Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Kategorie: Wszystkie | Formuła 1 | Koszykówka | Maggots
RSS
wtorek, 30 listopada 2010

Trzy lata temu, dokładnie 30 listopada 2007 roku, Tomas Pacesas zastąpił Eugeniusza Kijewskiego w roli trenera Prokomu Trefla Sopot, dzisiejszego Asseco Prokomu Gdynia.

Teraz, pod koniec listopada 2010 roku, coraz wyraźniej - choć mimo wszystko wciąż po cichu - mówi się, że kandydaturę Pacesasa na selekcjonera reprezentacji Polski rozważają kandydaci na stanowisko prezesa PZKosz: Grzegorz Bachański i Roman Ludwiczuk.

Nie potrafię stwierdzić czy to w większym stopniu spekulacje, czy precyzyjne plany, ale o ile rok temu Pacesas jasno mówił, że prowadzeniem kadry nie jest zainteresowany, to teraz mówi, że selekcjonerem być chciałby.

Czy reprezentacja koszykarzy jest skazana na Pacesasa?

poniedziałek, 29 listopada 2010

Odbarwione, pokruszone, krzywe i zarośnięte. Ale ciekawe, bo na wyciągnięcie ręki.

WYBIÓRCZY PRZEGLĄD KOSZYKARSKIEGO WEEKENDU

Energa Czarni Słupsk są w PLK jak New Orleans Hornets w NBA! Kliknijcie w link do mojego cotygodniowego felietonu "Cegłą do kosza", żeby przekonać się, że podobieństwa między Czarnymi i Hornets to nie tylko bilans 8-0 na otwarcie rozgrywek.

Mecz w Sopocie, pomiędzy Treflem i Czarnymi był niesamowity. Typowałem wygraną Trefla, bo wydawało mi się, że a) gospodarze uwierzyli w swoją siłę po spotkaniu z Asseco Prokomem Gdynia i b) świetny bilans Czarnych to efekt sprzyjającego terminarza. Pomyliłem się dwukrotnie.

Trefl zawiódł na całej linii - trener Karlis Muiznieks szybko (za szybko) brał przerwy na żądanie, ale po jego instrukcjach zespół wcale nie grał lepiej. Liderzy (Giedrius Gustas, Filip Dylewicz, Dragan Ceranić) prezentowali przyzwoity poziom, ale ani przez moment nie wznieśli się na wyższy, który mógłby przesądzić o wyniku. Adam Waczyński, Paweł Kikowski, Marcin Stefański i Lawrence Kinnard - zawiedli.

Liderzy Czarnych grali za to jak z nut - trio BBC, czyli Jerel Blassingame, Cameron Bennerman i Mantas Cesnauskis, znów zdobyło ponad połowę punktów drużyny, miało osiem asyst i trafiło aż osiem z 10 trójek! Obwodowi Czarnych nie robili sobie nic z bardzo dobrej momentami obrony Trefla i trafiali przez ręce, a z drugiego planu wspomagali ich Krzysztof Roszyk i Paweł Leończyk.

Wielkie brawa dla Czarnych!

W innych spotkaniach 8. kolejki Tauron Basket Ligi PGE Turów Zgorzelec przełamał zwycięską passę Zastalu Zielona Góra we własnej hali, choć usprawiedliwieniem beniaminka jest grypa żołądkowa Chrisa Burgessa (3/11 z gry, 1/6 z wolnych, najgorszy mecz w sezonie). Anwil Włocławek i Polpharma Starogard pokonały zawodzące ostatnio PBG Basket Poznań i AZS Koszalin, a Polonia Warszawa pokonała na wyjeździe Siarkę Tarnobrzeg. To już siódma porażka z rzędu drugiego z beniaminków.

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

MVP 8. kolejki: Cameron Bennerman (Czarni) - zabijał Trefla kilka razy. Głównie trójkami, których trafił aż pięć na sześć prób! Zagrał jak klasyczny rzucający, taki rzucający rzucający - poza 21 punktami (8/17 z gry, w tym 5/6 za trzy) miał tylko dwie zbiórki i żadnej asysty. Ale był żądłem, które kłuło rywali najboleśniej.

Pierwsza piątka: Mantas Cesnauskis (Czarni), Cameron Bennerman (Czarni), Michael Hicks (Polpharma), Konrad Wysocki (Turów), Eric Hicks (Anwil).

Klasyfikacja MVP: 2 - Ted Scott. 1 - Cameron Bennerman, Zbigniew Białek, Chris Burgess, Kamil Chanas, J.R. Giddens, Harding Nana.

Klasyfikacja piątkowa: 5 - Chris Burgess. 4 - Ted Scott. 3 - Cameron Bennerman. 2 - Zbigniew Białek, Mantas Cesnauskis, Filip Dylewicz, Harding Nana, Konrad Wysocki. 1 - Jerel Blassingame, Kamil Chanas, Tony Easley, Winsome Frazier, J.R. Giddens, Michael Hicks, Darnell Hinson, Walter Hodge, Tomasz Kęsicki, Ivan Koljević, Paweł Leończyk, Stanley Pringle, Krzysztof Roszyk, Marcin Stefański, Chris Thomas, Daniel Wall, Filip Widenow.

MVP RACE

1. Chris Burgess (Zastal) -

2. Bobby Brown (Prokom) -

3. Nikola Jovanović (Anwil) -

4. Jerel Blassingame (Czarni) +1

5. Ted Scott (Kotwica) +1

6. Zbigniew Białek (Czarni) -2

7. Mantas Cesnauskis (Czarni) +4

8. Walter Hodge (Zastal) -

9. Torey Thomas (Turów) -

10. Filip Dylewicz (Trefl) -3

Gdzieś za nimi (alfabetycznie): Cameron Benerman, J.R. Giddens, Giedrius Gustas, Darrell Harris, Michael Hicks, Darnell Hinson, Damien Kinloch, Harding Nana, Andrzej Pluta, Konrad Wysocki.

TRAFIAJ ANDRZEJ, TRAFIAJ!

Dziewięć punktów w 19 minut zdobył Andrzej Pluta w Poznaniu. W sumie rzucający Anwilu ma w ekstraklasie 8351 punktów. Pan Andrzej prze w kierunku rekordów, ale ostatnio nieco wyhamował - w pierwszych pięciu meczach tego sezonu Pluta zdobywał średnio po 17,8 punktu, w trzech kolejnych już tylko po 8,6.

W pierwszej piątce Pluta grał po 27,6 minuty i trafiał 56 proc. rzutów z gry (30/54), w drugiej trójce spędzał na boisku po 20 minut i miał skuteczność 44 proc. (11/25).

Różnica w poziomie gry Pluty nie wpłynęła znacząco na zespół - w pierwszych pięciu spotkaniach Anwil miał bilans 3-2, w trzech kolejnych - 2-1.

SERIA CESNAUSKISA

Rzucający rozgrywający Czarnych Mantas Cesnauskis jest jedynym koszykarzem TBL, który w każdym z ośmiu meczów tego sezonu trafiał przynajmniej dwa razy za trzy. Skuteczność polskiego Litwina z dystansu jest imponująca - 18/34, czyli 53 proc.!

LICZBA

7,3 tys.

tyle osób (według TNS OBOP) oglądało w TVP Sport mecz Trefla Sopot z Asseco Prokomem Gdynia w 7. kolejce TBL. Na trybuny to spotkanie przyciągnęło 10015 kibiców. Ot, paradoks polskiej koszykówki.

MŁODZI WIOŚLARZE

czyli piękni dwudziestoleni (lub młodsi)

Michał Kwiatkowski (Polonia, '92) - 29 minut, 13 punktów (4/9 z gry, 4/6 z wolnych), sześć zbiórek, dwie asysty, przechwyt, cztery faule i - uwaga! - ani jednej straty z Siarką

Alan Czujkowski (Polonia, '90) - 17 minut, sześć punktów (2/6 za trzy), zbiórka, przechwyt, strata i faul

ZDJĘCIE KOLEJKI

Dobra obrona pod koszem w Sopocie, czyli rozkrok odstawno-dostawny.

fot. Łukasz Capar

W POSZUKIWANIU 20. TRIPLE-DOUBLE

Rafał Wójcicki (SKK Siedlce) - siedem punktów, osiem zbiórek, siedem asyst z Polonią 2011

SEASONS IN THE ABYSS

Tutaj zapraszam na blog Michała Owczarka, który oglądał w sobotę mecz Polonii 2011 Warszawa z SKK Siedlce i zachwycił się grą pewnego weterana.

Z ciekawostek dodam, że Tomasz Nogalski z Księżaka Łowicz miał 7/7 za trzy w meczu z AZS KU Politechnika Opolska. Księżak wygrał 91:78, a Nogalski rzucił w sumie 28 punktów.

I mała rada dla tych, którzy grają w Fantasy Basketball grupy C II ligi polskiej - musicie mieć w składzie tego oraz tego koszykarza.

niedziela, 28 listopada 2010

Co robi Darrell Harris z Kotwicy Kołobrzeg?

26-letni środkowy Kotwicy to najlepszy zbierający Tauron Basket Ligi, który miewał w tym sezonie mecze potężne. Za akcję z powyższego zdjęcia brawa bili mu w Koszalinie nawet kibice gospodarzy.

W poprzednim sezonie szybko spisałem Asseco Prokom Gdynia na straty i po fantastycznym euroligowym finiszu musiałem (ale z przyjemnością!) bić się w piersi. Teraz po pierwszym spotkaniu w Eurolidze z BC Chimki pisałem, że nowa drużyna trenera Tomasa Pacesasa mi się podoba, że z czasem powinna grać coraz lepiej.

Okazuje się jednak, że wciąż tak nie jest. Prokom przypomina plac budowy, drużyna przegrywa większość spotkań w Europie. W niedzielę mistrzowie Polski ulegli Żalgirisowi Kowno w lidze VTB.

Dlaczego po historycznym sezonie początek obecnego jest aż takim rozczarowaniem? Co się dzieje z Prokomem? Zastanawiałem się nad tym w artykule do "Gazety Wyborczej":

Po pierwsze, nie znalazł nowych liderów - David Logan i Qyntel Woods, którzy w poprzednim sezonie byli wyróżniającymi się koszykarzami Euroligi, czekali na oferty od lepszych i bogatszych. Caja Laboral spełnił dwa warunki Logana, Krasnyje Krylia Samara zaspokoiła finansowe potrzeby Woodsa.

Trener Tomas Pacesas, od którego w Prokomie zależy najwięcej, ma ok. 20 mln zł w budżecie i przebudowując drużynę, postawił na ilość, a nie na jakość. Logana i Woodsa mieli zastąpić Amerykanie z przeszłością w NBA (Bobby Brown, J.R. Giddens i Mike Wilks) oraz bułgarski snajper Filip Widenow. Wilks się kompromituje, Brown i Giddens grają nierówno, Widenow nie może znaleźć sobie miejsca na boisku.

Na dodatek słabiej niż w poprzednim sezonie grają zawodnicy drugoplanowi - przede wszystkim Ronnie Burrell, ale także Daniel Ewing, Ratko Varda, Jan-Hendrik Jagla oraz Adamowie Hrycaniuk i Łapeta.

Drużyna jest niezgrana i miewa długie przestoje, na co Pacesas reaguje częstymi zmianami, co z kolei przekłada się na brak koncentracji, straty, błędy w obronie lub niecelne rzuty wolne. Pojedyncze akcje i rzuty nie pozwoliły wygrać Prokomowi zaciętej końcówki w Kownie, gapiostwo w obronie w ostatniej akcji z Chimkami sprawiło, że gdynianie mają gorszy bilans dwumeczu z Rosjanami, co może mieć duże znaczenie.

Zgraniu i postępom nie służy udział Prokomu w komercyjnej lidze VTB, gdzie Pacesas wystawia skład teoretycznie najsilniejszy, ale często daje odpocząć kluczowym koszykarzom. W Tauron Basket Lidze mistrzowie grają przeważnie składem B wzmocnionym pojedynczymi gwiazdami i z asystentem Pacesasa Andrzejem Adamkiem na ławce. Prokom przypomina ciągły plac budowy, zespół uczy się grać w najważniejszej dla niego Eurolidze, do której powinien być przygotowany.

Czy Pacesas zdoła - tak jak rok temu - poprawić grę Prokomu?

piątek, 26 listopada 2010

Kibicowska akcja "Głosuj na Gortata" ożywiła mi nieco wybory koszykarzy do Meczu Gwiazd, który - nie będę ukrywał - z roku na rok jest dla mnie coraz mniej ciekawy. Z trudem przychodzi mi pasjonowanie się przed telewizorem zabawowym graniem czołowych koszykarzy świata, bardziej interesujące są konkursy oraz samo głosowanie.

Taktyki wybierania swoich reprezentantów są różne - wyznacznikiem mogą być poziom sportowy, efektowny styl gry, zasługi z przeszłości, rozpoznawalność koszykarza, macierzysty klub, kraj z którego zawodnik pochodzi lub zwykła sympatia do danego gracza.

A skoro Mecz Gwiazd to zabawa, to i ja pobawię się w wybieranie koszykarzy. Zgodnie z zasadami, czyli korzystając z listy podanej na stronie NBA z możliwością dodania jednego zawodnika spoza niej:

WSCHÓD

ZACHÓD

John Wall, Derrick Rose, Boris Diaw, Josh Smith i Joakim Noah vs Deron Williams, Manu Ginobili, Michael Beasley, Luis Scola i Darko Milicić.

Co z Gortatem? Na niego też zagłosuję. Jutro, może pojutrze wprowadzę Polaka do piątki Wschodu za Noaha.

Jak się bawić, to na całego.

czwartek, 25 listopada 2010

Odbarwione, pokruszone, krzywe i zarośnięte. Ale ciekawe, bo na wyciągnięcie ręki.

WYBIÓRCZY (ZNÓW SPÓŹNIONY) PRZEGLĄD KOSZYKARSKIEGO WEEKENDU

Zamiast odgrzewać kotlety z 7. kolejki Tauron Basket Ligi, których zresztą ze względu na urlop nie miałem okazji skosztować, proponuję typy z krótkim uzasadnieniem na kolejkę nr 8:

Polpharma Starogard - AZS Koszalin - bo w AZS jest nerwowo, a Polpharma wychodzi na prostą. Poza tym AZS jeszcze nie wygrał w tym sezonie na wyjeździe.

PBG Basket Poznań - Anwil Włocławek - bo wewnętrzny problem z Erikiem H. może paradoksalnie zmobilizować drużynę, a występy w Pucharze Europy też Anwilowi pomogą.

Siarka Tarnobrzeg - Polonia Warszawa - bo Siarka najwięcej sparingów rozegrała właśnie z Polonią i w końcu znajdzie drogę do wygranej. Na dodatek Polonia gra w kratkę, a teraz wypada ten zły mecz...

Zastal Zielona Góra - PGE Turów Zgorzelec - bo Zastal chyba dostał zadyszki... A na dodatek Turów lepiej wygląda pod koszem.

Trefl Sopot - Energa Czarni Słupsk - bo Trefl po porażce z mistrzem będzie bardzo zmobilizowany na lidera. Chociaż - wcale nie jestem pewny czy to wystarczy.

"Typera PLK" prowadzi zaprzyjaźniony blog 3 sekundy.

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

MVP 7. kolejki: J.R. Giddens (Prokom) - w najciekawszym, najważniejszym i najbardziej elektryzującym meczu, przed 10 tys. kibiców w Sopocie, skrzydłowy Prokomu zdobył 22 punkty (9/13 z gry), miał 10 zbiórek i trzy bloki, a jego zespół pokonał Trefla po 79:69 po dogrywce. Nic do dodania.

Pierwsza piątka: Darnell Hinson (Polonia), Ted Scott (Kotwica), J.R. Giddens (Prokom), Zbigniew Białek (Czarni), Tony Easley (Polonia).

Klasyfikacja MVP: 2 - Ted Scott. 1 - Zbigniew Białek, Chris Burgess, Kamil Chanas, J.R. Giddens, Harding Nana.

Klasyfikacja piątkowa: 5 - Chris Burgess. 4 - Ted Scott. 2 - Cameron Benerman, Zbigniew Białek, Filip Dylewicz, Harding Nana. 1 - Jerel Blassingame, Mantas Cesnauskis, Kamil Chanas, Tony Easley, Winsome Frazier, J.R. Giddens, Darnell Hinson, Walter Hodge, Tomasz Kęsicki, Ivan Koljević, Paweł Leończyk, Stanley Pringle, Krzysztof Roszyk, Marcin Stefański, Chris Thomas, Daniel Wall, Filip Widenow, Konrad Wysocki.

MVP RACE

1. Chris Burgess (Zastal) -

2. Bobby Brown (Prokom) -

3. Nikola Jovanović (Anwil) +1

4. Zbigniew Białek (Czarni) +4

5. Jerel Blassingame (Czarni) -2

6. Ted Scott (Kotwica) +3

7. Filip Dylewicz (Trefl) -2

8. Walter Hodge (Zastal) -2
9. Torey Thomas (Turów) +2

10. Eddie Miller (PBG) -

Gdzieś za nimi (alfabetycznie): Cameron Benerman, Mantas Cesnauskis, J.R. Giddens, Giedrius Gustas, Darrell Harris, Darnell Hinson, Harding Nana, Andrzej Pluta, Marcin Stefański, Konrad Wysocki.

TRAFIAJ ANDRZEJ, TRAFIAJ!

Osiem punktów - to dorobek Andrzeja Pluty w spotkaniu z Siarką. Snajper Anwilu grał tylko 15 minut, trafił trzy z dziewięciu rzutów z gry. O wiele lepiej poszło Plucie kilka dni później w wyjazdowym meczu z Pepsi Caserta w Pucharze Europy - pan Andrzej zdobył 17 punktów, ale ich oczywiście w tej rubryce nie zaliczami. W sumie w ekstraklasie Pluta zdobył w karierze 8342 punkty.

MŁODZI WIOŚLARZE

czyli piękni dwudziestoletni (lub młodsi)

Michał Kwiatkowski ('92, Polonia) - 15 minut, dwa punkty (1/2 z gry, w tym 0/1 za trzy), dwie straty i faul z Zastalem

Alan Czujkowski ('90, Polonia) - 21 minut, 11 punktów (4/6 z gry, w tym 3/4 za trzy), zbiórka, asysta, dwa przechwyty, strata i trzy faule z Zastalem

W POSZUKIWANIU 20. TRIPLE-DOUBLE

Darnell Hinson (Polonia) - 16 punktów, siedem zbiórek i siedem asyst z Zastalem

Dariusz Wyka (Znicz) - 16 punktów, 12 zbiórek i osiem bloków z Novum

Tomasz Przewrocki (Polonia Przemyśl) - 20 punktów, 12 zbiórek i osiem asyst z Wisłą

Łukasz Żytko (Sportino) - osiem punktów, siedem asyst i siedem przechwytów z Prokomem II

Na zakończenie kolejnego kulawego podsumowania zapraszam do zapoznania się pełną listą odnotowanych przeze mnie polskich triple-double.

Na początku sezonu NBA stworzyłem - z waszą pomocą - piątkę ciekawych koszykarzy NBA, który warto obserwować. Rozgrywki trwają już miesiąc, więc pora zerknąć na dokonania moich bohaterów.

PG Jeremy Lin (Golden State Warriors)

Zagrał w dziewięciu z 15 spotkań drużyny. Przeważnie występował w tych rozstrzygniętych - częściej na niekorzyść. Najlepiej zagrał w przegranym 89:117 meczu z Los Angeles Lakers - rzucił 13 punktów w 18 minut. Jego średnie to 3,3 punktu oraz 1,4 asysty w 10,9 minuty.

SG Shaun Livingston (Charlotte Bobcats)

Podobnie jak Lin, Livingstone także gra częściej w meczach przegranych, kiedy ma szansę się wykazać - dwa razy zaliczył double-figures, z New York Knicks miał 11 punktów i pięć zbiórek. Średnie to 4,7 punktu, 1,7 asysty w 16,7 minuty.

SF Evan Turner (Philadelphia 76ers)

Turner spisuje się przyzwoicie, choć po nr. 2 draftu można byłoby się chyba spodziewać trochę więcej. Obwodowy 76ers dwukrotnie rzucał po 16 punktów, dwukrotnie miał ponad 10 zbiórek, zdarzył mu się mecz z sześcioma asystami. Średnio gra po 28,9 minuty, rzuca po 8,9 punktu i ma po 5,8 zbiórki.

PF Luke Babbitt (Portland Trail Blazers)

Rywal Aleksandra Czyża z miasta Reno w Nevadzie rozegrał w NBA sześć spotkań - najlepsze z nich to występ przeciwko Toronto Raptors, kiedy Babbitt w ciągu 10 minut miał cztery punkty i dwie zbiórki. O średnich mówić średnio - Babbitt w sumie zdobył sześć punktów i zebrał sześć piłek w 26 minut w tym sezonie.

C Darko Milicić (Minnesota Timberwolves)

Gwiazda tej mojej piątki! Milicić rozkręcał się powoli, ale w ostatnich trzech meczach (z LA Lakers, Oklahoma City Thunder i San Antonio Spurs) ma średnio 22 punkty, 9,3 zbiórki, 4,6 bloku oraz 3,6 asysty. Słabo?! Statystyki z całego sezonu to 9,1 punktu, 6,2 zbiórki i 2,9 bloku w 26,8 minuty.

Lin, Livingston, Turner, Babbitt i Milicić byliby zdecydowanie najgorszą pierwszą piątką w NBA, ale będą ich obserwował.

A jakie ciekawe objawienia - całkowite objawienia - można odnotować po pierwszym miesiącu sezonu?

Legendarna hala w Filadelfii właśnie przestaje istnieć:

Nigdy nie byłem wielkim fanem drużyn z Filadelfii, ale The Spectrum zapamiętałem, bo to tam grali 76ers, kiedy zaczynałem się interesować NBA. Johnny Dawkins, Hersey Hawkins, Charles Barkley, a potem Jeff Hornacek czy Andrew Lang kojarzą mi się właśnie z parkietem z kolorowym kółkiem na środku.

Lepsze od strzępków moich wspomnień jest jednak interdyscyplinarne Top 10 wydarzeń w The Spectrum:

Są w tych wspomnieniach momenty koszykarskie, m.in. ten, który - moim zdaniem - zasługuje na dłuższy filmik:

Niesamowite.

Swoją drogą - historie obiektów sportowych mogą być ciekawsze niż klubów, zawodników, trenerów...

środa, 24 listopada 2010

Minnesota Timberwolves wciąż są zespołem bardzo słabym, ale nie są już zespołem żałosnym. Pogromy z pierwszych tygodni rozgrywek zastąpiły mecze przegrywane w końcówkach, czasami nawet na własne życzenie. W ostatnich pięciu spotkaniach zdarzyła się jednak także wygrana po zwycięskim rzucie, co w Minneapolis nieczęste.

BILANS OSTATNICH PIĘCIU SPOTKAŃ: 1-4 (W SEZONIE 4-11)

105:111 na wyjeździe z Atlanta Hawks, 110:113 na wyjeździe z Charlotte Bobcats, 113:111 z Los Angeles Clippers, 95:112 z Los Angeles Lakers i 107:117 na wyjeździe z Oklahoma City Thunder.

Znów przywołam swoją prognozę z poprzedniego odcinka wilkowego cyklu:

Jedna wygrana (u siebie z Clippers) to minimum. Zwycięstwo na wyjeździe z Bobcats byłoby miłym prezentem.

Plan minimum został wykonany, ale niedosyt jest. Timberwolves mieli szansę wygrać w Charlotte i w Oklahoma City, choć - to trzeba przyznać - na własne życzenie niemal przegrali z Clippers.

Po odrodzeniu i wygranych z Sacramento Kings i New York Knicks, Minnesota mecz w Atlancie zaczęła pewnie, prowadziła 17:7, a Michael Beasley sprawdzał się w roli lidera. W trzeciej kwarcie Timberwolves zaczęli walić głową w mur - Kevin Love, mimo aż 25 punktów i 17 zbiórek, jednak nie mógł pohasać pod koszami wobec Josha Smitha i Ala Horforda (wielka przewaga atletyzmu graczy Hawks), słabszy moment miał Beasley, ale goście walczyli do końca. Cztery minuty przed końcem przegrywali tylko pięcioma punktami, mogli zbliżyć się bardziej, choć z przebiegu meczu na zwycięstwo nie zasłużyli.

W Charlotte świetnie mecz zaczął beznadziejny w Atlancie Darko Milicić i choć Love znów sobie nie radził w obronie (ogrywał go Tyrus Thomas), to jednak Beasley (28 punktów) oraz rezerwowi Anthony Tolliver (zaczął skutecznie rzucać za trzy), Corey Brewer (dobra forma przy całej swojej niestabilności i głupiutkich zagraniach) oraz Sundiata Gaines (do czasu powrotu Luke'a Ridnoura grał po kilkanaście minut w meczu) osiem punktów straty z trzeciej kwarty zamienili na osiem punktów przewagi na dwie minuty przed końcem! Brewer nie zdążył jednak do Stephena Jacksona przy rzucie za trzy, Beasley miał dwie kolejne straty przy +1 i -1, i ostatecznie Timberwolves przegrali spotkanie wygrane...

Spotkanie z Clippers, które musiało przynieść sukces, Minnesota rozpoczęła od wyniku 1:10. Beasley znów pozwalał swoim zawodnikom na trafianie z obwodu, Love w pierwszej połowie przegrywał rywalizację z Blake'em Griffinem, ale dobrze grali Milicić i Tolliver (w sumie sześć bloków), a z ławki mocne wejścia mieli Brewer i Ridnour. Beasley cieniował w obronie, ale błyszczał w ataku - po jego trójce (Timberwolves mieli w tym meczu 10/19 z dystansu) Minnesota wygrywała 101:93 siedem minut przed końcem. Ale... straty, straty, straty i powtórzenie wyniku z początku (1:10) zmieniły wynik na 111:109 dla Clippers na 93 sekundy przed końcem. Szczęśliwy rzut o tablicę trafił Brewer, a w ostatniej akcji Timberwolves Beasley poszedł w prawą, a nie - jak przeważnie - w lewą stronę... Wygrana 113:111 była jednak szczęśliwa.

Przeciwko Lakers Minnesota zagrała poprawnie, choć spotkanie przegrała wyraźnie. Najlepszy mecz w karierze rozegrał Milicić (23 punkty, 16 zbiórek, pięć asyst, sześć bloków), Kobe Bryanta pięknie zablokował Beasley, trybuny żyły, fani kupowali koszulki upamiętniające 31-31 Kevina Love'a (czarne, ze zdjęciem Love'a, podpisem "Where 31-31 happens", datą 12.10.2010 i statystykami z meczu na plecach). Lakers byli lepsi o 17 punktów, ale w trakcie meczu Timberwolves kilkakrotnie mieli zrywy, po których wracali do gry - np. 11:0 w drugiej kwarcie.

Wyjazdowe spotkanie z Thunder to słabszy występ Beasley'a (7/20 z gry, 15 punktów, pięć strat), ale za to bardzo dobre Love'a (w pewnym momencie miał 4/4 za trzy!) i Milicicia (21 punktów) oraz - znów - rezerwowych: Ridnoura, Tollivera i Brewera. Fatalna defensywa pozwalała gospodarzom na wiele (cztery bliźniacze ale-jupy w pierwszej połowie!) i doprowadziła do 18 punktów straty w trzeciej kwarcie, ale na początku czwartej - grając bez Beasley'a - Timberwolves je odrobili i wyszli na nawet sześciopunktowe prowadzenie (101:95 na 6.41 minuty przed końcem)! Thunder wzmocnili obronę i przyspieszyli atak, Minnesota przestała grać na Milicicia, a przy -2 Beasley na siłę wbijał się pod kosz nie zauważając niepilnowanego Love'a. Oklahoma City - zasłużenie - wygrała ostatecznie aż 117:107.

LICZBY

112,8 - tyle punktów tracili średnio Timberwolves w ostatnich pięciu spotkaniach. Minnesota ma najgorszą obronę w lidze i widać to gołym okiem na każdej pozycji oraz w defensywie zespołowej. Sebastian Telfair i Ridnour puszczają rozgrywających od Dereka Fishera po Russella Westbrooka, Beasley nie broni trójek, inteligentny Love nie daje rady lepszym fizycznie skrzydłowym, Milicić - mimo średnio 2,8 bloku na mecz - nie dominuje pod obręczą. Brewer, Tolliver i Wesley Johnson są w obronie waleczni i aktywni, ale brakuje umiejętności. Ogólnie: defensywa to największy problem Timberwolves.

38 - tyle proc. rzutów z gry trafiali Timberwolves w ostatnich trzech minutach spotkania do meczu z Clippers. W końcówce tego spotkania też nagle się zacięli, punktów brakowało także w ostatnich minutach z Thunder. Kiepskie finisze to także kłopot Timberwolves, choć trzeba pamiętać, że to najmłodszy zespół w całej NBA.

BOHATER

Michael Beasley. 25,2 punktu (49 proc. z gry), 6,6 zbiórki, 2,2 asysty, choć także aż 4,0 straty w ostatnich pięciu spotkaniach. Ale przede wszystkim: zwycięski rzut z Clippers.

Beasley, o którym piszę właśnie artykuł do grudniowego "MVP", w ostatnich tygodniach bywał liderem Minnesoty. B-Easy wciąż dużo gada, śmieje się i performuje, ale już także gra. W każdym spotkaniu poza z Thunder miewał szwungi fantastyczne - trafiał z dystansu, półdystansu, z wejść i momentami sprawiał, że akcje trudne wyglądały bajecznie łatwo. Liderem jednak bywał, a nie był, bo jednak końcówki w Charlotte i Oklahoma City psuł.

Jego największym minusem są obrona i straty, a plusem - poza łatwością zdobywania punktów - dzielenie się piłką. Beasley zdobywał ostatnio mnóstwo punktów, ale potrafi także znaleźć kolegę na dobrej pozycji, nie gra na siłę.

ROZCZAROWANIE

Przedłużająca się rehabilitacja Jonny'ego Flynna, który wciąż ma wrócić i wciąż nie wraca. Przypomnę tylko, że ciągle kontuzjowany jest także Martell Webster, a kontuzji kostki doznał Nikola Peković.

MOMENT MAGICZNY

Nawet sobie nie wyobrażacie jak Milicić potrafił ogrywać w pojedynczych akcjach Blake'a Griffina, Pau Gasola i Nenada Krsticia! Koszykarzy o różnych sylwetkach wkręcał w ziemię z łatwością i wyczuciem tak, że powtórki wywoływały przyjemne łaskotanie w brzuchu.

Kilka cyrkowych rzutów trafił specjalista od tego typu zagrań Brewer, Ridnour miał niesamowity powrót do kontuzji (przechwyty i asysty w kolejnych akcjach z Clippers), a Love - jak już wspomniałem - miał w pewnym momencie 4/4 za trzy z Thunder, ale...

... do magicznego momentu trzeba cofnąć się do poprzedniej pięciomeczówki. Po spotkaniu w Los Angeles z Lakers i wizycie Magica Johnsona w szatni Timberwolves najwyraźniej natchniony tym faktem Flynn jadł kolację z Beasley'em i przypomniał mu, co ten wyrabiał grając w Kansas State. To dodało pewności gry Beasley'owi. Swoją drogą - ciekawe co jedli...

CYTAT

Honestly, I just black out. I stop thinking about everything, 'cause when I think it's not really too good.

Beasley po meczu z Clippers, w którym wykonał zwycięski rzut.

LICZNIK DARKO

Skuteczność z gry: 1/7, 5/11, 5/6, 10/18, 9/14. W sumie 30/56, czyli bardzo dobre 53 proc. skuteczności. W całym sezonie - 52/129, czyli już nie tak dobre 40 proc., ale postęp jest ogromny. Ostatnie pięć meczów Milicicia? 14,0 punktu, 7,4 zbiórki, 3,2 asyst i 3,8 bloku. Pamiętając poprzednie sezony - rewelacja.

Półhaki wpadają już nie tylko z lewej ręki, o mijaniu Griffina, Gasola i Krsticia wspomniałem. Bloki w ziemię nie wgniatają, ale są regularne. A te asysty! W czwartej kwarcie z Thunder Milicić inteligentnie i błyskotliwie podawał pod kosz do Love'a i Johnsona - raz nad uchem, raz bez patrzenia przy podwojeniu. Klasa!

Last time I felt like the last time I played in Serbia.

Brawo! Oby tak dalej.

OBSERWACJE I CIEKAWOSTKI

Jeśli macie wrażenie, że nie doceniam bardzo dobrej gry Love'a, to się mylicie. Fakt, wytykam mu słabą obronę, ale zauważam też podkoszowe dokonania w ostatnich pięciu meczach - 18,0 punktu i 12,8 zbiórki oraz świetną skuteczność z wolnych (18/18!) i za trzy (7/16!).

Wesley Johnson to jeden z wyróżniających się debiutantów. Ciekawe, że do kosza dużo łatwiej trafia mu się w Target Center - w domu Johnson ma średnio 11,7 punktu (47 proc. z gry), a na wyjazdach 7,9 (35 proc.). Gwoli ścisłości trzeba jednak dodać, że w obcych halach Johnson lepiej zbiera i podaje.

PLAN GIER

Środa: u siebie z San Antonio Spurs. Sobota: u siebie z Golden State Warriors. Środa: wyjazd do Dallas Mavericks. Piątek: wyjazd do San Antonio. Sobota: u siebie z Cleveland Cavaliers.

Liczę na zwycięstwa z Warriors i Cavaliers.

 
1 , 2 , 3