrócił!

O czym będę pisał? O sporcie już nie, od tego jest blog nowszy. Ale o muzyce? O koncertach? O przygodach w komunikacji miejskiej? O wyprawach na dworzec do Kutna w nocy?

Macie dla mnie jakieś pomysły?

środa, 16 marca 2011

Potrzebuję zmiany, wynoszę się z "A skull full of maggots". Z pisaniem na boku jednak nie kończę - już zapraszam na swój nowy blog.

Czytelników za zamieszanie przepraszam.

czwartek, 10 marca 2011

Kevin Love z Minnesota Timberwolves w środowym w meczu z Indiana Pacers osiągnął 52. kolejne double-double. Oto pierwsze zdanie z depeszy agencji Reuters:

Minnesota Timberwolves forward Kevin Love overcame a bruised left knee to set an NBA record with his 52nd consecutive double-double in a 101-75 win over the Indiana Pacers on Wednesday.

Ale o jaki rekord chodzi? Love na razie przegonił tylko na liście koszykarzy z tak imponującymi seriami Mosesa Malone'a, który w latach 1978-79 miał 51 double-double z rzędu. Podkoszowy Timberwolves jest jednym z dziewięciu zawodników w historii NBA, którzy mieli przynajmniej 50 kolejnych spotkań z takimi statystykami. Poza nim i Malone'em są to Kareem Abdul-Jabbar, Elgin Baylor, Walt Bellamy, Wilt Chamberlain, Elvin Hayes, Jerry Lucas i Bill Russell.

Prawdziwy rekord? 227 double-double z rzędu Chamberlaina.

Wczytując się głębiej w informacje o osiągnięciu Love'a, dochodzimy do punktu, w którym wyjaśnione jest, że chodzi o najdłuższą serię double-double od 1976 roku, czyli połączenia NBA z ABA. Love ustanowił rekord w tzw. nowożytnej historii NBA.

Oby tylko nie okazało się, że rekordzistą NBA pod względem punktów zdobytych w jednym meczu jest Kobe Bryant, a setka Chamberlaina się nie liczy, bo przed 1976 rokiem w lidze obowiązywały inne przepisy.


piątek, 04 marca 2011

Wyobraźmy sobie, że...

... jest 8 czerwca 2012 roku. Trwa końcowe odliczanie do meczu otwarcia mistrzostw Europy w piłce nożnej w Warszawie - Polska zagra w nim z Rosją. Nadzieje, ale i obawy są ogromne - jak poradzi sobie reprezentacja Franciszka Smudy? Czy Jakub Błaszczykowski na pewno jest zdrowy? Czy organizatorzy znów czegoś nie spaprają podczas ceremonii otwarcia? Są nawet tacy, którzy obawiają się rosyjskiej mgły, która uniemożliwi Polakom składne atakowanie bramki rywali...

Ale to nie jedyne sportowe atrakcje w ten piękny, upalny, czerwcowy piątek. W oddalonym o kilkaset kilometrów Wrocławiu trwa wielkie święto na ulicach - dzień wcześniej piłkarski Śląsk pokonał 2:1 Lecha Poznań w spotkaniu, które decydowało o mistrzostwie Polski! To drugi w historii tytuł Śląska - zdobyty po 25 latach przerwy! Ulicami i mostami Wrocławia jeździ autokar z odkrytym dachem, z którego piłkarze prezentują trofeum. Tłumy wiwatują, a tumult rośnie do niewyobrażalnych rozmiarów, kiedy prezydent miasta Rafał Dutkiewicz krzyczy, że teraz Wrocław czeka na koszykarzy.

Tak, na koszykarzy, którzy po wykupieniu dzikiej karty wrócili do ekstraklasy w wielkim stylu. Zajęli trzecie miejsce przed play-off, awansowali do finału, w którym po pięciu spotkaniach z Asseco Prokomem Gdynia jest 3-2 dla rywali, ale Śląsk nie jest na straconej pozycji - 8 czerwca gra u siebie w Hali Stulecia. Na trybunach usiądzie ponad sześć tysięcy osób...

Sportowych wzruszeń pełno także w Szczecinie - Otylia Jędrzejczak, mistrzyni olimpijska, mistrzyni świata, wielokrotna mistrzyni Europy, która w latach 2000-07 była czołową pływaczką globu, kończy karierę. "Nasz Motylek", jak mówiła o niej Polska, dostarczył kibicom wielu emocji, wielu wzruszeń - to dzięki niemu dzieci chciały chodzić na pływalnię. Teraz, po sportowym dołku w ostatnich latach, Jędrzejczak mówi dość. Czuje, że na szczyt już nie wróci. Pod względem sportowym pożegnanie wypada słabo, "Motylek" zajmuje dopiero siódme miejsce w finale na 200 m stylem motylkowym, ale dostaje ogromną owację na stojąco! Są brawa, jest skandowanie nazwiska, są kwiaty, są łzy. Jest nawet krótki wywiad dla TVN 24.

Sportowi reporterzy newsowych stacji mają w ten gorący piątek pełne ręce roboty. Aż tu nagle... Nie, to niemożliwe! Polsat News podaje, że Zbigniew Boniek jest podejrzewany o zabójstwo byłej żony i jej znajomego! Mało tego, że ucieka przed policją obwodnicą Warszawy! Helikoptery TVN 24, Polsat News, TVP Info, a nawet kupiony przez Agorę specjalnie z okazji Euro samolot marki Wilga odlatują znad Stadionu Narodowego w kierunku obrzeży miasta! Wydawcy w kropce - co pokazywać w telewizji, co komentować? Dariusz Szpakowski zdezorientowany, Tomasz Zimoch w emocjach - takie rzeczy, w takiej chwili?!

...

A teraz wyobraźcie sobie, co czuli Amerykanie 17 czerwca 1994 roku.

Kolejny genialny film z serii "ESPN 30 for 30".

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 115