Łukasz Cegliński: Koszykówka - maggots - Formuła 1 - maggots - Muzyka - maggots
Kategorie: Wszystkie | Formuła 1 | Koszykówka | Maggots
RSS
piątek, 20 listopada 2009

Na otwarcie nowego, wizualnego, rozdziału bloga "A skull full of maggots" proponuję jego motyw przewodni w czterech odsłonach - oczywiście tylko dla wytrwałych.

1989, Buffalo, na wokalu Chris Barnes:

1993, Moskwa, wciąż Barnes:

2000, Milwaukee, już z George'em Fischerem:

2002, Detroit, "Corpsegrinder" oczywiście:

Przy okazji podziękowania: dla kate_mac za świeżutki projekt graficzny, dla Maćka Maląga (kiedyś Sport.pl, a obecnie Music Arena) za nieświadomą inspirację w kwestii nazwy bloga i last but not least - dla czytelników za inspirujące interakcje.

 Zarejestruj się w bwin.com, zgarnij bonus i wytypuj wynik każdego meczu lub wyścigu!

czwartek, 19 listopada 2009

Oglądam popisy Brandona Jenningsa, czytam, jak zachwycają się nim eksperci i zastanawiam się: dlaczego Minnesota Timberwolves tak ciężko trafić w drafcie na tego właściwego zawodnika?

Timberwolves nigdy nie mieli szczęścia w losowaniu. Na przełomie lat 80. i 90. byli jednym z najgorszych zespołów NBA - podobnie jest w drugiej połowie lat 00. XXI wieku - lecz najlepszy numer, jaki udało im się wylosować, to nędzna trójka.

Jednak nawet pomimo tego, ich niektóre wybory w danej chwili okazywały się słuszne. Albo nie było lepszych zawodników na pozycję, na której potrzebowali wzmocnień (rok 1991 i przypadek Luca Longley'a), albo mieli możliwość wzięcia gracza, którego wziąć trzeba było (rok 1992 i Christian Laettner).

Wybory w drafcie łatwo oceniać z perspektywy czasu, kiedy o konkretnym koszykarzy wiadomo już dużo, trudniej przewidzieć rozwój kariery zawodnika, kiedy ten ma 19-23 lata i trafia do słabej drużyny. 20-letnia historia Timberwolves to jednak dobra okazja, aby prześledzić kogo wybrał, a kogo mógł wybrać klub z Minneapolis.

Poniżej krótkie omówienie draftów Timberwolves z lat 1989-2009. Brałem pod uwagę tylko pierwsze wybory klubu w I rundzie - szukałem zawodników dostępnych po wybranym przez Timberwolves koszykarzu wychodząc z założenia, że klub szukał gracza na tą konkretną pozycję.

1989 - z nr. 10. Jerome Richardson. Byli lepsi rozgrywający - Tim Hardaway, Mookie Blaylock czy Dana Barros, choć Richardson niewypałem nie był.

1990 - z nr. 6. Felton Spencer. Z podkoszowego mięsa można było ewentualnie wziąć Tyrone'a Hilla, Jaysona Williamsa lub Antonio Davisa.

1991 - z nr. 7. Luc Longley. Też kiepsko z wysokimi, bo potem byli już tylko Brian Williams (czyli Bison Dele) i np. Dale Davis.

1992 - z nr. 3. Christian Laettner. Shaquille O'Neal i Alonzo Mourning zniknęli szybko, ale można było wybrać Toma Gugliottę lub Roberta Horry'ego.

1993 - z nr. 5. J.R. Rider. Najlepszy wybór w historii NBA! A na poważnie - dostępny był jeszcze Allan Houston...

1994 - z nr. 4. Donyell Marshall. Skrzydłowy z rzutem? Takich już nie było. Można było brać  Juwana Howarda lub Eddiego Jonesa, ale te pozycje Timberwolves mieli obsadzone.

1995 - z nr. 5. Kevin Garnett. Wielkie ryzyko i wielka wygrana Timberwolves!

1996 - z nr. 5. Ray Allen. Szybko wymieniony na Stephona Marbury'ego, którego Milwaukee Bucks wzięli chwilę wcześniej, bo szukano rozgrywającego. Dobry wybór, choć był jeszcze Steve Nash, a także - choć to inna pozycja - Kobe Bryant...

1997 - z nr. 20. Paul Grant. Nie ma o czym mówić.

1998 - z nr. 17. Rasho Nesterović. Też nie było lepszych, a Słoweniec dawał radę.

1999 - z nr. 6. Wally Szczerbiak. Tutaj wybór był: Richard Hamilton, Shawn Marion, Ron Artest, Andrei Kirilenko, Manu Ginobili. Szczerbiak miał dobre początki, ale z dzisiejszej perspektywy...

2003 - z nr. 26. Ndudi Ebi. A można było wybrać Josha Howarda lub Luke'a Waltona.

2005 - z nr. 14. Rashard McCants. Pozdrowienia od Monty Ellisa i Louisa Williamsa.

2006 - z nr. 6. Brandon Roy. Najlepszy wybór Timberwolves w XXI wieku... szybko wymieniony na Randy'ego Foye'a.

2007 - z nr. 7. Corey Brewer. Na razie totalny niewypał w odróżnieniu od Thaddeusa Younga, Ala Thorntona czy Wilsona Chandlera.

2008 - z nr. 3. O.J. Mayo. Dobry wybór i równie dobra decyzja o wymianie go za Kevina Love'a.

2009 - z nr. 5. Ricky Rubio, z nr. 6. Jonny Flynn. Można było wziąć Brandona Jenningsa i np. Ty'a Lawsona i mieć teraz pięć zamiast jednej wygranej.

Mogło być lepiej, prawda?

 NBA, Euroliga i PLK w bwin.com. Zarejestruj się, zgarnij bonus i typuj wyniki!

Odbarwione, pokruszone, krzywe i zarośnięte. Ale ciekawe, bo na wyciągnięcie ręki.

WYBIÓRCZY PRZEGLĄD WYDARZEŃ W POLSKICH LIGACH

TO BYŁO GRANE W PLK

8. kolejka ekstraklasy zakończyła się niecelnym rzutem Michała Jankowskiego, który mógł dać zwycięstwo Polonii 2011 Warszawa nad Sportino Inowrocław. Piłka odbiła się jednak od obręczy i beniaminek wciąż pozostaje bez zwycięstwa. Ciekawie było też w Zgorzelcu, gdzie PGE Turów wygrał z Polpharmą Starogard, ale wicemistrzom Polski zwycięstwo nie przyszło lekko, łatwo i przyjemnie. PBG Basket Poznań przegrało u siebie z Treflem Sopot i potwierdziły się dwie rzeczy - PBG Eugeniusza Kijewskiego to zespół wciąż słabo zorganizowany, a Trefl zdecydowanie należy do grupy silniejszych drużyn PLK.

Znów skutecznie zagrała Stal Stalowa Wola, która pokonała AZS Koszalin, a David Logan reagował wtedy, kiedy Polonia Azbud Warszawa straszyła Asseco Prokom Gdynia. Anwil Włocławek bez Krzysztofa Szubargi szybko uciekł Kotwicy Kołobrzeg bez Bartosza Diduszki.

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

MVP. 8. kolejki: Nikola Jovanović (Anwil) - skrzydłowy drużyny z Włocławka poza rzucaniem w meczu z Kotwicą robił niewiele, ale jak już rzucał, to trafiał. 4/4 za dwa, 5/5 za trzy, 2/2 z wolnych - Jovanović zdobył 25 punktów i był najskuteczniejszym zawodnikiem skutecznego Anwilu. Nie jest to mocny MVP, ale 100 proc. skuteczność trzeba docenić.

Pierwsza piątka: David Logan (Prokom), Theodore Scott (Sportino), Nikola Jovanović (Anwil), Harding Nana (Polonia Azbud), Saulius Kuzminskas (Trefl).

REKORDY

Punkty: Omni Smith (Kotwica) - 31 (rekord 36). Zbiórki: Vladimir Tica (AZS), Marek Miszczuk (Stal) i Marcin Stefański (Trefl) - po 11 (22). Asysty: Daniel Ewing (Prokom) - 9 (10). Przechwyty: Omni Smith (Kotwica), Tomasz Ochońko (Polpharma) i Przemysław Frasunkiewicz (Polonia Azbud) - po 5 (8). Bloki: Leszek Karwowski (Polonia 2011) - 3 (4). Straty: Tony Weeden (Polpharma) - 8 (9). Faule: Tomasz Semmler (PBG) - 5 w 11 minut i siedmiu sekund (10.00).

SERIA KARWOWSKIEGO

34-letni podkoszowy Polonii 2011 wciąż fruwa w okolicy obręczy - przeciwko Sportino Leszek Karwowski miał trzy bloki i jest jedynym zawodnikiem w lidze, który zatrzymywał w ten sposób rywali w każdym meczu. Karwowski ma średnio 2,1 bloku na mecz.

Darrell Harris z Kotwicy, który dotrzymywał kroku Karwowskiemu, we Włocławku nie miał ani jednego bloku.

CIEKAWOSTKA

Nie było mnie w środę we Włocławku, ale zdarzenie relacjonuję z pewnego źródła. Trener Anwilu Igor Griszczuk odwraca się w trakcie rozgrzewki w stronę trybun i pyta jednego z widzów. - Jak się nazywa ten nowy? - James "Dru"Joyce - dostaje odpowiedź. - Ale które to imię? - docieka Griszczuk. - Chyba "Dru" - słyszy z trybun.

- Hej, Dru! - woła trener w kierunku swojego nowego rozgrywającego. Ten reaguje i odwraca się w stronę trenera. A Griszczuk mówi do kibica: - Miałeś rację.

Joyce był jedynym prawdziwym rozgrywającym Anwilu pod nieobecność kontuzjowanego Szubargi - zdobył osiem punktów i miał trzy asysty w 19 minut. Dłużej grać nie mógł, bo popełnił pięć fauli.

MVP RACE

Czołówka mojego subiektywnego wyścigu:

1. Qyntel Woods (Prokom) -

2. Michael Wright (Turów) –

3. David Logan (Prokom) +1

4. Saulius Kuzminskas (Trefl) +1

5. Krzysztof Szubarga (Anwil) –2

6. Jeremy Chappel (Znicz) -

7. Iwo Kitzinger (Trefl) +1

8. Mujo Tuljković (Anwil) -1

9. Patrick Okafor (Polpharma) –

10. Theodore Scott (Sportino) +1

Gdzieś za nimi (alfabetycznie): Mantas Cesnauskis (Czarni), Andrija Cirić (PBG), Justin Gray (Turów), Darrell Harris (Kotwica), Lawrence Kinnard (Trefl), Brandun Hughes (Polonia Azbud), Jarryd Loyd (Stal), Keddric Mays (Znicz), Vladimir Tica (AZS), Tony Weeden (Polpharma).

TRAFIAJ ADAM, TRAFIAJ!

Regularny jest w tym sezonie Adam Wójcik - po ośmiu meczach miał średnią 8,9 punktu, a w 10. spotkaniu, przeciwko Polpharmie Starogard, zdobył 10 punktów. To już czwarty mecz pana Adama z takim dorobkiem w tych rozgrywkach - w sumie 39-letni środkowy ma już 9775 punktów w ekstraklasie. Do 10 tysięcy brakuje 225. Średnia Wójcika po spotkaniu z Polpharmą to równo 9 punktów. Przy takiej średnie dobrnie do celu w 25. meczu licząc od teraz.

W POSZUKIWANIU 17. TRIPLE-DOUBLE

Żaden zawodnik PLK i I ligi nie miał wskaźników na poziomie minimum siedmiu w trzech pozytywnych statystykach. Spotkania, które przeniesiono, wezmę pod uwagę w pierwszym "Murowaniu" po ich rozegraniu.

MVP 9. KOLEJKI W I LIDZE

Grzegorz Kukiełka (Intermarche Zastal Zielona Góra) - rzucający Zastalu przeciwko Startowi Lublin rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie. Miał 23 punnkty (9/14 z gry), pięć zbiórek, po trzy przechwyty i bloki. Zastal wygrał w Lublinie 89:72. Wyróżnienia: Marcin Sterenga (Górnik Wałbrzych) - podkoszowy Górnika gra bardzo solidnie, a Zniczowi Pruszków rzucił w środę 26 punktów, miał dziewięć zbiórek i cztery przechwyty. Jego zespół wygrał po raz pierwszy w tym sezonie. Adam Lisewski (MKS Dąbrowa Górnicza) - wszechstronny podkoszowy miał 17 punktów (8/10 z gry), 14 zbiórek i pięć asyst w zwycięskim spotkaniu z Asseco Prokom II.

ZADZIWILI W II LIDZE

II liga w środę nie grała. Dla zawiedzionych kibiców rozgrywek tego poziomu proponuję zdjęcie z Hali Mistrzów we Włocławku:

 Polpharma - Prokom w hicie 9. kolejki PLK! Zarejestruj się w bwin.com, zgarnij bonus i typuj wynik

Polonia 2011 Warszawa - Sportino Inowrocław 98:99.

Spotkanie dwóch ostatnich drużyn w tabeli odbywało się praktycznie bez obrony, ale emocje i strzeleckie popisy rzucających obu drużyn zrekompensowały defensywne niedostatki. Polonia 2011 przegrała ósmy mecz w tym sezonie i czwarty, który mogła wygrać (po Stali, Treflu i PBG), Sportino zwyciężyło po raz drugi z rzędu - znów jednym punktem.

Na boisku działo się tyle, że wyjątkowo popełnię drobiazgową relację chronologiczną. Sportino zaczęło od wykorzystania zdecydowania i siły fizycznej Theodore'a Scotta i Daryla Greene'a, a kiedy trójkę dorzucił Przemysław Łuszczewski, goście wygrywali 12:4. Polonia 2011 szybko się jednak zmobilizowała w obronie, ale przede wszystkim w ataku. Dardan Berisha trafił za trzy, Leszek Karwowski trzypunktową akcją dał wynik 13:14, a Piotr Pamuła doprowadził trójką do remisu 16:16. Dobre wejście z ławki miał Przemysław Lewandowski, a pod kosz - Tomasz Śnieg. W końcówce kwarty było 21:16 dla gospodarzy, którzy punkty potrafią jednak tracić jeszcze szybciej niż zdobywać - po trójce Slavisy Bogavaca równo z końcową syreną było 21:21.

Drugą kwartę od monster zbiórki i dobitki w ataku rozpoczął Lewandowski, ale Sportino broniło mocniej, no i miało Łukasza Żytkę. Przyznaję, że jestem fanem tego rozgrywającego - pewnie dlatego, że kiedyś kilka razy zakręcił mną na boisku w Lidze Akademickiej Koszykówki - ale nawet bezstronni obserwatorzy przyznawali w środę, że Żytko grał dobrze. Okej, problemy w obronie ze Śniegiem były, ale nie brakowało też skutecznych akcji w ataku, asyst po penetracjach i niezłego kontrolowania tempa. Sportino zaczęło bronić strefą, kilka punktów spod kosza zdobył Vitalijus Stanevicius i po koszu Grzegorza Arabasa goście prowadzili 43:38. Chwilę później do remisu doprowadził trójką Jarosław Mokros, ale do przerwy jeden punkt więcej miało Sportino.

Po przerwie dynamiczny, ale nierówno grający Scott szybciutko podwyższył na 51:46, lecz po chwili swój pierwszy znakomity zryw miał Berisha. Od stanu 51:55 rzucający Polonii 2011 zdobył dziewięć kolejnych punktów (po przechwycie, trójką i 4/5 z wolnych), a potem - po swoim niecelnym rzucie - wybił piłkę rywalowi, który zebrał piłkę i z prezentu skorzystał Lewandowski. W 27. minucie za trzy trafił Karwowski - gospodarze prowadzili 68:58 i już w tym momencie wyrównali swoją średnią zdobycz punktową z siedmiu pierwszych spotkań. Sportino próbowało bronić mocniej, ale Żytko - zamiast pilnować Śniega - narzekał na faule rywala w kierunku sędziego, co rozgrywający gospodarzy wykorzystał mijając go na środku boiska i skutecznie wchodząc pod kosz. Beniaminek prowadził już 11 punktami, po trzech kwartach było 75:67.

Momenty dekoncentracji Polonii 2011, które objawiają się fatalną obroną i nerwowym atakiem, są jednak regularne. W czwartej kwarcie pierwszy miał miejsce już na początku, kiedy po asystach Żytki trafiali Sani Ibrahim i Arabas. Zrobiło się 75:71, chwilowo 80:71, ale znów 80:74. I wtedy - siedem minut przed końcem - zaczął się trwający ok. 100 sekund drugi zryw Berishy! Rzucający gospodarzy trafił trzy trójki, z czego jedną w kontrze po bloku Michała Jankowskiego na Anthony'm Andersonie. Polonia 2011 pięć minut przed końcem wygrywała 89:78.

I znów się zdekoncentrowała. Sportino w mgnieniu oka doszło na 90:91, bo trafiali Arabas i Scott. Wówczas zaczęła się wymiana celnych i niecelnych rzutów wolnych oraz straty ze strony gospodarzy. 90 sekund przed końcem Polonia 2011 wygrywała 95:92 i Berisha przechwycił piłkę pod własnym koszem. Wyprowadził kontrę dwa na dwa, wcześnie wszedł w dwutakt, ale do Pamuły podać nie mógł, a obrońca był ustawiony dobrze. Berisha podał więc za siebie... do rywala. Potem miał pretensję - słuszną - do kolegów, że nie pobiegli za szybkim atakiem, ale gdyby miał więcej oleju w głowie, to po prostu przekozłowałby piłkę na połowę Sportino i czekał na atak pozycyjny.

Faulowany Ibrahim trafił z linii raz (95:93), a Śnieg podał w ręce rywala w akcji gospodarzy. Scott nie pomylił się z linii, 95:95. Berisha znów poderwał drużynę i nielicznych kibiców trafiając z wejścia z faulem w trudnej pozycji. Z wolnego podwyższył na 98:95. 30 sekund przed końcem faulowany Żytko wykorzystał jeden rzut z linii - 98:96.

I znów strata, tym razem wspólna Berishy i Śniega. Piłkę przeprowadzał ten pierwszy, ale w powodzenie tego manewru zwątpił jeszcze przed linią środkową i w poprzek boiska podawał do Śniega. Ten jednak - ostatni asekurujący wyprowadzającego akcję - był już jednak na atakowanej połowie, dość mocno naciskany przez rywala. Nieporozumienie zakończyło się błędem połowy. Czas dla Sportino.

Nie wiem, co zaproponował koszykarzom Andrzej Kowalczyk, ale Scott wziął piłkę i długo kozłował daleko za linią za trzy. W końcu zaczął się do niej zbliżać i 4,5 sekundy przed końcem trafił z dystansu sprzed Berishy. 98:99, czas dla Polonii 2011.

Śnieg błyskawicznie przedostał się ze swojej połowy pod kosz i wobec zacieśnionego pola trzech sekund odegrał do lewego narożnika do Jankowskiego. Ten kilka godzin wcześniej miał na tej hali 4/6 z dystansu w meczu I ligi między Temcoldem AZS Politechnika Warszawska z ŁKS Łódź, ale tym razem spudłował. Czy Śnieg powinien pchać się na kosz szukając faulu? Być może, bo wcześniej miał 9/10 z linii. Ale jasnego zalecenia z ławki nie było i nikt do Śniega pretensji za tą akcję nie miał.

A może pretensje być powinny? Pamiętacie mecz nr 1 finału play-off Konferencji Wschodniej NBA w 2007 roku? Detroit Pistons prowadzą 79:76 z Cleveland Cavaliers, piłkę ma lider LeBron James. Nie decyduje się na rzut, podaje do Donyella Marshalla. Ten pudłuje i zaczyna się dyskusja nad wyborem Jamesa.

Śnieg to nie James, ale porównanie nie jest nieuzasadnione. To Śnieg jest najrówniej grającym zawodnikiem Polonii 2011 w PLK i to chyba on powinien brać na siebie odpowiedzialność.

A może - w tej konkretnej sytuacji - nie powinien? Zapraszam do dyskusji.

Na koniec dwa słowa o tym, co zrobił, a co mógł zrobić sztab trenerski Polonii 2011. Trener Mladen Starcević nakazał szybkie faulowanie Żytki przy prowadzeniu 95:92. Rozgrywający Sportino został nieprzepisowo zatrzymany już w czwartej sekundzie akcji - za szybko i niepotrzebnie. Po jego celnym rzucie Starcević mógł wziąć czas, aby przenieść akcję na połowę i oszczędzić rozgrywającym szamotania się pod presją rywali podczas wyprowadzania piłki. To szamotanie ostatecznie zakończyło się stratą, choć tłumaczenie, że trener wolał zostawić sobie jeszcze jeden czas na kolejne akcje, jest logiczne.

Przed ostatnim posiadaniem piłki Sportino Starcević nie nakazał jasno i wyraźnie zawodnikom: faulujcie po np. 10 sekundach. Polonia 2011 prowadziła dwoma punktami i w razie faulu ryzykowała najwyżej dogrywkę. Zamiast tego Berisha umożliwił Scottowi rzut z dystansu, czyli zagranie, do którego absolutnie nie można było dopuścić. Chorwat podczas i po meczu wyglądał na spiętego, momentami bezradnego. Drużyna nie przegrała przez trenera, ale niewykluczone, że będzie zmiana na tym stanowisku w Polonii 2011 w trakcie sezonu. W końcówce Starcević zespołowi nie pomógł.

Trener Kowalczyk z kolei mógł po meczu odetchnąć. Na konferencji wspomniał o swoim ulubionym elemencie taktyki, czyli o znakach zodiaku, w kontekście obrony swojej drużyny użył sformułowania cholera jasna i szczerze współczuł Starceviciowi, ale z Warszawy wyjechał szczęśliwy.

A ja się cieszę, bo fajny mecz wczoraj widziałem.

 NBA, Euroliga i PLK w bwin.com. Zarejestruj się, zgarnij bonus i typuj wyniki

Ferrari i McLaren w trakcie 60-letniej historii mistrzostw świata Formuły 1 zdobyły razem 27 tytułów w klasyfikacji kierowców i 24 konstruktorów. W obu zespołach nigdy nie jeździło jednak równocześnie trzech aktualnych mistrzów świata.

W przyszłym roku w dwóch najbardziej rozpoznawalnych ekipach F1 będziemy oglądać trzech mistrzów - Jensona Buttona i Lewisa Hamiltona w McLarenie oraz Fernando Alonso w Ferrari. Czwarty do brydża, Felipe Massa - wicemistrz świata z 2008 roku - także sprawia, że oba zespoły można określić mianem dream teamów.

 Kto z tej czwórki ma największe szanse na tytuł? Zarejestruj się, zgarnij bonus i typuj w bwin.com!

środa, 18 listopada 2009

To już oficjalne:

Jenson Button will move to McLaren-Mercedes next season to join compatriot and fellow world champion Lewis Hamilton, the team has confirmed.

To oznacza, że już bez żadnych zastrzeżeń można podjąć temat wałkowany od kilku dni przez brytyjskie media: czy Jenson Button powinien przechodzić do McLarena?

 Już możesz typować kto będzie mistrzem w 2010 roku! Zarejestruj się w bwin.com i zgarnij bonus

wtorek, 17 listopada 2009

1. Polpharma Starogard (5-2, 71 proc. zwycięstw)

Przed sezonem wydawało mi się, że drużyna Miliji Bogicevicia od początku zadomowi się w dolnej połówce tabeli, a tu proszę! Polpharma gra skutecznie i przyjemnie dla oka - główne role pełnią Patrick Okafor i Tony Weeden, ale skład się na nich nie kończy. Nad tempem i organizacją gry czuwa Brody Angley, bardzo wartościowy jest Łukasz Majewski, z ławki sporo wnosi kandydat na polskiego debiutanta roku Damian Kulig. Energię i dobre zagrania daje drużynie nawet Tomasz Ochońko, a drugi Roszyk, czyli Piotr Dąbrowski, potrafi wybić z rytmu strzelców rywali. Import z Bałkanów też na boisku nie przeszkadza.

Polpharma przegrała dotychczas dwa mecze, ale tylko porażkę u siebie z AZS Koszalin można uznać za wpadkę. Drużynie Bogicevicia nie udało się też wygrać w Jarosławiu, gdzie w ostatniej sekundzie za trzy trafił Keddric Mays, ale po pierwsze - Znicz to też objawienie, a po drugie - 4/17 z gry Weedena już teraz wygląda na jego najgorszy mecz w sezonie.

2. Znicz Jarosław (5-2, 71 proc. zwycięstw)

Zespół Dariusza Szczubiała umieszczam za Polpharmą, bo o ile drużyna ze Starogardu trzy z pięciu meczów wygrała na wyjeździe (m.in. w zawsze trudnej Gryfii), a do tego dość pewnie pokonała Anwil Włocławek, to Znicz - na razie - trzy z pięciu zwycięstw odniósł nad słabeuszami, a Polonię Azbud Warszawa pokonał w jej bardzo złym momencie.

Znicz bez dwóch zdań jest jednak wielkim objawieniem początku sezonu i zasługuje na słowa uznania. Począwszy od trenera, który trafił z zawodnikami z USA, a skończywszy na zadaniowych koszykarzach z Polski, bo Dariusz Wyka (bloki i trójki), Artur Mikołajko (twarde zmiany) i Andrzej Misiewicz (wiatr na poziomie obręczy) są bardzo przydatni. Ich czas gry zmieni się zapewne po powrocie Johna Williamsona, ale kontuzjowany i chyba nieco zapomniany środkowy może dać jeszcze kopa drużynie, która wypunktowała koniec tabeli, ale - co pokazał ostatni wyjazdowy mecz z Treflem Sopot - wcale nie musi się na tym zatrzymać.

3. Anwil Włocławek (6-1, 85 proc. zwycięstw)

Po nieudanym - jeśli chodzi o wyniki - okresie przygotowawczym tuż przed inauguracją Kevyna Greena zastąpił Mujo Tuljković i... Anwil zaczął wygrywać. Drużyna Igora Griszczuka ma świetnego rozgrywającego (Krzysztof Szubarga), pewnego strzelca (Andrzej Pluta), wspomnianego Tuljkovicia i grupę solidnych, ale nierówno grających zawodników (Alex Dunn, Nikola Jovanović, Rashard Sullivan). Polski skład uzupełniają wielkie talenty zatrzymane przez kontuzje, czyli Kamil Chanas i Wojciech Barycz, którzy bazują tylko na rzutach z dystansu i na razie częściej rozczarowują niż olśniewają.

Po odejściu Mike'a Trimbolego skład Anwilu jest jeszcze węższy niż był. Wciąż brakuje Bartłomieja Wołoszyna i to nie tylko dlatego, że drużyna Griszczuka nie ma zawodnika zdolnego do ograniczenia strzelca rywali. Na przełomie listopada i grudnia Anwil czekają wyjazdy do Słupska i Jarosławia, a potem mecze u siebie z PGE Turowem Zgorzelec i Asseco Prokomem Gdynia. Wąskim składem ciężko będzie wygrywać.

4. Asseco Prokom Gdynia (7-0, 100 proc. zwycięstw)

Nie wiem, czy to nie za niska pozycja dla mistrza Polski. Prokom wygrywa ze średnią przewagą 19 punktów i tylko w derbowym spotkaniu z Treflem musiał bronić jej do końca. W meczach ze słabeuszami wiele minut dostali rezerwowi, a Adam Łapeta był bliski dwóch double-double z rzędu. Drużyny, które mają potencjał na play-off (PBG Basket Poznań, AZS Koszalin) potrafiły przeciwstawiać się mistrzom Polski na własnym parkiecie, ale tylko momentami.

Pomysł Tomasa Pacesasa, który grę Prokomu sprowadza do jak najszybszego wykorzystania przewag zawodników amerykańskich (Qyntel Woods, David Logan, Daniel Ewing) na PLK wystarcza w zupełności. Jest skuteczny, a więc dobry. Mistrzów Polski na przełomie listopada i grudnia czekają wyjazdy do Słupska i Starogardu i Zgorzelca, a w trakcie spotkanie u siebie z Anwilem. Powinno być ciekawiej.

5. Trefl Sopot (5-2, 71 proc. zwycięstw)

Konfrontacje z półfinalistami z poprzedniego sezonu sopocianie zakończyli dobrym wynikiem 2-2. Teraz powinno być tylko lepiej, choć najbliższy wyjazd do Poznania i Inowrocławia wcale nie musi zakończyć się kompletem zwycięstw. Niełatwo było już ze Zniczem na własnym parkiecie.

Trefl trafił z transferami. Saulius Kuzminskas to jeden z najlepszych podkoszowych ligi, który daje nie tylko punkty i zbiórki, ale zapewnia także defensywne kłopoty rywali. Odrodzony Iwo Kitzinger zaskakuje skutecznością i wszechstronnością, coraz lepiej zaczynają grać Lawrence Kinnard i Cliff Hawkins. Trener Karlis Muiznieks ma także w składzie defensora Marcina Stefańskiego, ale przede wszystkim Gintarasa Kadziulisa, który wciąż nie jest jeszcze liderem, jakim mógłby być.

6. AZS Koszalin (3-4, 42 proc. zwycięstw)

Za wysoko? Być może, ale pamiętajmy, że AZS pewnie wygrał trzy pierwsze mecze z Polonią Azbud, Polpharmą i Sportino. Potem przyszły porażki z półfinalistami (w tym słabymi Czarnymi, ale na derbowym wyjeździe). Prokom, Turów i Anwil to wciąż jeszcze nie poziom drużyny z Koszalina, której celem jest poprawienie pozycji sprzed roku, czyli awans do play-off z miejsca wyższego niż siódme.

To jest w zasięgu AZS, który dwa najbliższe spotkania rozegra z beniaminkami. W drużynie Rade Mijanovicia doświadczenie z PLK (George Reese, Igor Milicić, Michael Kuebler, Vladimir Tica) łączy się z jeszcze-nie-doświadczeniem (Gediminas Navickas, Łukasz Wiśniewski, Grzegorz Surmacz, Adam Metelski), ale to ciekawa mieszanka. Kuebler miał dwa fatalne ostatnie mecze z Turowem i Prokomem, ale nie zdziwię się, jak nagle zacznie trafiać. A AZS - wygrywać.

7. Stal Stalowa Wola (2-5, 28 proc. zwycięstw)

Też za wysoko? Cóż, oglądałem Mazovia Cup, więc może dlatego... Stal była skazywana na spadek, na sromotne porażki, na bycie pośmiewiskiem, ale w Stalowej Woli dość szybko wyciągnięto wnioski z nieudanej budowy pierwszego składu i sięgnięto do kasy. Marek Miszczuk, Jacek Jarecki i Litwin Marius Kasiulevicius prawdopodobnie w żadnym innym klubie nie daliby rady jako pakiet ratunkowy, ale grę Stali poprawili.

Oczywiście nie oni sami! Wygląda na to, że na solidnym poziomie formę ustabilizował Jarryd Loyd, a kiedy było trzeba (z PBG u siebie) świetny mecz rozegrał David Goldbold. Stal zaczęła jednak grać lepiej także dlatego - a może przede wszystkim dlatego? - że do góry z formą idą Polacy. Rafał Partyka, Tomasz Andrzejewski, a przede wszystkim mocny Michał Gabiński w kilku meczach dali radę!

8. PGE Turów Zgorzelec (5-3, 62 proc. zwycięstw)

No, gdzieś tego wicemistrza Polski z pięcioma wygranymi dać trzeba, prawda? Prezes klubu Jan Michalski słusznie nie chce robić rewolucji, bo sezon jest długi, a Turów wciąż jest pewnym kandydatem do medalu, ale ja nie mogę nie brać pod uwagę porażek w Sopocie, Kołobrzegu i Warszawie. Korci nawet, żeby użyć słowa wpadki.

Turów ma wybitnego na warunki PLK środkowego (Michael Wright), silny zestaw Polaków-reprezentantów (Michał Chyliński, Paweł Leończyk, Krzysztof Roszyk, Robert Witka, Adam Wójcik), solidnych obwodowych (Willie Dean, Justin Gray) i pędziwiatra w osobie Konrada Wysockiego, ale nie ma... drużyny? Trener Sasa Obradović nie zdążył jeszcze nadać Turowowi wyrazu i być może dlatego nie potrafił wygrać trzech z pięciu spotkań wyjazdowych. Może po meczach w Pucharze Europy będzie lepiej?

9. Polonia Azbud Warszawa (3-4, 42 proc. zwycięstw)

Trener Wojciech Kamiński, najbardziej znany zawodnik Polonii, za bardzo spowolnił grę "Czarnych Koszul" na początku sezonu. Michael Ansley, Mariusz Bacik i Przemysław Frasunkiewicz jako 75 proc. zestawu podkoszowego nie pozwalało złapać rytmu w ataku, no i zawodziło w defensywie. Po wymianie Ansley'a na rzucającego Eddiego Millera i znalezieniu dodatkowego podkoszowego (Matt Kingsley, a niebawem Harding Nana) Polonia wygrała trzy z czterech spotkań.

Z czasem powinno być jeszcze lepiej - może jeszcze nie w środę w Gdyni (choć Polonia Kamińskiego sprawiała tam niespodzianki), ale spójrzcie na terminarz "Czarnych Koszul": po Prokomie polonistów czeka siedem spotkań u siebie! Stal, Polonia 2011 (obie warszawskie drużyny grają w tej samej hali przed tą samą publicznością), Trefl, PBG, Sportino, AZS, Znicz. Czy drużynę Kamińskiego - rzecz jasna przy odrobinie szaleństwa - nie stać na jakąś imponującą serię zwycięstw?

10. PBG Basket Poznań (3-4, 42 proc. zwycięstw)

Trener Eugeniusz Kijewski ma zespół, w którym liderami są świetnie znani z PLK Andrija Cirić i Zbigniew Białek. Ma największy w Polsce talent w osobie Adama Waczyńskiego, solidnego strzelca Wojciecha Szawarskiego i nierównych rozgrywających (Uros Duvnjak, A.J. Graves). Podkoszowymi mocarzami nie są ani Rajko Kljajević, ani Hubert Radke, pierwsze ofensywne zbiórki w PLK stawia obiecujący Mateusz Bartosz.

Po starcie 2-0 wydawało się, że PBG to dobry zespół, ale potem okazało się, że - po pierwsze - poznaniacy wygrali u siebie tylko z Energą Czarni Słupsk i Kotwicą Kołobrzeg, a - po drugie - dość łatwo polegli w Stalowej Woli i mieli duże problemy z pokonaniem Polonii 2011. Dlatego wciąż nie wiemy jakim zespołem jest PBG - zespół Kijewskiego trzy najbliższe mecze rozegra u siebie (Trefl, Znicz, Sportino) i jedynym bilansem, który mnie zdziwi, będzie 0-3. A może mnie nie zdziwi...

11. Kotwica Kołobrzeg (2-5, 28 proc. zwycięstw)

Może trochę za nisko? Kotwica pokonała przecież Turów, wykonała plan ze Sportino, w Koszalinie przegrała po emocjonującym meczu, była o krok od zwycięstwa z Polonią Azbud i w imponującym stylu odrabiała straty w Jarosławiu.

O zespole Pawła Blechacza można powiedzieć sporo dobrego (Darrell Harris, Bartosz Diduszko, Piotr Stelmach, Dawid Bręk, Łukasz Wichniarz, Omni Smith), ale jednak na razie wyniki są, jakie są. Kotwicę czekają trzy bardzo trudne wyjazdowe mecze (Anwil, Czarni, Prokom), po których pozycja w tabeli będzie prawdopodobnie będzie gorsza.

12. Energa Czarni Słupsk (2-4, 33 proc. zwycięstw)

Kto wie, czy nie powtórzy się historia sprzed roku - źle dobrany zespół z trenerem, który nie potrafi mu pomóc, zostaje kompletnie przemeblowany i mknie po najlepszy wynik w historii klubu. Po Czarnych 08/09 pozostało niewiele, ale o ile skład drużyny źle nie wygląda, to gra już zdecydowanie tak.

Problemem Czarnych są na razie Polacy. Kapitan Marcin Sroka rzutów oddaje dużo, ale trafia zaledwie 26 proc. Dawid Przybyszewski statystyki ma niby takie same jak w Kotwicy, ale na boisku wypada gorzej. Wojciech Żurawski i Jacek Sulowski są wyraźnie słabsi niż w Polpharmie. Ten zestaw z Mantasem Cesnauskisem, Chrisem Danielsem i Aleksem Harrisem stać na więcej. Tylko trzeba coś zmienić...

13. Sportino Inowrocław (1-6, 14 proc. zwycięstw)

Sportino made in głowa Mariusza Karola przegrało pięć spotkań, choć wydawało się faworytem w dwóch z trzech pierwszych meczach (u siebie z Polpharmą i Czarnymi). Karola zamieniono na Andrzeja Kowalczyka, sprowadzono Michaela Ansley'a, Daryla Greene'a i Vitalijusa Staneviciusa, ale myślę, że i w składzie z 1. kolejki i z Karolem na ławce Sportino uporałoby się u siebie ze Stalą.

Zespół z Inowrocławia to dla mnie duże rozczarowanie, bo po sparingach myślałem o nim nawet jako o niespodziance - w mojej głowie to Sportino było Zniczem otwarcia sezonu. W drużynie jest jednak bałagan poczynając od obwodu, gdzie nabijacz statystyk Theodore Scott gra obok zespołowego Anthony'ego Andersona. Poza wartościowym Rafałem Bigusem słabo grają Polacy. Czy Kowalczyk coś z tej drużyny wyciśnie?

14. Polonia 2011 Warszawa (0-7, 0 proc. zwycięstw)

Świetnie ogląda się Tomasza Śniega, Dardana Berishę, Piotra Pamułę, Marcina Kolowcę i wciąż młodego Leszka Karwowskiego, ale te różowe okulary przysłaniają rzeczywistość, która jest brutalna. Jeśli Polonia 2011 nie zacznie szybko wygrywać - szybko, czyli już w środę ze Sportino u siebie - to będzie murowanym kandydatem do spadku.

Mało tego, Polonia 2011 będzie nim nawet wtedy, jeśli Sportino pokona. Nawet, jeśli niebawem drużynę wzmocnią zagraniczni środkowy i rozgrywający. Trenerowi Mladenowi Starceviciowi niełatwo będzie wkomponować w drużynę obce ciała, tym bardziej, że drużynę tworzą zawodnicy, którzy świetne znają i siebie, i system gry. Nie wiadomo jak na nowych graczy zareagują oni, nie wiadomo, jak poradzi sobie z tą sytuacją trener, który lubi szeroką rotację. Polonia 2011 jest w trudnej sytuacji.

 Typuj wyniki PLK w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

poniedziałek, 16 listopada 2009

Odbarwione, pokruszone, krzywe i zarośnięte. Ale ciekawe, bo na wyciągnięcie ręki.

WYBIÓRCZY PRZEGLĄD WYDARZEŃ W POLSKICH LIGACH

TO BYŁO GRANE W PLK

W 7. kolejce - poza spotkaniem w Koszalinie, gdzie Asseco Prokom Gdynia pewnie pokonał AZS - mieliśmy same ciekawe mecze. Tony Weeden i Polpharma zatrzymali Anwil Włocławek, szalona Polonia Azbud Warszawa rozstrzelała wicemistrza Polski PGE Turów Zgorzelec, a Trefl Sopot, Sportino Inowrocław i PBG Basket Poznań wygrywały po rozstrzygnięciach w ostatnich sekundach. Tabela nieco przełamała się między pozycją szóstą (Znicz Jarosław, 5-2), a siódmą (AZS, 3-4). Na długo? Chyba nie...

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

MVP 7. kolejki: Josh Alexander (Polonia Azbud) - Amerykanin, typowy kamyk, w poprzedniej kolejce rzucił 24 punkty brązowemu Anwilowi, ale większość padła w końcówce, kiedy wynik był rozstrzygnięty. Przeciwko srebrnemu Turowowi to jednak właśnie Alexander rozstrzygał wynik - zdobył 27 punktów trafiając 11 z 15 rzutów z gry. W tym ten najważniejszy, z bardzo trudnej pozycji w odchyleniu, na 73:65.

Pierwsza piątka: Cliff Hawkins (Trefl), Tony Weeden (Polpharma), Josh Alexander (Polonia Azbud), Patrick Okafor (Polpharma), Saulius Kuzminskas (Trefl).

REKORDY

Punkty: Theodore Scott (Sportino) - 31 (rekord sezonu 36). Zbiórki: Rafał Bigus (Sportino) - 15 (22). Asysty: Krzysztof Szubarga (Anwil) - 7 (10). Przechwyty: Rafał Partyka (Stal) - 6 (8). Bloki: Leszek Karwowski (Polonia 2011) - 3 (4). Straty: Robert Witka (Turów), Iwo Kitzinger (Trefl) i Jeremy Chappell (Znicz) - po 5 (9). Faule: Andrzej Misiewicz - 5 w 16 minut i 57 sekund (10.00).

SERIE HARRISA I KARWOWSKIEGO

Vladimir Tica z AZS w meczu z Prokomem popełnił tylko trzy faule, więc kolejna seria - meczów z minimum pięcioma faulami tego zawodnika - wzięła w łeb.

Teraz liczymy dwóch zawodników naraz, co zwiększy prawdopodobieństwo dłuższej serii - Darrell Harris z Kotwicy i Leszek Karwowski z Polonii 2011 są jedynymi zawodnikami, którzy zaliczyli przynajmniej jeden blok w każdym meczu ligowym. Lepszy w tym elemencie jest Karwowski, który w dwóch ostatnich spotkaniach miał odpowiednio cztery i trzy bloki.

CIEKAWOSTKI

Tym razem pomysł zapożyczony z "Basketu". Maciej Baryski policzył ile razy w tym sezonie koszykarze PLK przekraczali barierę 25 punktów i porównał to do poprzednich rozgrywek od sezonu 2003/04 licząc. Po siedmiu kolejkach obecnych rozgrywek mieliśmy już 25 takich przypadków, podczas gdy cofając się z roku na rok ten wskaźnik miał poziom: 49, 51, 41, 77, 76 i 58.

Ja podwyższyłem barierę do 30 punktów, która w tym sezonie zdobywana była sześć razy. Jak bywało wcześniej? 2008/09 - 15, 2007/08 - 8, 2006/07 - 9, 2005/06 - 19, 2004/05 - 23, 2003/04 - 13.

Mamy więc szansę na wybitnie snajperskie rozgrywki. Może nawet takie, w których będziemy mieli zdobycz powyżej 40 punktów? Najwyższy czas, bo od występu Otisa Hilla (wówczas Polonia) w Ostrowie Wlkp., kiedy Amerykanin rzucił Stali 45 punktów, 29 grudnia minie pięć lat.

Druga ciekawostka dotyczy snajpera, który ostatnio pudłuje. Michael Kuebler z AZS w pierwszych pięciu meczach zdobywał średnio po 20,2 punktu. W dwóch ostatnich - z finalistami poprzedniego sezonu - 3,5. W niedzielę przeciwko Prokomowi spudłował wszystkie siedem rzutów i nie zdobył ani jednego punktu. Jego skuteczność z gry w dwóch ostatnich spotkaniach to 3/17. 

MVP RACE

Czołówka mojego subiektywnego wyścigu:

1. Qyntel Woods (Prokom) -

2. Michael Wright (Turów) –

3. Krzysztof Szubarga (Anwil) –

4. David Logan (Prokom) -

5. Saulius Kuzminskas (Trefl) +1

6. Jeremy Chappel (Znicz) -1

7. Mujo Tuljković (Anwil) -

8. Iwo Kitzinger (Trefl) -

9. Patrick Okafor (Polpharma) –

10. Tony Weeden (Polpharma) +1

Gdzieś za nimi (alfabetycznie): Zbigniew Białek (PBG), Mantas Cesnauskis (Czarni), Andrija Cirić (PBG), Darrell Harris (Kotwica), Brandun Hughes (Polonia Azbud), Lawrence Kinnard (Trefl), Jarryd Loyd (Stal), Keddric Mays (Znicz), George Reese (AZS), Theodore Scott (Sportino).

TRAFIAJ ADAM, TRAFIAJ!

Tylko pięć punktów zdobył Adam Wójcik w wyjazdowym meczu z Polonią Azbud. Środkowy Turowa miał 2/6 z gry i 1/1 z wolnych. Licznik Wójcika w ekstraklasie wskazuje 9765 punktów, więc do 10 tysięcy brakuje mu 235. W tym sezonie pan Adam zdobywa średnio po 8,9 punktu na mecz i jeśli takie tempo utrzyma, to historyczny wynik osiągnie w 27. kolejnym spotkaniu, czyli gdzieś w zaawansowanej fazie play-off.

W POSZUKIWANIU 17. TRIPLE-DOUBLE

Żaden zawodnik nie miał wskaźników na poziomie minimum siedmiu w trzech pozytywnych statystykach.

MVP 8. KOLEJKI W I LIDZE

Arkadiusz Zabielski - skrzydłowy Żubrów Białystok był najważniejszym zawodnikiem swojej drużyny w meczu z Big Starem Tychy. Żubry wygrały z silnym rywalem 74:66 i było to ich pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Zabielski zdobył 21 punktów (6/9 z gry, 9/10 z wolnych), miał 10 zbiórek i trzy przechwyty. Wyróżnienia: Rafał Rajewicz (Intermarche Zastal Zielona Góra) - 28 punktów (12/17 z gry, 4/5 z wolnych), 11 zbiórek i trzy bloki 21-letniego środkowego walnie przyczyniły się do zwycięstwa 90:85 nad Tempcoldem AZS Politechnika Warszawska. Sławomir Sikora (Asseco Prokom II) - rozgrywający Prokomu II zdobył 29 punktów przy niezłej skuteczności i poprowadził drużynę do drugiej wygranej w sezonie - 88:64 nad Delikatesami Centrum PBS Bank MOSiR Krosno.

ZADZIWILI W II LIDZE

Zadziwiają od początku sezonu Norgips Piaseczno i SKK Siedlce - drużyny, w których liderami są byli zawodnicy klubów warszawskich (Polonia, Legia, inne), a lokalne talenty pełnią w większości przypadków rolę uzupełnień. Oba zespoły mają w grupie A bilanse 7-1. Ciekawe czy będą w stanie powalczyć o awans do I ligi. Ciekawe czy tego chcą.

Z przyjemnością sprawdzam też co tydzień dokonania Piotra Niedźwiedzkiego - 16-letni wysoki skrzydłowy jest najlepszym strzelcem (13,3 punktu) i zbierającym (6,3) WKK Obiekty Wrocław. Ważnym zawodnikiem tej drużyny jest też rok młodszy od Niedźwiedzkiego, dopiero od niedawna 15-letni Daniel Szymkiewicz, który zdobywa średnio po 10,7 punktu przy 55 proc. skuteczności z gry.

Brawa dla zawodników, brawa dla trenerów i całego klubu!

 NBA, Euroliga i PLK w bwin.com. Zarejestruj się, zgarnij bonus i typuj wyniki

piątek, 13 listopada 2009

Prezes Polskiego Związku Koszykówki, Roman Ludwiczuk został poproszony przez Radę Nadzorczą o sprawowanie funkcji pełniącego obowiązki prezesa PLK SA. Tę propozycję Ludwiczuk przyjął.

Piątkowy komunikat zamieszczony na stronie Polskiej Ligi Koszykówki jest żałosny. Jest tak nieprawdopodobny, że czytam go co kwadrans. Nie mogę uwierzyć, po prostu nie mogę uwierzyć, że do tego stopnia można sobie kpić z tych, którzy interesują się koszykówką.

Został poproszony?

Propozycję przyjął?

Ludwiczuk - prezes PZKosz, szef rady nadzorczej PLK i szef rady nadzorczej PLKK - w czwartek wieczorem uczestniczył w posiedzeniu rady nadzorczej PLK i zapewne sam siebie mianował p.o. prezesa zarządu ligi. Dyskusji nad takim rozwiązaniem prawdopodobnie nie było - wymiana zdań nie jest w ludwiczukowskim zwyczaju.

Senator PO, który nie ma żadnego spójnego planu naprawy dyscypliny, skupił w swoim ręku pełnię władzy, ale teoretycznie może być jeszcze gorzej - niezależnie od tego czy PLK S.A. upadnie czy nie, spółka zarządzająca ligą może w całości przejść pod kontrolę PZKosz, czyli Ludwiczuka.

To straszna perspektywa.

 Tego, że Ludwiczuk odejdzie, nie wytypujesz, ale w bwin.com możesz wygrać na prawdziwie koszykarskich zakładach!

Bardzo ciekawy materiał można znaleźć na stronie Polskiego Związku Koszykówki - trenerzy reprezentacji U-20 (Tomasz Jankowski), U-18 (Robert Jakubiak) i U-16 (Jerzy Szambelan) przedstawili szerokie analizy gry swoich drużyn, a także poszczególnych zawodników.

Dwie młodsze reprezentacje zrealizowały swoje cele - U-16 zajęła czwarte miejsce w dywizji A, więc zagra w przyszłorocznych mistrzostwach świata, a U-18 do dywizji A awansowała. Kadra U-20 była o krok od promocji - przegrała tylko jeden, ale za to decydujący mecz z Czechami.

Wyniki były niezłe, ale oceny zawodników nie są laurkami - dużo w nich wyliczeń mankamentów, szkoleniowych zaleceń, a także stwierdzeń czy dany koszykarz nadaje się do dalszego szkolenia centralnego.

Dobra robota trenerów i obowiązkowa lektura kibiców!

 NBA, Euroliga i PLK w bwin.com. Zarejestruj się, zgarnij bonus i typuj wyniki!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 76