Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Kategorie: Wszystkie | Formuła 1 | Koszykówka | Maggots
RSS
niedziela, 28 lutego 2010

Polonia Azbud będzie pierwszym zespołem, który pokona w Polskiej Lidze Koszykówki wielki Asseco Prokom Gdynia! Rywale "Czarnych Koszul" z impetem wchodzą do europejskiej czołówki, ale w Hali Koło nikomu nie gra się łatwo.

Powyższe słowa napisałem w felietonie do sobotniej "Gazety Stołecznej". Naprawdę widziałem przesłanki, które uzasadniały tak odważne stwierdzenie...

Okazało się, że Polonia Prokom pokonała.

Warszawiacy potrafili znaleźć luki w grze potentata. Frasunkiewicz ogrywał Jana-Hendrika Jaglę, Josh Alexander zbierał, podawał i blokował, kilka znakomitych akcji przeciwko silniejszym rywalom pokazał grający ze skręconą kostką Marcin Nowakowski, a Brandun Hughes trafiał z najtrudniejszych pozycji. - Chłopaki uwierzcie, bo my wierzymy! - krzyknął ktoś z trybun w drugiej kwarcie. Poloniści wierzyli.

Kolejny krok "Czarnych Koszul"? Moim zdaniem play-off.

czwartek, 25 lutego 2010

Odbarwione, pokruszone, krzywe i zarośnięte. Ale ciekawe, bo na wyciągnięcie ręki.

SPÓŹNIONY WYBIÓRCZY PRZEGLĄD KOSZYKARSKICH WYDARZEŃ

TO BYŁO GRANE W POLSCE

W dniu przerwy od igrzysk w Vancouver, które opisuję na Sport.pl m.in. przez pryzmat polskich upadków na lodzie, wracam do koszykówki, żeby nadrobić zaległości. Działo się jednak tyle, że o 20. kolejce PLK pamięta niewiele osób...

Niewiele, bo najważniejsze wydarzenia ostatnich dni to wielki sukces Asseco Prokomu Gdynia w Eurolidze, zdobycie Pucharu Polski przez AZS Koszalin i ciekawa historia związana z głosowaniem na Mecz Gwiazd.

Spróbujmy się jednak skupić na PLK. W skróconym "Murowaniu".

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

MVP 20. kolejki: Dante Swanson (AZS) - wyróżnienie nietypowe, bo trochę za późniejsze zasługi pucharowe. W lidze AZS przegrał w Gdyni z Prokomem, ale dwa dni później wygrał z mistrzem Polski w półfinale Pucharu Polski, a potem pokonał w finale wicemistrza PGE Turów Zgorzelec. Swanson miał w tych meczach średnio 23 punkty, 4,6 zbiórki, 6,3 asysty, 3,6 przechwytu i 2,6 straty. A przede wszystkim świetnie kierował grą AZS. Moim zdaniem zasłużył na rozszerzone MVP.

Pierwsza piątka: Dante Swanson (AZS), David Logan (Prokom), Wojciech Szawarski (PBG), Michał Wołoszyn (Stal), Patrick Okafor (Polpharma).

Klasyfikacja MVP: 2 - David Logan, Dante Swanson, 1 - Josh Alexander, Ronnie Burrell, Tyrone Brazelton, Mantas Cesnauskis, Jeremy Chappell, Nikola Jovanović, Gintaras Kadziulis, Iwo Kitzinger, Saulius Kuzminskas, Patrick Okafor, Andrzej Pluta, George Reese, Krzysztof Szubarga, Tony Weeden, Qyntel Woods, Michael Wright.

Klasyfikacja piątkowa: 6 - Michael Wright, 4 - Darrell Harris, Saulius Kuzminskas, David Logan, Patrick Okafor, Dante Swanson, Krzysztof Szubarga, Qyntel Woods, 3 - Jeremy Chappell, Keddric Mays, Tony Weeden, Michał Wołoszyn, 2 - Ronnie Burrell, Mantas Cesnauskis, Chris Daniels, Brandun Hughes, Nikola Jovanović, Michael Kuebler, Łukasz Majewski, Marek Miszczuk, Harding Nana, Andrzej Pluta, George Reese, Rashard Sullivan, Tomasz Śnieg, 1 - Josh Alexander, Dardan Berisha, Tyrone Brazelton, Zbigniew Białek, Bartosz Diduszko, Alex Dunn, Marcin Dutkiewicz, Daniel Ewing, Przemysław Frasunkiewicz, David Goldbold, Justin Gray, Cliff Hawkins, Jan-Hendrik Jagla, Gintaras Kadziulis, Leszek Karwowski, Iwo Kitzinger, Jarryd Loyd, James Maye, Eddie Miller, Uros Mirkowić, Theodore Scott, Omni Smith, Marcin Sroka, Wojciech Szawarski, Mujo Tuljković, Adam Wójcik.

REKORDY

Punkty: Patrick Okafor (Polpharma) - 29 (rekord sezonu 36 - Jeremy Chappell). Zbiórki: Darrell Harris (Kotwica) - 14 (22 - Chris Daniels). Asysty: Omni Smith (Kotwica) - 8 (11 - Ronald Thompson, Daniel Ewing). Przechwyty: Dante Swanson (AZS) - 5 (7 - Ronald Thompson). Bloki: Darrell Harris (Kotwica) i Dariusz Wyka (Znicz) - po 3 (4 - sześciu zawodników). Straty: Tony Weeden (Polpharma) - 6 (9 - Darrell Harris). Faule: Robert Witka (Turów) - pięć w 16 minut i 35 sekund (7.18 - Maciej Klima).

SERIA MILLERA

Eddie Miller z Polonii Azbud trafił cztery razy za trzy w wyjazdowym meczu z Turowem - to 17. kolejny mecz Amerykanina z przynajmniej jedną trójką. W poprzednim sezonie, jako zawodnik Sportino, Miller miał taką serię trwającą 25 spotkań - z dystansu nie trafił tylko w swoim pierwszym meczu z Prokomem i... ostatnim z AZS. "Czarne Koszule" w najbliższe kolejce grają u siebie z... Prokomem.

Michael Wright z Turowa zaliczył 19. mecz z rzędu z double-figures - Polonii Azbud rzucił 15 punktów. Taką serię zakończył za to Łukasz Wiśniewski z Polpharmy, który we Włocławku zdobył tylko dwa punkty.

Sasza Ocokolić z PBG Basket Poznań miał serię trzech meczów ze spudłowanymi pięcioma trójkami, ale w Warszawie przeciwko Polonii 2011 nie trafił tylko trzykrotnie. Dorobek z dystansu z czterech spotkań w PLK - 2/20.

O rzutach wolnych Roberta Tomaszka z PBG (1/10 w Warszawie) pisali już Jakub Wojczyński i Adam Romański. Ja tylko dorzucę, że Tomaszek potrafi czasem trafiać regularnie (5/6 z Turowem, 3/4 z Anwilem, 2/2 z Kotwicą), ale w sumie ma tylko 39 proc. z linii w 10 meczach. Taktykę hack-a-Tom można stosować spokojnie.

ZDJĘCIE KOLEJKI

Radość. Wielka radość...

fot. figurski.com.pl

MVP RACE

Czołówka mojego subiektywnego wyścigu:

1. Michael Wright (Turów) -

2. David Logan (Prokom) -

3. Qyntel Woods (Prokom) -

4. Patrick Okafor (Polpharma) -

5. Krzysztof Szubarga (Anwil) -

6. Dante Swanson (AZS) +2

7. Saulius Kuzminskas (Trefl) +2

8. Jeremy Chappell (Znicz) -2

9. Ronnie Burrell (Prokom) -2

10. Darrell Harris (Kotwica) -

Gdzieś za nimi (alfabetycznie): Zbigniew Białek (PBG), Mantas Cesnauskis (Czarni), Chris Daniels (Czarni), Nikola Jovanović (Anwil), Leszek Karwowski (Polonia 2011), Lawrence Kinnard (Trefl), Jarryd Loyd (Stal), Łukasz Majewski (Polpharma), Eddie Miller (Polonia Azbud), George Reese (AZS).

TRAFIAJ ADAM, TRAFIAJ!

Adam Wójcik nie zagrał w meczu Turowa z Polonią Azbud. Ma na koncie 9841 punktów, do 10 tysięcy brakuje mu 159. Żeby Wójcik osiągnął wspaniałą liczbę w tym sezonie potrzeba mu więcej takich wybryków jak 25 punktów w Poznaniu.

CIEKAWOSTKA

Pamiętacie ciekawostkę z ósmego "Murowania"? Zapożyczony pomysł od Maćka Baryskiego z "Basketu" - ile mieliśmy w tym sezonie spotkań, w których koszykarze zdobywali przynajmniej 25 lub przynajmniej 30 punktów i jak to się ma do przeszłości.

W obecnych rozgrywkach mieliśmy już 57 występów z minimum 25-punktową zdobyczą i 13, w których koszykarze rzucali przynajmniej po 30 punktów.

W pierwszym przypadku już jest lepiej niż w trzech poprzednich sezonach (49, 51, 41), w drugim brakuje dwóch spotkań do wyrównania wyniku z ostatnich rozgrywek.

środa, 24 lutego 2010

Wielki sukces Asseco Prokomu Gdynia! Mistrzowie Polski pokonali CSKA Moskwa 88:81 i pokazali, że mogą nie tylko awansować do ćwierćfinału Euroligi, ale są w stanie w tej pięciomeczowej serii nieźle namieszać.

Ramunas Siskauskas, Trajan Langdon i J.R. Holden - wielkie gwiazdy Euroligi - w końcówce dwoili się i troili, trafiali niesamowite rzuty pod presją, ale to zespołowa obrona Prokomu, to zespołowy atak Prokomu wciąż były na wierzchu. Czapki z głów przed drużyną Tomasa Pacesasa!

Każdy dołożył cegiełkę do tej wielkiej wygranej. Piotr Szczotka męczył Zorana Planinicia, Ronnie Burrell i Adam Hrycaniuk zbierali piłki w ataku, Ratko Varda poderwał zespół po nieudanym początku, Jan-Hendrik Jagla trafiał kiedy trzeba i jak trzeba, Przemysław Zamojski zdobył ważne punkty z kontry przed przerwą, Daniel Ewing oberwał w bark i oko od Saszy Kauna, ale przetrwał oba urazy, David Logan i Qyntel Woods byli liderami w czwartej kwarcie, kiedy Prokom wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie. Pacesas odważnie wymieniał zawodników, dzięki czemu intensywność gry nie spadała.

Prokom, Prokom, Prokom!

Nie chce mi się teraz liczyć wariantów, które zapewnią awans do ćwierćfinału. Zresztą, to nie ma sensu - Prokom gra na tyle dobrze, że może sobie poradzić i z Żalgirisem Kowno na wyjeździe, i z Unicają Malaga u siebie. Po co kalkulować?

Historyczny ćwierćfinał Euroligi jest blisko, a mnie naszła refleksja, że EuroBasket potrwał kilkanaście dni i szybko o nim zapomniano. Prokom w tym sezonie rozkręcał się powolutku, ale teraz to już pędząca maszyna. To zespół z poczuciem własnej wartości, który wywalczył sobie szacunek u rywali. Kto wie, czy to właśnie nie mistrzowie Polski przyczynią się do wzrostu zainteresowania koszykówką bardziej niż mistrzostwa Europy.

wtorek, 23 lutego 2010

Przerywamy relację z igrzysk w Vancouver, aby pomóc w pewnym eksperymencie...

Redaktor naczelny serwisu Futopia szuka odpowiedzi na pytanie: ile polscy internauci są w stanie zapłacić za wydanie internetowego magazynu?

Odpowiedzi udzielić może każdy, kto zdecyduje się na lekturę numeru zerowego i ewentualne kupno kolejnego wydania. Ciekawy eksperyment.

Futopia to także żyjący serwis internetowy.

Koniec reklamy.

Wraz z końcem igrzysk wracam do blogowania z zaległym "Murowaniem", "Poszukiwaniem triple-double" itp. Mam nadzieję...

sobota, 13 lutego 2010

Nie, nie to nie literówka w tytule tej notki. Świadomie zmodyfikowałem nieco nazwę Anwilu Włocławek - starałem się wkomponować w nią i nazwisko nowego zawodnika tego zespołu Bretta Winkelmana, i zwycięstwo gospodarzy 78:61.

Amerykański skrzydłowy zadebiutował w drużynie Igora Griszczuka w końcówce trzeciej kwarty, kiedy włocławianie przegrywali z Polpharmą Starogard 50:51. Szybko dobił bezpańską piłkę spod kosza, potem trafił trójkę, a kwartę zakończył punktami spod kosza po dobrym podaniu Rasharda Sullivana. Anwil po 30 minutach prowadził 60:53 and never looked back.

Anwil dobił Polpharmę w połowie czwartej kwarty - też po akcji Winkelmana. Amerykanin przechwycił piłkę po nieudanym ataku swojego zespołu i podał na skrzydło do Andrzeja Pluty. Ten trafił za trzy. 73:57. Win, czyli zwycięstwo, win, czyli Winkelman. Anwin.

Wyróżniam Winkelmana (dziewięć punktów, trzy zbiórki, asysta i przechwyt w 13 minut), ale to nie tylko niemu Anwil wygrał z groźnym rywalem i praktycznie zapewnił sobie drugie miejsce przed play-off. Drużyna Igora Griszczuka była dobrze przygotowana w defensywie - poza krótkim fragmentem trzeciej kwarty potrafiła zatrzymać wysoką obroną Tony'ego Weedena, w drugiej połowie ograniczyła podwojeniami niesamowitego Patricka Okafora.

W ataku bardzo dobrze grał duet rozgrywających Krzysztof Szubarga i Dru Joyce (21 punktów, siedem asyst, choć i cztery straty), skuteczny był Alex Dunn, ważne i efektowne kosze zdobywali Sullivan i Bartłomiej Wołoszyn.

Anwil wygrał zasłużenie po bardzo dobrym i ciekawym meczu. Bardzo dobrym i ciekawym, bo Polpharma też zaprezentowała się nieźle. Goście zaczęli co prawda od makabrycznych pudeł spod kosza (w pewnym momencie mieli 2/12 za dwa i 0/4 za trzy), ale niezrażeni konsekwentnie grali pod kosz do Okafora, który rozkręcał się z minuty na minutę, ale... do czasu. W trzeciej kwarcie Nigeryjczyk był już zmęczony - minutami i walką z podwojeniami gospodarzy.

Okafor miał monster game (29 punktów i 13 zbiórek), ale jego koledzy zagrali słabiej. Polpharma miała tylko 2/14 za trzy i potwierdziła się statystka mówiąca o tym, że Anwil jest jednym z najlepiej broniących zespołów na obwodzie. Drużyna Griszczuka wyciągnęła wnioski z porażki w Warszawie z Polonią Azbud - tym razem nie pozwoliła na łatwe trójki.

Sobotnie spotkanie 20. kolejki było świetną inauguracją PLK w internecie. Transmisja na Plk.pl (a także na eSPORTtv) dała radę! Było trochę zamętu z podawaniem wyniku, nie rozpieszczano nas powtórkami, ale to takie minimalne mankamenty wobec faktu, że liga została uratowana na czas igrzysk. Komentarz Adama Romańskiego i Mirosława Noculaka był miłym powrotem do przeszłości. Szczególnie okrzyki pana Mirosława - gromkie "uuuaaa!" po akcji udanej i nie tak mocne "uuuooo!" po zepsutym zagraniu.

Mecz Anwilu (Anwinu) z Polpharmą był jednak zdecydowanie na "uuuaaa!"

piątek, 12 lutego 2010

Poprzednie notowanie z 8 stycznia.

fot. Andrzej Romański/Plk.pl

1. Asseco Prokom Gdynia (19-0, 100 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 1, od tego czasu bilans 4-0.

To nie były łatwe tygodnie dla mistrzów Polski, bo ważne mecze w Eurolidze przedzielały spotkania w PLK z rywalami, którzy nie chcieli poddawać się bez walki - PBG Basket Poznań, Sportino Inowrocław, a przede wszystkim Trefl Sopot długo dotrzymywały kroku drużynie Tomasa Pacesasa. Z drugiej strony zwycięstwo Prokomu w żadnym z tych meczów nie było zagrożone.

Bohater czterech ostatnich meczów w PLK - ale nie tylko - to w Prokomie Ronnie Burrell, który ma średnie z tego okresu na poziomie 19 punktów i 7,6 zbiórki na mecz. W lutym gdynianie rozegrają jeszcze dwa mecze - u siebie z AZS Koszalin i na wyjeździe z Polonią Azbud Warszawa, które mają świeży bilans 3,1-0,9 w meczach z PGE Turowem Zgorzelec i Anwilem Włocławek.

2. Polpharma Starogard (14-5, 74 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 4, od tego czasu bilans 4-0.

Niby trzy z czterech ostatnich spotkań Polpharma rozegrała u siebie, niby rywale do najmocniejszych nie należeli, ale serię zwycięstw ekipy Miliji Bogicevicia trzeba docenić. Rywale gubią punkty, a Polpharma kroczy od wygranej do wygranej i jest bliska zapewnienia sobie trzeciej pozycji przed play-off.

Polpharma, a nie Weedpharma, po której dawno nie ma już śladu. Tony Weeden w czterech ostatnich meczach trafiał co trzeci rzut i średnio zdobywał po 12 punktów. Polpharma wygrywa teraz dzięki Patrickowi Okaforowi, a także Łukaszom - Majewskiemu i Wiśniewskiemu. W sobotę rozpędzona ekipa ze Starogardu zagra we Włocławku i to będzie hit 20. kolejki.

3. Anwil Włocławek (16-3, 84 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 2, od tego czasu bilans 3-1.

Anwil - jeśli wygra z Polpharmą - praktycznie zapewni sobie drugie miejsce przed play-off, ale w drużynie Igora Griszczuka coś ostatnio zgrzyta. W Warszawie zgrzytała szczególnie obrona na obwodzie, skąd koszykarze "Czarnych Koszul" trafiali w ważnych momentach z dystansu. We Włocławku z AZS Anwil mógł przegrać gdyby Mirko Kovac trafił ostatni rzut.

Czy Anwil jest w kryzysie? Oczywiście, że nie! W sobotę Griszczuk będzie miał do dyspozycji nowego skrzydłowego Bretta Winklemana i - być może - nieco zdrowszego Krzysztofa Szubargę. W dobrej formie są ostatnio Nikola Jovanović i Alex Dunn, ale Anwil wciąż nie wygląda jednak na drużynę, która może popsuć szyki Prokomowi w play-off.

4. Energa Czarni Słupsk (10-9, 53 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 6, od tego czasu bilans 3-1).

W Starogardzie Czarni popełnili najwięcej strat w tym sezonie, a przegrali dopiero po ostatniej - nieszczęśliwej dla nich - akcji. Wcześniej wygrali sześć spotkań z rzędu, a w omawianym okresie pokonali m.in. AZS w Koszalinie.

Czarni mają obecnie jeden z najszerszych składów w lidze, a w nim zawodników z doświadczeniami gry w finale (Tyrone Brazelton, Alex Harris, Chris Daniels), zeszłorocznym play-off w Czarnych (Mantas Cesnauskis, Marcin Sroka, Paweł Leończyk, Chris Booker) i trójkę polskich wyjadaczy (Wojciech Żurawski, Jacek Sulowski, Dawid Przybyszewski). W tabeli są na siódmej pozycji i to pozycja zdecydowanie niższa niż ich obecne możliwości.

5. AZS Koszalin (10-9, 53 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 3, od tego czasu bilans 2-2.

Jeden celny rzut we Włocławku i AZS byłby pewnie na podium tego notowania. Drużyna Mariusza Karola pewnie pokonała Turów i zasługuje na docenienie, ale jednak wcześniej uległa u siebie Czarnym. AZS zagrał w tamtym spotkaniu na swoim poziomie w ataku, ale fatalnie wypadł w obronie - stracił aż 96 punktów, co jest najgorszym wynikiem za kadencji Karola.

AZS jedzie teraz do Gdyni, ale potem ma taki układ spotkań, że może wygrać wszystkie sześć do końca sezonu. Choć pisząc te słowa chyba trochę przeceniam ekipę, którą na boisku kieruje Dante Swanson.

6. Trefl Sopot (11-8, 58 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 8, od tego czasu bilans 2-2.

Przestali Trefla pokazywać w telewizji i zaczęły się wygrane - może to jest jakieś wytłumaczenie formy drużyny Karlisa Muiznieksa? A poważnie: dwie wygrane z beniaminkami szału nie robią, ale Stal Stalowa Wola u siebie jest groźna, a Polonia 2011 Warszawa grała w Sopocie po dwóch wygranych z rzędu.

Trefl - jeśli naprawdę się rozpędzi - może zacząć wygrywać. Po wyjeździe do Jarosławia(gdzie w obecnej sytuacji będzie faworytem) czekają go trzy spotkania w Sopocie z drużynami, które w obcych halach grać nie potrafią. To po tych meczach okaże się czy Trefl to contender czy średniak.

7. Polonia Azbud Warszawa (9-10, 47 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 7, od tego czasu bilans 2-2.

Wahałem się czy "Czarne Koszule" nie powinny być wyżej po pokonaniu Anwilu, ale o braku awansu zadecydowało to, że Polonia nie potrafi wygrywać na wyjazdach. Z drugiej strony - porażki w Starogardzie i Słupsku z zespołami, które bardzo w tym notowaniu doceniłem, ujmy ekipie Wojciecha Kamińskiego nie przynoszą...

Polonia to jednak zespół, który - w odróżnieniu od Trefla, AZS, Czarnych i Polpharmy - nie jest i nie będzie w tym sezonie brany pod uwagę jako kandydat do awansu do półfinału. "Czarne Koszule" to groźny u siebie średniak i siódma pozycja jest chyba odpowiednia. Przy okazji: w którym zespole czołówki zagra w przyszłym sezonie Eddie Miller? W Anwilu?

8. PGE Turów Zgorzelec (11-8, 58 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 5, od tego czasu bilans 3-2.

Czy Jarryd Loyd, który właśnie przeniósł się do Zgorzelca ze Stalowej Woli, poprawi grę wicemistrzów Polski? To najciekawsze pytanie dotyczące PLK w najbliższych tygodniach - oczywiście po tym, czy doświadczymy internetowej relacji ze spotkania Anwil - Polpharma...

Turów przegrał dwa ostatnie mecze na wyjeździe (Polonia 2011, AZS), a czekają go jeszcze podróże do Starogardu, Słupska i Gdyni, gdzie każda wygrana będzie sukcesem. Czy Andrej Urlep coś knuje? Rok temu specjalnie przegrywał z Basketem Kwidzyn, aby uniknąć collision course z Prokomem w play-off. W tym sezonie, aby wykluczyć półfinał z mistrzem Polski, Turów musiałby być drugi lub trzeci (mało prawdopodobne), albo szósty lub siódmy (bardziej prawdopodobne)...

9. Polonia 2011 Warszawa (4-15, 21 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 13, od tego czasu bilans 2-3.

Ogromny - chyba za duży - skok beniaminka, ale kogo miałem dać na dziewiątym miejscu? Znicz, który się utrzymał i cieniuje? Stal, która po rozbiciu P2.11 w Warszawie przegrała trzy kolejne mecze i oddała najlepszego zawodnika? PBG, Kotwicę? Bez żartów...

P2.11 sprawiła sensację pokonując Turów, a potem wygrywając w Jarosławiu. Drużyna odżyła, wróciła nadzieja na utrzymanie. W Sopocie beniaminek został zniszczony, ale nie zdziwię się, jeśli w niedzielę pokona u siebie PBG.

10. Stal Stalowa Wola (7-12, 37 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 10, od tego czasu bilans 1-3.

Po rozgromieniu P2.11 w Warszawie byłem pod dużym wrażeniem Stali, po trzech kolejnych spotkaniach (porażki w Jarosławiu, u siebie z Treflem i wyraźna w Poznaniu) już nie. Jak ekipa Bogdana Pamuły poradzi sobie bez Loyda?

Najlepszy strzelec (15,5 punktu na mecz) i podający (5,8 asysty) odszedł do Turowa. Kto go zastąpi? Rafał Partyka z Pawłem Pydychem? Stal jest prawie pewna utrzymania, ale czekają ją jeszcze spotkania ze Sportino i Kotwicą. Na szczęście - dla Stali - w Stalowej Woli. Na szczęście 2 - ze Sportino zagra jeszcze Loyd.

11. Znicz Jarosław (9-10, 47 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 9, od tego czasu bilans 1-3.

Pewna wygrana ze Stalą w derbach Podkarpacia, ale potem trzy porażki - m.in. u siebie z P2.11 i w Kołobrzegu. Czy Znicz stać jeszcze na jakiś zryw, jakieś zagrożenie faworytom w preplay-off? Organizacja klubu i stan kasy podobno temu nie sprzyja. Odejście Johna Williamsona i ewentualne pozyskanie Łukasza Diduszki - tym bardziej.

Dużo odpowiedzi na te pytania może dać najbliższy mecz z Treflem u siebie. Do momentu, w którym dowiedziałem się, że ze Znicza odchodzi Williamson, nie miał on dla mnie faworyta. Teraz ma.

12. PBG Basket Poznań (6-13, 31 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 12, od tego czasu bilans 1-3.

Pozycję poznaniaków poprawia u mnie rozgromienie Stali. Świetny mecz Zbigniewa Białka - ale nie tylko jego - daje nadzieję, że i w pozostałych spotkaniach będzie nieźle. Tym bardziej, że PBG ma następcę Jamesa Maye'a - Thomasa Mobley'a.

PBG wygrało jednak dotychczas zaledwie jedno spotkanie na wyjeździe, a cztery z ostatnich siedmiu spotkań czekają je w obych halach. Jest jednak o co walczyć, bo zwycięstwo w niedzielę w Warszawie z P2.11 powinno dać poznaniakom spokój i szykowanie się do roli czarnego konia preplay-off...

13. Kotwica Kołobrzeg (5-14, 26 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 11, od tego czasu bilans 1-3.

Zwycięstwo ze Zniczem poprawiło humory w Kołobrzegu, bo wydawało się, że P2.11 jest już tuż tuż i niebawem zepchnie Kotwicę na miejsce spadkowe. To jednak wciąż "Czarodzieje z Wydm" mają przewagę w walce o utrzymanie.

Kotwicę wzmocnił ostatnio Brandon Brown, który w meczu ze Zniczem zagrał niewiele i nic nie pokazał. Musi to zrobić - muszą to zrobić wszyscy zawodnicy, a także wszyscy trenerzy Kotwicy - jeśli drużyna z Kołobrzegu chce sprawić w najbliższych kolejkach sensację i pokonać u siebie Czarnych lub Anwil.

14. Sportino Inowrocław (2-17, 11 proc. zwycięstw). W poprzednim notowaniu pozycja nr 14, od tego czasu bilans 0-4.

Seria porażek Sportino wzrosła do 11 z rzędu, ale akurat za cztery ostatnie (Anwil, Czarni, Turów, Prokom) nikogo bym w Inowrocławiu nie winił. Spodziewam się raczej, że trener Aleksander Krutikow szykował w tych meczach uderzenie ostateczne, które zespół ma zamiar wykonać w siedmiu ostatnich spotkaniach.

Jeśli Krutikow ma coś w zanadrzu, to Sportino stać na co najmniej trzy zwycięstwa - u siebie z P2.11, PBG i Polonią Azbud. Dwa wyjazdy też mogą okazać się do wyrwania - w Stalowej Woli i Jarosławiu. Sportino stało się - z różnych względów - pośmiewiskiem ligi, ale ja nie wykluczam sytuacji, w której to w Inowrocławiu będą się cieszyć 7 kwietnia po wygranej z Polonią, która może dać utrzymanie.

czwartek, 11 lutego 2010

Pisząc artykuł o niepewnym starcie Lindsay Vonn na igrzyskach w Vancouver od kliku do kliku przeniosłem się na stronę, na której można przejrzeć wszystkie okładki "Sports Illustrated". Kawał historii sportu, kawał świetnej roboty redaktorskiej, przyjemnie się to ogląda.

Ilustracje to jedno, a klątwa okładki "Sports Illustrated" to drugie. Alexander Wolff - jeden z dziennikarzy magazynu - już osiem lat temu wyliczył, że w latach 1954-2002, bohaterów aż 913 spośród 2456 okładek można uznać za przeklętych. Innymi słowy - aż 37 proc. postaci przedstawionych na pierwszej stronie magazynu, w niedługim czasie dotknął pech.

Miałem zamiar przejrzeć te okładki i poszukać koszykarzy, którym się nie udało, ale to katorżnicza praca. Dlatego wklejam tylko kilka koszykarskich okładek, które w ciągu kilku minut chaotycznego kilkania, trafiło do mnie najbardziej.

I tak na marginesie - gdyby ktoś był ciekawy, to najczęściej przedstawianą postacią na okładce "Sports Illustrated" był Michael Jordan. 56 razy.

Marcin Gortat przekroczył w spotkaniu z Chicago Bulls dwie statystyczne granice - zaliczył 500. zbiórkę i 100. blok. Te statystyki środkowego Orlando Magic dotyczą oczywiście tylko sezonu regularnego, który NBA bierze pod uwagę przy tworzeniu list rekordzistów. Licząc razem z play-off Gortat ma 590 zbiórek i 119 bloków.

Z tej okazji proponuję dwa quizy - w pierwszym trzeba wymienić 25 najlepiej zbierających zawodników w historii NBA, a w drugiej 25 najlepiej blokujących.

Uwaga! Na obu listach nie ma Gortata. Jeszcze?

fot. Jonathan Daniel/Getty Images

środa, 10 lutego 2010

Polska Liga Koszykówki zniknęła z telewizyjnych ekranów na kilka tygodni z związku z totalnym - i zrozumiałym - zaangażowaniem TVP w igrzyska w Vancouver. Co na ten temat mówi nowy prezes PLK Jacek Jakubowski?

Telewizja uprzedziła nas wcześniej, że w trakcie igrzysk nie ma szans na pokazywanie na ich antenach meczów i magazynów. Ja jestem wyrozumiały - TVP wypełnia kontrakt i transmituje tyle meczów, ile jest zapisane w umowie.

To w umowie nie jest zapisane, że TVP musi transmitować przynajmniej jeden mecz z każdej kolejki?

- Ja się dopiero z tą umową zapoznaję. Nie chcę iść na wojnę, straszyć się paragrafami z umowy, wolę załatwić to polubownie.

Poprzednia współpraca z TVP zakończyła się kilka lat temu wielkim niezadowoleniem w lidze, bo transmisje były odwoływane ze względu na posiedzenia komisji śledczej. Czy w obecnej umowie są jakiekolwiek zapisy wzmacniające pozycję PLK?

- Nie mogę ich ujawnić. Analizujemy tą umowę, będę z TVP rozmawiał. [...]
Oficjalnego pisma nie dostaliśmy, ale w ustnych rozmowach informowano nas, że cały wysiłek w pokazywanie sportu skierowany będzie w lutym na Vancouver. Dlatego teraz będziemy rozmawiać o formie zadośćuczynienia w postaci transmisji w regionach lub w internecie.

Nie wszystkie słowa Jakubowskiego są zrozumiałe, prawda? Skoro TVP wypełnia kontrakt i transmituje tyle meczów, ile jest zapisane w umowie, to dlaczego prezes otwarcie mówi - i już podobno rozmawia z TVP - o zadośćuczynieniu ze strony telewizji publicznej?

Kolega z "Gazety Wyborczej" Szczepan Radzki zinterpretował słowa prezesa w stylu wolnym. Moim zdaniem wygląda na to, że Jakubowski próbuje robić cokolwiek, aby uratować kawałek sezonu na ekranach telewizorów. Na pytania o zapisy umowy prezes odpowiadać nie chce, bo nie może - w porozumieniu PLK z telewizją publiczną nie ma po prostu żadnych paragrafów traktujących o tym, ile meczów z jednej kolejki musi pokazać TVP.

Przez kilka miesięcy dopytywaliśmy się prezesów Janusza Wierzbowskiego i Romana Ludwiczuka czy umowa z TVP w ogóle istnieje. Już w trakcie sezonu dowiadywaliśmy się, że szczegóły są dopinane, ale porozumienie jest. Teraz wygląda na to, że Wierzbowski i Ludwiczuk nic z TVP nie uzgodnili, nic lidze nie zagwarantowali. TVP może pokazywać ligę koszykarzy - kiedy i gdzie chce.

PLK osiągnęła dno pod względem obecności w telewizji już za kadencji Jakubowskiego, ale jasne jest, że nowy prezes nie odpowiada za to, co zrobili - a raczej czego nie zrobili - jego poprzednicy. Jakubowski ze współpracownikami przygotowują już projekt PLK.tv, który - być może - ruszy już nawet w tym sezonie.

To krok w dobrym kierunku, ale priorytetem ligi musi być wciąż obecność w telewizji. Jakubowski przygotowuje się do negocjowania nowej umowy - rozmowy chce zacząć od TVP - i jest nadzieja, że takiego błędu jak poprzednicy nie popełni.

Na razie szykuje się koszykarska ofensywa w sieci - PLK wystąpiła we wtorek do TVP z prośbą o zgodę na przeprowadzenie transmisji spotkania Anwilu Włocławek z Polpharmą Starogard na Plk.pl i esporttv.pl. Telewizja taką zgodę wydała, więc w sobotni hit 20. kolejki będzie można obejrzeć w internecie. eSPORTtv jest zainteresowana kupnem praw do transmisji ośmiu meczów PLK - rozmowy trwają.

Internetowa ofensywa PLK objawiła się także pod postacią powrotu Podcastu Plk.pl, którego miałem przyjemność być gościem po 19. kolejce.

Philadelphia 76ers byli dużo lepsi i wyraźnie pokonali Minnesota Timberwolves 119:97. Słabą grę mojego zespołu rekompensowała mi w przerwach ta pani:

Jaime Maggio z Comcast SportsNet Philadelphia była zdecydowanie najbardziej wyrazistą postacią tego spotkania. Okazało się, że nie tylko ja szukałem czegoś więcej na jej temat po obejrzeniu jej w akcji po raz pierwszy.

Mecz? Timberwolves nie usprawiedliwia nic. Od początku meczu grali bardzo słabo - proste straty, których symbolem były akcje Damiena Wilkinsa, wiele indywidualnych akcji, brak pomysłu na solidną obronę gospodarzy.

76ers starali się grać konsekwentnie pod kosz i korzystać z możliwości szybkich ataków. Wychodziło im i jedno, i drugie. Elton Brand od początku ogrywał Ala Jeffersona, a po jego trzecim faulu na początku drugiej kwarty - Oleksieja Peczerowa. Niewiele wniósł z ławki Kevin Love.

Bardzo dobrze zagrał w pierwszej kwarcie także Jrue Holiday, który we wtorek był jednak lepszym debiutantem niż Jonny Flynn. Grał mądrze i skutecznie - wchodzący Lou Williams też grał dobrze i rozgrywający gospodarzy zniszczyli parę Flynn - Ramon Sessions.

W Timberwolves plus należy się zdeterminowanemu Wayne'owi Ellingtonowi, którego duża grupa bliskich siedziała na trybunach - rzucający drużyny z Minnesoty urodził się na przedmieściach Filadelfii. Kilka dobrych akcji pokazali Ryan Gomes i Corey Brewer.

Gratulacje dla kibica 76ers Jakuba Wojczyńskiego. Bijcie się o play-off, a my może zadbamy o Johna Walla.

 
1 , 2