Łukasz Cegliński: Maggots, maggots, maggots...
Kategorie: Wszystkie | Formuła 1 | Koszykówka | Maggots
RSS
czwartek, 28 października 2010

David Kyle Logan, mierzący 184 cm wzrostu czołowy strzelec drugiej dywizji NCAA przyjechał do Polski w wieku 24 lat i nie przeszedł testów w Anwilu Włocławek.

Theodore Scott, mierzący 184 cm wzrostu czołowy strzelec drugiej dywizji NCAA przyjechał do Polski w wieku 24 lat i po 12 meczach został zwolniony przez Sportino Inowrocław.

Po 25. urodzinach Logan przyjechał do Polski ponownie - został koszykarzem walczącej wówczas o play-off Polpharmy Starogard i szybko olśnił kibiców dynamiką, skocznością, umiejętnością gry jeden na jeden i łatwością zdobywania punktów.

Po 25. urodzinach Scott także przyjechał do Polski ponownie - został koszykarzem najwyżej przeciętnej Kotwicy Kołobrzeg i szybko pokazał, że trudno go zatrzymać. Świetnie gra jeden na jeden, punkty potrafi zdobywać seriami, umie prowadzić swój zespół do zwycięstw.

Logan, rocznik 1982, po świetnym sezonie w Polpharmie, awansował do PGE Turowa Zgorzelec, potem do euroligowego Asseco Prokomu Gdynia, a ostatnio do czołowej drużyny kontynentu Caja Laboral Vitoria. Zrobił niesamowitą karierę.

Ted Scott, rocznik 1985. Czy ma szansę pójść w ślady Logana?

Niektórym z was powyższe pytanie może się wydać obrazoburcze. W ślady Logana? Scott? Toż to zwykła samica, egoistyczny koszykarz nastawiony tylko i wyłącznie na zdobywanie punktów. Nie umie podawać, a w słabej Kotwicy - tak, jak wcześniej w Sportino - nie ma innych zadań niż trafianie do kosza.

Hej, chwileczkę - przypomnijmy sobie co myśleliśmy o Loganie w 2007 roku. Koszykarz-gwiazda ligi na następne trzy lata? Reprezentant Polski?! Czołowy strzelec Euroligi?!? 20 punktów przeciwko San Antonio Spurs?!?! Kluczowy gracz mistrza Hiszpanii?!?!?

Dla mnie trzy lata temu Logan był klasycznym przykładem amerykańskiego snajpera, któremu idzie w słabej drużynie.

Logan zrobił jednak imponującą karierę. Brawa, gratulacje, czapki z głów. I refleksja w stosunku do siebie - jakże łatwo jest jednoznacznie ocenić sportowca, którego zauważamy w specyficznym środowisku. Jakże łatwo wyciągać wnioski z dwóch, pięciu, 10 spotkań twierdząc, że Jan Kowalski nigdy nie zrobi kariery bo to, śmo, owako. Prawdopodobnie znajdą się jednak tacy, którzy stwierdzą, że po Loganie od razu było widać, że jest materiałem na świetnego zawodnika, a Scotta sklasyfikują jako jednostronnego siepacza nadającego się do słabych drużyn w drugorzędnych ligach.


Oddaję głos trenerowi Dariuszowi Szczubiałowi - obecnemu szkoleniowcowi Kotwicy, a w przeszłości trenerowi ekstraklasowych Znicza Jarosław, AZS Koszalin, Polpharmy Starogard, Polonii Warszawa, Pogoni Ruda Śląska, a w latach 2000-03 selekcjonerowi reprezentacji Polski:

To jest przełomowy sezon Scotta - po nim Ted osiągnie wyższy poziom albo nie. W Polsce grał już rok temu, ale trafił na trudne momenty Sportino Inowrocław. Logan zaczynał w Polpharmie, czyli klubie stabilnym.

Jeśli chodzi o możliwości motoryczne, gry indywidualnej i zdobywania punktów z dystansu lub spod kosza, to uważam, że Logan i Scott są podobni. Trudno ich oczywiście porównywać, a na dodatek oceny bywają krzywdzące, ale wbrew pozorom Scott nie jest egocentrykiem życiowym i on jest w stanie poświęcić się drużynie, choć z boku wygląda to trochę inaczej.

Po takich meczach jak ostatni w Słupsku Ted potrafi rozmawiać i mówić o tym, że nie potrafi jeszcze panować nad sobą na boisku. Gracze tacy jak Logan czy Scott, czyli klasyczni rzucający, w pewnym sensie muszą być boiskowymi egocentrykami - tak jak zbijający w siatkówce czy napastnicy wykańczający akcje w piłce nożnej.

Obrona Scotta? Myślę, że w kilku meczach zmusiłem go do tego, żeby pokazał, że bronić potrafi. On być może tego jeszcze nie rozumie, ale w Europie na wysokim poziomie nie da się grać bez solidnej defensywy. Scott zaczyna jednak to łapać - to czasami jest cały mecz, czasami połowa, czasami jedna trzecia. I to nie jest proste, bo ktoś, kto nie był wychowywany w tradycjach defensywy, nagle zaczynał tak grać. Wydaje mi się jednak, że Scott jest na pewno lepszym obrońcą od Logana.

Ja zanim sprowadzę koszykarza do drużyny, to pewne rzeczy sprawdzam i wiem, że Scott poza boiskiem jest bardzo wyważonym człowiekiem. Boisko, mecz to jest wojna i tutaj ktoś może czasem zawieść, ale Ted nie reaguje na niepowodzenia negatywnie, można z nim o tych sprawach rozmawiać. Coraz więcej rozumie, choć on jest dopiero w przedsionku i o wielu sprawach trzeba z nim rozmawiać na poziomie szczegółów. Trenerzy, którzy pracują w Europie, doskonale wiedzą, że zawodnik, który rzuca dużo punktów w słabej drużynie średniej ligi niekoniecznie się nadaje do gry na wyższym poziomie. Wydaje mi się, że Scott to rozumie.

Ted musi się nauczyć braku reakcji na zachowania zewnętrzne - musi panować nad sobą podczas meczu, nie może zapominać, że koszykówka to sport zespołowy. Talent ma niewątpliwie wielki i nie ma dużego znaczenia fakt, że grał w drugiej dywizji NCAA - miałem paru takich koszykarzy i byli to chłopcy zdolni do osiągnięcia sukcesu.

Wróćmy do kwestii obrony - Scott potrafi grać w defensywie, ale nie ma nawyku pewnych zachowań. Tu trzeba pamiętać, że mecze są sytuacjami wysokiego napięcia, które czasem odcina mózg i działa się nawykami. Ted - skoro potrafi bronić w 50 proc. akcji na wysokim poziomie - dość szybko łapie defensywne nawyki i myślę, że za miesiąc, dwa, będzie mógł to robić niemal w 100 proc. Ja go sprawdziłem - on udawał, że nie umie bronić, tak był nauczony, ale kiedy go zmusiłem, to się odkrył. Ma dobrą pracę nóg, potrafi się uczyć, tylko trzeba z nim pracować. Za rok pewnie pójdzie gdzieś w świat i stracę z nim kontakt, ale uważam, że jest wyjątkowym człowiekiem - w życiu codziennym jest bezproblemowym gościem, na treningach bez wywyższania mobilizuje kolegów, choć na meczach jeszcze różnie z tym bywa.

Rok temu w Sportino Scottowi nie określono roli, jaką miał pełnić. Szybko zrobiła się panika, przegrane mecze, nikt nie wiedział, o co chodzi. Było wielu zawodników, którzy chcieli rządzić, a brakowało czasu, żeby to ustalić. Jaką rolę Scott ma u mnie? My na razie gramy dobrze, ale chłopcy nie do końca jeszcze wiedzą, co się dzieje - przegraliśmy dwa mecze, które mogliśmy wygrać. Scott może pełnić różne role - swoją genetyczną, czyli być wykonawcą, ale może także wykonywać inne funkcje, np. być spoiwem drużyny. On może zrobić coś więcej. Scott ma szansę, żeby pełnić wiele funkcji w zespole.

Tyle trener Dariusz Szczubiał. Moja ocena? Ja jestem po prostu ciekawy.

Co decyduje o tym, że jeden robi karierę, a inny nie? Ile zależy od talentu, a ile od pracy? Ile od szczęścia? Czy istnieją obiektywne kryteria, według których szybko można ocenić, że dany koszykarz nie ma szans na wielką karierę?

doradztwo informatyczne


środa, 27 października 2010

Ruszył sezon NBA. Większość drużyn, w tym moje Minnesota Timberwolves, swoje pierwsze mecze rozegrają w środę. Jaka przyszłość czeka wilki?

I jak ich sytuacja wygląda w Polsce?



wtorek, 26 października 2010
Cegłą do kamery: Dodaj piąty element

Na Sport.pl znajdziecie typowanie kolejności na zakończenie sezonu zasadniczego NBA w obu konferencjach - moje i redakcyjnego kolegi Michała Owczarka.

Na Polskikosz.pl przeczytacie obszerne przedsezonowe typowanie 12 ekspertów, wśród których miałem zaszczyt się znaleźć.

Moje typy w skrócie:

KONFERENCJA WSCHODNIA

Play-off: Miami, Orlando, Chicago, Boston, Milwaukee, Atlanta, Washington, Charlotte. Poza play-off: Philadelphia, Cleveland, New York, Detroit, New Jersey, Indiana, Toronto.

KONFERENCJA ZACHODNIA

Play-off: LA Lakers, San Antonio, Houston, Dallas, Portland, Phoenix, Utah, Oklahoma City. Poza play-off: Denver, Memphis, New Orleans, Minnesota, Sacramento, LA Clippers, Golden State.

MVP: Kevin Durant. Debiutant: John Wall. Postęp: Darko Milicić. Obrońca: Joakim Noah. Trener: Tom Thibodeau. Rezerwowy: Brad Miller. Król strzelców: Kevin Durant. Zbierający: Dwight Howard. Asystent: Deron Williams. Mistrz i finalista: LA Lakers i Boston Celtics.

poniedziałek, 25 października 2010

Odbarwione, pokruszone, krzywe i zarośnięte. Ale ciekawe, bo na wyciągnięcie ręki.

WYBIÓRCZY PRZEGLĄD KOSZYKARSKIEGO WEEKENDU

W 3. kolejce Tauron Basket Ligi wszystko szło mniej więcej zgodnie z planem aż do poniedziałku i ostatniego meczu - w Zgorzelcu skuteczna, sprytna i walcząca Polonia Warszawa zasłużenie zwyciężyła słabiutki PGE Turów 87:80. Zasłużenie, bo mimo słabszego składu niż gospodarze potrafiła zareagować na ich atuty w ataku i wyeliminować swoje słabości. Turów rozczarował totalnie począwszy od trenera Jacka Winnickiego, który nie miał pomysłu na narzucenie rywalowi swojego stylu gry.

W innych meczach zaskoczył Zastal Zielona Góra, który po świetnym finiszu w wykonaniu Waltera Hodge'a i Tomasza Kęsickiego wygrał po dogrywce w Poznaniu z PBG Basket. Niespodziewanie dobrze zaprezentował się też AZS Koszalin już z trenerem Mariuszem Karolem, któremu niewiele zabrakło do sprawienia niespodzianki we Włocławku.

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

MVP 3. kolejki: Harding Nana (Polonia) - najpierw postawił się silniejszemu Ivanowi Zigeranoviciowi, potem pokazał świetną dynamikę, skuteczność z każdego miejsca na boisku i walkę o zbiórki. 24 punkty, 11 zbiórek i trzy asysty, a Polonia wygrała w Zgorzelcu.

Pierwsza piątka: Chris Thomas (Anwil), Cameron Bennerman (Czarni), Filip Widenow (Prokom), Harding Nana (Polonia), Tomasz Kęsicki (Zastal).

Klasyfikacja MVP: 1 - Zbigniew Białek, Harding Nana, Ted Scott.

Klasyfikacja piątkowa: 2 - Chris Burgess, Ted Scott. 1 - Cameron Bennerman, Zbigniew Białek, Tomasz Kęsicki, Ivan Koljević, Paweł Leończyk, Harding Nana, Stanley Pringle, Krzysztof Roszyk, Chris Thomas, Daniel Wall, Filip Widenow.

MVP RACE

1. Bobby Brown (Prokom) -

2. Chris Burgess (Zastal) +2

3. Ted Scott (Kotwica) -1

4. Nikola Jovanović (Anwil) +3

5. Zbigniew Białek (Czarni) -

6. Jerel Blassingame (Czarni) +5

7. Daniel Ewing (Prokom) -4

8. Walter Hodge (Zastal) +3

9. Filip Dylewicz (Trefl) -1

10. Eddie Miller (PBG) -1

Gdzieś za nimi (alfabetycznie): Giedrius Gustas (Trefl), Darrell Harris (Kotwica), Darnell Hinson (Polonia), Ivan Koljević (Turów), Harding Nana (Polonia), Andrzej Pluta (Anwil), Stanley Pringle (Siarka), Vladimir Tica (PBG), Filip Widenow (Prokom), Konrad Wysocki (Turów).

TRAFIAJ ANDRZEJ, TRAFIAJ!

8282 punkty w ekstraklasie ma na koncie Andrzej Pluta po 3. kolejce TBL. W spotkaniu z AZS pan Andrzej zdobył 15, w tym bardzo ważne w końcówce meczu. Rzucający Anwilu miał w tym spotkaniu 3/5 za dwa i 3/7 za trzy.

ANTYPOLSKI PROKOM?

Mistrz Polski w trzech meczach stracił 200 punktów, ale tylko 34 z nich - zaledwie 17 proc.! - padło z rąk 18 Polaków, którzy zagrali przeciwko Prokomowi w Zastalu, Polonii i Siarce. Na boisku byli przez 252 minuty - mieli 9/59 z gry (tylko 15 proc.!), w tym 3/26 za dwa i 6/33 za trzy.

Najwięcej punktów przeciwko Prokomowi zdobył na razie Daniel Wall - osiem. Następne ligowe spotkanie mistrzowie Polski rozegrają 7 listopada w Poznaniu.

GWARANCJE NIEGWARANTOWANE

Tajemniczym sponsorem Polonii okazał się Dal Lickiewicz - firma produkująca posadzki przemysłowe, która koszykówką raczej nie jest zainteresowana...

MŁODZI WIOŚLARZE

czyli piękni dwudziestoletni (lub młodsi)

Łukasz Jaśkiewicz (Trefl, '92) - minuta i niecelna trójka z Polpharmą

Michał Kwiatkowski (Polonia, '92) - 19 minut, asysta, blok, strata i trzy faule z Turowem

Alan Czujkowski (Polonia, '90) - 19 minut, dwa punkty (2/2 z wolnych), dwie zbiórki, cztery asysty i pięć fauli z Turowem

Michał Kuśmierz (Polonia, '90) - 16 sekund z Turowem

ZDJĘCIE KOLEJKI

fot. Bartłomiej Ciechacki

Wcale nie tacy zieloni!

Czy ktoś zbliżył się do triple-double? Zawodnik, który zwrócił moją uwagę w I lidze, człowiek-strata i tradycyjna sonda - just after the click...


Druga część "Murowania z cegieu" po 3. kolejce Tauron Basket Ligi:

W POSZUKIWANIU 19. TRIPLE-DOUBLE

Grzegorz Grochowski (SMS PZKosz Władysławowo) - 9 punktów, 7 zbiórek, 7 asyst z AZS UWM Olsztyn

SEASONS IN THE ABYSS

czyli niższe ligi

Maciej Ustarbowski, 23-letni podkoszowy Górnika Wałbrzych, w I lidze kręci niezłe numerki. To widzę, ale jak gra - nie mam pojęcia.

Pomożecie?

CZŁOWIEK-STRATA

Marcin Stokłosa, 33-letni rozgrywający Spójni Stargard, po raz trzeci w tym sezonie miał sześć strat w meczu. To o połowę mniej niż rekordowe 12 zgub z poprzednich rozgrywek, ale i tak bardzo dużo jak na tak doświadczonego zawodnika. W ostatnich pięciu sezonach w I lidze (Górnik Wałbrzych, Politechnika Poznańska, Spójnia) Stokłosa miał 506 strat - średnio 4,4 na mecz z częstotliwością co 6,2 minuty.

Stokłosa to wartościowy gracz na I ligę - w 114 meczach w tym okresie miał też 1452 punkty i 662 asysty, czyli odpowiednio 12,7 i 5,8 na jedno spotkanie. Ale te straty są zastanawiające...

SONDA KOLEJKI

gotowa ankieta

niedziela, 24 października 2010

Siedem miesięcy temu, dokładnie 15 marca, przytoczyłem na Sport.pl taką statystykę:

Aż 80 proc. zwycięzców pierwszych wyścigów sezonu Formuły 1 w ostatnich 20 latach, zdobywało później mistrzostwo świata. Czy triumfator Grand Prix Bahrajnu Fernando Alonso będzie kontynuował tą serię?

W lipcu Hiszpan był w klasyfikacji generalnej piąty i do prowadzącego Lewisa Hamiltona tracił 47 punktów.

Teraz Alonso - tuż po zwycięstwie w Grand Prix Korei - jest pierwszy i ma 11 punktów przewagi nad Markiem Webberem z Red Bulla.

Niesamowite!

sobota, 23 października 2010


- Kiedyś wierzyłem, że dzień, w którym zaakceptuję porażkę, będzie sygnałem do zakończenia pracy w sporcie - tłumaczył Jackson. - Ale przegrywanie jest nieodłączną częścią rywalizacji. Buddyzm uczy, że akceptując śmierć, odkrywasz życie. W sporcie jest podobnie - zapoznając się z możliwością porażki, możesz w pełni doświadczać istoty rywalizacji.

- Nasza kultura wpaja nam, że posiadanie świadomości możliwej porażki oznacza szykowanie się na nią. Ale nie wszyscy mogą zawsze wygrywać. Obsesja zwycięstwa dodaje niepotrzebną presję, która paraliżuje ciało i ducha, a więc automatycznie pozbawia cię wolności do działania na najwyższym poziomie - wyjaśniał.

Wychowany w rodzinie zielonoświątkowców Jackson telewizję po raz pierwszy oglądał w szkole średniej, na potańcówkę poszedł, w latach 60., kiedy studiował religię, filozofię i psychologię. Jako zawodnik New York Knicks zderzył ten sposób postrzegania świata z urokiem metropolii. Zainteresował się filozofią wschodu, a za najbardziej inspirującą uznał książkę "Zen i sztuka oporządzania motocykla".


Phil Jackson, najbardziej utytułowany trener w historii NBA, we wtorek rozpocznie swój ostatni sezon w karierze. Czy zdobędzie swoje 12. mistrzostwo?

Zapraszam do lektury tekstu "Mistrzowska sztuka Phila Jacksona" na Sport.pl oraz do głosowania w poniższej sondzie:

piątek, 22 października 2010

Jakub Wojczyński w piątkowym "Przeglądzie Sportowym" pisze o zamieszaniu związanym z terminem wyborów w Polskim Związku Koszykówki:

Kadencja zarządu PZKosz kończy się 5 listopada, a termin wyboru nowych władz ciągle nie został ustalony, co może powodować komplikacje w funkcjonowaniu koszykarskiej centrali. O zjeździe wyborczym należy poinformować najpóźniej 30 dni przed jego datą, zarząd PZKosz zaś zbierze się m.in. w tej sprawie dopiero 27 października.

Prezes PZKosz Roman Ludwiczuk, zwolennik wyborów w styczniu, powołuje się na opinie prawne i zapewnia, że nie ma obaw o funkcjonowanie związku po 5 listopada. "Przegląd Sportowy" podaje jednak, że członkowie zarządu PZKosz mają odmienne opinie prawne w tej sprawie.

Bitwa na opinie rozegra się 27 października na posiedzeniu zarządu związku, ale niezależnie od jej wyniku działania może podjąć Ministerstwo Sportu. Niewykluczone, że do związku zostanie wprowadzony kurator.

czwartek, 21 października 2010

W sezonie 1950/51 szefowie Polskiego Związku Koszykówki, Siatkówki i Szczyporniaka (tak nazywało się wówczas ciało zarządzające najpopularniejszymi dyscyplinami halowymi) zorganizowali Turniej Miast.

Cytuję za dziełem Krzysztofa Łaszkiewicza "Polska koszykówka męska 1928-2004:"

Decydenci z PZKSiSz, w trosce o rozwój i popularyzację dyscypliny, zorganizowali na przełomie marca i kwietnia 1951 roku Turniej Miast, w którym reprezentacje okręgów rywalizowały w cyklu turniejów rozgrywanych w miastach, gdzie nie było drużyn ligowych. Z turniejów półfinałowych w Szczecinie, Ełku, Przemyślu i Wrocławiu do finałowej rozgrywki, 1 kwietnia w Gdańsku stanęły reprezentacje Gdańska, Warszawy, Krakowa i Poznania. Gdańszczanie powetowali sobie niepowodzenie w lidze, zdobywając I Puchar Miast, po zwycięstwie w finałowym meczu z Krakowem 31-26. Trzecie miejsce zdobyła reprezentacja Poznania wygrywając mecz z Warszawą 54-52.

Abstrahując od tego, że Turniej Miast z połowy XX wieku przypomina mi pezetkoszowski Pojedynek Gigantów połączony z peelkowską akcją "PLK w Twoim mieście", że informacja o nim została okraszona wynikami turnieju finałowego rodem z Mistrzostw Polski Dziennikarzy, a na dodatek rozstrzygnięcia miały miejsce 1 kwietnia, uważam, że to dobry pomysł na niezłą zabawę.

Oglądaliście "Cegłą do kamery"? Podałem tam skład, który mógłby wystawić Lublin z wciąż aktywnych koszykarzy w ligach centralnych. Co wy na to, żeby spróbować stworzyć w ten sposób wirtualne reprezentacje innych miast, a potem je sklasyfikować?

Przymknijcie oko na niuanse (Adam Wójcik pochodzi z Oławy, ale koszykarsko jest z Wrocławia, Mateusz Ponitka urodził się w Poznaniu, ale uczył się grać w Ostrowie Wlkp.), wysilcie mózgownice i wystawiajcie składy miast! 1 kwietnia 2011 roku, dokładnie 60 lat po pierwszym Turnieju Miast, spróbujemy wspólnie rozegrać kolejny finał.

Warunkiem zgłoszenia drużyny jest wystawienie pełnej piątki z podziałem na pozycje i ewentualnymi zmiennikami - najlepiej też pełnej piątki. W przypadku alternatywnych składów z tego samego miasta ostateczne ustawienie będziemy negocjować.

Dla dwóch pierwszych osób, które zgłoszą akces do zabawy podając składy miast, mam fajne nagrody związane z NBA.

 
1 , 2 , 3 , 4