Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Kategorie: Wszystkie | Formuła 1 | Koszykówka | Maggots
RSS
wtorek, 24 lutego 2009

Nie, nie ma takiego problemu. Zresztą nie rozumiem pytania: przeciwko Anwilowi graliśmy pod kosz, bo takie mieliśmy założenia. Przeciwko innym rywalom może być tak, że będziemy rzucać z dystansu. Nie mamy problemu z trójkami.

W ten sposób, choć może nie dosłownie, trener PGE Turowa Zgorzelec Paweł Turkiewicz rozwiał moje obawy o brak równowagi w grze swojego zespołu. Pytanie zadałem po meczu we Włocławku, który Turów wygrał po znakomitej defensywnej drugiej połowie i świetnych kontrach, ale trafiając tylko 4 z 14 rzutów za trzy punkty.

We wtorek, 48 godzin po spotkaniu we Włocławku, Turów rozbił u siebie wicelidera PLK Polpharmę Starogard 97:55. Gospodarze trafili 15 z 27 rzutów za trzy punkty. Skuteczność z dystansu wyniosła 56 proc. Nie jest to rekord, bo w tym sezonie PLK zdarzały się lepsze osiągi - Polonia Warszawa w Kwidzynie trafiła aż 15 z 23 prób (65 proc.), AZS Koszalin u siebie z Polonią wykorzystał 15 z 24 rzutów (62 proc.), a i Turów miał strzelnicę w spotkaniu z Sokołowem Znicz Jarosław (15/25, czyli 60 proc.).

Mnie wtorkowa forma rzutowa zespołu Turkiewicza zaskoczyła. I to bardzo. W pierwszej połowie - inspirowany dystansową niemocą zgorzelczan we Włocławku - policzyłem ich skuteczność za trzy po zmianie trenera. Wyszło mi, że Turów za Turkiewicza trafił tylko 31 proc. takich rzutów. Tylko, bo najgorsza w PLK Victoria Górnik Wałbrzych ma skuteczność trójek na poziomie 30 proc. W trzech poprzednich wygranych spotkaniach - czyli po dojściu Tyusa Edney'a - Turów miał z dystansu 18/59, czyli właśnie te 30 proc. Wicemistrzowie Polski to na dodatek jedyna drużyna, która zaliczyła spotkania bez trafienia z dystansu - nie dalej niż miesiąc wstecz zgorzelczanie mieli 0/16 w Ostrowie Wlkp. Przypadki?

A teraz mam problem, bo choć niemal wszystkie trójki w drugiej połowie meczu z Polpharmą padły po bliźniaczych akcjach - zasłona i wycofanie piłki do zostającego na obwodzie Roberta Witki lub minięcie pierwszej linii obrony i odrzucenie na słabą stronę - i na dodatek przy bardzo biernej postawie defensywy, to jednak Turów pokazał, że nie jest tylko zespołem podkoszowych walczaków, którzy napędzani przez Edney'a wpychają piłki do kosza. Nie - Damir Miljković, Krzysztof Roszyk, ten niesamowity we wtorek Witka (19 punktów, 6/10 za trzy, 6 zbiórek, po 3 asysty i bloki), a nawet Alex Harris i młodzi Bartosz Bochno z Sebastianem Szymańskim udowodnili, że potrafią razić. Może to kwestia docierania się drużyny po zmianach? Docierania się już po myśli nowego trenera?

Pytanie serii (to czwarta wygrana Turowa z rzędu) brzmi: ile zasług w tych wygranych ma Turkiewicz? Ostatnie zwycięstwa zgorzelczan wzięły swój początek od dojścia Edney'a, który to transfer ma bezdyskusyjne znaczenie dla zespołu. Pole manewru na skrzydłach dał drużynie Marcin Stefański. Ale i Turkiewicz dorzucił swoje - no właśnie, ile? - grosze: uciął dąsanie się i psucie atmosfery przez Iwo Kitzingera, sprawił, że Turów zaczął grać szybciej i twardziej w obronie, wprowadził do drużyny więcej luzu, czego znaczenie podkreślał we Włocławku Witka. No i potrafił fantastycznie zmienić zespół w drugiej połowie wydawałoby się przegranego już meczu z Anwilem. A bohater Włocławka Igor Griszczuk pracuje ostatnio odwrotnie - porażki w Hali Mistrzów z Atlasem Stal Ostrów Wlkp., Bankiem BPS Basket Kwidzyn i Turowem miały miejsce przy biernej postawie Białorusina...

Jaki jest ten Turkiewicz? W pewnym sensie zupełnie inny niż Saso Filipovski, który przy ławce był furiatem, a poza halą bardzo spokojnym człowiekiem. Według słów Witki z Turkiewiczem jest odwrotnie - w trakcie meczu trener Turowa tłumi emocje w sobie, a poza tym jest dość impulsywny.

Jedno nie ulega wątpliwości - Turkiewicz i Turów są ostatnio skuteczni.

A w kwestii najpoważniejszego rywala dla Asseco Prokomu Sopot (mistrzowie Polski wciąż są faworytem) - jest ktoś mądry? Miesiąc temu Polpharma, dwa tygodnie wstecz Anwil, teraz Turów... Kto zagra z Prokomem w finale?


create free polls | comment on this

 Typuj wyniki PLK w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

We wtorek PZKosz i PLK zorganizowały wspólną konferencję prasową poświęconą niedzielnemu pojedynkowi we Wrocławiu (część reprezentacji Polski kontra wybrani zagraniczni zawodnicy PLK). W kwestii tego spotkania nie usłyszeliśmy nic, czego nie wiedzieliśmy wcześniej. Ale kilka gorących newsów - choć tu i ówdzie powtarzanych już wcześniej - prezesi Roman Ludwiczuk, Janusz Wierzbowski i asystent trenera reprezentacji Radosław Czerniak zaprezentowali:

- najgorętszy, choć zręcznie ukryty przez prowadzących konferencję: są dwa pewne sparingi reprezentacji w Polsce - w dniach 11-12 sierpnia w Łodzi rywalem kadry będą Chorwaci. O tych spotkaniach słyszeliśmy kilka tygodni temu, potem w oficjalnych komunikatach odwoływano je zmieniając plany, ale ostatecznie mecze z Chorwacją mają się odbyć. Wciąż możliwy jest też turniej we Wrocławiu na 10 dni przed inauguracją mistrzostw Europy. Jednym z rywali może być Azerbejdżan...

- trener Czerniak przyznał, że Robert Skibniewski nie jest w gronie zawodników, na których zamierza stawiać Katzurin. Jeśli nie uda się załatwić polskiego paszportu dla Davida Logana lub Andrewa Wisniewskiego (o nich poniżej), to trzecią jedynką może z konieczności być Iwo Kitzinger. Ryzykowny manewr. Szczególnie jeśli - odpukać - Łukaszowi Koszarkowi lub Krzysztofowi Szubardze przytrafią się jakieś urazy... Ja tak łatwo bym Skibniewskiego z szerokiej kadry nie skreślał.

- Logan skompletował potrzebne dokumenty i według słów prezesa Ludwiczuka miał być we wtorek z nimi u wojewody. Potem MSWiA, kancelaria prezydenta - prezes wierzy, że Logan zdąży. W PZKosz szukają także dokumentów potwierdzających polskie obywatelstwo Wisniewskiego, ale jego przypadek jest skomplikowany. Katzurin - tym razem słowami Czerniaka - wciąż nie wyraził swoich preferencji, jeśli chodzi o sportowy poziom obu koszykarzy. Może zrobi to we Wrocławiu?

- prezes Wierzbowski zapowiedział, że aby w przyszłym sezonie zagrać w PLK, trzeba będzie mieć budżet minimum na poziomie 2 mln złotych.

- Wierzbowski dodał też, że poważnym wymogiem będzie też pojemność i funkcjonalność hal, w których grają kluby. Prezes powiedział, że Atlas Stal Ostrów Wlkp. nie będzie mogła korzystać z obecnego obiektu i wspomniał coś o Kaliszu.

- Ludwiczuk dodał od siebie, że dla PLK nie będzie problemem, jeśli w lidze zagra osiem czy 10 zespołów. Wierzbowski przytaknął i dodał, że PLK będzie w 100 proc. konsekwentna w kwestii dopuszczania lub niedopuszczania do rozgrywek w oparciu o te dwa główne wymogi. Odważne deklaracje, prawda?

- Wierzbowski powiedział, że poza Wrocławiem, który w jego rozumieniu przynależy do PLK, ma jeden poważny sygnał z dużego miasta w kwestii zainteresowania dziką kartą.

I to chyba na tyle z newsów. Mecz Gwiazd zaszczycą swoją obecnością gwiazdy estrady, poza konkursami wsadów i trójek rozważany jest mecz młodzieżowców, ale nie wiadomo w jakim formacie.

Na pewno w niedzielnym meczu zabraknie jednego z ligowych gigantów - Grega Harringtona. Rozgrywający Polonii Gaz Ziemny Warszawa jest kontuzjowany i w tym tygodniu przechodzi szczegółowe badania bolącego uda.

Last but not least - do PZKosz wróciła Katarzyna Kochaniak, która pracowała już dla koszykówki kilka lat temu. Ostatnio działała w siatkówce, ale - jak powiedziała - stara miłość nie rdzewieje.

Zmieniając temat - zachęcam do zapoznania się z opiniami czołowych warszawskich trenerów w kwestii posuchy, jeśli chodzi o produkcję talentów na Mazowszu. Tekst inspirowany zbliżającymi się finałami mistrzostw Polski juniorów starszych - są wyniki, a talentów brak.

 Typuj koszykarskie wyniki z bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

poniedziałek, 23 lutego 2009

Odbarwione, pokruszone, krzywe i zarośnięte. Ale ciekawe, bo na wyciągnięcie ręki.

WYBIÓRCZY PRZEGLĄD KOSZYKARSKIEGO WEEKENDU.

Liderzy - PLK:

PUNKTY: Michael Hicks (Polpharma) - 36. 14/23 z gry, 3/4 z wolnych. 5 zbiórek, po 2 asysty, przechwyty i straty. Ale większe wrażenie w tym samym meczu zrobił chyba Quinton Day ze Znicza - zdobył 35 punktów. 9/14 z gry, 10/17 z wolnych. 2 zbiórki, 4 asysty, po 5 strat i przechwytów. Gdyby rzucał osobiste z taką skutecznością, jak robi to zazwyczaj, pobiłby nie tylko Hicksa, ale i rekord sezonu. Ten - 38 punktów - wciąż należy do Alana Danielsa, którego w PLK już nie ma...

ZBIÓRKI: Chris Daniels (Turów) - 13. 1 w ataku, 12 w obronie. Amerykanin to świetny zawodnik. Taki trochę nieamerykański, bo wszystko robi dobrze, tylko rzucać nie umie. Ale pod koszem jest prawdziwym turem. W obronie i w kontrach - też.

ASYSTY: Kevin Hamilton (Kotwica) - 9. I tylko 2 straty, co w przypadku tego zawodnika ma ogromne znaczenie. Hamilton otarł się o triple-double - zabrakło mu jednego ostatniego podania. A może nie zauważyli go statystycy? Jestem pewien (ale jeszcze to sprawdzę), że tym z Włocławka uciekły 2-3 asysty Tyusa Edney'a. Dla nich też był za szybki?

PRZECHWYTY: Quinton Day (Znicz) - 5. Rozgrywający Znicza zaliczył już drugi taki wynik w tym sezonie - lepsi w PLK w tym względzie są tylko Kevin Hamilton, Courtney Eldridge i Alan Daniels.

STRATY: Andrzej Pluta (Anwil) - 6. Ciekawe, prawda? Pan Andrzej miał trochę problemów, kiedy pilnował go Krzysztof Roszyk. Nie pamiętam dokładnie, ale co najmniej 2 straty to faule ofensywne...

BLOKI: Drew Naymick (Kotwica) - 4. Środkowy z Kołobrzegu nie zawiódł i niemal wyrównał swój własny rekord sezonu.

FAULE: Bobby Brannen (PBG) - 5. Aż 11 zawodników musiało w tej kolejce wcześniej opuścić parkiet. Brannen potrzebował najmniej czasu, aby tego dokonać - 20 minut.

MVP RACE

David Logan w Warszawie błyszczał w pojedynczych akcjach. Zresztą błyszczał, to chyba za dużo powiedziane. Łukasz Koszarek nie zdał egzaminu przeciwko Turowowi i mimo, że próbował brać na siebie ciężar gry w czwartej kwarcie, to jednak nic mu nie wychodziło - to drugi z rzędu nieudany mecz reprezentacyjnego rozgrywającego. Kevin Hamilton był ważną postacią, znów wielki Adam Wójcik poprowadził do wygranej PBG, ale ja przypomniałbym Filipa Dylewicza, który dla mnie był najważniejszym zawodnikiem Prokomu w Warszawie. Gra z ławki, ale jest bardziej pożyteczny niż niejeden pierwszopiątkowy zawodnik mistrzów Polski. Dylewicz też ściga się po MVP.

POJEDYNEK

Turów pokonał Anwil we Włocławku 81:69. To niespodzianka, chociaż tak typowałem. Robert Skibniewski też miał przeczucie. Igor Griszczuk mówił po meczu o brakujących jajach u jego koszykarzy. Paweł Turkiewicz mówił na konferencji niewiele, bo najważniejsze powiedział przed meczem. - Będzie dobrze - usłyszałem na zakończenie oszczędnej rozmowy w trakcie wstępnej rozgrzewki. Anwil się w drugiej połowie pogubił - to też przytyk do Koszarka - ale i Turów bronił świetnie. Ładny, ciekawy mecz - kontry gości w drugiej połowie wręcz modelowe. Wicemistrz awansował na trzecie miejsce, a we wtorek gra w kolejnym hicie - u siebie z drugą w tej chwili Polpharmą. Sztab trenerski ze Starogardu na czele z Mariuszem Karolem we Włocławku był, więc jest z Turowem na bieżąco. Tylko z którym - z pierwszej czy z drugiej połowy?

WYSTĘP

Tyus Edney jest równym gościem, zamienił nawet ze mną dwa słowa po meczu, w drugiej połowie momentami był rewelacyjny, ale znów musi mi wybaczyć, bo na większe uznanie zasługuje moim zdaniem Kamil Łączyński. Wrócił po trzech miesiącach i momentami kontrolował grę w meczu z Prokomem. Kilka podań znakomitych - szczególnie te, którymi uruchamiał Mike'a Ansley'a (znów świetny mecz!) - dwie ładne trójki. Gdyby znalazł butlę tlenową na plecach, byłoby jeszcze lepiej. Ale 9 punktów i 6 asyst po długiej przerwie, na dodatek pod nieobecność Grega Harringtona, robią wrażenie.

SERIA NAYMICKA

Środkowy Kotwicy w czwartym kolejnym meczu miał przynajmniej dwa bloki. Trudno sobie wyobrazić, że Naymick nie wygra klasyfikacji najlepiej blokujących - Grady Reynolds i John Turek mają ich sporo mniej. Wiem, że ta seria jest trochę wymuszona, ale nie mam lepszego pomysłu. Anyone?

W POSZUKIWANIU 16. TRIPLE-DOUBLE

Kevin Hamilton (Kotwica) - 10 punktów, 10 zbiórek, 9 asyst ze Stalą.

Paweł Machynia (Politechnika Opole) - 12 punktów, 6 zbiórek, 10 asyst z Nysą.

Wiktor Grudziński (Spójnia) - 23 punkty, 12 zbiórek, 8 asyst z Tytanem.

MVP KOLEJKI W I LIDZE

Jakub Dłoniak - 24 punkty i zwycięski rzut równo z końcową syreną w meczu Znicza z Polonią 2011. Pruszkowianie trzykrotnie w tym sezonie pokonywali u siebie zespół, który przyjeżdżał jako lider. Wyróżnienia: Rafał Kulikowski (Żubry) - 17 punktów i 9 zbiórek w wygranym wyjazdowym meczu z Sokołem. Żubry wciąż mają szansę na play-off. Kulikowski trafił wszystkie rzuty - 6 z gry i 6 z linii. Robert Morkowski (AZS Kalisz) - ŁKS to zespół nierówny, ale wygraną w Łodzi i tak trzeba docenić. Morkowski zdobył 18 punktów, miał 4 zbiórki i 6 asyst. Bartosz Krupa (Siarka) - 11 punktów i 10 asyst w zwycięskim spotkaniu z Big Starem. Kolega Krupy Łukasz Pacocha miał w zespole rywala aż 8 strat...

ZADZIWIŁ W II LIDZE

Karol Dębski (SKK Siedlce) - drugi z rzędu mecz, w którym zdobył przynajmniej 30 punktów i miał 10 zbiórek. Ciekawa jest kariera tego zawodnika - obiecujący junior z Legii przez kilka sezonów grzał ławkę w Polpaku Świecie, w obecnych rozgrywkach nie odnalazł się w Zniczu Pruszków... Szkoda straconych lat - może nie trzeba było się pchać na siłę do PLK? Dębski ma jednak dopiero 25 lat i chyba jest zawodnikiem pasującym do I ligi.

 Koszykówka w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

sobota, 21 lutego 2009

Zdjęcie podesłał mi Rafał Juć, współtwórca "Superbasketu". Niesamowita ekipa, prawda?

Skoro już patrzymy na gwiazdy przy okazji Meczu Gwiazd, to ruszyło głosowanie na tegoroczny w Warszawie (29 marca). Ja już zagłosowałem:

Północ: David Logan, Paweł Kikowski, Qyntel Woods, Filip Dylewicz, Adam Wójcik.

Południe: Tyus Edney, Łukasz Koszarek, Adam Waczyński, Chris Daniels, Michael Ansley.

Konkurs wsadów: Kikowski, Przemysław Zamojski, Sefton Barrett, Grady Reynolds (miał być Alan Daniels, ale jego już nie ma).

Na trójki głosowania nie ma, ale... : Andrzej Pluta, Greg Harrington, Tommy Adams, Grzegorz Arabas.

A Wy kogo wybieracie?

 Anwil - Turów w bwin.com. Typuj wynik i zgarnij bonus!

piątek, 20 lutego 2009

Zapowiedzi utrzymane są w tonie sugerującym, że 1 marca w Hali Stulecia staną naprzeciw siebie przynajmniej Marcin Gortat i Pat Burke.

Rzut oka na skład Reprezentacji PLK szybko studzi jednak emocje. Piątka w składzie Greg Harrington, Damir Miljković, Chris Daniels, Brandon Wallace i Paul Miller gigantycznie nie wygląda. Lista nieobecności? David Logan, Daniel Ewing, Pat Burke, Qyntel Woods, Tommy Adams, Tyus Edney, Kevin Hamilton, Michael Ansley...

To będzie pojedynek bez gigantów.

Znad klawiatur i sprzed ekranów słychać już zgrzytanie zębów i litanie pod adresem prezesów PZKosz Romana Ludwiczuka i PLK Janusza Wierzbowskiego. Co to za "Pojedynek Gigantów", w którym zabraknie największych gwiazd? Niefortunne - mimo wszystko - hasło wyjaśnił mi Ludwiczuk:

Giganci to takie motto mistrzostw Europy, które organizujemy we wrześniu. "Nadchodzą Giganci" to hasło naszej kampanii promocyjnej - chodzi o hiszpańskich braci Gasolów i innych czołowych koszykarzy świata. Określenia giganci nie łączyłbym z zespołem, który zagra przeciwko kadrze. Giganci to reprezentanci Polski, którzy będą we Wrocławiu - Adam Wójcik, Łukasz Koszarek, Dylewicz. Chciałem ściągnąć z Rosji Maćka Lampego, który mimo kontuzji mógłby się pokazać kibicom. Ale nie da rady.

Hasło meczowe naciągnięto więc do tego stopnia, że stało się ono nieczytelne. Ani pojedynek, ani właściwi giganci - kibice mogą się poczuć oszukani.

Z rozmowy z Wierzbowskim (urwane zdania, prezes był w trakcie spotkania, ale poświęcił chwilę) wywnioskowałem, że dla PLK głównym priorytetem jest Mecz Gwiazd, który odbędzie się 29 marca w Warszawie. "Pojedynek Gigantów"? Zdaniem prezesa to głównie impreza PZKosz, która ma promować mistrzostwa Europy, pokazać kadrę we Wrocławiu, dać szansę Mulemu Katzurinowi na wstępny przegląd armii. Liga stoi z boku:

My jesteśmy odpowiedzialni tylko za pewne aspekty.

Czyli m.in. za drużynę zawodników zagranicznych, w której brakuje najlepszych. Wierzbowski:

Przede wszystkim zrobiliśmy ukłon w stronę klubów, bo chcieliśmy, żeby każdy miał swojego reprezentanta. Logan dostał zaproszenie, ale pamiętajmy, że Prokom ma napięte terminy.

Przyjmując zrozumiały argument, że "Pojedynek Gigantów" to nie jest Mecz Gwiazd i że PLK podchodzi do tego pierwszego z mniejszą werwą, wejdę na ogólniejszy poziom - co ma mówić szef PLK, który kilkanaście dni temu dostał pełne, 100 proc. poparcie prezesów klubów? Czy może iść z nimi na wojnę? Czy ma do tego narzędzia i - co ważniejsze - przekonanie? Co może zrobić w sytuacji, gdy szefem Rady Nadzorczej PLK jest Ludwiczuk? W sytuacji, kiedy we wrześniu odbędą się w Polsce ME, a więc jedyny - jak się wydaje - pomysł na to, aby poprawić sytuację dyscypliny w Polsce?

Wierzbowski - czy tego chce, czy nie - chodzi na pasku klubów, które regularnie wykorzystują bezkarność. Śląsk Wrocław olewał Superpuchar, Asseco Prokom Sopot, Energa Czarni Słupsk i PGE Turów Zgorzelec przekładały mecze grubymi nićmi, sopocianie wystawili rezerwy na imprezie promocyjnej "PLK w Twoim mieście", a Sokołów Znicz Jarosław przekroczył ostateczne terminy przekształcenia się w spółkę, a mimo to gra w PLK do dziś i - wobec kłopotów Atlasa Stali Ostrów Wlkp. - prawdopodobnie zagra nawet w preplay-off.

Prezes w każdym z tych przypadków ulegał, choć wcześniej zapowiadał zdecydowane decyzje w stylu no mercy. Ostatecznie kontynuował filozofię działania z poprzednich lat, która polegała na pompowaniu pieniędzy w upadające kluby, zamiast na budowę profesjonalnej ligi, co zresztą przyznał w grudniowym wywiadzie.

"Pojedynek Gigantów" to impreza wariacka. Wariacka, bo organizowana w pośpiechu i niemająca miejsca w kalendarzu PLK. Kalendarzu, nawiasem mówiąc, kompletnie w tym roku improwizowanym. W pewnym sensie daje to do zrozumienia Jacek Jakubowski, dyrektor generalny Prokomu:

Staramy się współpracować z PZKosz, bo im więcej koszykówki na poziomie reprezentacyjnym w telewizji, tym lepiej. Ale dla nas bardziej liczy się Mecz Gwiazd i finał Pucharu Polski.

Staram się w tym bałaganie zrozumieć wszystkich i - rozkładając sytuację na czynniki pierwsze - nawet mi się udaje. Ludwiczuk działa w interesie kadry i doprowadził do jej zgrupowania. Wierzbowski dba o swój Mecz Gwiazd i uratował dla niego największe gwiazdy. Prokom nie pozwala na nadmierną eksploatację swojego zespołu nie tylko dlatego, że wciąż musi grać w Eurolidze, ale także dlatego, że rywale mogą niebawem podeptać mistrzów po piętach.

Tylko co z tej szamotaniny pod hasłem współpracy wynika?

 Anwil - Turów w bwin.com. Typuj wynik szlagieru PLK!

czwartek, 19 lutego 2009

Agent Marcina Gortata Guy Zucker przed chwilą zapewnił mnie, że Polak nie uczestniczył w transferze do Houston Rockets.

Uff.

Czytając pierwsze, bardzo nieprecyzyjne doniesienia o wymianie między Orlando Magic - Houston Rockets i Memphis Grizzlies, poczułem się nieswojo. Wiem, że Gortat na Florydzie nie wyprze ze składu Dwighta Howarda, wiem, że w tym sezonie ciężko mu będzie liczyć na regularną grę po 15-20 minut, ale wydaje mi się, że zesłanie do Houston w tym momencie rozgrywek nie byłoby dla polskiego środkowego dobre.

Nie twierdzę, że Gortat nie powinien w przyszłości zmienić klubu. Jeśli chce się rozwijać, to wkrótce stanie zapewne przed takim wyborem. Ale już teraz? Tak nagle? Do Houston?

Moja intuicja powiedziała mi, że to nie to. A po słowach Zuckera poczułem się spokojniejszy.


create free polls | comment on this

 Typuj wyniki NBA w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

Bank BPS Basket Kwidzyn pokonał w środę 74:73 Asseco Prokom Sopot.

Wcześniej wygrał we Włocławku z Anwilem 81:79.

Zwyciężyć udało się Basketowi także w spotkaniu z PGE Turowem Zgorzelec - było 74:71.

O tym, jak Andrej Urlep odmienił Basket, już pisałem. Najciekawsze cytaty autorstwa Mirosława Potulskiego, który w kwidzyńskim klubie jest postacią najważniejszą:

Poprzedni trener [Adam Prabucki] zupełnie sobie nie radził. Sposób pracy i efekty były żenujące. Miałem szczęście [z pozyskaniem Urlepa], bo on potrzebował klubu, aby się odbudować. Czy jest drogi? On przede wszystkim jest trenerem, a nie pseudotrenerem jak większość Polaków. To profesjonalista, z charyzmą, który zna temat i jest konsekwentny.

Urlep i jego Basket nie musieli nawet wygrywać z Prokomem, aby wielka przemiana została doceniona. Nie ma dwóch zdań - to Słoweniec sprawił, że drużyna z Kwidzyna jest groźna dla każdego i nikt nie chce z nią grać w preplay-off. W ewentualnym dla niej play-off też raczej nie.

Ale zwycięstwo z Prokomem dopełnia potrójną koronę PLK. Prokom, Turów, Anwil to - mimo większych lub mniejszych problemów - ustabilizowana czołówka ligi w ostatnich trzech sezonach. Triumfy w meczach z tymi drużynami, to taka wisienka na torcie Urlepa, który jest - musi być - jednym z kandydatów do nagrody trenera sezonu.

W gronie moich kandydatów są też na pewno Mariusz Karol z Polpharmy Starogard, Wojciech Kamiński z Polonii Gaz Ziemny Warszawa, Sebastian Machowski z Kotwicy Kołobrzeg i Jeff Nordgaard z AZS Koszalin. Kamiński jest jedynym trenerem z tego grona, który może zaliczyć w tym sezonie potrójną koronę - musi tylko 14 marca wygrać z Turowem.

Nie zapominam o tym, że Andrzej Kowalczyk poprowadził Atlas Stal Ostrów Wlkp. do wygranych z Prokomem, Turowem i Anwilem, ale ten trener w obecnym sezonie przegrał tym samym składem tyle, że brać go pod uwagę nie można.


create free polls | comment on this

 Anwil - Turów w bwin.com. Typuj wynik zgarniając bonus dzięki rejestracji!

wtorek, 17 lutego 2009

Derby Mazowsza w I lidze wygrał Znicz Basket Pruszków, który pokonał Polonię 2011 Warszawa 82:80.

Relacja w linku powyżej, a tutaj kilka obserwacji.

Zacząć wypada od bohatera, czyli od Jakuba Dłoniaka, który wykonał zwycięski rzut. Pozycja była trudna, Dłoniak był osaczony przez Dardana Berishę i Mateusza Bartosza, ale - jak sam mówił - kontrolował sytuację. Zatem brawa za zamysł i skuteczność, ale wypada zgodzić się także z trenerem Znicza Janavorem Weatherspoonem, który przyznał, że w tym trafieniu było dużo szczęścia. Dłoniak trochę się zapętlił... No, ale trafił.

Zwycięskim koszem skrzydłowy Znicza strącił mi z klawiatury jeden z niewielu argumentów, które miałem przeciwko jego grze - ten, w którym powtarzałem, że 25-letni skrzydłowy nie wygrał jeszcze dla Znicza żadnego meczu. Liderem punktowym jest w Pruszkowie już drugi sezon, ale w zaciętych końcówkach oglądanych przeze mnie, kluczowe akcje psuł.

Teraz triumfował. Wygrał dla kolegów, kibiców, ale także dla siebie. Wierzę, że czasem takie drobne szczegóły mają wpływ na dalszą grę zawodnika - być może tak było w przypadku Pawła Kikowskiego, który po zwycięskim rzucie w dogrywce na wyjeździe z Polonią Warszawa miał wyraźną zwyżkę formy. Czy tak będzie w przypadku Dłoniaka? Oby, bo to chyba najlepszy zawodnik z opisywanych przez mnie rok temu roszykarzy z niższych lig. Roszykarzy, czyli graczy ponad 24-letnich, których nie wolno spisywać na straty.

Dłoniak popełniał we wtorek błędy, ale z kilku metrów był bezbłędny, a i na linii rzutów wolnych wiarygodny. Poza zwycięskim rzutem wykonał także bardzo ważną, trzypunktową akcję przy wyniku 75:80. I to w momencie, kiedy pilnował go Jarosław Mokros.

Kładę akcent na Mokrosa, bo w Polonii 2011 był graczem drugiego planu, który najbardziej mi się podobał. Rzadko miał piłkę w ataku, ale zdobył aż 14 punktów i miał dwie asysty. W tym jedną, bardzo przytomną, do Piotra Pamuły, który trafił na 80:75. Mokros miał też siedem zbiórek, dwa przechwyty i tylko jedną stratę. Oddelegowany do pilnowania Dłoniaka radził sobie nieźle - rywal rzucił sporo punktów, ale nie wszystkie Mokrosowi. Przy nazwisku 19-letniego łodzianina należy postawić plus.

Na wielki plus zagrał także Człowiek z Brzegu, czyli Tomasz Briegmann. Jego twarda rywalizacja z Leszkiem Karwowskim czy Mateuszem Bartoszem - wymiana łokci, ostrych słów i ładnych akcji - była naprawdę ciekawa. Briegmann już dawno znakomicie opanował akcje na lewą rękę i we wtorek zaprezentował cały arsenał -rzuty z wejścia, po obrocie, no i te wsady! Briegdunk będzie dla mnie mnie oznaczał od tej pory wsad lewą ręką, kiedy piłka trzymana jest w dłoni, po zdecydowanym locie, mocnym uderzeniu i takim specyficznym dobiciu rywala. Nie wiecie o co chodzi? Spytajcie Michała Jankowskiego.

Podobała mi się także gra nadzei Znicza, czyli 19-letnich Michała Aleksandrowicza i Adriana Sulińskiego. Najogólniej - dużo minut, mało strat. A w szczególe: Aleksandrowicz - poza świetną skutecznością z dystansu - nieźle bronił. Pięć przechwytów, ustawanie na nogach (choć nie zawsze) Dardanowi Berishy i cztery zbiórki w defensywie. Mankamenty: im bliżej atakowanego kosza, tym gorzej. Akcje po koźle kończą się ciągle dość przypadkowo.

Suliński dostał sporo minut, mimo tego, że brakowało kontuzjowanego Marcina Ecki, a Dominik Czubek grał dobry mecz. 19-letni rozgrywający ma jeden poważny minus - praktycznie nie potrafi grać lewą ręką. Brakuje jej w kontrze, brakuje w trudnych sytuacjach. Ale poza tym wtorkowe organizowanie gry (asysta do Grzegorza Malewskiego!) i obrona były w porządku.

Czubek znów ma zwyżkę formy, choć kilka strat przy wyprowadzaniu to jego poważne błędy. Ale w końcówce robił to, czego wymagała sytuacja - dobrze rozdzielał piłki i trafiał. Trójkę na 65:68 mógł zrobić tylko on - pod presją Pamuły, w ostatnich sekundach akcji, o tablicę... Biegający za jego ławką roczny synek kapitana Znicza miał po meczu wyraźnie uradowaną minę.

Polonia 2011 była we wtorek zespołem lepiej zorganizowanym - szczególnie w obronie na całym parkiecie! - ale gorzej wykorzystywała swoje atuty oraz miała liderów w słabszej dyspozycji. Trener Mladen Starcević narzeka na terminy, bo kilku zawodników gra w sumie w trzech ligach i to oczywiście może być wytłumaczenie braku rytmu jego drużyny. Poza zmęczeniem poloniści dwutysięcznijedenaści mają też nieodłączny argument młodości i jej przywileju ciągłych wzlotów i upadków. Ale ja wpisuję to już w nawias - Berisha, Bartosz, Mokros, Pamuła i Tomasz Śnieg to reprezentanci Polski i pierwszoligowcy od półtora sezonu. Czołowi zawodnicy lidera ligi. Od nich, od takiego zespołu, można już wymagać.

Tymczasem każdy z nich grał nierówno - Berisha miał świetny początek, ale w końcówce znów kilka razy walił głową w mur. Śnieg znikał na długie momenty, a potem pokazywał, że umie trafiać - także pod presją. Pamuła miał słabszy dzień, a Bartosz - otoczony strzelcami - chyba za bardzo uwierzył w siebie w końcówce. Powtarzam: przyjmuję argumenty o zmęczeniu, ale uważam, że część kluczowych graczy Polonii 2011 zagrała po prostu słabo.

Z drugiej strony trudno nie zgodzić się z uwagą Michała Pacudy, z którym wymieniłem po meczu kilka esemesów. Michał siedział wyżej na trybunach i zapewne dlatego oglądał mecz na innym poziomie ogólności - jego wniosek: kilku graczy Polonii 2011 ma szansę na zrobienie kariery w ekstraklasie. W Zniczu: żaden.

Ale - i to już ode mnie - co z tym Dłoniakiem?

 Anwil - Turów w bwin.com. Typuj i zgarnij bonus!

Zdarzyło Wam się kiedyś złapać falę i surfować w nieznane po nazwiskach, datach i faktach w sieci? Na pewno. Zgłębianie tematu bywa pasjonujące - ja doświadczam jednak największego zdziwienia after the fact, kiedy przypominam sobie punkt wyjścia i zakończenie wycieczki. One często zupełnie do siebie nie pasują.

Pisząc artykuł o Danice Patrick sprawdzałem, którzy kierowcy  - poza Markiem Andrettim - związani na początku kariery z USAodnosili sukcesy w Formule 1. Na liście punktujących w historii F1 mignęło mi nazwisko Dana Gurney'a. Gurney, Gurney... Wiem!

To Amerykanin, który w historii wyścigów zapisał się przede wszystkim z dwóch powodów - po pierwsze: wynalazł tzw. Płat Gurney'a, czyli malutką klapkę na końcu skrzydła, która zwiększała siłę docisku lub - przy odpowiednim kącie natarcia skrzydła - mogła redukować turbulencje za spojlerem. Po drugie: Gurney był pierwszym, który zaczął pryskać szampanem na podium po wyścigu. Miało to miejsce w 1967 roku w LeMans:

W latach 1958-70 Gurney wygrał w Formule 1 cztery wyścigi.

Do Gurney'a dotarłem kiedyś czytając o jednym z jego mechaników i zarazem kierowcy wyścigowym. Z pochodzenia Norweg, miał na nazwisko Jourgensen, pomieszkiwał w Chicago. W latach 60. ożenił się z Kubanką, która do USA wyemigrowała z małym synkiem. Mechanik Jourgensen dał małemu swoje nazwisko.

I tak Allen David, czyli Al Jourgensen stał się Amerykaninem. Na początku lat 80. stworzył zespół Ministry i w debiucie nagrał płytę, której po latach się wstydził. Potem taneczne rytmy zamienił na raczkujący industrial i zrobiło się dużo ciekawiej.

Na przełomie XX i XXI wieku - kiedy Jourgensen na dobre odstawił narkotyki - pod szyldem Ministry zaczęły powstawać płyty antybushowskie. Ostatnia z nich - "The Last Sucker" - ukazała się w 2007 roku. Niedługo potem zespół zawiesił działalność.

Ja lekturę Ministry zaczynałem od "Psalm 69" i choć to świetny album, to jednak za najlepszą płytę uważam "Filth Pig":

I to już koniec sportowo-muzycznej notki, która powstała dzięki wyjątkowo sprzyjającej fali.

 Czy dojdzie do reaktywacji Ministry? Już lepiej typuj wyniki sportowe na bwin.com...

poniedziałek, 16 lutego 2009

Odbarwione, pokruszone, krzywe i zarośnięte. Ale ciekawe, bo na wyciągnięcie ręki.

WYBIÓRCZY PRZEGLĄD KOSZYKARSKIEGO WEEKENDU.

Liderzy - PLK:

PUNKTY: Adam Wójcik (PBG) - 28. 10/11 z gry, 6/8 z wolnych. 6 zbiórek i asysta. Dzień jak co dzień może powiedzieć Pan Adam, który awansował na pierwsze miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców ekstraklasy. Ma już 9627 punktów i zapowiada, że pogra wystarczająco długo, aby przekroczyć 10 tysięcy. Będziemy mu kibicować.

ZBIÓRKI: Nikola Jovanović (Stal) - 13. 2 w ataku, 11 w obronie. Dobry mecz skrzydłowego z Serbii (także 21 punktów) nie pomógł Stali w pokonaniu słabego Znicza. Kiepsko w tym Ostrowie, kiepsko...

ASYSTY: Łukasz Koszarek (Anwil) - 11. Kilka błyskotliwych, ale i one zostały przyćmione tymi paskudnymi stratami blisko połowy boiska. Koszarek dobił do średniej 6 asyst na mecz i wyprzedził w tej klasyfikacji Kevina Hamiltona.

PRZECHWYTY: Michael Hicks (Polpharma) - 5. Pierwszy tak aktywny mecz skrzydłowego z Kociewia w PLK czy po prostu w Inowrocławiu podawali piłki w ręce?

STRATY: Łukasz Żytko (Sportino) - 8. Ile z tych piłek padło łupem Hicksa? Żytko uratował Łukasza Koszarka, Kevina Hamiltona i Dante Swansona, którzy mieli po 7 strat. Drużyny tych zawodników swoje mecze przegrały...

BLOKI: Chris Daniels (Turów) - 4. Amerykanin miał danielsowy mecz - nie był specjalnie widoczny, ale szalenie pożyteczny już tak. Gdyby trafił 2-3 rzuty spod kosza więcej - byłoby świetnie.

FAULE: Ed Scott (Polpharma) - 5. Udało mu się to w 14 minut. Poza nim parkiet przedwcześnie opuszczało trzech zawodników.

MVP RACE

Łukasz Koszarek został w Gryfii ugotowany, więc na czele wyścigu musi się znaleźć David Logan, który jednak w piątkowym spotkaniu z Górnikiem nie musiał się wysilać. Kontakt z czołówką traci powoli Kevin Hamilton, który może przegrać także z kolegą zespołu Tomaszem Cielebąkiem. Jeśli Carlos Rivera zagra w Polonii, to poprawić się może pozycja Grega Harringtona. Poważnie przypomniał o sobie Adam Wójcik. I nie da się ukryć, że kolejny dobry mecz rozegrał Demetric Bennett.

POJEDYNEK

Nie ma wątpliwości, że najciekawszym starciem było spotkanie Czarnych z Anwilem. Kto wie, być może rację ma Paweł Leończyk, który mówi, że zespół ze Słupska potrzebował zwycięstwa z takim rywalem. Z drugiej strony tydzień wcześniej to samo mówił Łukasz Koszarek... Tak czy inaczej - ekspert TVP Sport Mirosław Noculak coraz częściej powtarza, że Czarni mogą zaskoczyć. I to nie tylko głębią składu. Cenię uwagi Noculaka.

WYSTĘP

Tyus Edney znów musi mi wybaczyć - skutecznie odmienił grę Turowa, ale po raz kolejny znaleźli się tacy, którzy go przyćmili. Adam Wójcik, ale przede wszystkim Antonio Burks. W ataku oszczędny, ale w obronie - monster! Nie wiem czy Łukasz Koszarek zapamięta go na długo, ale trzy wyjęte piłki z kozła, blok przy próbie rzutu za trzy i lekceważące uśmiechy, kiedy Koszarek pieklił się na sędziów - Burks na pewno był najbardziej upierdliwym i skutecznym obrońcą weekendu.

KONIEC SERII KIKOWSKIEGO

Rzucający Kotwicy nie zdołał zdobyć przynajmniej 10 punktów w 11. kolejnym meczu. Jego zespół przegrał na wyjeździe z Turowem. To czwarta porażka Kotwicy z rzędu i Paweł Kikowski - wobec milczących telefonów trenera Sebastiana Machowskiego i Tomasza Cielebąka - został rzecznikiem pokonanych. Nie będę się znęcał nad Kotwicą i nie zacznę odliczania kolejnych porażek - poszukam innej serii. Zastanowię się np. nad kolegą Kikowskiego Drew Naymickiem, który w trzecim kolejnym spotkaniu zablokował przynajmniej dwa rzuty. Albo nad Iwo Kitzingerem, który w PBG jest zupełnie innym zawodnikiem - w dwóch meczach zdobył w sumie 38 punktów pudłując zaledwie cztery rzuty!

W POSZUKIWANIU 16. TRIPLE-DOUBLE

Kevin Hamilton (Kotwica) - 10 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst z Turowem

Erick Barkley (Polpharma) - 9 punktów, 6 zbiórek, 7 asyst ze Sportino

Dominik Czubek (Znicz) - 13 punktów, 6 asyst, 6 przechwytów z ŁKS

Artur Gliszczyński (Astoria) - 15 punktów, 10 asyst, 6 przechwytów z Tempcoldem

Marcin Łakis (Pogoń) - 15 punktów, 8 zbiórek, 7 przechwytów z OSSM Wrocław

Karol Chamera (Alba) - 8 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst z Basketem Kraków

MVP WEEKENDU W I LIDZE

Mateusz Bartosz - osłabiona Polonia 2011 wygrała 89:82 na wyjeździe w Krośnie z rywalem ze ścisłej czołówki, a jej skrzydłowy miał 21 punktów (co ważne w jego przypadku - przy tylko trzech pudłach), 13 zbiórek oraz po 3 asysty i przechwyty. Wyróżnienia: Bartosz Krupa (Siarka) - 29 punktów i 8 przechwytów w zwycięskim meczu z Żubrami na wyjeździe. Tak, wiem, że miał też 8 strat. Damian Kulig (Big Star) - warto docenić podkoszowego z zespołu Tomasza Służałka za 17 punktów, 6 zbiórek i 3 bloki przeciwko niewygodnej drużynie Zastalu (Big Star wygrał). Tomasz Pisarczyk (Sokół) - znowu. Tym razem za 16 punktów, 4 zbiórki i 3 bloki w zwycięskim spotkaniu w Kaliszu. Sokół chyba uniknie walki o utrzymanie.

ZADZIWIŁ W II LIDZE

O Kacprze Stalickim zaczyna być głośno - mierzący 195 cm wzrostu niski skrzydłowy niedawno skończył 17 lat. W dwóch ostatnich meczach Pogoni Prudni zdobył 22 punkty, miał 10 zbiórek i 7 przechwytów. A jak wygląda jego gra?

 Koszykówka w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

 
1 , 2 , 3