Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Kategorie: Wszystkie | Formuła 1 | Koszykówka | Maggots
RSS
czwartek, 29 października 2009

Niestety, na razie nie do Timberwolves.

"Star Tribune" podała:

Rider, 38, has joined the North Texas Fresh in the reconstituted American Basketball Association (ABA), the team has announced.

Od czegoś trzeba zacząć, ja trzymam kciuki!

Meanwhile, Timberwolves zainaugurowali sezon meczem z New Jersey Nets w Target Center. Niecałe siedem minut przed końcem przegrywali 16 punktami, ale nieustraszony Jonny Flynn zdobył w końcówce 11 ze swoich 18 punktów, a Damien Wilkins szczęśliwie dobił piłkę do kosza równo z końcową syreną.

95:93 dla Timberwolves!

Jim Souhan ze "Star Tribune" napisał o tym, co będzie obserwował szczególnie podczas tego sezonu w wykonaniu Timberwolves. Punkt nr 2 dotyczył Flynna:

The Wolves haven't had a creator in years. A dynamic, break-down-the-defense, get-into-the-paint-and-dish point guard could make everyone on the roster look better -- and perhaps even attract free agents.

Po pierwszym meczu Souhan powinien być zadowolony. Podobnie jak debiutujący w roli trenera Timberwolves Kurt Rambis. Ja zadowolony jestem bardzo.

W Orlando też zadowolenie, bo Magic pokonali Philadelphia 76ers 120:106. Marcin Gortat miał osiem punktów i pięć zbiórek.

 W piątek Timberwolves - Cavaliers. Typuj wynik w bwin.com i zgarnij bonus!

środa, 28 października 2009

Real Madryt - Asseco Prokom Gdynia 94:72. Wynik meczu 2. kolejki Euroligi nie odzwierciedla różnicy klas pomiędzy zespołami. Mistrzowie Polski zostali w Madrycie zmasakrowani.

Wysłannik "Gazety Wyborczej" Grzegorz Kubicki skupił się na opisywaniu siły Realu, więc ja od razu przejdę do Prokomu. Kilkanaście godzin przed meczem pisałem o tym, że środowy mecz do dla gdynian duży test - tego, czy potrafią przeciwstawić się mocniejszemu rywalowi taktycznie i mentalnie oraz tego, czy będą gryźć parkiet wtedy, kiedy nie plan A nie wypali. Prokom ten test oblał.

Jeśli pomysłem na zaskoczenie Realu miało być wystawienie w pierwszej piątce Piotra Szczotki zamiast Qyntela Woodsa, to od początku można było powątpiewać w powodzenie misji Madryt. Dzięki niesamowicie skutecznemu Davidowi Loganowi egzekucja została odsunięta o kilka minut, bo Amerykanin z polskim paszportem zdobył 15 z pierwszych 17 punktów Prokomu i gdynianie prowadzili w połowie kwarty otwarcia 17:15.

Kiedy jednak naprzeciw Logana stanął w obronie Rimantas Kaukenas, szarże się skończyły. Prokom wrócił do swojej gry, która najczęściej sprowadzała się do podawania piłki Qyntelowi Woodsowi. Ten próbował grać jeden na jeden, a efekty były różne - albo zdobywał punkty po ładnych manewrach, albo ładnie dogrywał do kolegów (szczególnie Ronniego Burrella, ale także Jana Jagli), albo w kompromitujący sposób gubił piłki kozłując 10 centymetrów nad parkietem. Woods, koszykarz z wielkim potencjałem, zakończył spotkanie z dorobkiem 22 punktów, sześciu zbiórek i czterech asyst, ale także pięciu strat i czterech fauli, które wynikały ze raczej spóźnionej niż twardej defensywy.

Kiedy Woods grał jeden na jeden, reszta zawodników Prokomu przyglądała się temu stojąc w miejscu. Słabo grali Daniel Ewing i Pape Sow, zagubiony po parkiecie biegał Jagla. Na zagubionego wyglądał momentami także trener Tomas Pacesas, który jedną z przerw na żądanie rozpoczął od krzyku i pretensji do zawodników przechodzących w wymowne milczenie zakończone wzięciem winy na siebie. Chaos jak w grze Prokomu.

Dobre momenty? Były, nawet w obronie. Ale cały mecz można najlepiej podsumować akcją z pierwszej kwarty - dobra, zespołowa defensywa sprawia, że Sergio Llull pod presją czasu musi rzucać z trudnej pozycji za trzy punkty. Tuż przed nim stoi Logan, który Hiszpana pięknie blokuje, przejmuje piłkę i biegnie do kontry. Sam rzuca się w tłok rywali, piłkę gubi, a Louis Bullock trafia po kontrze za trzy. 11:13 zamiast 13:10 dla Prokomu...

Występ Tyrona Brazeltona najlepiej życzliwie przemilczeć, podobnie jak epizody Polaków (Szczotka, Adam Hrycaniuk, Mateusz Kostrzewski). Wyróżnić trzeba tylko Burrella, który skakał na obie tablice, nurkował po zgubione piłki, trafiał swoje rzuty. Brawo.

Burrell zagrał tak, jak chciałem, żeby zagrał Prokom. Walecznie, zadziornie, do końca. Zespół tego nie pokazał, a zabiegi Pacesasa nie dawały rezultatu. Komentujący to spotkanie wspólnie z Wojciechem Michałowiczem trener Arkadiusz Koniecki miał mnóstwo celnych uwag, a jedna z nich dotyczyła właśnie jednostajności gry Prokomu. W trzeciej kwarcie, przy kilkunastopunktowej przewadze Realu, mecz - mimo wszystko - nie był jeszcze rostrzygnięty. Jakakolwiek próba zaskoczenia rywala mogła dać nadzieję na zejście poniżej 10 punktów i wyjechanie z Madrytu z twarzą. Mistrzowie Polski jednak nie próbowali i zostali rozbici.

W nowej edycji Euroligi Prokom to na razie zespół antyeuropejski. Pomijając pojedyczne akcje Woodsa, bardzo trudno ogląda się mecze drużyny, która jest wizytówką PLK w Europie. Indywidualizm, bierność, marazm - to obserwacje nie tylko ze spotkania z Realem, ale także z nieoczekiwanej porażki u siebie z EWE Baskets Oldenburg. W Eurolidze jest miejsce na zaskoczenia - dwa tygodnie temu Chimki Moskwa pokonały Real po dogrywce, w środę Lottomatika Rzym wygrała w Moskwie z CSKA. Ale zaskoczyć trzeba umieć. Trzeba mieć metodę.

Szkoda, że Prokom prawdopodobnie nie będzie jej potrzebował do zdobycia siódmego z rzędu mistrzostwa Polski. W PLK Woods, Logan i Ewing z Burrellem powinni do tego wystarczyć.

Na koniec kilka słów o Polakach w Eurolidze - pierwsze punkty w sezonie zdobył Maciej Lampe z Maccabi Tel Awiw, ale ci, którzy grają w Prokomie - z wyłączeniem naturalizowanego Logana - są tylko statystami i to gorszego gatunku. Z jednej strony Pacesas pozwala im tylko na epizody, w których praktycznie nie dostają piłki, ale z drugiej Szczotka, Hrycaniuk, Kostrzewski i Łapeta nie prezentują jeszcze solidnego poziomu PLK, nie mówiąc o Eurolidze.

W dwóch meczach czwórka Polaków w Prokomie zagrała w sumie przez 41 minut, oddała trzy niecelne rzuty, miała trzy zbiórki i żadnej asysty. Smutny licznik bije, a za tydzień do Gdyni przyjeżdża Armani Jeans Mediolan.

 Czy Caja Laboral pokona Maccabi Te Awiw? Mecz w czwartek, typuj wynik już teraz w bwin.com!

Ruszyła NBA. Boston Celtics przerwali serię wyjazdowych porażek z Cleveland Cavaliers - pewnie także dlatego, że grali w białych strojach jakby to oni byli gospodarzami... Lakers bez Pau Gasola zwyciężyli w derbach Los Angeles z Clippers. Portland Trail Blazers pewnie pokonali Houston Rockets, a Washington Wizards pokazali, że będą groźni - Gilbert Arenas poprowadził ich do wygranej w Dallas.

Już w pierwszym dniu byliśmy świadkami bloku, który będzie zapewne kandydował do gleby sezonu - w Cleveland, w pierwszej kwarcie LeBron James zniszczył niemiłosiernie próbę wsadu Rajona Rondo, choć szacunek dla tego drugiego za wybór właśnie takiego zakończenia akcji.

Wracamy jednak do Europy, gdzie w środę odbędą się pierwsze spotkania 2. kolejki Euroligi. Asseco Prokom Gdynia gra w Madrycie z Realem. Zespół Ettore Messiny przegrał w 1. kolejce z Chimkami w Moskwie po dogrywce, Prokom zaskakująco uległ u siebie innemu debiutantowi - EWE Baskets Oldenburg. Każdy kolejny mecz będzie dla mistrzów Polski cięższy, a spotkanie w Madrycie będzie należało do najtrudniejszych.

Jeśli Real ma w tej chwili słabsze punkty, to jest nim strefa podkoszowa, gdzie kontuzjowani są Felipe Reyes i Thomas Van Den Spiegel, ale obecni w składzie Dariusz Ławrynowicz, Jorge Garbajosa i Novica Velicković to zestaw lepszy niż Pape Sow, Ronnie Burrell, Adam Hrycaniuk i Adam Łapeta. O grze środkowych Prokomu też nie mówiło się ostatnio najlepiej...

Dla Prokomu jest to jednak wielki test. Test, który ma nie tylko polegać na próbie walki o zwycięstwo, ale na pokazaniu Próby i Walki. Świadomie piszę te słowa z dużych liter, bo na wygraną w Madrycie liczyć trudno, choć były już polskie drużyny, które tam wygrywały. Prokom, nawet jeśli nie zwycięży, może pokazać, że ma pomysły na grę z Realem, i że potrafi je realizować. Powinien walczyć, mimo że jest na straconej pozycji.

Co ma zrobić Prokom? To, co Rondo - nie bać się przeciwnika, wierzyć we własne umiejętności i iść na całość! I nawet jeśli mistrzowie Polski zostaną brutalnie zablokowani, to po starciu z takim rywalem, nie będzie można mieć do nich wielkich pretensji.

 Real - Prokom i inne mecze Euroligi. Typuj wyniki w bwin.com!

wtorek, 27 października 2009

W internetowym gąszczu ciężko czasem wychwycić naprawdę interesujące teksty, ale nie jest to niemożliwe. W cyklicznych notkach "Links 2-3-4" będę odsyłał do artykułów, które - moim zdaniem - są warte poświęcenia kilku minut.

"New York Times": For Naismith, Basketball Was Only a Start:

A minister as well as a medical doctor, he quickly realized that taller players had an advantage in basketball and wondered if there was a way to stretch babies to make them grow taller. Naismith actually conducted experiments on a machine he invented.

"Sports Illustrated": The Hoops Whisperer:

Many of Ravin's drills are intended to create a state of confusion. In one he throws tennis balls at a player, who must catch them while maintaining his dribble. (Ravin could be seen doing this in a Nike ad with Anthony a few years back.) The goal is not to improve hand-eye coordination but rather to create sensory overload. "You make the player focus on everything else except the game, so that the game skills become automatic," explains Ravin. "You try to make the unreasonable feel reasonable."

"Star Tribune": Road to free agency in the NBA can present plenty of dangerous curves for teams and players

Trying to win through free agency is risky in the NBA, yet the Knicks, New Jersey Nets and Miami Heat clearly seem to be leaning in that direction. They appear to have no Plan B.

"New York Times": In Its 30th Year in N.B.A., 3-Pointer Is No Outsider:

Players love the freedom the 3-pointer gives them. When Antoine Walker was asked why he shot so many 3s for the Celtics, he memorably replied, “Because there ain’t no 4s.”

 Rusza NBA! Wytypuj zwycięzców pierwszego dnia w bwin.com

Na potrzeby "Gazety Sport.pl" opisałem króciutko finansową sytuację klubów NBA - kto wydaje najwięcej, o ile przekracza luxury tax, jacy zawodnicy mają najwyższe kontrakty. W tytule napisałem "Wynik kosztuje", bo akurat w tym sezonie wszyscy pretendenci do mistrzostwa są w gronie drużyn zbudowanych za największe pieniądze.

Szerzej to zjawisko przeanalizował "New York Times":

This is the year the rich got richer, while nearly everyone else gave up. [...] The recession has forced many teams, in markets large and small, to cut payroll. Several other franchises are hording cap space for the free agent class of 2010. The result is a market where saving has trumped spending.

W NBA, która z zasady dąży do wyrównywania szans, ten sezon będzie wyjątkowy.

 Kto zostanie MVP sezonu zasadniczego w NBA? Typuj w bwin.com

W nocy z wtorku na środę rusza nowy sezon NBA. Najlepsi są jeszcze silniejsi, walczący z wiatrakami Marcin Gortat zapowiada starania o zdobycie nagrody dla najlepszego rezerwowego, a my z Adamem Romańskim i Michałem Polem porozmawialiśmy o faworytach, Gortacie i czarnych koniach.

Wspólnie z Michałem Owczarkiem przedstawiliśmy swoje typy na kolejność w obu konferencjach po sezonie zasadniczym oraz rozstrzygnięcia w trzech ostatnich seriach play-off.

Ja stawiam na taki finał, jaki oglądaliśmy przed rokiem: Los Angeles Lakers - Orlando Magic.

 Rusza NBA! Typuj wyniki w bwin.com i zgarnij bonus

poniedziałek, 26 października 2009

Paweł Rzekanowski napisał artykuł o kłopotach finansowych spółki zarządzającej ekstraklasą koszykarzy. Polska Liga Koszykówki może się niebawem stać Polską Ligą Upadłości.

Moją pierwszą reakcją na tą wiadomość była myśl, że Ryszard Krauze wyciągnie niebawem ze swojego przepastnego portfela kolejne pół miliona na polską koszykówkę, PLK S.A. przetrwa i... No właśnie, i co?

A może lepiej, żeby PLK S.A. upadła? Spółka, której ideą powstania było generowanie pieniędzy i budowanie profesjonalnej koszykówki poprzez wykorzystanie mechanizmów rynkowych, w ostatnich sezonach ograniczyła działalność do prowadzenia rozgrywek. PLK z jej mierną kadrą stała się Wydziałem Gier i Dyscypliny, której to dyscypliny nie potrafi zresztą sama przestrzegać.

Spółka przeżera pieniądze, kluby nie mają z niej żadnych korzyści, wizerunek koszykówki jest słaby, a z badań wynika czarno na białym - ponad połowa jej kibiców ma negatywne skojarzenia z nazwą "PLK".

Koszykówka w Polsce potrzebuje zmian i to radykalnych. Upadłość PLK S.A. nie przeszkodzi Asseco Prokomowi Gdynia w walce o kolejny tytuł, nie będzie miała wpływu na skuteczność Bartosza Diduszki, nie zatrzyma rozwoju koszykarzy Polonii 2011 Warszawa.

Jeśli rzeczywiście upadnie, to na jej zgliszczach można byłoby wreszcie zbudować od podstaw solidną organizację, której fundamenty opierałyby się na fachowości pracowników. Działania obecnych wskazują na to, że najlepiej czują się w hodowaniu gruszek na wierzbie.

 Czy Polpharma pokona Kotwicę? Typuj wynik w bwin.com i zgarnij bonus

Odbarwione, pokruszone, krzywe i zarośnięte. Ale ciekawe, bo na wyciągnięcie ręki.

WYBIÓRCZY PRZEGLĄD KOSZYKARSKICH WYDARZEŃ

TO BYŁO GRANE W PLK

Prawie same ciekawe mecze w 4. kolejce! Działo się wszędzie poza Włocławkiem, a pech chciał, że właśnie ten mecz zaserwowała nam TVP Sport. Ktoś wybrał spotkanie, które już przed sezonem zapowiadało się na jednostronne i to w kolejce pomorskich derbów...

Asseco Prokom Gdynia pokonało groźnego Trefla Sopot 84:78, ale wcale nie tak trudno sobie wyobrazić wynik odwrotny. Mistrzowie Polski mają dwie największe gwiazdy ligi (Qyntela Woodsa i Davida Logana), ale - poza Loganem - słabych Polaków. W następnej kolejce grają w Poznaniu i kto wie, może Eugeniusz Kijewski wygra z Tomasem Pacesasem?

W Kołobrzegu dogrywka i ostatecznie dwa punkty zdecydowały o wygranej Polonii Azbud z Kotwicą. Bohaterem został Kamil Łączyński, superdebiut zaliczył Eddie Miller, świetnie zagrał Aleksander Perka, ale gdyby Łączyński ostatni rzut spudłował, to megabohaterem byłby Bartosz Diduszko, zdobywca 34 punktów. Brawo panie Bartku!

Nie były to jedyne emocje na dole, bo Znicz Jarosław wygrał z Polpharmą Starogard 68:65 dzięki rzutowi z dystansu Kendricka Maysa równo z końcową syreną. Mays ma w tym sezonie 11/43 za trzy, ale - jak widać - także mocną psychikę. W Stalowej Woli mecz beniaminków wygrała Stal - brawa dla Jacka Jareckiego, który uwolnił się z Polpharmy i pokazał, że potrafi być skuteczny.

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

MVP 4. kolejki: Qyntel Woods (Prokom) - faworytów było wielu, ale wybieram Woodsa. W niełatwych debrach miał momenty, w których wznosił się o dwa poziomy ponad dach gdyńskiej hali. Zdobył 32 punkty, miał 10 na 18 z gry i dziewięć zbiórek. Przypomniał o sobie w wielkim stylu.

Pierwsza piątka: Kendrick Mays (Znicz), Bartosz Diduszko (Kotwica), Qyntel Woods (Prokom), Chris Daniels (Czarni), Michael Wright (Turów).

REKORDY

Punkty: Bartosz Diduszko (Kotwica) - 34 (rekord sezonu). Zbiórki: Lawrence Kinnard (Trefl) - 13 (15). Asysty: Krzysztof Szubarga (Anwil) - 10 (10). Przechwyty: czterech zawodników po 4 (6). Bloki: Aleksander Perka (Polonia Azbud) - 4 (4). Straty: Andrija Cirić (PBG) - 7 (8). Faule: Vladimir Tica (AZS) - 5 w 19 minut i 50 sekund (11.51).

SERIA ŚNIEGA

Polonia 2011 nieuchronnie zbliża się do momentu, w którym jej prezes Walter Jeklin będzie musiał zdecydować czy szukać już wzmocnień za granicą, czy jednak jeszcze czekać. W niedzielę warszawiacy przegrali w Stalowej Woli z wzmocnioną Stalą, choć w chaotycznej i słabej końcówce mogli zwyciężyć. Za dużo było jednak strat i niecelnych rzutów - także po stronie Tomasza Śniega. 20-letni rozgrywający podtrzymał jednak swoją serię spotkań z minimum 15-punktową zdobyczą. Przeciwko Stali miał dokładnie 15 punktów przy dobrej skuteczności 7/13 z gry. Nieźle jak na debiutanta w PLK, liczymy dalej!

CIEKAWOSTKA

Na temat wyczynu Bartosza Diduszki, bo to rzeczywiście niesamowite osiągnięcie - 34 punkty, 13/15 z gry w tym 5/5 za trzy. Diduszko wyrównał wynik Jacka Sulowskiego, który 24 marca 2009 roku zdobył 34 punkty (9/14 z gry w tym 6/8 za trzy i 10/10 z wolnych) dla Polpharmy Starogard w spotkaniu z PBG Basket Poznań, ale kiedy Polak zdobył więcej niż 34 punkty w PLK? Okazuje się, że niemal trzy lata temu - 3 listopada 2006 roku Andrzej Pluta rzucił 35 punktów Polpharmie Starogard (11/15 z gry w tym 5/7 za trzy). Ciekawe, że kilkanaście dni wcześniej, 14 października 2006 roku, Pluta zdobył 35 punktów przeciwko Zniczowi Jarosław (12/18 w tym 8/11 za trzy). Czy Diduszko jest w stanie powtórzyć swój wyczyn 14 listopada przeciwko Enerdze Czarni Słupsk?

MVP RACE

Qyntel Woods awansował na pierwsze miejsce. Silna grupa pościgowa to Krzysztof Szubarga, Michael Wright, David Logan i Saulius Kuzminskas. Za nimi są Iwo Kitzinger, Mujo Tuljković, Chris Daniels, George Reese, Darrell Harris i - tak, tak - Zbigniew Białek. Od następnego tygodnia notowanie pierwszej 10 z pozycjami.

TRAFIAJ ADAM, TRAFIAJ!

Osiem punktów zdobył Adam Wójcik przeciwko swojemu byłemu klubowi PBG Basket Poznań. 39-letni środkowy miał w niedzielę 3/8 z gry. W karierze w PLK ma w sumie 9734 punkty. Średnia z tego sezonu to równo 10 na mecz. Do 10 tysięcy brakuje 266 punktów, czyli 27 spotkań, jeśli pan Adam utrzyma obecne tempo. Bariera zostałaby wówczas przełamana w play-off.

W POSZUKIWANIU 17. TRIPLE-DOUBLE

Łukasz Pacocha (Big Star) - 18 punktów, 10 zbiórek, 7 asyst z Górnikiem

Grzegorz Remin (MCKiS Jaworzno) - 17 punktów, 7 zbiórek, 7 przechwytów z Cracovią

Łukasz Wilczek (Basket Kwidzyn) - 8 punktów, 7 zbiórek, 10 asyst z Asseco Prokom III

Paweł Machynia (Open Basket) - 9 punktów, 7 zbiórek, 9 asyst z WKK Obiekty Wrocław

MVP 4. KOLEJKI W I LIDZE

Marcin Flieger - Intermarche Zastal Zielona Góra odrabia straty po inauguracyjnej porażce u siebie ze Zniczem Basket Pruszków - w 4. kolejce ta drużyna zwyciężyła na wyjeździe niepokonaną do tego czasu Spójnię Stargard Szczeciński 89:82, a Flieger zdobył 25 punktów, miał siedem asyst i sześć przechwytów. Skuteczność z gry nie była najlepsza (4/14), ale z wolnych bliska perfekcji (17/18). Wyróżnienia: Grzegorz Mordzak (Asseco Prokom II) - 30 punktów przeciwko niepokonanemu do tego czasu Sokołowi Łańcut i pierwsze zwycięstwo - 102:98 po dogrywce - rezerw Prokomu. Michał Aleksandrowicz (Znicz) - 23 punkty przy stuprocentowej skuteczności za trzy (5/5), siedem zbiórek i pięć przechwytów w derbowej wygranej 91:75 z Tempcoldem AZS Politechnika Warszawska.

MVP 5. KOLEJKI W I LIDZE

Jakub Dłoniak - beniaminek Spójnia Stargard odbiła się po porażce z Zastalem, wygrała 83:80 w Łodzi i jest wiceliderem. Dłoniak był najlepszym strzelcem drużyny - zdobył 23 punktów przy skuteczności 9/15 z gry. Wyróżnienia: Tomasz Wojdyła (Sudety) - w zasadzie za całokształt, bo w pięciu meczach tego sezonu środkowy Sudetów odpoczywał tylko trzy minuty i 14 sekund. Jego średnie: 20 punktów i 12,2 zbióki na mecz. Adam Lisewski (MKS Dąbrowa Górnicza) - 17 punktów (8/9) z gry i 11 zbiórek w wyjazdowej wygranej z AZS AWF Katowice. Drużyna Wojciecha Wieczorka z bilansem 5-0 jest liderem I ligi.

ZADZIWILI W II LIDZE

Przejrzałem dwie ostatnie kolejki i chyba największe wrażenie zrobił Andrzej Karaś z AZS Radex Szczecin - 37-letni rzucający siepnął 38 punktów w Prudniku, a jego zespół pokonał Pogoń 85:79. Karaś wykorzystał wszystkie 14 rzutów wolnych. Zwróciłem też uwagę na dobre mecze Karola Dębskiego z SKK Siedlce, których w dwóch ostatnich spotkaniach zdobywał ponad 20 punktów i miał ponad 10 zbiórek - w pierwszym z nich, przegranym 65:70 na wyjeździe z Asseco Prokom III, miał 4/16 za trzy... Warto zauważyć też młodych obwodowych z OSSM PZKosz Wrocław - 17-letni Wojciech Leszczyński ma średnio 21 punktów na mecz, a o rok starszy Szymon Maciołek, który zaczął od 13 strat na inaugurację, zdobył 27 punktów przeciwko Nysie Kłodzko.

 Polpharma - Kotwica już w czwartek! Typuj wynik w bwin.com i zgarnij bonus

piątek, 23 października 2009

Prezes PZKosz Roman Ludwiczuk oznajmił, że związek zakończył współpracę z trenerem Mulim Katzurinem i kolejnego selekcjonera będzie szukał w konkursie.

Nie wiem, co zdecydowało o wyborze takiego rozwiązania, ale domyślam się, że Ludwiczuk po prostu nie ma koncepcji jak szukać selekcjonera.

Na taki organizowanie konkursów mogą pozwolić sobie kraje i związki silne pod względem sportowym i organizacyjnym. Ludwiczuk jako przykład podał ponoć PZPS, ale zapomniał o dwóch istotnych szczegółach - następca Raula Lozano obejmował drużynę aktualnych wicemistrzów świata, a zarazem reprezentację, która w swoim kraju jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i popularnych drużyn. Nie dziwię się, że o funkcja trenera polskich siatkarzy wzbudzała zainteresowanie wśród liczących się szkoleniowców.

Byłoby cudownie gdyby do konkursu PZKosz zgłosili się Ettore Messina, Żeljko Obradović, Simone Pianigiani oraz Jeff Van Gundy. Sęk w tym, że bardzo ciężko znaleźć powody, dla których mieliby to zrobić. Mają sławę, osiągnięcia, pieniądze i doświadczenie pracy z profesjonalistami. Obok pytania o to, co praca z Polską wniosłaby w ich kariery, trzeba postawić także takie: czy tacy szkoleniowcy zniżają się do poziomu wysyłania zgłoszeń do konkursów?

Wydaje mi się, że prezesowiskie opowieści o chęci podpisania trzyletniej umowy z trenerem pokroju wymienionych w poprzednim akapicie, bez większego ryzyka możemy włożyć między bajki. Lepiej zastanowić się nad tym jak związek powinien szukać selekcjonera i kim - z tych mniej znanych szkoleniowców - warto byłoby się zainteresować.

Na to drugie pytanie nie znam odpowiedzi. Co gorsze, obawiam się, że związkowy Wydział Szkolenia również nie ma w tym względzie wielkiego rozeznania. Wszelkiego rodzaju rady, komisje i trenerskie ciała doradcze nie są w naszym kraju popularne, ale chyba dobrze byłoby, gdyby doświadczeni polscy trenerzy stworzyli grupę, która określiłaby cel i harmonogram poszukiwań.

Jak sobie to wyobrażam? Szkoleniowcy, którzy nie mają już ambicji prowadzenia reprezentacji - Arkadiusz Koniecki, Witold Zagórski, Andrzej Kuchar, Mieczysław Łopatka - wykorzystując swoje europejskie kontakty, korzystając z obserwacji np. Waltera Jeklina, który był członkiem słoweńskiej reprezentacji na EuroBaskecie i innych ludzi koszykówki, ustalają reprezentacyjne priorytety i listę szkoleniowców, których widzieliby na stanowisku selekcjonera. Zarząd PZKosz bierze ją pod uwagę, określa własnej możliwości finansowe i rozpoczyna podchody. Wówczas wiemy przynajmniej, kogo szukamy. W przypadku konkursu zdajemy się na innych.

Mi marzy się trener pokroju Davida Blatta, który nie tylko dostałby zadanie doprowadzenia reprezentacji do igrzysk w 2012 roku, ale miałby czynnie pomagać w tworzeniu systemu szkolenia. Marzy mi się kontynuacja pracy, której efekty oceniane będą nie tylko przez pryzmat wyniku, ale w szerszym zakresie - kultury gry, zaangażowania zawodników, przeglądu i selekcji kadr młodzieżowych pod kątem najważniejszej reprezentacji.

Dobrze, że Ludwiczuk mierzy wysoko i znów - tak jak dwa lata temu przed wyborem Katzurina - wspomina nazwiska Messiny i Pesicia. Szkoda jednak, że ponownie zabiera się do tego nie tak, jak powinien.

 Stal kontra Polonia 2011, czyli ktoś wreszcie wygra! Typuj wynik i zgarnij bonus w bwin.com

środa, 21 października 2009

Porażka Asseco Prokomu Gdynia z EWE Baskets Oldenburg na inaugurację Euroligi teoretycznie o niczym jeszcze nie przesądza - do końca rywalizacji w grupie D pozostało dziewięć kolejek, czyli dziewięć meczów, które można wygrać.

Problem w tym, że środowy mecz z mistrzem Niemiec był tym, w którym Prokomowi miało pójść najłatwiej.

Gdynianie zagraja jeszcze z Realem Madryt, Panathinaikosem Ateny, Armani Jeans Mediolan i Chimkami Moskwa - to mocniejsze drużyny niż Baskets, którzy w Gdyni pokazali niezłą organizację gry, twardą obronę i silnych, trudnych do upilnowania strzelców.

Dlaczego Prokom przegrał? Trener Tomas Pacesas wyliczał po meczu powody: przegrana walka o zbiórki, za mało punktów spod kosza, ale przede wszystkim oddanie inicjatywy, jeśli chodzi o zawziętość. Goście walczyli, a gospodarze liczyli, że i tak wygrają. Baskets bronili zespołowo, wywierali presję, a koszykarze Prokomu popełniali w defensywie błędy w komunikacji. W Eurolidze tak się wygrywać nie da i nieważne czy gra się z Realem czy debiutującym w elicie EWE Baskets Oldenburg bez pierwszego rozgrywającego.

W pierwszym meczu o punkty we własnej hali Prokom dostał mocny cios i musi się po nim podnieść. Pierwszy krok mistrzowie Polski mogą wykonać w piątek, kiedy podejmą w Gdyni Trefla Sopot w ciekawie zapowiadających się derbach Trójmiasta. Kolejny ruch będzie jednak o wiele trudniejszy, bo w środę Prokom zagra w Madrycie.

Przed środowym meczem Grzegorz Kubicki z trójmiejskiego oddziału "Gazety Wyborczej" napisał w tytule artykułu zapowiadającego Euroligę: "Niemcy, a potem schody".

Po meczu z Baskets wydaje się, że koszykarze Prokomu muszą wyjść z piwnicy i tych schodów dopiero poszukać.

 Czy Prokom wygra z Treflem w derbach Trójmiasta? Typuj w bwin.com

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5