Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Kategorie: Wszystkie | Formuła 1 | Koszykówka | Maggots
RSS
środa, 30 września 2009

Rozgrywający reprezentacji Polski Łukasz Koszarek dobrze zaczął karierę w lidze włoskiej. Na razie chwalony jest tylko za sparingi, które z ligą mogą mieć niewiele wspólnego, ale udane pierwsze kroki w nowym środowisku są ważne.

Trzymajmy kciuki za Koszarka! Oczywiście trzymajmy je także za Krzysztofa Szubargę, innych reprezentantów kraju i w ogóle wszystkich polskich koszykarzy - niech się rozwijają i robią postępy. Koszarka dopingujmy jednak wyjątkowo, bo to on może zrobić w tym sezonie największy skok jakościowy.

W Polsce Koszarkowi trudno byłoby o impuls do rozwoju. W Serie A może dostać kopa. Nowi trenerzy, rywale, hale, wymagania, kibice. Większa intensywność gry, więcej mocniejszych zespołów, nieznani sędziowie. Koszarek nie musi grać - jak sam mówi - po 35 minut w meczu, żeby zrobić postęp. Jeśli podejmie wyzwanie, to powinien stać się lepszym koszykarzem niezależnie od czasu gry.

Skorzysta na tym reprezentacja.

Kilka tygodni temu starałem się wnikliwie przeanalizować sytuację biało-czerwonych rozgrywających i nie potrafiłem jednoznacznie stwierdzić czy trener Muli Katzurin - stawiając na Szubargę - popełnia błąd czy nie. Teraz, po EuroBaskecie, nie mam wątpliwości, że większe możliwości z tej dwójki ma Koszarek. Może gdyby od początku miał u trenera taki kredyt zaufania, jaki dostał Szubarga, grałby jeszcze lepiej?

Patrzmy jednak w przyszłość - jeśli reprezentacja Polski ma w najbliższych latach zrobić postęp, to tylko z robiącym postępy Koszarkiem. Koszykarz z Wrześni kadrze dał już wiele - był do dyspozycji selekcjonerów w każdym z ostatnich 50 meczów reprezentacji. Tylko raz w tym okresie nie wszedł na boisko, kiedy Katzurin nie dał mu szansy w spotkaniu z Argentyną w Rosario.

Koszarek przyjeżdżał na każde zgrupowanie, brał udział w kolejnych przygotowaniach i zapowiedział, że jeśli dostanie powołanie, to na pewno przyjedzie grać w reprezntacją w przyszłym roku. Jeśli dostanie powołanie? Wolne żarty... Ktokolwiek będzie trenerem Polski, już może wysyłać faks na adres klubu z Caserty.

A potem liczyć, że - mam nadzieję - po udanym sezonie w Serie A, Koszarek będzie prawdziwym liderem reprezentacji.

 NBA, Euroliga i PLK w bwin.com. Ligi ruszają, typuj wyniki!

Najciekawszy mecz 51. turnieju Mazovia Cup - warszawskie derby Polonia Azbud - Polonia 2011 - zaplanowany został na piątek, na godz. 18. Warszawa jest o tej porze zakorkowana. Kibice koszykówki pewnie dadzą sobie radę - wyjdą wcześniej z pracy, podbiegną, najwyżej się trochę spóźnią. Kibice przygodni, którzy - być może - wybraliby się na to spotkanie w sobotnie popołudnie lub niedzielny wieczór, odpuszczą. Polonie nie zdobędą nowych kibiców.

Nie mam oczywiście gwarancji, że ich mecz, gdyby się odbył np. w sobotę o 18, przyciągnąłby do hali Koło choćby 200 osób więcej. Ale wyznaczenie takiego terminu na piątkowe godziny szczytu świadczy o całkowitym niezrozumieniu problemu, jaki ma polska koszykówka, PLK, obie Polonie. Tu nikt nie walczy o nowego kibica.

Kto zawinił? Wszyscy po trochu. WOZKosz, który jako organizator uległ wnioskowi Polonii Azbud. Polonia Azbud, która zamiast pójść na rękę własnym kibicom i sobie, przychyliła się do prośby drużyn przyjezdnych, które wolały grać później. Przyjmuję to wersję, choć słyszałem również taką, że "Czarne Koszule" traktują ten mecz tak prestiżowo, że chcą do niego podejść na świeżości i pewnie wygrać udowadniając swoją wyższość nad klubem, który - wbrew deklaracjom - traktują wciąż z mniej lub bardziej ukrywaną niechęcią, żeby nie napisać wrogością.

Polonia 2011, której szefowie utrzymują, że nie uczestniczyli w dyskusji nad terminarzem i zostali postawieni przed faktem dokonanym, też nie jest bez winy. Na wtorkowym posiedzenieniu zarządu WOZKosz nie było ponoć rzeczowej dyskusji na temat terminu meczu, choć każdy z prezesów deklarował, że sobota byłaby lepsza, a Lesiński utrzymywał, że jeśli kluby wystąpią z propozycją przeniesienia sparingowych derbów, to jest to możliwe.

Wygląda jednak na to, że Polonie zagrają w piątek o 18. Ktoś powie, że się czepiam, ktoś napisze, że to szczegół, a prawdziwi kibice i tak na mecz dojadą, ale ja będę się upierał - do PZKosz i PLK, u których nie widać wielkich wysiłków do promocji koszykówki, dołączyły teraz WOZKosz oraz dwa warszawskie kluby.

Szkoda.

 NBA, Euroliga i PLK w bwin.com. Typuj od nowego sezonu

wtorek, 29 września 2009

Na mieście mówi się, że Janusz Wierzbowski nie jest już prezesem Polskiej Ligi Koszykówki. Plotki pojawiły się na najważniejszym forum koszykarskim w Polsce, ale to nie jedyne źródło informacji o zmianie.

O takim posunięciu prezesa PZKosz i szefa rady nadzorczej PLK Romana Ludwiczuka słychać było od kilku tygodni. W gronie następców wymieniano m.in. Jacka Jakubowskiego (Asseco Prokom Gdynia, dyrektor klubu), Andrzeja Twardowskiego (Energa Czarni Słupsk, prezes), a nawet Arkadiusz Krygier, który półtora roku temu został zwolniony z funkcji prezesa PGE Turowa Zgorzelec.

Z informacji krążących w środowisku wynika jednak, że nowym prezesem PLK będzie Jakubowski, który - o czym też mówi się coraz głośniej - nie jest już dyrektorem Asseco Prokomu Gdynia.

UPDATE: Na razie najważniejsi uczestnicy rzekomego procesu (Ludwiczuk, Wierzbowski) zaprzeczają dokonaniu się zmiany. Pierwszy mówi, że w najbliższym czasie zmian nie planuje, a drugi, że w tym momencie jest prezesem, o planowanych zmianach nic nie wie, ale - gdyby się coś działo - zdaje się na decyzję rady nadzorczej PLK.

UPDATE 2: Ludwiczuk zapewnia, że nie będzie żadnych zmian. Wierzbowski także spokojny. W środę ma się odbyć zebranie rady nadzorczej i dziwne, że większość zainteresowanych albo nie odbierała telefonów, albo nie chciała nic mówić.

UPDATE 3: Moje wiarygodne źródło stwierdziło późnym wtorkowym popołudniem, że dziś wieczorem może być w tej sprawie decyzja. Coś jest na rzeczy.

 Typuj wyniki PLK w bwin.com. Sezon startuje 8 października

A około miesiąc przed inauguracją tradycyjne zdjęcia z dni otwartych dla mediów:

 NBA, Euroliga, PLK - typuj wyniki meczów w bwin.com

poniedziałek, 28 września 2009

Wygląda na to, że jeden głaz już niebawem pociągnie za sobą kolejne. Być może już w trakcie Grand Prix Japonii.

Fernando Alonso w Ferrari, Kimi Raikkonen w McLarenie, Robert Kubica w Renault - to w tej chwili najbardziej prawdopodobny scenariusz zmian w Formule 1 na najbliższy sezon.

Jeśli lawina spadnie - jak oceniacie jej ewentualne skutki?

 Jeszcze "po staremu" - kto wygra GP Japonii? Typuj w bwin.com

niedziela, 27 września 2009

Czy lider klasyfikacji mistrzostw świata jechał w wyścigu o Grand Prix Singapuru?

W niedzielę byliśmy świadkami pociągu Jaime Alguelsuariego, kiedy sześciu kierowców na ostatnich pozycjach dzieliło momentami zaledwie 3,8 sekundy! Najmłodszy kierowca Formuły 1 sam szybko swoim toro rosso jechać nie potrafił, ale na wąskim i krętym torze nie dawał się także wyprzedzić.

Obserwowaliśmy działanie klątwy Nelsinho Piqueta, bo Romain Grosjean najpierw, na piątkowym treningu rozbił się tam, gdzie Brazylijczyk rok temu. Francuz zrobił to zapewne przypadkowo, w niedzielę w wyścigu wystartował, ale po awarii hamulców wycofał się bardzo szybko.

Patrzyliśmy jak ktoś psuje wyścig Nickowi Heidfeldowi. Najpierw jego własna ekipa, która źle założyła balast przed kwalifikacjami - w konsekwencji tego błędu Niemiec startował z alei serwisowej zamiast z niezłej, siódmej pozycji. Przez 28 okrążeń Heidfeld starał się przebić do przodu, ale nieuważny Adrian Sutil po własnej kraksie tak bezmyślnie włączał się do ruchu, że urwał rodakowi tylne koło.

Kręciliśmy głową na niedbałą jazdę Nico Rosberga, który po świetnym starcie miał niemal pewne podium, ale popełnił błąd. Wypadł na moment z wyjazdu z alei serwisowej, dostał karę przejazdu przez boksy i zakończył wyścig na 11. pozycji.

Niedowierzaliśmy patrząc jak kierowcy Red Bulla wypuszczają z rąk szansę na zbliżenie się do prowadzących w klasyfikacji generalnej rywali z Brawna. Sebastian Vettel długo naciskał Lewisa Hamiltona, mógł walczyć o wygraną, ale musiał karnie przejechać przez aleję serwisową ze względu na przekroczenie w niej prędkości. W samochodzie Marka Webbera nie wytrzymały hamulce i wyścig zakończył się na ścianie.

Oklaskiwaliśmy pierwszą trójkę - Hamiltona, który prowadził od początku do końca, a także Timo Glocka i Fernando Alonso - jechali szybko, równo, bez większych błędów. Ucieszył nas punkt Roberta Kubicy, który w kwalifikacjach był dziewiąty, a startował jako siódmy.

Wcześniej, w sobotę, widzieliśmy jak w końcówce kwalifikacji rozbija się bardzo szybki Rubens Barrichello. Doświadczony Brazylijczyk jest największym rywalem lidera klasyfikacji generalnej, ale zamiast walczyć w Singapurze o wygraną, zakończył wyścig na szóstej pozycji.

Jenson Button? Słabe kwalifikacje, start z 12. miejsca, bezbarwny wyścig, ale świetna - zważywszy na okoliczności - pozycja na mecie. Brytyjczyk, mając problemy z hamulcami w końcwce wyścigu, zajął piąte miejsce. Vettel odrobił do niego zaledwie punkt, przewaga nad Barrichello i Webberem została powiększona.

Do końca zostały trzy wyścigi. Button ma 84 punkty, Barrichello 69, a Vettel - 59. Czwarty Webber - 51,5. Australijczyk stracił już szanse na mistrzostwo.

Barrichello i Vettel będą walczyć, ale to Button - dzięki ogromnej przewadze wypracowanej w pierwszych siedmiu wyścigach - pozostaje największym faworytem do tytułu. Nawet jeśli jego samochód nie jest już tak szybki.

 Kto wygra wyścig o Grand Prix Japonii? Typuj w bwin.com

W terminologii ludwiczukowskiej reprezentacja Polski na EuroBaskecie mogła się pochwalić tylko jednym młodzieżowcem - 23-letni Michał Chyliński, mimo niezbyt imponujących statystyk (średnio 1,2 punktu na mecz, zaledwie 3/15 z gry), wnosił do drużyny niezłą obronę i zadziorność w ataku. W pewnych momentach pomagał.

Chyliński nie może jednak równać się z innymi młodzieżowcami, którzy w wielu zespołach pełnili role kluczowe. Poniżej moja piątka, w której starałem się uwzględniać zawodników urodzonych w roku 1986 lub później.

Rozgrywający - Milos Teodosić, Serbia. 14,1 punktu; 2,6 zbiórki; 5,2 asysty.

W finale został zatrzymany przez Hiszpanów z Rickym Rubio na czele, ale jego występ w półfinale ze Słowenią (32 punkty, niesamowite trójki w końcówce) zapamiętany zostanie jako jeden z najlepszych indywidualnych na turnieju.

Rzucający - Nick Calathes, Grecja. 4,1 punktu; 2,1 zbiórki; 2,0 asysty.

Rozgrywający, ale grał także jako rzucający. Statystyki mało imponujące, ale pokazał dojrzałość obok Vasileiosa Spanoulisa. Szczególnie błyskotliwy w meczu o trzecie miejsce ze Słowenią.

Skrzydłowy - Nicolas Batum, Francja. 9,6 punktu; 4,9 zbiórki; 1,8 asysty.

Jeden z najbardziej efektownych zawodników mistrzostw. Świetne warunki fizyczne i niesamowity wyskok - do gry Francuzów pasował świetnie. W ostatnim meczu z Chorwacją zbliżył się do triple-double (osiem punktów, sześć zbiórek, osiem asyst).

Wysoki skrzydłowy - Nemanja Bjelica, Serbia. 2,6 punktu; 5,1 zbiórki; 1,1 asysty.

Kto wie, czy to właśnie Bjelica nie będzie za lat kilka największą gwiazdą z Europy. Świetne warunki fizyczne, wszechstronność (widzieliście jak przeprowadzał piłkę przez połowę?), niezła obrona. W końcówce turnieju grałby więcej, ale przeszkodził mu uraz.

Środkowy - Omer Asik, Turcja. 12,8 punktu; 6,3 zbiórki; 0,6 asysty.

Znakomicie zagrał przeciwko Polsce (22 punkty, 10/11 z gry, osiem zbiórek), ale potem utrzymywał solidny poziom. Jego wielka zaleta polega na tym, że jak dostanie piłkę w polu trzech sekund, to szuka obręczy. Dlatego jest nie tylko skuteczny, ale i widowiskowy.

 Typuj wyniki meczów koszykówki w bwin.com

poniedziałek, 21 września 2009

Od A do Z przez Ñ, czyli alfabet EuroBasketu.

I dodatkowo Q jak Krótki Urlop, na który się właśnie wybieram.

 Typuj wyniki meczów koszykówki w bwin.com

niedziela, 20 września 2009

Zasłużony tytuł na drużyny z innej planety. E.T. wylądował w Spodku i zgarnął wszystko co się dało.

Hiszpania - Serbia 85:63. Finał do jednego kosza, bo taka była w niedzielę różnica między Pau Gasolem i spółką, a rywalami z Serbii.

W Hiszpanii nie bez przyczyny mówi się na Gasola E.T. Nie bez przyczyny Juan Carlos Navarro nosi przydomek "La Bomba". Oni plus Rudy Fernandez, Ricky Rubio, Jorge Garbajosa, Felipe Reyes, Victor Claver, Carlos Cabezas, Raul Lopez, Sergio Llull, Marc Gasol i Alex Mumbru z trenerem Sergio Scariolo tworzą znakomity zespół. W trakcie turnieju w Polsce wyzdrowieli, poznali swoje słabe strony, wyeliminowali je i w fazie pucharowej w Spodku zniszczyli kolejno Francję, Grecję i Serbię.

Hiszpania była wielkim faworytem przed turniejem i na zakończenie EuroBasketu przypomniała wszystkim dlaczego.

Wielkie brawa dla Hiszpanii, brawa też dla Serbii. W finale nie mieli nic do powiedzenia, ale oni też są wygranymi EuroBasketu. To, co zrobili w Warszawie, Łodzi i Katowicach, może być dopiero wstępem do kariery tej świetnie zapowiadającej się drużyny.

Za rok mistrzostwa świata w Turcji i już nie mogę się doczekać. Jest kilku chętnych do pobicia Kobe Bryanta, LeBrona Jamesa, Dwighta Howarda i całej ferajny z USA, prawda?

Koniec EuroBasketu, ale niebawem znów widzimy się na halach!

 Typuj wyniki meczów koszykówki w bwin.com

13 dni temu w Warszawie Serbia pokonała Hiszpanię 66:57, ale to były jeszcze inne czasy. W tych nowożytnych na Ziemię przyleciał prawdziwy E.T., na boisku pojawił się latający wiatrak, obłędnie trafiać zaczął człowiek, który nie mówi po angielsku.

Mistrzowie świata zaczęli dominować.

Ale czy zdominują młodych Serbów? Ich miało nie być w tym turnieju od dawna...

Zapraszam na Twittera.

 Bezpiecznie Hiszpania czy ryzykancko Serbia? Typuj w bwin.com

 
1 , 2 , 3 , 4