Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Kategorie: Wszystkie | Formuła 1 | Koszykówka | Maggots
RSS
wtorek, 29 kwietnia 2008

Padokowa gazetka "The Red Bulletin. An almost independent F1 newspaper" słynie z jajcarsko-komiksowego podejścia do Formuły 1, choć oczywiście poważniejsze artykuły, wspomnienia, podsumowania czy wywiady także się zdarzają.

W piątkowym numerze przed Grand Prix Hiszpanii w rubryce 'Team-mate challenge' ścierają się Nick Heidfeld i Robert Kubica. Temat testu: jak dobrze się znają?

Co wie o Kubicy Heidfeld?

1. Proponujesz Robertowi coś do picia. O co poprosi? - O szklankę wody. Poprawna odpowiedź: Sok pomarańczowy. BEZ PUNKTU.

2. Data urodzenia kolegi? - Ma 23 lata... 1984? Poprawna odpowiedź: 7 grudnia 1984. PÓŁ PUNKTU.

3. W którym roku i w jakim zespole debiutował w F1? - Testował dla Renault w 2005 roku, a w wyścigu debiutował w 2006 roku na Węgrzech w BMW Sauber. To poprawna odpowiedź. PUNKT.

4. Ile wyścigów wygrał Robert w drodze po mistrzostwo świata w 2005 roku w World Series by Renault? - Cztery. To poprawna odpowiedź. PUNKT.

5. Z celebrity Robert najbardziej chciałby się spotkać? - Z papieżem. Poprawna odpowiedź: Z nikim. BEZ PUNKTU.

6. Gdybyś poszedł na obiad do niego do domu, co Robert ugotowałby dla ciebie? - Spaghetti, zwykłe. On nienawidzi masła! Poprawna odpowiedź: coś z grilla. BEZ PUNKTU.

7. Dokończ zdanie: po wyścigu Robert zawsze... - Prawdopodobnie robi coś niezwykłego. Poprawna odpowiedź: ... jedzie do domu. BEZ PUNKTU.

W sumie: 2,5 punktu.

Co Kubica wie o Heidfeldzie?

1. Proponujesz Nickowi coś do picia. O co poprosi? - O sok pomarańczowy. Poprawna odpowiedź: wódka z Red Bullem. BEZ PUNKTU.

2. Data urodzenia kolegi? - Miał urodziny w Barcelonie w 2007 roku... 12 maja 1978? Poprawna odpowiedź: 10 maja 1977. BEZ PUNKTU.

3. W którym roku i w jakim zespole debiutował w F1? - 2000 rok, Sauber. Poprawna odpowiedź: 2000 rok, Prost. PÓŁ PUNKTU.

4. Nick wygrał serię F3000 w 1999 roku. Z jakim zespołem? - To było West Competition z młodzieżowym zespołem McLarena. To poprawna odpowiedź. PUNKT.

5. Jakie imiona noszą jego dzieci? - Juni i Joda. To poprawna odpowiedź. PUNKT.

6. Gdzie Nick był na ostatnich wakacjach? - On je ma co dwa tygodnie! Była to Walencja. To poprawna odpowiedź. PUNKT.

7. Dokończ zdanie: przed wyścigiem Nick zawsze... - Zdejmuje swoje okulary słoneczne. Poprawna odpowiedź: ... kładzie się w ciemnym pomieszczeniu i rozmyśla. BEZ PUNKTU.

W sumie: 3,5 punktu.

Kubica zatem górą w jajcarskich zgadywankach. Na torze też jest w tym sezonie lepszy - 19:16 w punktach, 3:1 na mecie, 4:0 w trzeciej sesji kwalifikacji, 3:1 w drugiej. Kubica przegrywa tylko w najszybszych okrążeniach: 1:3.

poniedziałek, 21 kwietnia 2008
niedziela, 20 kwietnia 2008

Przeglądając wyniki poprzednich Grand Prix Hiszpanii natknąłem się na wyścig z 1986 roku, który odbywał się jeszcze na torze w Jerez. Wygrał wówczas Ayrton Senna przed Nigelem Mansellem po fantastycznym ostatnim okrążeniu!

Coś niesamowitego! Różnica na mecie - 0,014 sekundy.

Ale nie jest to najmniejsza różnica na mecie w historii F1. W 1971 roku Peter Gethin zwyciężył w GP Włoch na torze Monza wyprzedzając drugiego na mecie Ronniego Petersona o 0,01 sekundy. Trzeci na mecie Francois Cevert przyjechał 0,09 za zwycięzcą, a czwarty Mike Hailwood - 0,18 s.

Niewiele brakowało, a sześć lat temu ten rekord zostałby poprawiony. Na szczęście nic z tego nie wyszło. Na szczęście, bo w GP USA 2002 roku Michael Schumacher specjalnie przepuścił przed metą kolegę z Ferrari Rubensa Barichello. Było to podziękowanie za podporządkowanie się team orders kilka tygodni wcześniej w GP Austrii - wówczas to Brazylijczyk przepuścił Niemca.

Różnica na mecie - 0,011 s. - Chcieliśmy przejechać linię równocześnie - mówił Schumacher. Dobrze, że się nie udało.

Najmniejsza różnica na mecie w poprzednim sezonie? 0,7 sekundy w GP Węgier. Wygrał Lewis Hamilton przed Kimim Raikkonenem.

piątek, 18 kwietnia 2008

Celtics - Lakers - taki finał NBA chciałbym zobaczyć w tym sezonie najbardziej, ale za równie możliwa uważam batalię Pistons - Spurs.

Na sport.pl napisałem tekst ocierający się o zapowiedź play-off przez pryzmat Celtics i Lakers, bo - co tu dużo gadać - to o stokroć ciekawsza rywalizacja niż każda inna krzyżująca w finale przedstawicieli wschodu i zachodu.

Z racji tego, że pisania było dużo, to w typach ograniczę się do pojedynczych zdań.

KONFERENCJA WSCHODNIA

Boston (1) - Atlanta (8) 4:0. Tak jak rok temu Detroit z Orlando.

Detroit (2) - Philadelphia (7) 4:1. Jedna porażka Pistons nie zaszkodzi, a 76ers na nią zasługują.

Orlando (3) - Toronto (6) 4:3. Gdyby zamiast Raptors byli 76ers, typowałbym na nich.

Cleveland (4) - Washington (5) 2:4. Wizards w najmocniejszym składzie. Tym razem się uda.

KONFERENCJA ZACHODNIA

LA Lakers (1) - Denver (8). 4:1. Nuggets coś wyrwą i to chyba nawet w pierwszych meczach w LA.

New Orleans (2) - Dallas (7) 2:4. Dla mnie Mavericks to taki czarno-biały koń.

San Antonio (3) - Phoenix (6) 4:3. Byłem blisko postawienia na Suns. Ale przypomniało mi się kilku koszykarzy Spurs.

Houston (5) - Utah (4) 1:4. Jak to możliwe, że Rockets wygrali 22 mecze z rzędu?!

Ze swoimi typami zgłaszam akces do Wielkiej Ligi Typerów Supergiganta.

Chinese democracy, czyli coś, czego nie ma - tak powszechnie kwituje się nowy album Guns n' Roses. "Chinese Democracy" powstaje już 14 lat i - jak napisał dwa lata temu "New York Times" - pochłonęła już 13 mln dolarów. Zanosi się na najdroższy nigdy nie wydany album w historii muzyki.

Siedem numerów jest już znanych, cały nagrany materiał jest już ponoć w wytwórni Geffen Records, ale... Ciekawostka: producent napoju Dr Pepper zapowiedział, że jeśli album zostanie wydany w tym roku, to KAŻDY Amerykanin (poza byłymi gitarzystami Gn'R Slashem i Bucketheadem) dostanie darmowy napój. Rose odpowiedział, że podzieli się swoją puszką z Bucketheadem, bo ten miał wpływ na niektóre tworzone numery. Slash? On będzie sobie musiał Dr Peppera kupić.

Tego wszystkiego dowiedziałem się ostatnio siedząc nad piwem ze znajomymi muzykologami - pierwszy to ekspert od Tool'a, drugi - od Liverpoolu. Tzn. od Guns n' Roses. I jakoś tak wyszło, że - nie wiem czy ta teoria już krążyła - logiczne wydało nam się, że Rose specjalnie czeka z wydaniem albumu do czerwca lub lipca, aby wykorzystać zbliżające się igrzyska w Pekinie.

Axl pewnie jest jasnowidzem i nie wiedział w 1994 roku, że siedem lat później chińskiej stolicy zostanie przyznana organizacja. Ale może w 2001 roku pomyślał - skoro zwlekałem już siedem lat, to drugie siedem mogę poczekać...

Na zachętę:

Ile znaczy dla znajomych muzykologów Axl i Gn'R? Tyle (nadesłane smsem po publikacji notki):

Ja tymczasem korzystam z pożyczki redaktora z północno-wschodnich rejonów sport.pl. I nie powiem, od kilkudziesięciu minut nie mogę się oderwać od słuchawek. Solidne rockowe łojenie:

środa, 16 kwietnia 2008

Ale się działo! Mobilizacja, emocje, żadnego odpuszczania. Momentami rezerwowi skandowali i klaskali na ławce razem z kibicami. BT Wózki Pruszków pokonały 87:75 Tarnovię Tarnowo Podgórne i utrzymały się w I lidze.

Nie mogłem wyrwać się z redakcji i obejrzeć tego wielkiego wydarzenia na żywo, ale nie żałuję! Pierwszy dzień play-off przed ekranem komputera był bardzo emocjonujący - strona plk.pl na szczęście w końcu zadziałała i w połączeniu z blogowaniem AdRoma (i podglądem na relację z Pruszkowa) pierwszy wieczór play-off wciągnął mnie maksymalnie.

Sprzed ekranu nie będę się wymądrzał o taktyce, formie, niuansach defensywnych i kluczowych akcjach. Niech piszą ci, co widzieli. Ja tylko kilka faktów:

19 - tyle zbiórek miał Filip Dylewicz z AZS Koszalin (82:74). AZS pod koszem jest słabiutki, ale to nie zmienia faktu, że 19 zbiórek to wynik nieprzeciętny

20 - tyle punktów z Kotwicą (79:73) zdobył Iwo Kitizinger, który - z podwójnej konieczności - dostał aż 33 minuty. Z podwójnej konieczności, bo nie dość, że brakuje Davida Logana, to na dodatek jakiegoś urazu doznał Robert Witka. Saso Filipovski zdecydował się więc na Kitzingera i ustawił go jako rozgrywającego. Ciekawe, bo mógł wybrać Roberta Skibniewskiego. Mniejsza z tym - Kitzinger ponoć grał odważnie, miał sześć przechwytów i dziewięć wymuszonych fauli. Wychodzi na to, że - jak zaznaczyłem pisząc o Loganie - Kitzinger w play-off grać potrafi.

0 - tyle rzutów spudłował Łukasz Koszarek z Polpakiem (75:74). Rozgrywający Anwilu nie pomylił się też w ostatniej akcji. Po slalomie w stylu Gerroda Hendersona (podobno, w końcu nie widziałem) trafił z dwutaktu. Wielka akcja Koszarka, Polpak był blisko. Bardzo ciekawe co wydarzy się jutro we Włocławku.

7 - tyle trójek trafił Tommy Adams we Wrocławiu (80:85 po dogrywce). Rzucający Stali wyrasta na największego snajpera ligi. Dziewięć trójek trafił w preplay-off w Świebodzicach, teraz miał kolejny popis. W zapowiedzi play-off w "Gazecie Wyborczej" napisałem, że jeśli Stal jednak wygra jeden z pierwszych meczów we Wrocławiu, to awansuje. No to awansuje.

I jeszcze dwa kontrcytaty:

- Mam nadzieję, że Guroviciowi nie będzie się chciało - mówił przed play-off Jeff Nordgaard. A Milanowi się zachciało - 22 punkty, 8/14 z gry. Prawdziwy Gurović.

- Wielu zawodników Stali panikuje w ważnych momentach wyjazdowych meczów - przyznał przed pierwszymi meczami Ed Cota. Ale w środę we Wrocławiu panikowali chyba raczej wrocławianie.

wtorek, 15 kwietnia 2008

"Tutaj wchodzi w grę mądrość: Kto ma rozum, niech obliczy liczbę bestii, bo jest to liczba człowieka; a liczba jej — sześćset sześćdziesiąt sześć"

Nawiązanie z rozmachem (Biblia, Iron Maiden), ale - przy zachowaniu wszystkich proporcji - wydarzenie, którego dotyczą te teksty kultury, wstrząsnęło koszykarską ziemią. Taka pierwszoligowa apokalipsa - Zastal Zielona Góra, pewniak do awansu do ekstraklasy, odpadł już 1. rundzie play-off ze Stalą Stalowa Wola, dla której promocja o klasę wyżej byłaby zapewne organizacyjną katastrofą.

I tyle ode mnie - polecam za to fajny i bardzo dobry tekst na ten temat autorstwa Andrzeja Tomasika z zielonogórskiego wydania "Gazety Wyborczej". Tam również związek liczby 666 (no, dokładnie to 66,6) z porażką Zastalu.

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

I wszystko wzięło w łeb - typy w "Gazecie Wyborczej" i sport.pl, wypociny w poprzedniej notce, a w szerszej, najważniejszej przecież skali - mistrzowskie plany Turowa. Bo jeśli informacje o pęknięciu kości Davida Logana się potwierdzą, to wicemistrz ze Zgorzelca będzie wyglądał jak... wicemistrz ze Zgorzelca.

W rotacji Saso Filipovskiego w tym sezonie nowym graczem jest tak naprawdę tylko Logan. Nie tylko nowym, ale i kluczowym - Amerykanin w zgorzeleckim systemie odnajduje się tak dobrze, że może sobie pozwolić na elementy szaleństwa, a na pewno zagrania wybitne. I jeśli ktoś z Turowa miałby czymś zaskoczyć Prokom w ewentualnym finale, to na pewno nie byłby to Thomas Kelati, Dragisa Drobnjak czy Harding Nana. Tylko Logan.

Tymczasem przypadki, wypadki, a może wpadki w jeleniogórskiej Atrapie sprawiły, że mistrzowski plan Turowa został postawiony na głowie. Wstrzymując się jednak od wieszczenia końca wicemistrza (gips jeszcze niezałożony, badania w toku), zweryfikuję typ ćwierćfinałowy.

Turów - Kotwica

Turów wciąż jest faworytem i zapewne z Kotwicą wygra, ale kilka pytań się pojawiło. Np. o pierwszą piątkę - bez Logana może ona wyglądać tak: Rodriguez, Kelati, Petrović, Witka, Drobnjak. Albo tak: Rodriguez, Kitzinger, Kelati, Ljubotina, Drobnjak. Ewentualnie tak: Rodriguez, Kitzinger, Kelati, Witka, Drobnjak.

Biorąc pod uwagę to, że Filipovski z Iwo Kitzingera korzysta niechętnie, a w Pucharze ULEB pokazuje, że lubi grać bez Polaków (Rodriguez, Logan, Kelati, Ljubotina, Drobnjak), stawiam, że wróci do piątki wicemistrzowskiej z Petroviciem. Na podwyższony obwód Turowa Kotwica zareaguje pewnie tym, że w pierwszej piątce na pewno nie będzie Snowa.

Turów straci snajpera, zawodnika, który wyrywa piłki w obronie, ale przede wszystkim gracza, który zdobywając masę punktów, odciąża także innych. Turów będzie wybity z rytmu i nawet jeśli mobilizacja (gramy dla Davida) wzniesie ambicję o poziom wyżej, to jednak skutki uboczne mogą być bolesne.

Grająca bez presji Kotwica ma teraz rywala pod znakiem zapytania. I chyba coś w tej serii wyrwie...

Nowy typ: 3:2 dla Turowa.

I jeszcze kilka zdań o atrapie Logana - Kitzinger? W play-off zagrał dotychczas cztery spotkania - w poprzednim sezonie z Prokomem. Przeciętnie zdobywał 12,2 punktu, miał 6,5 zbiórki i dwie asysty. Chociaż fakt, skuteczność słaba.

Może to jest ten czas, kiedy Kitzinger pokaże czy treningowa teoria zdobyta u Filipovskiego pozwala na błyskawiczne wykorzystanie jej na parkiecie. Bardzo ciekawe co w tej sytuacji zrobi zresztą sam Filipovski.

Innymi słowy: ze względu na przypadki, wypadki, wpadki Logana to właśnie seria Turów - Kotwica jest teraz zdecydowanie najciekawsza. Przynajmniej do pierwszego meczu.

niedziela, 13 kwietnia 2008

W środę rusza play-off Dominet Bank Ekstraligi. Najpierw moje rozszerzone typy:

Turów - Kotwica

Nie przewiduję niespodzianki. Turów to świetnie naoliwiona maszyna i nie zmieniły tego ostatnie porażki - ani w półfinale Pucharu Polski ze Śląskiem, ani w ćwierćfinale Pucharu ULEB z Dynamem. Ten drugi mecz, choć przegrany wyraźnie, utwierdził mnie w przekonaniu, że to Turów jest największym faworytem obecnego sezonu ekstraklasy. Nie stuprocentowym, nawet nie w stosunku 60:40 względem Prokomu. Ale 51:49 już tak. Oglądając mecz z Dynamem miałem nieodparte odczucie, że sopocianie w takim spotkaniu polegliby szybko, już w pierwszej kwarcie.

Ale to na razie temat poboczny - na razie liczy się Kotwica. Czym zespół Sebastiana Machowskiego może zaskoczyć w Zgorzelcu? Jedyną szansę widzę w grze pod koszem - tu atutem może być Rafał Bigus (przeciętnie 13,5 punktu, 11,5 zbiórki i 2,5 asysty w meczu z Turowem). Co prawda w jednym z tych spotkań wicemistrzowie Polski zagrali wybitnie rezerwowym składem, ale jednak 14 punktów i 15 zbiórek Bigus w Zgorzelcu miał.

Sęk w tym, czy Kotwica zamierza wykorzystywać swojego środkowego w ataku. Bigus w obu meczach był bardzo skuteczny (11/15 z gry), ale stosunkowo rzadko kończył akcje. W tym sezonie trafia z 64 proc. skutecznością, ale średnio oddaje tylko 6,8 rzutu. Jeśli Machowski przekona swoich rozgrywających do częstszego dostarczania piłki pod kosz, to Bigus może zdobyć więcej punktów, a Drobnjak złapać więcej fauli. To nie będzie oczywiście oznaczało załamania gry Turowa, ale wicemistrz będzie nadgryziony.

Obwód? Jakoś nie widzę szans Kotwicy na zatrzymanie trio Rodriguez-Logan-Kelati. Mecz w Kołobrzegu? Turowowi będzie zależało na szybkim zakończeniu serii.

Typ: 3:0 dla Turowa.

Prokom - AZS

Jeśli Prokom nie będzie konsekwentnie grał pod kosz (tam Mariusz Bacik z kolegami ma niewielkie szanse w starciu z Jovo Stanojeviciem, Pape Sowem, Tomasem Masiulisem i Filipem Dylewiczem), to może być ciekawe. AZS to drużyna pełna strzelców, ale kluczowym graczem dla mnie jest George Reese. Dylewicz i Masiulis mogą mieć z nim problemy, bo Reese w ostatnich meczach był aktywny na całym parkiecie. Oczywiście, Polonia to nie Prokom, ale grający bez presji AZS i Reese momentami mogą Prokom zadziwiać.

Czy Mustafa Shakur, albo jego dwaj starsi koledzy od przeprowadzania piłki, są w stanie zatrzymać D.J. Thompsona? Amerykanin ograniczył ostatnio straty (tylko pięć w ostatnich pięciu meczach), a jego minięcia pierwszej linii obrony mogą być najważniejsze - w piątce z Jeffem Nordgaardem, Philem Gossem i Reesem otwiera się wówczas tyle możliwości, że aż nie wiadomo co wybrać.

To wszystko to oczywiście czysta teoria, bo zapewne Prokom znów pokaże defensywę, na którą obserwując sopocian przeważnie nie zwraca się uwagi. Dlatego powtórzę: jeśli Prokom wykorzysta swoje mocne strony (Slanina, zmotywowany Gurović, wysocy), to AZS go nie ruszy. Ale że gwarancji na to nie ma, to spodziewam się zaciętej rywalizacji.

Typ: 3:2 dla Prokomu.

Anwil - Polpak

Największym problemem Anwilu jest chyba to, że każdy z pierwszoplanowych zawodników nie jest w drugiej połowie sezonu zdolny do pełnienia roli lidera przez kilka spotkań z rzędu. Nierówno gra Łukasz Koszarek, nierówno Andrzej Pluta, Alan Daniels do nierówności jest stworzony, Zbigniew Białek nie odzyskał równości po kontuzji, a Bartłomiej Wołoszyn nierównością przeraża. Równo gra tylko Tomas Gaidamavicius, ale w nim pocieszenia nie ma co szukać.

Poważnie mówiąc: Anwil może wygrać mecz, może nawet dwa. Koszarek może mieć 20 punktów i 10 asyst. Pluta może zdobyć 24 punkty po ośmiu trójkach. Ale jak zatrzymać w kilku meczach z rzędu Bobby'ego Dixona? Na Hicksa można puścić Patricka Okafora, ale... Ales Pipan nie wygląda na człowieka, który ma pomysł na wyciągnięcie Anwilu z kryzysu. Z drugiej strony Mihailo Uvalin pokazał, że jego zespół potrafi wyjść z kłopotów.

Polpak to dla mnie największa zagadka sezonu i wcale nie jestem przekonany o jego poziomie. W starciu ze Śląskiem lub Stalą spisywałbym Polpak na straty. Z Anwilem nie potrafię.

Typ: 3:1 dla Polpaku.

Śląsk - Stal

Stal wygrała we Wrocławiu wcale nie tak dawno temu - 11 marca 2006 roku. W ostatniej sekundzie trafił wówczas Jacek Krzykała. Obecni zawodnicy Stali jednak tego nie pamiętają. Ed Cota w ogóle nie wie jak w polskiej lidze smakuje wygrana na wyjeździe. A o blamażu we Wrocławiu z początku sezonu (62:94) pewnie nikt mu specjalnie nie wspominał.

Od tego czasu wiele się jednak zmieniło - Stal ma Cotę (choć straciła niestety Gintarasa Kadziulisa), a w Śląsku brakuje kontuzjowanych Radosława Hyżego i Torrella Martina. W Ostrowie Wlkp. Stal pokonała wrocławian 73:64 po świetnym spotkaniu. Mimo pewnych wahnięć na szali atak-obrona i trumna-obwód, to najbardziej wyrównana para play-off.

Postrzeganie Śląska, nawet tego rozbitego kontuzjami, zmienił udany turniej finałowy o Puchar Polski. Rimas Kurtinaitis wymyślił defensywne przeszkadzajki, którymi zgnębił nieco Turów i jeśli powtórzy to w ćwierćfinale ze Stalą (np. na Cocie i Wojciechu Szawarskim), to może dużo zyskać. Z drugiej strony akurat ci zawodnicy stali, to postaci w polskiej lidze wybitne.

Trudna para, trudny typ. Zasugeruję się przewagą własnego parkietu.

Typ: 3:2 dla Śląska

I jeszcze kilka liczbowych ciekawostek play-off polskiej ligi:

- tylko dwie z tych par mają już za sobą rywalizację w play-off: Śląsk i Stal (2:0) oraz Anwil i Polpak (1:0)

- kiedy ostatni raz niżej rozstawiony zespół wygrał w ćwierćfinale? W sezonie 2000/01 - startujący wówczas z szóstego miejsca Hoop Blachy Pruszyński Pruszków pokonał wówczas Malfarb Budrem Stal 3:1 zwyciężając w pierwszym meczu w Ostrowie Wlkp. 84:82. Wolne w końcówce wykorzystali Tomasz Suski (2/2) i Antoine Joubert (1/2). Potem 24 kolejne serie ćwierćfinałowe wygrywali wyżej rozstawieni. Zespoły z niższych pozycji wygrały tylko 13 z 85 meczów (15 proc.)

- Śląsk gra w play-off po raz 23. z rzędu. Jest to oczywiście seria najdłuższa i obejmuje wszystkie sezony, w których w Polsce rozgrywano play-off

- po raz pierwszy w play-off zagra Kotwica, po raz trzeci AZS i Polpak, a Turów po raz czwarty

Przedsiębiorcy z Krakowa chcą budować w rodzinnym mieście Roberta Kubicy tor Formuły 1 - podało krakowskie sobotnie wydanie "Gazety Wyborczej". Kilka spraw wymaga rozwinięcia, a kilka - sprostowania.

Po pierwsze: nie ma czegoś takiego jak "tor Formuły 1". Są tory wyścigowe, które - jeśli spełniają szereg wymagań - mogą starać się o organizację Grand Prix. Dr Bogusław Podhalański z Politechniki Krakowskiej, pod którego okiem powstawał projekt, zapewnia, że analiza urbanistyczna wykazała iż podkrakowskie tereny to miejsce idealne. A zaprojektowany tor spełnia restrykcyjne wymagania.

Ale to w żadnym wypadku nie oznacza, że - jeśli tor w ogóle zostanie wybudowany - bolidy Formuły 1 będą się na nim ścigać.

Kwietniowy "F1 Racing" zastanawia się, które miasta mogą stać się gospodarzami wyścigów w najbliższym dziesięcioleciu. I w kolejności od najpoważniejszych kandydatur wymienia: Abu Dabi (potwierdzona siedmioletnia umowa na organizację GP od 2009 roku), New Delhi (duże szanse na wyścig już od 2010 roku, także ze względu pieniądze Vijaya Mallay'i wkładane w zespół Force India), południowokoreańskie Yeongam County (swego czasu głośno mówiono o tym, że będzie już w kalendarzu na rok 2009), Kapsztad (RPA miało już u siebie GP, ostatnie w 1993 roku), Petersburg (lub inne rosyjskie miasto, ostatnio słychać było w tym kontekście o Moskwie), Halandritsa (ochotę na GP mają też Grecy), Cancun (Meksyk miał już projekt autorstwa Hermanna Tilkego, ale sprawa się rozmyła), Portimao (Portugalia chce znów mieć GP) i Paryż (marzenie Berniego Ecclestone'a od wielu lat).

Lista oczekujących zawiera dziewięć miast i nawet jeśli pięć ostatnich jest na niej na wyrost, to przebicie się do czołówki kandydatów jest szalenie trudne. Tym bardziej, że choć liczba wyścigów zmienia się z roku na rok, to jednak nie przekracza 20. I nie zanosi się na zmiany w tym względzie - ostatnia ekspansja F1 na wschód odbywa się przecież kosztem GP w Europie, a także w USA (w tym roku nie ma wyścigu w Indianapolis).

Proces przyznawania organizacji GP i problemy z nim związane wyjaśnia w wywiadzie dla "Gazety" w Krakowie Marcin Czachorski, wyłączny koordynator Kubicy w Polsce. Mówi o konkurencji, pieniądzach i ewentualnych korzyściach. A te wcale nie są takie oczywiste.

Otóż organizatorzy GP płacą za prawa do wyścigu Formula One Group, która jest właścicielem praw komercyjnych. Dwa lata temu było to 13 mln dolarów za rok, z tym, że opłata z roku na rok rośnie o ok. 10 proc. Na dodatek organizatorzy rezygnują z tradycyjnych źródeł dochodu, m.in. nie mogą sprzedawać praw do reklam wokół toru. Zarobek? Głównie z biletów, co wyjaśnia wysokie ceny wejściówek na weekendy GP.

Krakowscy przedsiębiorcy zapewne uważają się za poważnych, więc zdają sobie sprawę ze skomplikowanego procesu walki o Grand Prix. Na przykładzie GP Turcji (najnowszego europejskiego GP) można pokazać jaki jest poziom tych komplikacji.

W 1986 roku wybudowano w Turcji nowoczesny tor kartingowy i zaczęto zastanawiać się nad organizacją GP Formuły 1. Spełnianie wymagań, czyli znalezienie się na liście państw starających się o akcesję, zakończono 11 lat później. Zawierucha związana z obecnością w F1 reklam wyrobów tytoniowych odsunęła turecką sprawę o kolejne trzy lata. Potem w projekt zaangażowało się kilkanaście osobistości świata biznesu i polityki, a sprawie wydajnie pomógł także fakt, że Ecclestone zaprzyjaźnił się z tureckim producentem jachtów. Budowę nowego toru ukończono ostatecznie w 2004 roku, pierwszy wyścig odbył się 12 miesięcy później.

W 2006 roku po raz pierwszy usłyszeliśmy o Formule 1 w Gdańsku. Rok później temat podjęto ponownie. Co dalej?

 
1 , 2